Parę propozycji na spędzenie Halloween

Halloween można lubić lub nienawidzić. Obchodzić albo nie. Jednak trudno jest nie zgodzić się z tym, że ostatni dzień października to niemal idealna okazja na spędzenie czasu w bardziej straszliwej i mrocznej atmosferze. Kiedy indziej w całym roku najlepiej jest obejrzeć jakiś film bądź serial z gatunku horror lub pograć w grę z zombiakami, jeśli nie właśnie w Halloween? I wcale nie będzie to zahaczać o niezwykle drażliwy temat, który każdego roku wychodzi na wierzch właśnie o tej porze roku. Pogaństwo czy zwykła, niewinna zabawa – to nie ma znaczenia, jeśli chodzi o poświęcenie paru minut lub godzin na dobrą rozrywkę.

Halloween 2016

W serii „Propozycje od święta” będę przedstawiał Wam moje osobiste sugestie co do spędzania wolnego czasu, a będą one adekwatne do aktualnej pory roku. Tytuł cyklu należy bardziej rozumieć jako wpisy pojawiające się nieregularnie i w różnych odstępach czasu, a nie, że dotyczyć będzie konkretnie świąt. Szczególnie dlatego, że na przykład nie sposób uważać Halloween za święto (to tylko swojego rodzaju obyczaj), a poza tym planuję pisać przy różnych okazjach, nie tylko na Boże Narodzenie, Wielkanoc i Walentynki. Jednak to wszystko wyjdzie w praniu, a tymczasem przejdźmy do paru rozrywkowych sugestii na spędzenie Halloween!

Film
Koszmar z ulicy Wiązów (1984, 2010)

Halloween 2016 - Koszmar z ulicy WiązówTak, tak. Zdaję sobie sprawę z tego, że tytuł ten jest tak bardzo kultowy, jak tylko można to sobie wyobrazić. Da się wątpić w to, czy istnieją jeszcze osoby, które nie znają postaci Freddy’ego Kruegera oraz jego słynnej już wyliczanki. A może jest wśród Was ktoś taki? Nieważne, czy nigdy wcześniej nie mieliście okazji zobaczyć horroru, który uważany jest za kanon swojego gatunku, czy może obejrzeliście go przynajmniej raz, bo dzisiejsze Halloween jest idealną okazją, aby nadrobić zaległości lub przypomnieć sobie losy nastolatków z ulicy Wiązów. Jednak przed seansem koniecznie sprawdźcie, którą wersję horroru włączyliście! Jak wiecie lub nie, często zdarza się, że filmy popularne i wyjątkowe często doczekują się swoich odnowionych po latach wersji. Tak zwanych remake’ów. I nie chodzi tutaj o odświeżenie kolorów i jakości obrazu, a o nakręcenie ich od nowa, z nowymi aktorami i często mniej lub bardziej przerobioną fabułą. Tak, aby bardziej odpowiadała dzisiejszym widzom.

Koszmar z ulicy Wiązów to przede wszystkim film z 1984 roku. Wtedy powstał oryginał, którego sukcesu nie da się chyba powtórzyć. Choć próbowano, bo po 26 latach zdecydowano się na nakręcenie nowej wersji przygód nastolatków, których w nocami męczą koszmary z człowiekiem o spalonej twarzy i ostrzami u dłoni. Zupełnie odmieniona obsada (nie ma co się dziwić, w końcu sporo czasu minęło) i nieco mniej innowatorskie podejście reżysera i scenarzystów sprawiły, że widzowie nie byli pod tak wielkim zachwytem, jak w przypadku pierwowzoru. Tylko najprawdziwsi marzyciele mogli przypuszczać, że film zachowa swój poziom, ale trzeba przyznać, że remake ożywił nieco zainteresowanie wokół kultowego horroru. Odsłona z 2010 roku nie była zła, a już na pewno nie tragiczna. Dość mocno wtopiła się jednak w tłum składający się z innych współczesnych filmów grozy, a wielbiciele tego kina jasno zdecydowali, że oryginalny Freddy Krueger jest nie do zastąpienia i zachęcają przede wszystkim do obejrzenia wersji z 1984 roku.

