Okażmy tym piosenkarzom polityczne wsparcie

Halo halo! Czy wiedzieliście, że wczorajszego wieczora odbył się kolejny finał Konkursu Piosenki Eurowizji?! Ach tak, Wasza facebookowa tablica również była pełna statusów i komentarzy dotyczących tego, co działo się podczas tegorocznego „największego muzycznego wydarzenia w Europie”? Temat ten co roku jest wałkowany tak doszczętnie, że nic dziwnego, że o konkursie słyszała dosłownie każda osoba zamieszkująca nasz kontynent. A dzięki licznym spekulacjom, kontrowersjom i innego typu dyskusjom – Eurowizja z roku na rok cieszy się coraz większym zainteresowaniem.

Logo Eurowizji
Logo Eurowizji. Na wypadek, gdyby ktoś jeszcze go nie znał.

Człowiek myśli sobie, że nie ma szans, aby ta muzyczna impreza spadła poziomem jakości jeszcze niżej i zebrała większe żniwo krytyki. Przecież rok temu negatywny odzew był tak wielki, że aż trudno wyobrazić sobie coś więcej! Nie zapominajmy – jesteśmy w internecie. Tutaj niczego nie da się przewidzieć, a limity nie istnieją.

Zacznijmy od początku, a więc naszego małego, nieco zacofanego, ale wciąż uroczego podwórka – Polski. Lubimy oczekiwać na ogłoszenie, kto będzie nas reprezentował w kolejnej edycji konkursu. W tym roku przez niezwykle wymagające krajowe eliminacje udało się przebrnąć Michałowi Szpakowi i jego utworowi „Color of Your Life„. Jak bardzo spodobało się to użytkownikom portali społecznościowych? W ogóle. Wszyscy jak jeden mąż krytykowali piosenkarza, każdą osobę, która świadomie wysyłała na niego SMS-y, a także cały zamysł i sens istnienia czegoś takiego, jak Eurowizja.

Okej, w porządku. Jeśli mam być szczery, ja również nie byłem zadowolony z tego wyboru, gdy tylko przeczytałem o nim w różnych artykułach. Zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu piosenka „Cool Me Down” w wykonaniu Margaret, jednak to większość zadecydowała. Takie prawo demokracji. Nieco imponuje mi jednak fakt, że za każdym razem, kiedy Polacy otrzymują możliwość wyboru, ostatecznie wszyscy są niezadowoleni. Stąd moje pytanie – w takim razie kto do cholery głosuje?

Eurowizja - Michał Szpak
Reprezentant Polski na jednej z konferencji przed finałem.

Oddani fani Szpaka, których liczba ostatecznie przerosła Małgorzatę i całą resztę konkurencji. W sumie proste, ale jednak wiele osób nadal postanowiła wylewać swoje żale w internetowych komentarzach. Moja porada? Za rok wyślijcie dwa lub trzy SMS-y zamiast jednego, skoro aż tak to dla Was ważne. Albo przynajmniej jednego, bo znając życie – najwięcej do powiedzenia mają Ci, co zrobić coś mogli, ale im się nie chciało.

Na parę godzin przed rozpoczęciem sobotniego finału postanowiłem poszukać nieco informacji o tym, kto może mieć największe szanse na ostateczne zwycięstwo. Research nie okazał się trudnym. Istnieje strona należąca do największej organizacji zrzeszającej fanów Eurowizji. Co ciekawe, jej członkami jest aż 40 krajów ze Starego Kontynentu i reszty świata! Mnie to zaimponowało, przynajmniej na początku. Co roku przeprowadzone są badania opinii, w których przedstawiciele fanklubów z tych państw deklarują, według własnych domysłów, jak wielkie szanse na zwycięstwo mają poszczególni artyści występujący w finale konkursu. Tak prezentowała się pierwsza szóstka:

Spekulacje o Eurowizji
Kto miał największe szanse na wygranie Eurowizji 2016? Tak to wyglądało według OGAE.

