6 hollywoodzkich animacji w świątecznych wydaniach

Spędzanie czasu wspólnie z rodziną przed telewizorem podczas oglądania filmów jest jedną z największych tradycji obchodzenia świąt Bożego Narodzenia. A przynajmniej w Polsce. I nie chodzi wyłącznie o śledzenie po raz kolejny przygód Kevina, który w każdą Wigilię zostaje sam w domu. Jest też cała plejada innych produkcji, które za każdym razem znajdują miejsce w ramówkach stacji telewizyjnych ze względu na to, że cieszą się ogromną popularnością i przyciągają setki tysięcy, jak nie miliony widzów w godzinach emisji. „Holiday”, „W krzywym zwierciadle: Witaj święty Mikołaju” lub chociażby „Święta last minute” to pozycje, na które bankowo natkniecie się podczas bożonarodzeniowego przeskakiwania po kanałach z pilotem w jednej ręce i talerzykiem sałatki jarzynowej w drugiej. I nie ma w tym nic złego, bo chodzi o to, aby wypocząć i miło spędzić radosny czas!

Świąteczne animacje

Postanowiłem jednak, że w stricte świątecznym poście nie będę zajmował się tytułami filmowymi, które są bardzo dobrze znane przez nas wszystkich. Na pamięć znamy już ułożenie pułapek przez Kevina, a zakończenie historii Ebenezera Scrooge’a lub Grincha, którzy wprost nienawidzili świąt, kojarzymy doskonale. Mnie zaciekawiły produkcje, które w swojej oryginalnej formie nie mają nic wspólnego z obchodami Bożego Narodzenia, a mimo to za każdym razem, w tym magicznym okresie, znajdują swój czas na antenie. Produkcje, które przeznaczone są głównie dla dzieci, jako że są animacjami, choć wiadomo, jak to z nimi bywa – nieraz podteksty w dialogach lub sytuacjach mijają się z tym stwierdzeniem. I nie są to filmy byle jakie, bo powstają w samym Hollywood, mają wielkie premiery kinowe, ich bohaterów kojarzymy świetnie, a na czas świąt śledzimy ich przygody w nowych, specjalnych krótkometrażówkach z gościnnymi występami świętego Mikołaja, reniferów lub elfów.

Dzisiaj postanowiłem podzielić się z Wami krótką, bo zawierającą tylko sześć pozycji, ale ciekawą i przede wszystkim świąteczno-rozrywkową listą tytułów filmów kilkunastominutowych, które w telewizji na pewno zostaną wyemitowane w ciągu najbliższych dni, jak każdego roku. Możliwe, że właśnie dlatego już je znacie, ale jeśli jednak pośród Was jest ktoś, kto nie widział chociaż jednej z tych animacji, to warto było ich wszystkich poszukać i opisać ;)

Pingwiny z Madagaskaru: Misja Świąteczna (2005)

Mówi się, że to ten 11-minutowy film krótkometrażowy o bożonarodzeniowej przygodzie czwórki bohaterów znanych nam z „Madagaskaru” zapoczątkował dość pokaźną modę na tworzenie specjalnych odsłon kasowych animacji. O wielkim sukcesie filmu z 2005 roku, który powstał dzięki wytwórni DreamWorks, przekonywać nie trzeba, bo na pewno wszyscy doskonale znamy pierwszą część historii lwa, zebry, żyrafy i hipopotama. Uciekinierzy z zoo podbili serca widzów, jednak wciąż nie mogło mierzyć się to z tym, jak wielkie uwielbienie zyskały małe, słodkie pingwiny, które za dnia niewinnie machały i uśmiechały się do odwiedzających, a po nocy stawały się agentami od misji specjalnych.