Halloween 2016 - Koszmar z ulicy Wiązów (2)
To nie Edward Nożycoręki. Freddy Krueger jest bardziej ikoniczną postacią!
Źródło: imdb.com

Uważam dość podobnie, ale nie do końca. Owszem, produkcja kończąca w tym miesiącu 32 lata to kino, które obejrzeć trzeba koniecznie. Czy jesteśmy wielbicielami horrorów, czy też nie – istnieje na świecie kilka lub kilkanaście filmów, które podczas swojego życia zobaczyć po prostu musimy. To jest jeden z nich, dlatego jeśli jeszcze nie mieliście okazji zostać wystraszeni przez gościa w czerwono-zielonym sweterku – nie zwlekajcie. Ale wersja z 2010 roku to także film, który warto dodać do kolejki oglądania. Szczególnie, jeśli w miarę spodoba się Wam pierwowzór. Wówczas będziecie mogli w świetny sposób wyrobić własną opinię co do jednego z najpopularniejszych tytułów grozy, a nie można nazwać się kinomanem, jeśli nie zna się fundamentów ówcześnie powstających filmów.

Serial
Sztorm Stulecia (1999)

Halloween 2016 - Sztorm stuleciaMiłośnicy książek z pewnością kojarzą ten tytuł. Tak jest, zgadza się. Jest to ekranizacja jednej z najpopularniejszych powieści mistrza grozy Stephena Kinga. Pod koniec zeszłego tysiąclecia zdecydowano się na przedstawienie historii z tego bestsellera w obrazie i tak oto książka, która liczy sobie około 360 stron, stała się niezwykle długim, bo ponad czterogodzinnym filmem. Ale zaraz, jak to? Przecież wyraźnie nad tytułem dałem informację, że teraz przerabiamy serial. Sprawa jest o tym dziwna i wyjątkowa, że to również jest prawda. Trudno jest definitywnie przypisać tę produkcję do jednego lub drugiego typu. Całość nie ma formy i charakteru odpowiednich dla definicji serialu, ale też jest zdecydowanie zbyt długa, aby emitować ją w całości, bo wówczas (jak bardzo ciekawa i wciągająca opowieść by to nie była) większość widzów darowałaby sobie spędzanie przy niej 1/4 swojego dnia. Odliczając czas na sen, oczywiście. Tak oto Sztorm Stulecia stał się miniserialem, bo zdecydowano się podzielić go na trzy części, a każda z nich trwa po około 85 minut, więc i tak sporo. Każdy odcinek został premierowo wyemitowany dzień po dniu i taka forma przyjęła się już na stałe.

Krótko pisząc, o co tutaj chodzi? Tak jak książka, ekranizacja ta opowiada o losach mieszkańców miejscowości ulokowanej na niewielkiej wyspie w okolicach Stanów Zjednoczonych. Synoptycy przewidują nadejście największej w ostatnim stuleciu burzy śnieżnej, co sprawia, że wszyscy zamieszkujący miasteczko postanawiają przygotować się na trudne warunki. Wraz z pierwszym płatkami śniegu opadającymi z nieba, na wyspę dociera tajemniczy mężczyzna, którego pierwszym czynem jest morderstwo niewinnej kobiety. Trzeba przyznać, że to prawdziwe wejście smoka. Zostaje on natychmiastowo aresztowany, lecz z czasem dochodzi do kolejnych tragedii.

