Club Penguin, czyli spora część przeszłego mnie

Jedenaście lat temu, dokładnie tego samego dnia października, jaki mamy dzisiaj, oficjalnie rozpoczęła swoje działanie pewna skromna, niemal nikomu nieznana gra przeglądarkowa. Był to pierwszy tego typu projekt w internecie na całym świecie. Zakończył się etap testowania i wszystko było gotowe, aby zapraszać dzieciaki oraz młodzież niezależnie od tego, w jakim kraju mieszkały i jakim językiem się posługiwały. Tak zwane Club Penguin miało przed sobą tylko jeden główny cel – zapewnić bezpieczną i przyjemną zabawę dla najmłodszych w całkowicie wirtualnym, ale bogatym w możliwości świecie. Kto by się spodziewał, że po ponad dekadzie, gra ta wciąż będzie jednym z gigantów tego typu gier.

Club Penguin - Logo
Aktualne logo Club Penguin zmienione w 2012 roku.
Stare, od 2005, widoczne jest w nagłówku wpisu.

Słyszeliście kiedyś o niej? Nie mam zielonego pojęcia, kto właśnie czyta ten post ani jak wielu Was jest. Nie sposób, żebym zyskał na tyle dokładne informacje, żeby móc wszystko szczegółowo stwierdzić. Jednak jestem przekonany, że w gronie czytelników tego wpisu znajdzie się chociaż jedna lub dwie osoby, które o grze Club Penguin słyszały. Niekoniecznie grały, ale prawdopodobnie parę lat temu natknęły się na nią i to pewnie zupełnie przypadkowo. Mając zaledwie kilkanaście lat, w nudny wieczór, szukaliście w internecie czegoś, co zajmie Wam nieco czasu. Wtedy Facebook w Polsce raczkował, Nasza Klasa nie dawała za dużo możliwości, a główną formą rozrywki były gry dostępne na przeglądarce. Wiecie, te których nie trzeba ściągać na dysk, a wystarczył tylko aktualny Adobe Flash Player. Takim sposobem, na niejednej stronie z tego typu gierkami, mogliście natrafić właśnie na Club Penguin. Wówczas były dwie opcje. Albo ją sprawdziliście i teraz wiecie o czym mowa, albo olaliście ją i przeszliście do kolejnych tytułów.

W moim przypadku najpierw wystąpiła ta druga możliwość. Na tę grę natrafiłem podczas przeglądania popularnej wówczas witryny miniclip.com, która tych kilka lat temu oferowała chyba najbogatszą bazę gier flaszowych. Przebierać można było godzinami, a kategorii było mnóstwo. Jedną z nich były tak zwane „wirtualne światy”. Wtedy nie miałem jeszcze pojęcia co to właściwie jest. Ciekawość musiała zostać zaspokojona, dlatego wybrałem ją i rzuciłem okiem na najpopularniejszą pozycję. Club Penguin. Był to 2006 rok, a ja, będąc jeszcze w szkole podstawowej, zraziłem się w zaledwie kilka sekund przede wszystkim przez to, że wszystko było w niej po angielsku (a wówczas z jego znajomością było średnio), a poza tym należało założyć w niej swoje konto. Wymyślić nazwę, hasło oraz podać adres mailowy. Jako jedenastolatek uważałem, że to za dużo roboty i szybko zamknąłem kartę z ekranem rejestracji.

Club Penguin - Powitanie
Taką grafiką wita nas obecnie strona główna Club Penguin. Zachęca?
Źródło: clubpenguin.com

Minął rok. Mając tych kilka lub kilkanaście lat, za każdym razem z niecierpliwością czekałem na swoje urodziny, które obchodzę w drugiej połowie sierpnia. Jednak do tej daty brakowało jeszcze lekko ponad tygodnia, a byłbym w stanie oddać wszystko, aby 19. dzień miesiąca nadszedł jak najszybciej. Jednak cudotwórcą nie jestem, a wtedy również nie byłem. W sumie, w przyszłości też raczej nim nie zostanę… Więc aby zabić względnie wolno uciekający czas, kontynuowałem zagłębianie się w gry przeglądarkowe, które wówczas oferował mi internet. Całkiem przypadkiem po raz kolejny w oczy rzucił mi się on – „Klub Pingwina”. Tylko tym razem był reklamowany na głównej stronie wspomnianego wcześniej serwisu z gierkami. Pomyślałem sobie, że chyba oznacza to, że tytuł ten naprawdę jest coś wart, skoro wybił się aż tak wysoko ponad setki, jak nie tysiące innych gier flaszowych. Postanowiłem, że nadszedł ten moment, w którym założę swoje konto. Swojego… pingwina. Jakkolwiek to brzmi – na tym to polegało. W końcu podrosłem! Nie miałem już jedenastu a dwanaście lat!