Ich popularność była najwidoczniej niezwykle szczególna, bo twórcy niemal natychmiastowo zadecydowali, aby pingwiny z „Madagaskaru” otrzymały własną, krótkometrażową produkcję i to o zabarwieniu świąteczny. Stało się to szybko, bo światowa premiera przygód Skippera, Szeregowego i reszty zespołu miała miejsce zaledwie cztery miesiące po wejściu do kin pierwszej części „Madagaskaru”, a co ciekawe – emitowana była przed seansami filmu „Wallace i Gromit: Klątwa królika”. Albo producenci byli pewni, że pingwiny będą lubiane, albo obserwowali i działali bardzo sprawnie. Cokolwiek by to nie było, prawda jest taka, że ten 11-minutowy film świąteczny jest obecnie oceniany najlepiej spośród wszystkich bożonarodzeniowych odcinków specjalnych różnych animacji.

Animacje świąteczne - Pingwiny z Madagaskaru: Misja Świąteczna
Ich sposoby są nieprzewidywalne, ale chyba o to chodzi w tym zawodzie, prawda?

Pokrótce, o czym jest produkcja. Jak mówi sam tytuł, głównymi bohaterami są cztery pingwiny z nowojorskiego zoo, które właśnie zaczynają przygotowywać się do obchodzenia świąt Bożego Narodzenia. Po czasie okazuje się, że jednego członka paczki brakuje, co sprawia, że reszta zespołu rusza na poszukiwania. Tym pechowcem jest oczywiście najbardziej nieporadny i najmłodszy z nich – Szeregowy, który całkiem świadomie opuszcza ogród zoologiczny, aby na ostatnią chwilę poszukać prezentu dla swojego przyjaciela. Problem jednak pojawia się wtedy, gdy całkiem przypadkowo zostaje zakupiony przez człowieka. Byłoby zbyt łatwo, gdyby na mieście nie wydarzył się żaden nieprzewidziany incydent, prawda? Całość zamknięta jest w jedenastu minutach dostarczających szybką dawkę akcji i humoru, jak przystało na tytułowe pingwiny.

Pada Shrek (2007)

Też fascynują Was te różne sposoby na tłumaczenia tytułów filmowych, które są notorycznie stosowane przez odpowiednie do tego osoby? Niekiedy mamy do czynienia z tłumaczem mądrym, który wie, że najlepiej jest zostawić oryginalną nazwę. Innym razem albo jest on niemądry, albo to producent z góry nakłada przymus spolszczenia tytułu i wtedy większych możliwości brak. A już w ogóle problematycznie jest, gdy nazwa musi być jakaś pomysłowa (np. z grą słów). Wtedy to ani tłumacz nie ma lekko, ani widzowie nie są zachwyceni i śmieją się lub hejtują. „Pada Shrek” jest chyba jednym z takich tytułów. Niby wiadomo, że chodzi o stwierdzenie „pada śnieg”, które głównie kojarzy nam się ze świętami (chociaż i to powoli się to zmienia, bo patrząc za okno zauważam, że bliżej nam do jesieni lub wczesnowiosennej pluchy), ale jednak brzmi wyjątkowo zabawnie i to w bardziej negatywnym sensie. Jednak ja tłumacza usprawiedliwię, bo oryginalny tytuł również jest tandetny („Shrek the Halls” jako odniesienie do „Deck the Halls”), a zostawić go nie można, bo przeciętny Polak prędzej połamie sobie język niż wypowie te trzy krótkie słowa proponując dziecku wspólne oglądanie.

Sama produkcja zaś nie jest zła. Bardzo dobra też nie, bo pomysł na scenariusz nie należy do ambitnych i pomysłowych. Mimo to, specjalne przygody Shreka i pozostałych bohaterów tej kultowej animacji śledzi się przyjemnie, jeśli naszym oczekiwaniem jest najzwyczajniejsze zrelaksowanie się z rodziną na kanapie przy familijnym tytule. Mnie podczas szukania informacji o produkcji zaskoczył fakt dotyczący bardziej pierwszej pełnometrażowej części przygód zielonego ogra, która miała swoją premierę w 2001 roku. O zgrozo, to oznacza, że te postacie są nam znane już od całych 15 lat! Miałem świadomość, że nie jest to młoda produkcja, ale żeby już tak stara? Zaś świąteczna krótkometrażówka ukazała się sześć lat później, w 2007 roku. Wtedy do kin zdążyła trafić już trzecia odsłona „Shreka”. Ta, w której zostaje mianowany na króla i pojawia się postać Księcia Artura.

