Mój filmowy alfabet: B jak Bogowie

Muszę przyznać, że często zdarza mi się popłynąć podczas pisania o interesujących mnie rzeczach, co ostatecznie skutkuje tym, że całość wydukanego przeze mnie tekstu jest na tyle długa iż prawdopodobnie na sam jej widok wystraszyłby się niezwykle wysoki odsetek współczesnych użytkowników internetu. Głównie w tym zasługa narastającego znaczenia obrazu nad słowem pisanym. Przykładem mojej niepohamowanej weny jest ostatni post na blogu, ten o grze Tales from the Borderlands. Jeśli obserwujecie profil Tekstualnie na Facebooku to być może widzieliście statystykę dla wspomnianego wpisu. Był on najdłuższym ze wszystkich dotychczasowych.

Jednak teraz chcę wszem i wobec ogłosić, że jeśli chodzi o serię „Mój filmowy alfabet” to nie macie czego się bać. Chcę, aby te posty zachowały krótki, zwięzły charakter. Będę w nim przedstawiać tylko najważniejsze informacje o tytule, który zostanie przeze mnie wybrany, a do tego podzielę się niedużą garścią moich przemyśleń. Jednak nie będę rozwodził się nad tym na dziesiątki akapitów, bo to nie w tym rzecz. Chcę tylko szybko proponować Wam filmy, które doceni się dopiero, gdy się je obejrzy, a nie przeczyta wypociny na jakimś blogu.

Bogowie - Logo

Dlatego przechodząc już do sedna sprawy, pora na drugą część „Mojego filmowego alfabetu”, a w nim oczywiście litera B i polska produkcja Bogowie. Mieliście już okazję o niej słyszeć?

Jako, że film ten powstał u nas, na naszym podwórku, i to wcale nie tak dawno temu, to prawdopodobnie mógł obić się o Wasze uszy. Nawet byłbym mocno zdziwiony, gdybyście faktycznie nic o nim nie słyszeli, bo nagłaśniany był chyba wszędzie. Mówiono o nim gdzie tylko się dało, a plakaty kinowe wisiały niemal na każdym przystanku komunikacji miejskiej w większych miejscowościach. Promocja była bardzo podobna do tych, jakie mają niemal wszystkie polskie filmy komercyjne, które przedstawia się jako najlepsze produkcje warte grzechu, a ostatecznie okazują się tą samą, oklepaną historią, którą widzieliśmy już w telewizji nie jeden raz, gdy emitowano tytuły dużo starsze. Tak, mam tu na myśli polskie komedie romantyczne robione na jedno kopyto.

Jednak Bogowie zaskoczyli nie tylko mnie, ale przede wszystkim sceptycznie nastawionych widzów i jeszcze bardziej dystansujących się krytyków. No bo okej, sam pomysł na fabułę wygląda bardzo obiecująco (o niej za chwilę), ale nadal nad filmem unosiło się negatywne miano typowej polskiej produkcji. Co prawda nie jest to komedia, zdecydowanie nie, ale nie będzie żadnym odkryciem stwierdzenie, że do filmów z naszego podwórka podchodzimy z bardzo skromnym zapasem zaufania. I to niezależnie od tego, kto się bierze za reżyserkę, aktorstwo lub inne aspekty. Dość często byliśmy już zawiedzeni.

Bogowie - Realizacja
Film jest zrealizowany bardzo starannie i wiarygodnie.
Źródło: imdb.com

Tymczasem nadeszła premiera w październiku 2014 roku i wszystkie osoby, które zaryzykowały i wciąż skrycie wierzyły w sukces filmu, udały się do kin, a po seansie wielbiły i zachwalały ten dwugodzinny seans. Wszystko dlatego, że Bogowie to nie przeciętna polska produkcja, która bije nas po twarzy znanymi schematami i tandetnymi dialogami. Tym razem otrzymaliśmy solidny kawał kinematografii, który ogląda się z zaciekawieniem lub nawet zafascynowaniem. Film utrzymany jest przede wszystkim w poważnym, doniosłym tonie. Nic dziwnego skoro postanowiono w nim opowiedzieć taką a nie inną historię.