Imię pingwina? Sebapilka. Pierwszy człon jako skrót mojego imienia, a drugi dlatego, że interesowałem się piłką nożną. Bardziej oglądaniem niż graniem, ale lubiłem to. Najpierw miałem nazwać swoje konto Sebapiłka, ale polskie znaki nie były tolerowane, co mocno mnie zdziwiło. Halo, dwunastoletni ja! Jakim cudem „ł” mogłoby przejść przez filtr w anglojęzycznej grze z 2005 roku? W każdym razie zdecydowałem się na drastyczną zmianę i polskie „ł” zamieniłem na zwykłe „l”. Sprawiło to, że z jednej strony sama nazwa nie brzmiała zbyt dziwacznie i była w pewien sposób zmiękczona oraz milsza dla uszu, ale z drugiej nie przemyślałem tego, co dotarło do mnie dopiero po dwóch lub trzech latach. Kończąc imię mojego pingwina na literę „a” narzuciłem na siebie miano płci żeńskiej i faktycznie było tak, że wiele osób z polskiego grona graczy uważało z początku, że właścicielem tego konta nie jest chłopak a dziewczyna. Cóż… Można to podpiąć jako błędy młodości?

Club Penguin - Gra
Tak prezentuje się sama gra! Na zdjęciu widać moją postać, jego zwierzątko i igloo.

Skończywszy rejestrację i potwierdzając moje konto mailowe mogłem zacząć odkrywać swój pierwszy wirtualny świat w internecie. Jako mały, czerwony pingwin przedstawiony w trójwymiarowym modelu. Za pomocą myszki mogłem poruszać się nim po różnych lokalizacjach na tak zwanej „wyspie Club Penguin”. Były one statyczne w formie dwuwymiarowej. Na tyłach były ściany lub budynki, a mój utworzony awatar mógł poruszać się po podłodze bądź śnieżnych ścieżkach. Główny cel rozgrywki? Bawić się dobrze poprzez zbieranie wirtualnych monet w różnych prostych gierkach ulokowanych na całej wyspie, kupowanie ubrań i akcesoriów, które można było zakładać na swoją postać, dekorowanie własnego domku, którym było nic innego, jak małe lodowe igloo, a także spotykanie się z innymi graczami z całego świata. Ten aspekt był najlepszy. Człapiąc od pomieszczenia do pomieszczenia mogliśmy napotykać na naszej drodze inne pingwiny, które oczywiście były sterowane przez realne osoby z ich komputerów.

Pora użyć wbudowanego w grze czatu! U dołu ekranu wpisywało się tekst (po angielsku, bo tamtejszy filtr bezpieczeństwa nie pozwalał na porozumiewanie się w innych językach), który wyświetlał się nad modelem naszego pingwina zaraz po wciśnięciu enteru na klawiaturze. Po paru sekundach znikał, a przez ten czas inni gracze mogli go spokojnie przeczytać, a następnie odpowiedzieć jak tylko chcieli, również wpisując tekst i wysyłając go w postaci dymku niczym z komiksów. Tak w 2007 roku rodziła się interakcja międzyludzka w internecie. Teraz może wydawać się to niezwykle przestarzałe i z mocnymi ograniczeniami (pisać można było tylko po angielsku i to bez cyfr, a jedynym urozmaiceniem było kilka dostępnych emotikon), szczególnie w dobie potężnie rozbudowanego Facebooka i innych sposobów na komunikowanie się, ale hej – to było aż około dziesięć lat temu!