Świąteczne animacje: Pada Shrek
Ogry obchodzą święta w dość specyficzny sposób.

Na czym jednak polega fabuła „Pada Shrek”? Przez całe 21 minut oglądamy, jak Shrek stara się zorganizować najlepsze święta, jakie do tej pory obchodziła jego rodzina. Nie tylko żona Fiona, ale też ich małe, potworne dzieci. Zarówno z wyglądu (w końcu ogry), jak i z zachowania. Główny bohater marzy o spędzeniu tych dni wyłącznie ze swoją familią, jednak zupełnie inne plany przyświecają głupkowatemu Osłowi i całej reszcie bajkowych postaci. A najgorsze w tym przypadku jest to, że przemówić im do rozsądku się nie da. Jeśli jesteście fanami serii „Shrek” to upewnijcie się, że i ten tytuł oglądaliście.

Madagwiazdka (2009)

Okej, cofnijmy to, w jaki sposób zacząłem opisywać „Pada Shrek”. Tam to jeszcze miało nieco sensu i pomysłu. Tutaj nie miałbym pojęcia, czym jest ta cała „Madagwiazdka” gdyby nie to, że z łatwością mogę zerknąć na plakat lub inne grafiki dotyczące produkcji, a zaraz przy nich znajduje się opis mówiący, że są to świąteczne przygody bohaterów wspominanego już wyżej „Madagaskaru”. Samo zawarcie „Mada” w tytule niewiele by mi dało, a to sprawia, że to tłumaczenie wygrywa nagrodę najsłabszego w zestawieniu. Mimo, że konkurencja nie odpuszcza, o czym przekonacie się jeszcze niżej. Nie wiem, czy te tytuły są wymyślane na serio, czy może producenci mają świadomość, że i tak największą widownią będą dzieci, więc zbyt dużej wagi do tego przykładać nie trzeba, ale pomysł na „Madagwiazdkę” jakoś nie wpasowuje się w mój gust, który sam w sobie wysokich lotów nie jest. W każdym razie za bardzo mnie ponosi, bo nie o tłumaczeniach jest ten post.

Po dużym sukcesie pierwszej części pełnometrażowego „Madagaskaru” i świetnych 11-minutowych świątecznych przygodach pingwinów, postanowiono iść za ciosem i wyprodukować „Madagaskar 2”, a rok później następną specjalną krótkometrażówkę, którą tym razem rozszerzono o wszystkich bohaterów historii, a samą fabułę rozpisano na trzy razy dłuższy czas. Teraz nie śledzimy losów wyłącznie Skippera, Szeregowego, Kowalskiego i Rico, którzy i tak swój spory udział w produkcji mają, bo sytuacja staje się o wiele poważniejsza niż w pierwszym świątecznym odcinku i potrzebnych jest więcej zwierzęcych głów do myślenia i działania. Ale czy wyjdzie to na dobre?

Animacje świąteczne - Madagwiazdka
Na Madagaskarze też obchodzi się Boże Narodzenie?

Jeśli chodzi o poziom tytułu to jak najbardziej nie odbiega od tego, co serwują nam wszystkie wersje „Madagaskaru”. Zarówno kinowe, jak i telewizyjne. Bohaterowie nadal ci sami, co pewien czas pojawiają się zabawne sytuacje, a temu wszystkiemu towarzyszy pomysł oklepany, ale skoro tak często używany, to wyjątkowo lubiany. Fabuła bowiem dotyczy tego, iż święty Mikołaj ulega wypadkowi i nie jest w stanie kontynuować swojej podróży po świecie w celu rozdania dzieciom prezentów. Pomóc mu chcą zwierzęta z Madagaskaru, które przywdziewają czerwone czapki z pomponami, zastępują latające renifery przez niezbyt latające pingwiny i wyruszają na przygodę w magicznych saniach.