Przeniesieni zostajemy do lat osiemdziesiątych, kiedy to w Polsce miejsce miało niezwykle ważne wydarzenie w historii krajowej chirurgii. Głównym bohaterem filmu jest Zbigniew Religia, którego nazwisko jest pewnie znane większości z Was. Profesor i kardiochirurg wbrew wszelkim przeszkodom i niesprzyjającym okolicznościom postanawia przeprowadzić pierwszą w naszym kraju operację serca. Droga ku temu nie jest łatwa i usłana różami, jak to w rzeczywistości bywa z dążeniem do obranych przez siebie celów. Przez sporo ponad godzinę seansu (a całość liczy dwie) możemy śledzić początki słynnego chirurga, który musiał udowadniać otoczeniu, że wie co robi i co chce osiągnąć. Że jego plany nie są jedynie bajką i bezcelowym eksperymentowaniem.

Nie sądzę, aby potwierdzenie tutaj, że w końcu operacja serca kończy się pełnym powodzeniem, było w jakimkolwiek stopniu spoilerem lub zepsuciem zabawy płynącej z oglądania filmu bez świadomości wydarzeń, które za chwilę w nim się pojawią. Głównie dlatego, że o tym wydarzeniu słyszał niemal każdy, kto w tej chwili może czytać tego bloga. Nie trzeba być urodzonym w tamtych czasach, aby wiedzieć kim był Zbigniew Religa i czego właściwie dokonał. O takich postaciach i wydarzeniach słucha się od starszych osób – w domu, szkole, ale też w telewizji lub choćby przypadkowo w internecie. A pierwsza w Polsce udana transplantacja serca była tak bardzo nagłośnionym i wszechobecnym wydarzeniem, że słowa o niej noszą się od ust do ust jeszcze dzisiaj.

Bogowie - Religa
Tomasz Kot idealnie odnalazł się w swojej roli. Gra bardzo przekonująco.
Źródło: imdb.com

Główna rola w filmie przypadła aktorowi, który świetnie jest znany widzom współczesnej polskiej kinematografii. Tomasz Kot, którego kojarzymy przede wszystkim z dobrze odegranych ról w Skazanym na bluesa lub Żyć nie umierać (a nie jako czterdziestolatka robiącego z siebie pośmiewisko w reklamach pewnej telefonii komórkowej, co wygląda jakby chwytał się każdej możliwej okazji do zarobienia), bardzo poważnie podszedł do swojego zadania, które nie należało do najłatwiejszych. O ile w ogóle można mówić o prostocie w aktorstwie. Podczas śledzenia wydarzeń na ekranie wyraźnie widać, że Kot chciał jak najlepiej wcielić się w swoją postać i przekazać nam ją w pełni autentycznie. Postura zgarbionego i ponadprzeciętnie wysokiego mężczyzny, który zajmując się zdrowiem innych sam pali papierosy jak smok, jest widoczna od samego początku do końca. W dodatku pochwalić należy nie tylko odwzorowanie zachowania i wyglądu kardiochirurga, ale także sam warsztat aktorski, który w tym przypadku został przedstawiony przez Tomasza Kota o wiele lepiej i staranniej niż w większości innych jego ról. W takim Lejdis lub Testosteronie mógł dać z siebie więcej, ale sam gatunek tych filmów mówi dużo o poziomie.

Oprócz Tomasza Kota, któremu w tej produkcji nie można zarzucić wielu minusów, na ekranie zobaczymy także sporo innych aktorów, ale raczej należących do tego mniej znanego grona. O ile Piotra Głowackiego lub Magdalenę Czerwińską można kojarzyć z mniej lub bardziej znaczących ról w wielu polskich produkcjach, o tyle pozostała część obsady to aktorzy, którzy dopiero zaczynają pokazywać się filmowemu światu. Ale kto wie, może za niedługo ich filmografie staną się bogatsze, a my będziemy w stanie wymienić ich nazwiska? W każdym razie ogólne przedstawianie postaci i samo aktorstwo stoją i tak na bardzo wysokim poziomie. Szczególnie, jeśli Bogów znowu będziemy porównywać do innych polskich tytułów. Ale w porządku, dajmy już luz komediom romantycznym lub sensacyjnym średniakom i po prostu doceńmy staranność realizacji tej biografii.

