Byłem na Lednicy!

Jestem pewien, że każdy z nas posiada coś na wzór osobistej listy rzeczy lub miejsc, które chciałby zobaczyć, posiąść, czy odwiedzić kiedy tylko będzie miało się najlepszą ku temu okazję. I nie chodzi wcale o typową, namacalną kartkę papieru z wypisanymi po kolei elementami, które nas interesują. To siedzi po prostu w głowie i przypomina nam się wówczas, gdy znienacka wspomniana szansa pojawia nam się tuż przed nosem. Może to być chęć posiadania pierwszego samochodu, który w pełni będzie tylko i wyłącznie Twoim, odwiedzenie wymarzonego miasta pełnego cudownych zabytków, wyjazd na koncert ulubionego zespołu muzycznego lub cokolwiek innego.

Sam mam wiele takich punktów, które tylko czekają na odhaczenie ich z wyimaginowanej listy, co sprawi, że poczuję się bardziej zadowolony i spełniony z własnych, prywatnych osiągnięć. Są tam rzeczy małe i duże. Pośród nich od jakiegoś czasu znajdowało się wydarzenie, o którym słyszał chyba każdy, a przynajmniej osoby młodsze lub Ci, którzy nie zamykają się na świat i dopuszczają do siebie informacje o tym, co wokół się dzieje. Chodzi o Ogólnopolskie Spotkania Młodych Lednica 2000.

Lednica 2000 - Brama-Ryba
Największy symbol Lednicy – Ryba. Zarówno w postaci słynnej bramy, jak i w przenośnym znaczeniu.

Choć uczestnictwo w nich nie zaliczyłbym do grupy moich marzeń, bo w końcu nie jest wymagany duży wysiłek, aby to zrealizować, ale na pewno wyjazd na Pola Lednickie od wielu lat chodził mi po głowie za każdym razem, gdy tylko w mediach robiło się głośno o kolejnych edycjach spotkań.

I tu tkwił problem. Zawsze za późno włączałem ogarnięcie. Choć chciałem się tam znaleźć przynajmniej raz, to po prostu co roku przegapiałem to wydarzenie i dowiadywałem się o nim dopiero po pierwszej sobocie miesiąca, kiedy to odbywa się Lednica. Można było w takich momentach pomyśleć na zaś i sprawić, żebym za niecałe 12 miesięcy przypomniał sobie na czas. Ale jako osoba zaliczająca się do tych mniej zorganizowanych, nigdy mi się to nie udało i po pewnym czasie pomysł na odwiedzenie Jeziora Lednica samoczynnie wypadał z głowy do połowy czerwca następnego roku.

Teraz było jednak inaczej. Nareszcie. Choć niektóre osoby w moim wieku są już starymi wyjadaczami i na spotkaniach byli już co najmniej kilka razy, to ja dopiero teraz, prawie kończąc 21 lat, miałem okazję w porę się zapisać, wpakować do autokaru i ruszyć w niemal czterogodzinną podróż do miejsca, do którego w ten jeden jedyny dzień roku zjeżdżają się tłumy z całej Polski, a nawet zza granicy.

Lednica 2000 - Pielgrzymi
Lednica każdego roku cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Na polach zjawiają się dziesiątki tysięcy wiernych.

Opisywać długo to coroczne wydarzenie, jakim jest Lednica, chyba nie muszę. Polega po prostu na tym, że w okolice Gniezna, nad jezioro nazywające się tak samo, jak to spotkanie, docierają liczne pielgrzymki z przeróżnych miast. Są to zarówno grupy zorganizowane, które wybierają się na wycieczkę całymi parafiami, jak i również pojedyncze osoby lub grona znajomych, którzy decydują się zawitać na Polach Lednickich, aby wspólnie przeżyć atmosferę, która tam panuje. Warto zaznaczyć, że jest to największe na świecie spotkanie katolickiej młodzieży, w którym osobiście nie uczestniczy papież, co tylko świadczy o randze i popularności wydarzenia. Nie kłamią też liczby. Według nich, od pierwszej edycji w 1996 roku, na Lednicy zjawiło się aż 1.780.000 osób, z czego 24 tysiące to wolontariusze, a liczbę 15 tysięcy stanowią kapłani.

W tym roku, według informacji, które zostały podane podczas spotkania, na zielonej trawie przed Jeziorem Lednica znalazło się ponad 80 tysięcy uczestników. Nie wiem jak u Was, ale na mnie liczby te robią piorunujące wrażenie. Do tego muszę przyznać, że udając się tam, wcale nie podejrzewałem, że wokół mnie znajdą się aż tak liczne tłumy.

Naprawdę! Jasne, miałem świadomość tego, że Lednica 2000 to wydarzenie niezwykle popularne, co roku nagłaśniane w mediach i cieszące się uznaniem w kręgu polskich, jak i zagranicznych wiernych. Gdy maszerowałem z moją grupą od miejsca, w którym zaparkował nasz autobus, do wejścia na lednickie pola, mijała i towarzyszyła nam niejedna pielgrzymka z zupełnie innych stron Polski. Już ta sytuacja, na samym początku, sprawiła, że byłem z lekka zaskoczony tym, w jakim pozytywnym i radosnym nastroju wędrują ubrani niemal w całości na biało rówieśnicy.