Halloween 2016 - Sztorm stulecia (2)
Niewielkie miasteczko na wyspie przeżywa naprawdę trudny czas. Nie tylko związany ze śnieżną burzą.
Źródło: imdb.com

Jak wiadomo – film nigdy nie oddaje w pełni ducha książki i w tym przypadku jest podobnie. Jeśli macie czas i lubicie tego typu klimaty, to koniecznie sięgnijcie najpierw po powieść Kinga, a dopiero potem usiądźcie przed ekranem. Ja takiej możliwości nie miałem, bo tych kilka lat temu, gdy zupełnie przypadkiem natknąłem się na emisję serialu w telewizji, nie miałem kompletnie pojęcia, czym dokładnie jest ta historia i że jej korzenie wywodzą się z książki. W sumie i tak bym wtedy jej nie przeczytał, byłem za mały i zbyt głupi, nie oszukujmy się. Jednak ekranizacja spodobała mi się wyjątkowo i z niecierpliwością czekałem na kolejne odcinki, które pokazywane były w odstępie… jednego dnia. Mimo to i tak nie mogłem wytrzymać. Wrażenie było tak pozytywne, że po paru latach z trudem przypominałem sobie, jak nazywała się ta produkcja. Na szczęście internet nie zawodzi i tak oto Sztorm Stulecia pamiętam aż do teraz. I pewnie nie raz chętnie do niego wrócę.

Gra
Outlast (2013)

Halloween 2016 - OutlastTak jak oglądanie filmu lub serialu da się zdzierżyć, bo nic nie przeszkadza, aby wtulić się w poduszkę lub zamknąć oczy a drastyczna scena za chwilę sama minie, tak jeśli chodzi o gry to nie jest już tak kolorowo. Będzie raczej szaro, ponuro i strasznie, a szczególnie jeśli zdecydujemy się na odpalenie Outlasta, a więc produkcji, która z tych nowszych i bardziej aktualnych jest naprawdę godna miana gatunku horroru. Jednym z największych plusów, który również wpływa na atmosferę i odczucia płynące z grania, jest zdecydowanie specyfikacja tego tytułu. Mamy widok z pierwszej osoby, a więc wygląda to tak, jakbyśmy to my znaleźli się w samym sercu akcji. Już można poczuć ciarki na skórze. Oprócz tego zadanie mamy tutaj jedno – musimy przetrwać. A fakt, że nie doświadczymy dobra, jakim jest broń (choćby najmniejszy nóż kuchenny), sprawia, że znajdujemy się w jeszcze większych kłopotach niż można było przypuszczać. Na domiar złego – musimy troszczyć się nawet o baterie do naszej kamery, bo bez niej w ciemnościach widzimy tylko… ciemność. Czyli to, co potwory lubią najbardziej.

Fabuła i zamysł gry są na pozór proste, ale prawdziwe doznania popłyną dopiero podczas samodzielnej próby jej ukończenia. Wcielamy się w rolę młodego dziennikarza, który wybiera się do ośrodka badawczego w celu dokładnego sprawdzenia przeprowadzanych tam czynności. Kiedyś budynek był opuszczony, a teraz nowy właściciel prawdopodobnie wyprawia tam dziwne rzeczy. Tak to mniej więcej wygląda, a my, jako żółtodzioby w swoim fachu, mamy dokładnie sprawę wybadać i zdać z niej raport. Jednak cóż, nie może być to takie łatwe, skoro mowa o horrorze. Bohater musi włamać się do ośrodka, aby na własne oczy zobaczyć, o co chodzi. I tak oto szybko przekonujemy się, że w miejscu tym nie tylko przeprowadza się zakazane eksperymenty, ale także (co bardziej przerażające) czarne rytuały. Brzmi zachęcająco? Nawet jak wspomnę raz jeszcze, że wszystko widzimy z pierwszej osoby?

Halloween 2016 - Outlast (2)
Przyjacielskie ostrzeżenie: Gra tylko dla osób o silnych nerwach.
Źródło: justpushstart.com

Sam tego tytułu nigdy nie ukończyłem i chyba nie spieszno mi do tego, aby to zrobić. To nie na moje nerwy, bo nawet takie gry, jak Bioshock na najłatwiejszym poziomie trudności potrafią sprawić, abym podskoczył na krześle jedynie przez nagłe dźwięki zza pleców. A takie zagrywki w Outlast to jedynie błahostki, bo przygotowanym trzeba być na więcej. Pograłem niedużo i poddałem się. Ale nie raz widziałem solucje innych graczy lub streamy na żywo, gdzie inne osoby starały się nie pobrudzić ze strachu własnej bielizny. Nawet wtedy poczuć się można jak podczas oglądania horroru na naprawdę wysokim poziomie. Ale żeby grać samemu? Tylko dla najtwardszych!