Club Penguin - Animacja
Kiedyś Club Penguin było naprawdę potężną marką. Tworzone były nawet półgodzinne animacje telewizyjne!
Źródło: clubpenguin.com

Dla dzieciaka było to coś niezwykłego. Grało się w mini-gry, przebierało postać, dbało o małe, futrzane zwierzaki, które można było adoptować i przede wszystkim nawiązywało się nowe znajomości. Była nawet dostępna opcja prowadzenia własnej listy przyjaciół, co jeszcze bardziej ułatwiało spotykanie się w wirtualnym świecie! A to wszystko to zaledwie niewielka garstka możliwości, jakie oferowało Club Penguin, które w dodatku było stale rozwijane. Każdego tygodnia pojawiały się aktualizacje. Nowe ubrania, meble, funkcje, a nawet tematyczne wydarzenia, podczas których lokalizacje w grze zmieniały swój wygląd na kilka lub kilkanaście dni. To wszystko sprawiło, że mając dwanaście lat po prostu zakochałem się w tej grze i wracałem do niej codziennie. Naprawdę codziennie. I to przez kilka długich, długich lat.

Teraz, gdy dwa miesiące temu ukończyłem 21 lat, zapał ten niemal wygasł do zera. O grze pamiętam, a co jakiś czas sama nasuwa mi się na myśl. Wówczas, muszę się przyznać, wracam do niej na moment, aby zobaczyć, co zmieniło się w wirtualnym świecie, w którym spędziłem kawał mojego nastoletniego życia. Bo tak – Club Penguin nadal istnieje i jest łatwo dostępne dla wszystkich. Wciąż można zakładać nowe konta, odkrywać wszystkie jego tajemnice i możliwości, których obecnie jest kilkanaście razy więcej niż wtedy, gdy moja przygoda z tą dwuwymiarową grą przeglądarkową dopiero się zaczynała. Nie sądziłem wówczas, że trwać będzie ona tak długo.

Club Penguin - Zabawki
W okresie świetności gry, w sklepach dostępne były nawet zabawki z serii Club Penguin.
Źródło: clubpenguinspace.com

Zaglądałem do niej regularnie przez mniej więcej siedem pełnych lat. Nie oznacza to oczywiście, że logowałem się na moje konto każdego dnia, bo byłoby to niekiedy niemożliwe. Ale zawsze chętnie wracałem tam z powrotem i śledziłem wszystko to, co dzieje się w samej grze, a jeszcze chętniej to, co wytworzyło się wokół niej. Ogromnej wielkości społeczeństwo rozsiane po całym świecie. Gracze pochodzili naprawdę zewsząd. Najliczniejsza była oczywiście narodowość amerykańska i brytyjska, ale spotkać można było awatary pingwinów z Niemiec, Hiszpanii, Francji, Rosji, Chin, Japonii, Australii, a nawet krajów z Afryki. Oczywiście z tych, gdzie internet jest obecny. Jestem przekonany, że w Club Penguin znalazłoby się konto z każdego państwa istniejącego na świecie. Tym bardziej przemawia za tym fakt, że w pewnym momencie twórcy gry mogli pochwalić się 30 milionami aktywnych kont. Nie ma wątpliwości, że był to pionier i przełom gier na przeglądarkę.

Niezwykle liczne było również społeczeństwo polskie. W latach 2007-2013 Club Penguin cieszyło się naprawdę sporą popularnością w naszym kraju, a wiem o tym doskonale, bo (co pewnie zabrzmi strasznie nieskromnie) byłem jego dość dużą częścią. Nie, nigdy nie pracowałem wśród twórców gry, którzy notabene pochodzą z Kanady, ale z pewnością byłem odpowiedzialny za jej pewnego rodzaju promocję na naszym podwórku. Zajmowałem się nią pod innym względem, typowo fanowskim. Pierwszych kilka miesięcy mojego poznawania Club Penguin zaowocowało tym, że wkręciłem się aż tak bardzo, że postanowiłem coś z tym zrobić. Nie pozostawać biernym graczem, jak każdy inny napotykany awatar. Gra była na tyle duża, działo się w niej na tyle sporo (i stale pojawiało się w niej jeszcze więcej treści), że chciałem stworzyć najlepsze źródło informacji o Club Penguin w Polsce. Takie, do którego zaglądałby każdy polski gracz, który chciałby dowiedzieć się o tym, co aktualnie ma miejsce na wyspie pingwinów i co pojawi się w niej za jakiś czas. Ale chciałem dać też możliwość zrzeszenia się nas wszystkich, stałych bywalców z Polski. Chciałem, żeby w łatwy sposób można było zostać poinformowanym o grze, ale także zintegrować się z rówieśnikami i poznać ich bliżej niż dotychczas było to możliwe.