Święta, święta i Po (2010)

To ten film miałem też na myśli, gdy pisałem o poważnej konkurencji do nagrody najsłabszego tytułu dla świątecznej animacji. Jednak nie jestem tak srogi, aby jednak nie docenić pewnej pomysłowości tłumacza, który mimo wszystko na pewno musiał chociaż chwilkę pokombinować, jak przełożyć oryginalne „Kung Fu Panda Holiday”. Bo dosłowne „Święta Kung Fu Pandy” byłyby zbyt nudnym tytułem, prawda? Nieważne, zostawmy to i skupmy się na animacji, która tym razem przenosi nas do świata zabawnego, otyłego misia pandy trenującego wschodzie sztuki walki. Jego przygody na pewno widzieliście, bo produkcja DreamWorks także jest niezwykle kasowa i popularna, a fakt, że liczy sobie już 8 lat sprawia, że możliwości na jej obejrzenie było już mnóstwo.

Muszę przyznać, że ze wszystkich filmów w tym wpisie, ten najmniej przypadł mi do gustu. Trudno ocenić dlaczego, ale może po prostu nie pasują mi do siebie przygody pandy karateki i motyw świąt? Z kolei niewiele tutaj elementów, które znamy z głównych produkcji opatrzonych tytułem „Kung Fu Panda”. Opowieść przedstawiona w ciągu 20 minut prezentuje nam poważny dylemat głównego bohatera, który z jednej strony otrzymuje możliwość urządzenia ogromnej, poważnej ceremonii bożonarodzeniowej dla największych mistrzów sztuk walki, a z drugiej ma świadomość tego, że najważniejsza w czasie świąt jest rodzina. A ojciec Po, pan Ping, czuje coraz mocniej, jak jego syn oddala się od niego za sprawę wielkiej sławy i nowych możliwości, które otworzyła mu kariera kung fu. Jak pogodzić najbliższych z własnymi aspiracjami?

Animacje świąteczne - Święta, święta i Po
Mówi się, że najważniejsza w świętach jest rodzina. Ale czy dla Po również?

Największy plus produkcji, jakim niewątpliwie jest głos Jacka Black’a, którym wysławia się główna postać, nie będzie dostępny w telewizji z racji emisji z dubbingiem. Mimo to, jeśli jesteście wielbicielami animacji z Hollywood, koniecznie znajdźcie trochę czasu i na ten tytuł.

Epoka lodowcowa: Mamucia gwiazdka (2011)

Nigdy jakoś nie przepadałem za mamutem, leniwcem i tygrysem szablozębnym z „Epoki lodowcowej”. Tak, jak pierwszą część ich przygód obejrzałem z pewnym zaciekawieniem, bo pomysł na nią był interesujący i opowiedziany w przystępny sposób, tak następne odsłony nie przyciągały mojej uwagi, a już w ogóle ekscytacji z racji tego, że wyznaczano im datę premiery. Pierwowzór z 2002 roku jest jak najbardziej pozycją konieczną do obejrzenia, ale jak wygląda to ze specjalną, świąteczną krótkometrażówką, którą zaprezentowano nam pięć lat temu?

Nie byłbym sobą, gdybym nie uczepił się do największego idiotyzmu tego tytułu. Jakim cudem w czasach, w których osadzona jest historia tego trio, panuje jakiekolwiek pojęcie o świętach Bożego Narodzenia? Z racjonalnego punktu widzenia, nie ma w tym za grosz sensu. Żadnego. Ale potem wystarczy uświadomić sobie zaledwie dwie rzeczy. Po pierwsze – żadna część „Epoki lodowcowej” nie ma logicznego wytłumaczenia i możliwości, aby ukazywała cokolwiek zgodnego z rzeczywistością (mamuty i dinozaury razem w „trójce”, serio?). A to wszystko składa się na drugi fakt – przecież to jedynie animacja dla dzieci. Musi być zabawnie, nie do przewidzenia i tak, aby młodego człowieka nie zanudzić. Chyba się udaje, skoro główna seria filmów liczy sobie aż pięć części.