Aplikacja
The Walking Dead – Dead Yourself

Halloween 2016 - Dead YourselfMarzyliście kiedykolwiek o tym, aby wyglądać jak najprawdziwsze zombi? W sensie wiecie, takie bardzo realistyczne i niczym wyjęte z ekranu. Wiadomo, że żywe trupy wcale nie istnieją… I tak, dziwnie brzmi to marzenie, ale musicie przyznać, że ciekawie byłoby zobaczyć swoją twarz z zakrwawionymi oczami, kawałkami mięsa wystającymi z ust i żółtymi, wypadającymi zębami, co nie? Nadal nie? Serio tylko ja tak mam? W każdym razie, jeśli czytają to jacyś fanatycy tematyki umarlaków to mam świetną wiadomość! Spod popularnej marki The Walking Dead wyszła już spory czas temu aplikacja o nazwie Dead Yourself, która pozwala na przerobienie własnego zdjęcia (mam tu na myśli siebie lub w sumie jakąkolwiek fotkę, którą wgracie do apki) na zombiaka wyglądającego zupełnie jak szwędacze z kultowego już serialu.

Działanie jest banalnie proste. Jednak najpierw należy ją ściągnąć. Oczywiście można to zrobić za pomocą Google Play, jeśli nasz smartfon działa na systemie Android, albo z iTunes, jeżeli możemy pochwalić się produktem z iOS-em. Kiedy aplikacja zostanie zainstalowana to włączamy ją i już na samym wstępie wybieramy zdjęcie, które chcemy przerobić. Możemy albo strzelić sobie szybkie selfie, albo wybrać starą fotografię z naszej galerii. Następnie musimy tylko zaznaczyć odpowiednio nasze usta i oczy, a potem dostaniemy już pełną kontrolę nad naszą przemianą. Do dyspozycji mamy różne wersje skóry i oczu, które możemy zmieniać na jeden z kilkunastu sposobów, wiele typów naszego uzębienia i całokształtu paszczy, przez którą będziemy połykać mózgi, a także dodatki, które tylko wzbogacą nasze nowe wcielenie. Na naszej głowie wylądować mogą słynny już kij bejsbolowy o imieniu Lucille, maczeta lub nóż. Możemy zdecydować się też na jakiś napis lub znaczek, które są świetnie znane fanom serialu. Na koniec wystarczy wybrać odpowiedni filtr i voilà – nasze halloweenowe zdjęcie profilowe jest gotowe!

Halloween 2016 - Dead Yourself (2)
Tak wygląda mniej więcej proces przemiany siebie w żywego trupa.

Aplikacja jest o tyle przyjemna, że nie zajmuje dużo pamięci i jest niezwykle prosta w obsłudze. Po stworzeniu swojego umarłego wizerunku możemy w łatwy sposób zapisać fotkę i udostępnić ją na serwisach społecznościowych. Zabawnie jest zrobić z siebie zombi raz lub dwa, ale potem nie ma już większego sensu, aby Dead Yourself zalegało w naszym smartfonie. Dlatego po wszystkim zalecam na jej miejsce ściągnąć coś innego. Mimo wszystko – warto zrobić tam halloweenowe profilowe lub przymierzyć się w roli żywego trupa, jeśli jest się fanem The Walking Dead.

Oto kilka moich sugestii na dzisiejszy, ostatni dzień października. Niezależnie od tego, czy lubicie obchodzić Halloween, czy raczej stoicie po tej drugiej stronie – na obejrzenie dobrego horroru lub niewinną zabawę w mrocznej tematyce nie znajdziemy lepszego momentu w ciągu roku. A zdecydowanie nie jest to nic złego, bo należy pamiętać, że wszystkie takie zwyczaje powstają tylko w jednym celu – dla dobrej zabawy :)

Reklamy

Jedna odpowiedź na “Parę propozycji na spędzenie Halloween

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s