Nie żebym sugerował, że wszyscy na co dzień mamy być ponurymi smutasami i nie cieszyć się żadną chwilą swojego życia. Bo wtedy… Co to za życie?!

Dobra, czy tylko mi to pytanie zaleciało z lekka filozofowaniem? Lepiej zakończyć tę dygresję i przejść do rzeczy.

Kiedy całą grupą dotarliśmy do barierek, przy których nas odprawiono, wręczono lednickie symbole, pośród których znalazły się drewniany krzyż z hasłem tegorocznej edycji („Amen”) oraz podręczne wydanie Nowego Testamentu, skierowano nas ku samemu sercu corocznego wydarzenia. Kiedy już znalazłem się na polu, a moim oczom ukazała się Brama-Ryba, którą nie raz widziało się na różnych nagraniach, zdjęciach i innego typu przekazach w telewizji lub prasie, narosła we mnie pewnego rodzaju ekscytacja i zadowolenie, że w końcu się udało. Bo naprawdę warto było zjawić się tam osobiście i zobaczyć wszystko na własne oczy.

Lednica 2000 - Tańce
Tańce i śpiewy to coś unikalnego w spotkaniach nad Jeziorem Lednica. W zabawie uczestniczą nawet (i przede wszystkim!) kapłani.

Następnie pozostało już tylko znaleźć odpowiednie dla siebie miejsce w jednym z sektorów, na które podzielone było pole, rozłożyć swoje rzeczy i spędzić następnych kilkanaście godzin w wyjątkowej atmosferze wraz ze swoimi znajomymi i masą wszystkich osób dookoła. A tłumy te, których z każdą chwilą było coraz więcej i więcej, naprawdę mogły zgnieść w fotel każdego, kto uczestniczył już w wielu wydarzeniach masowych. Cóż, na pewno by tak się stało, gdyby miało się tam ze sobą fotel.

Nie da się ukryć, że cała Lednica 2000 to na przemian śpiewanie, tańczenie i religijne obrzędy, które w pełni wypełniły te długie godziny spędzone na słońcu (i przez kilkadziesiąt minut nawet na deszczu). Ale nie można się temu dziwić, w końcu taki jest charakter i zamysł całego wydarzenia. Pod Bramę-Rybę nie przyjeżdża się po to, aby opalać się i plotkować ze znajomymi jak na najlepszym urlopie życia, a właśnie w celu uczestnictwa w nabożeństwach i bardzo charakterystycznego dla Lednicy okazywania swojego wyznania.

Nie będę opisywał każdego punktu programu po kolei, bo o wiele rozsądniej jest włączyć zapisy z transmisji na żywo, których na pewno jest pełno w internecie. Albo poczytać na innych stronach, na których ludzie bardziej znają się na tym temacie. Ja udałem się na Pola Lednickie głównie w roli obserwatora i to bardziej biernego niż aktywnego. Chciałem najzwyczajniej zaspokoić swoją ciekawość. Mimo wszystko przyjemnie było popatrzeć, jak dziesiątki tysięcy ludzi wspólnie bawią się, krzyczą i cieszą, ale także w pewnych momentach integrują się w ciszy i spokoju.

Lednica - Przejście przez Bramę
Każda edycja spotkań kończy się przejściem przez Bramę-Rybę na znak odkupienia grzechów.

Jeśli miałbym komuś odpowiedzieć na pytanie, jak oceniam Ogólnopolskie Spotkania Młodych Lednica 2000, to z pewnością stwierdziłbym, że są niezwykle specyficzne i wyjątkowe. Takich obrzędów, świętowań, a nawet pokazów nie zobaczy się chyba nigdzie indziej na świecie, co zdecydowanie świadczy o tym, że warto chociaż raz w życiu zjawić się w tym licznym tłumie. Tak brzmiałaby również moja rekomendacja. Jeśli ktoś jest zainteresowany odwiedzeniem tego miejsca, ale mimo wszystko ciągle się waha – przestań i wybierz się na Pola Lednickie już podczas następnej edycji, która odbędzie się 3. czerwca 2017 roku. Jeśli jednak uważasz, że to nie miejsce dla Ciebie – najprawdopodobniej masz świętą rację i nie zmuszaj się do tego.

Po powrocie w nocy z soboty na niedzielę myślałem nad moją krótką opinią na temat Lednicy. Wpadłem wtedy na coś, co może wydawać się uciekaniem od werdyktu lub typowym dyplomatycznym zagraniem, ale myślę, że najlepiej pasuje to do moich odczuć.

Jeśli jesteś osobą wierną – musisz pojechać. Jeśli jesteś osobą ciekawską – polecam pojechać. Jeśli nie czujesz żadnej więzi z religią – możesz sobie odpuścić. Chociaż szczerze mam nadzieję, że osób z pierwszego i drugiego grona jest zdecydowanie więcej.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s