Club Penguin - Disney
Jako, że gra została wykupiona przez Disneya, nie brakowało też promocji ich marek. W tym Marvela!
Źródło: clubpenguin.com

Założyłem mojego pierwszego, poważnego bloga. Był grudzień 2007 roku, okres świąteczny. Na łamach serwisu bloog.pl powstało „News Club Penguin”. Niezbyt oryginalnie, ale najważniejsze, że łatwo było zapamiętać. Pierwszy post? Niemal kompletnie skopiowany z wikipedii poświęconej „Klubowi Pingwina”. Przyznaję się bez bicia po tych wielu latach – nie zacząłem fair, ale z czasem wszystko zaczęło iść w dobrą stronę. Nie poddawałem się i pisałem. Informowałem o aktualizacjach w grze i ciekawostkach w społeczeństwie graczy. W tym samym czasie próbowałem reklamować się na istniejących już wówczas stronach i forach o Club Penguin. W sumie liczyły się wtedy w Polsce tylko jedna strona i jedno forum, ale to wystarczyło. I może nawet zadziałało to na moją korzyść, bo konkurencja nie była zbyt szeroka. Po miesiącach niezłomności, aktywnego blogowania i pojawiania się wśród polskiej społeczności pingwinów – udało się. Licznik odwiedzin zwiększał swoją wartość wprost proporcjonalnie do czasu istnienia bloga. O to chodziło, żeby każdy następny dzień, tydzień i miesiąc owocował większym ruchem.

„News Club Penguin” nie było idealne, ale nie mogło takie być skoro zarządzał nim jeden kilkunastolatek. Działało z małymi przerwami do maja 2013 roku. Całe pięć i pół roku. Szaleństwo! Tyle czasu poświęciłem na pisanie informacji o grze, w której sterowało się małym, trójwymiarowym pingwinem. Dla wielu z Was może to być głupota i strata czasu. Tym bardziej, że nie miałem z tego żadnych zysków. Ani grosza, a tylko poświęcanie wolnych chwil między szkołą a spaniem. Jednak zyskałem coś innego, chyba o wiele ważniejszego. Przede wszystkim – poznałem wtedy tak sporo osób, że aż nie jestem w stanie tego zliczyć. Nawet nie próbuję. Przez te wszystkie lata mojego bloga przeglądało wiele różnych osób z całego kraju. Dzieci i młodzież, dziewczyny i chłopacy, zainteresowani tym co piszę, ale i tacy, którzy mieli to gdzieś i wchodzili tylko po to, aby pogadać z innymi członkami społeczeństwa na utworzonym przeze mnie czacie blogowym, który w pewnym momencie był okropnie popularny. Po ponad czterech latach udało mi się osiągnąć próg jednego miliona odwiedzin. Milion razy mój blog został wpisany w wyszukiwarkach. Większością z tych osób byli stali czytelnicy i gracze. Jednak sporo zawdzięczam też zbłąkanym wędrowcom i osobom, które chciały zwyczajnie pohejtować.

Mogły, miały do tego pełne prawo. Tym bardziej, że przez narastającą popularność mojego bloga, powoli zmniejszała się aktywność na stronie informacyjnej konkurencji, która po pewnym czasie została zamknięta. Zostałem tylko ja i jedyne w Polsce forum dla graczy Club Penguin. Jednak czas, jak można było przypuszczać, zrobił swoje i wyrosłem z tego. Zdecydowałem się zakończyć karierę pingwiniego blogera. W maju 2013 roku jedyne liczące się źródło informacji dla polskich graczy zostało zamknięte. Kilkanaście miesięcy później upadł też ostatni zakątek, do którego trafić mogły pingwiny z naszego kraju. Forum, na którego ostatniej prostej także pełniłem ważne funkcje moderatora i redaktora, umarło wraz z zakończeniem się ważności hostingu.