Uważam, że warto podkreślić także sam ton i atmosferę, jakie panują podczas całego dwugodzinnego seansu. To, że jest poważnie oczywiście wiadomo, nawet zdążyłem już o tym wspomnieć. Jednak sama realizacja ujęć i wygląd scen sprawiają, że cały przekaz odbieramy dokładnie w taki sposób, jaki założyli sobie twórcy produkcji. Przez większość czasu na ekranie dominuje biel i szarość, jak przystało na szpitale i kliniki, które są głównymi miejscami akcji w filmie. Można w tym przypadku mówić o silnie ukazanej sterylności tego typu budynków, ale gdy dochodzi do samych operacji i trudu, jaki się z nimi wiąże, nie brakuje także ujęć krwi, potu i całego tego chaosu, który wytwarza się wokół. Jedno jest pewne – oglądając Bogów uświadomimy sobie jeszcze bardziej, jak wymagającą i pełną poświęceń dziedziną medyczną jest chirurgia.

Bogowie - Scena
Główny bohater nie raz musiał przekonywać, że jest pewny swoich czynów.
Źródło: imdb.com

Film jest warty obejrzenia z co najmniej kilku powodów. Przede wszystkim jest naprawdę dobry. Na tle wielu innych rodzimych produkcji, ta bez zwątpienia zasługuje na uznanie nie tylko przez polskich widzów oraz znawców, ale także tych zagranicznych. Świadczyć o tym mogą liczne wyróżnienia i nominacje na naprawdę ważnych i prestiżowych galach filmowych, jak między innymi Camerimage w 2014 roku. Ogólnie Bogowie zebrali aż 20 różnego rodzaju nagród, a także kolejnych 12 nominacji. Były to oczywiście statuetki mniej, ale i bardziej pożądane, o które chciałby powalczyć niejeden reżyser lub producent.

Inna kwestia jest taka, że w filmie ukazane jest bardzo ważne, ale też przede wszystkim ciekawe wydarzenie, które w formie fabularnej jest piekielnie interesujące i wciąga nas do reszty. Uważam tak, ponieważ sam nie odczułem tego, że produkcja liczy sobie pełne 120 minut, a upłynęły one niezauważalnie szybko. Świetnie budowana historia i akcja sprawiają, że od razu kupujemy to, co dzieje się na ekranie, jesteśmy skłonni uwierzyć w taki bieg wydarzeń, co oczywiście przelewa się na poczucie realizmu, a w tego typu filmach jest to ważne, i ostatecznie z uwagą śledzimy wszystko krok po kroku.

Jeśli szukacie czegoś na nudny, jesienny wieczór, ale przejadły Wam się głupkowate komedie, filmy akcji pełne hałasu, który potrafi przyprawić o bóle głowy i czujecie, że dzisiaj jest pora na coś spokojniejszego oraz na dość wysokim poziomie realizacyjnym, to koniecznie rozważcie włączenie Bogów od Łukasza Palkowskiego, bo ręczę za to, że nie pożałujcie tych dwóch godzin. Nie jest to film genialny, a już na pewno nie wybitny, jednak uważam, że powinien znaleźć się na każdej liście „do obejrzenia”. Warto.

Ocena - 8/10

Inne filmy na literę „B” warte obejrzenia:

  • „Babel” (2006) – dramat
  • „Blow” (2001) – biograficzny, dramat
  • „Bridget Jones 3” (2016) – komedia romantyczna
Reklamy

1 myśl w temacie “Mój filmowy alfabet: B jak Bogowie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close