Co jako pierwsze przyszło mi na myśl, gdy ujrzałem głównego faworyta? „Francja? Dlaczego mnie to nie dziwi…”. Już od ładnych paru lat Konkurs Piosenki Eurowizji jest uznawany bardziej za polityczne głosowanie niż sprawiedliwe show, którego celem jest wyłonienie najlepszego z najlepszych. Każdy z nas świetnie wie o wydarzeniach, które miały miejsce parę miesięcy temu w państwie ze stolicą w Paryżu. Stąd też brak mojego zdziwienia. Jeszcze nim udało mi się znaleźć powyższy ranking to podejrzewałem, że Francja może być tym razem wspierana symbolicznymi punktami.

Swoją drogą – niby przyznanie lepszego wyniku nic nie zdziała, ale prawda wygląda tak, że Eurowizja jest oglądana dosłownie wszędzie! Przez miliony osób! Dlatego należy dostrzec, jak wielkie znaczenie ma to głosowanie. Choć takimi sprawami powinni zajmować się politycy, to mimo wszystko jest to ogromna szansa dla zwykłych, przeciętnych ludzi na okazanie swojego zdania za lub przeciw pewnym poglądom, czy też działaniom politycznymi.

Wtem nadeszła chwila, na którą czekają wszyscy. Oficjalne wyniki transmitowane na ekranach telewizorów niemal każdego państwa leżącego w Europie (i nie tylko). Ku zaskoczeniu moim, Artura Orzecha (według mnie, bez głosu tego pana, Eurowizja nie byłaby już tym samym), a także milionów oglądających – zwycięzcą zostaje Ukraina. Tego nie za bardzo przewidzieliśmy. Jednak powodu również nie trzeba daleko szukać. Polityka. Przecież nasi sąsiedzi też nie mają lekko i to już od długiego czasu. Stąd też dobroduszni Europejczycy postanowili, że okażemy im wsparcie i sprawimy, że za rok konkurs odbędzie się w Kijowie! Gratulacje! Tego było im naprawdę potrzeba!

Eurowizja - Ukraina
Radość wykonawców z każdego punktu jest ogromna. Choć najbardziej cieszy 12-stka.

Niegdyś Eurowizję uwielbiałem. Za dzieciaka oglądałem ją każdego roku. I jak teraz o tym myślę – wcale nie ze względu na różnego rodzaju muzykę, którą można tam usłyszeć (chociaż obecnie to też sprawa dyskusyjna). Najbardziej kręciła mnie druga połowa transmisji – głosowanie. Ci pojawiający się na ekranie prezenterzy z każdego kraju kontynentu i ich naciągane trzymanie w niewiedzy nim ogłaszali do kogo leciało 12 punktów. A potem śledzenie generalnej tabeli i szukanie polskiej flagi, żeby sprawdzić, czy przynajmniej udało się nam wskoczyć do pierwszej połowy zestawienia.

Teraz jednak do tematu podchodzę z o wiele większym dystansem. Widzę, jak naprawdę to wszystko wygląda. Zwycięża nie ten, kto obiektywnie był najlepszym. Tytuł zgarnia kraj, któremu okazuje się wsparcie w trudnych chwilach lub piosenkarz, który szczególnie wyróżnia się spośród wszystkich innych, bo na przykład jest rzadko spotykaną w publicznej telewizji drag queen.

Eurowizja - Justin Timberlake
Zdecydowanie najlepszy wykon na Eurowizji – Justin Timberlake.

P.S. Zostawiając to wszystko na boku – gratulacje dla polskiego reprezentanta, który zajął wysokie, 8. miejsce. A to wszystko dzięki punktom przyznanym od telewidzów, bo gdyby nie oni – Michał Szpak byłby przedostatni z zaledwie kilkoma punktami. Kolejny dowód na to, jak jury Eurowizji zna się na rzeczy :)

P.S. 2: Ukraina Ukrainą, Szpak Szpakiem, ale całe show i tak skradł gość specjalny – Justin Timberlake. Chociaż inaczej być nie mogło!

P.S. 3: Czy Australia na serio dołączyła do stałego składu krajów biorących udział w konkursie? To nie bardzo trzyma się pierwotnego założenia Eurowizji. Oh, wait… Ono już dawno zanikło.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s