Animacje świąteczne - Epoka lodowcowa: Mamucia gwiazdka
Dość niespotykany widok. Mamuty, leniwce, tygrysy i inne przy świątecznym drzewku.

Ponad 20-minutowa przygoda świąteczna kręci się wokół leniwca Sida, który w przypadkowy sposób niszczy ważną dla mamuta Mańka dekorację świąteczną. Jest to powód do tego, aby święty Mikołaj wpisał bohatera na listę niegrzecznych osób, z czym winny nie może się pogodzić. Postanawia to naprawić i udać się na biegun północny, aby wytłumaczyć się ze swojej niezdarności oraz wybłagać wykreślenie z czarnego spisu. Po drodze czeka go, jak i pozostałych bohaterów, wiele nieprzewidzianych sytuacji, które przysporzą nie lada problemów.

Prezent Nocnej Furii (2011)

Słowa nie opiszą tego, jak bardzo uwielbiam serię „Jak wytresować smoka” z wytwórni DreamWorks. Możecie rozpływać się niczym Olaf nad disneyowską „Krainą lodu”, doceniać stare, ale jare produkcje animowane pokroju „Króla lwa” lub iść za głosem współczesnych gustów i wielbić „Zwierzogród”, jednak ja z żadną z tych opinii się nie zgodzę, jeśli mowa o najwspanialszej, długometrażowej animacji. Bo ten zaszczytny tytuł niewątpliwie przypisuję przygodom Czkawki, który odstaje wyraźnie od pozostałych mieszkańców wyspy Wikingów aż w końcu odkrywa, w czym jako jedyny jest dobry – tresurze smoków. Powstałe dotąd dwie części mają w sobie odpowiednią dawkę humoru, ale i powagi. Logiki, jak i bajkowej wyobraźni. Nie brak fabularnych smaczków i zwrotów akcji. Całość jest niebanalna i opowiedziana w przystępny, porywający sposób. Kurczę, to dzieło wybitne w kategorii animacji!

„Prezent Nocnej Furii”, czyli świąteczna odsłona świata smoków i Wikingów, trwa lekko ponad 20 minut i opowiada o tajemniczym zniknięciu wszystkich latających stworzeń z wyspy Berg. Prawie wszystkich, bo jedynym wyjątkiem jest smok głównego bohatera – Szczerbatek. Wciąż nie potrafi on samodzielnie latać, dlatego jego właściciel decyduje się mu pomóc. Z okazji świąt, chce podarować mu prezent w postaci protezy, która umożliwi smokowi wzbijanie się w powietrze o własnych siłach. Ostatecznie okazuje się, że gdy Szczerbatek może samemu latać, również znika podążając za pozostałymi mu podobnymi, którzy tajemniczo wybrali się w nieznane. Jaki jest tego powód i czy główni bohaterowie dadzą radę odnaleźć swoje stworzenia?

Animacje świąteczne - Prezent Nocnej Furii
Dokąd tak daleko wylatują smoki, gdy na niebie pojawia się pierwsza gwiazdka?

Według serwisów tematycznych, „Prezent Nocnej Furii” jest jedną z najlepszych świątecznych animacji krótkometrażowych, zaraz obok „Pada Shrek”. Dlatego, jeśli będziecie mieli okazję obejrzeć niedługie przygody Czkawki i Szczerbatka, to koniecznie to zróbcie. Szkoda jednak, że nie będzie to możliwe podczas tegorocznych świąt za sprawą telewizji, bo na żadnym kanale produkcja nie zostanie wyemitowana. Wciąż zostaje internet! A jeśli chodzi o inne tytuły z listy – te w ramówkach na pewno znajdziecie ;)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s