Club Penguin - Pomoc
Gra nie skupiała się tylko na sobie. Twórcy i społeczeństwo pomagali potrzebującym podczas licznych akcji organizowanych przez Club Penguin, szczególnie w okresie Bożego Narodzenia.
Źródło: clubpenguin.com

Od tamtego czasu odwiedzam Club Penguin sporadycznie i to w dodatku jako zwykły, przeciętny gracz. Jedynie dla własnej ciekawości i przywiązania, które pozostało we mnie po przygodzie z wieku nastoletniego. Przywiązanie o wiele kruchsze niż kiedyś, ale jeszcze istniejące. Blog „News Club Penguin” też gdzieś tam jeszcze istnieje. Nieaktualizowany i zapomniany, ale na pewno uda się go znaleźć tym, którzy będą chcieli to zrobić. Google bardzo ułatwi sprawę. Jednak ani tam, ani na jakiejkolwiek innej stronie nie dzieje się już nic. Polska społeczność stopniała choć kiedyś była niezwykle silna. Ale takie jest życie. Czas przemija, a człowiek w pewnym momencie porzuca niektóre sprawy, aby zająć się innymi. To dorastanie.

Post wyszedł długi, a nie chciałem, żeby taki był. Jednak jeśli ktoś przeczytał go do końca – dziękuję za trwałość i mam nadzieję, że było choć trochę ciekawie. Dla mnie ten wpis jest i będzie bardzo ważny. Głównie dlatego, że to pierwszy raz, kiedy przyznaję się tak otwarcie do tej części mojego przeszłego życia. Brzmi to trochę idiotycznie z racji tego, że mam dopiero 21 lat, więc trudno mówić o dotychczasowym bogactwie mojego życia, ale prawda jest taka, że przez całe te lata bycia aktywnym w wirtualnym społeczeństwie gry, nie wspominałem o tym niemal nikomu. Było może zaledwie parę osób z mojego otoczenia, które wiedziały o blogu i Club Penguin. Nie dzieliłem się. Tę internetową rzeczywistość zostawiałem dla siebie. Teraz jednak wiecie i Wy. Szkoda, że dopiero teraz, gdy skończyło się to na dobre.

Zaskakujące, jak mocno zmienia się podejście człowieka zaledwie po paru latach dorastania.

Udanej jedenastej rocznicy, Club Penguin!

Reklamy

8 myśli w temacie “Club Penguin, czyli spora część przeszłego mnie

  1. Tak samo jak ty w tej grze spędziłem ładne parę lat po prawie półtora roku przypomniałem sobie o jej istnieniu. W grze można mnie spotkać żabko pod pseudonimem Pawellekpl.

    Polubienie

  2. Założyłam konto w 2010 roku.. Wiafomość o zmknięciu gry mojego dzieciństwa była dla mnie bardzo przykra.

    Polubienie

  3. Nienazywalna 02.06.2017 — 07:40

    Zaczęłam grać w tą grę jak był 2009 rok i nadal mam dużo wspomnień z tej gry, ale jak pewnego dnia weszłam i zobaczyłam informacje że Club Penguin ma zostać usunięte coś we mnie pękło…

    Polubienie

  4. Sajmonello222 05.07.2017 — 17:55

    Czy na tym forum był użytkownik o nazwie „Sierpacz” ? Bo bardzo go lubiałem.

    Polubienie

    1. Wydaje mi się, że ktoś taki był :)

      Polubienie

  5. Kurde, stary. Club Penguin i twój blog to kawał mojego dzieciństwa (teraz mam 19 lat). Miałem cię nawet w znajomych (mój nick w grze był dosyć idiotyczny: polskipolski). Tak coś mnie dzisiaj natchnęło, żeby wpisać „Club Penguin” w Google i z tego co widzę zrobili jakąś nową wersję tej gry. Właśnie ją instaluję i jestem ciekawy, jak teraz wygląda. Przy okazji trafiłem też na ten wpis. :) Fajnie się czytało, na pewno będę czasami wpadał na ten blog, bo widzę, że piszesz o filmach i serialach.

    Polubienie

  6. O proszę :o Sebapilka, tylko przeczytałem ten nick, a od razu skojarzyłem, mimo że tyle czasu minęło… Szkoda tego forum, strasznie dużo nas zostało na off-topie, tych niegrających, grających. Ale trudno się mówi ;) Na forum Rafał2, w grze Rambo Szambo (xd) – sam bym nie kojarzył siebie

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close