Wyróżnienia miesiąca: Kwiecień 2017

Wygląda na to, że ani obchodzone niedawno święta wielkanocne, ani zaczynająca się lada moment majówka nie są wystarczającymi powodami, aby wiosna nareszcie nadeszła. Tegoroczna zima była śnieżna, a już na pewno bardzo mroźna, co najwidoczniej utrzymuje się do dziś. A przecież mamy już koniec kwietnia! Chyba wszyscy jednomyślnie zgodzimy się, że ciepłych ubrań i zimnego wiatru mamy już po uszy, a co więcej – zasłużyliśmy na odrobinę słonecznej pogody. Kto wie, ile jeszcze przyjdzie nam na nią poczekać. Choć prognozy nie dopisywały, to zupełnie przeciwnie było z nowościami, faktami i wydarzeniami, które miały miejsce w ostatnich trzydziestu dniach. A że dzisiaj żegnamy się z kwietniem, to trzeba zapomnieć o mieszance zimna z deszczem i dokładnie przejrzeć kulturalno-rozrywkowe aspekty minionych tygodni!

Film – „Szybcy i wściekli 8”

Choć jeszcze trochę i kultową serię filmów akcji będzie można podpinać pod bardzo niewygodne pojęcie „tasiemca” (o ile już nie można tego zrobić), to trzeba przyznać, że zainteresowanie nimi wcale nie maleje. Ba, wręcz bije kolejne rekordy lub przynajmniej spotyka się z zamierzonymi osiągnięciami twórców. Nieco ponad tydzień temu, 21 kwietnia, miała miejsce polska premiera ósmej już odsłony „Szybkich i wściekłych”, która przez pewne grono nazywana jest już pożegnalną częścią wyścigowo-gangsterskiej historii, a przez tych bardziej złośliwych „ostatnią przejażdżką, znowu i znowu…”. Jakakolwiek nie byłaby przyszłość filmów z Vinem Dieselem i Dwaynem „The Rockiem” Johnsonem w rolach głównych, ta najnowsza wykręciła bardzo dobre wyniki, co na pewno uświadomi producentów, że pomysł i formuła nadal są sprawdzone. Weekend otwierający seanse „F8” w większości krajów świata przyniósł dochody przekraczające 532 miliony dolarów, co przewyższyło nawet oczekiwania analityków stawiających na „skromne” 400 milionów. Warto zaznaczyć, że kwota ta obejmuje również Stany Zjednoczone, gdzie wpływy zawsze są największe, ale mimo tego, osiągnięcie to przebija nawet „Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy” z grudnia 2015 roku. Statystyki statystykami, ale przyznać muszę, że fenomen „Szybkich i wściekłych” jest zauważalny nawet gołym okiem, jako że sam znam wiele osób, które wybrały się na seans w pierwszym tygodniu jego wyświetlania, a wiem, że nie każda z nich to wierny fan cyklu. Sam serii nie śledzę (widziałem tylko pierwsze trzy, może cztery części), ale patrząc na to, jak radzi sobie po 16 latach od „jedynki”, może warto rozważyć nadrobienie?

Kwiecień 2017 - Szybcy i wściekli 8
Jak myślicie, powrócą w dziewiątej części?
Źródło: imdb.com

Serial – „Trzynaście powodów”

Oto kolejna netfliksowa produkcja, która zawładnęła światem. Głównie nastolatków, do których przede wszystkim skierowana jest produkcja, ale ciekawość zżera także starsze osoby, które w większości przypadków podzielają pozytywne opinie widzów i krytyków. „13 Reasons Why” zostało wydane na najpopularniejszej platformie streamingu wideo ostatniego dnia marca, jednak prawdziwy szał wybuchł po paru dniach, więc nic nie zaszkodzi, aby wyróżnić serial w kwietniu. Zdjęcia, komentarze i opinie na temat młodzieżowego dramatu po prostu zalały moją tablicę na Facebooku, Twitterze i innych portalach społecznościowych. Zrobiło się niemal tak głośno, jak przy premierze „Stranger Things” latem ubiegłego roku. Pomyślałem, że być może znienacka otrzymaliśmy kolejny fenomenalny tytuł, który stanie się nowym must-watchem dla każdego wielbiciela seriali. Nie mogłem pozostawić tego bez własnej opinii i zacząłem oglądanie w połowie kwietnia. Skończyłem dopiero wczoraj, jako że przez półtorej tygodnia nie czułem się zmotywowany do dokończenia sezonu. W połowie lekko mnie znudził, ale na całe szczęście przełamałem się i kolejne odcinki wkręciły mnie w historię na nowo. Co takiego ma w sobie serial o nastolatce, która popełniła samobójstwo i nagrała kasety z powodami tej drastycznej decyzji? Klimat, intryga, tajemnica i chęć poznania losów wyraźnie nakreślonych bohaterów. Wymienić można więcej, ale właśnie to przychodzi mi na myśl po kilkunastu godzinach od finałowego epizodu. Jednak netfliksowa produkcja nie zasługuje na wyłącznie jeden akapit tekstu, dlatego niebawem możecie spodziewać się dłuższej recenzji z dogłębniejszą opinią. A tymczasem zachęcam do samodzielnego poznania historii głównej bohaterki.

Kwiecień 2017 - Trzynaście powodów
Poznajcie Hannah Baker i Clay’a Jensena. Ale więcej o nich innym razem.
Źrodło: imdb.com

Muzyka – Fryderyki 2017

W połowie minionego tygodnia odbyła się kolejna coroczna gala przyznania jednych z najważniejszych nagród muzycznych w naszym kraju. O Fryderykach z pewnością słyszeliście, bo w mediach jest o nich głośno w dwóch momentach – gdy ogłoszone zostają oficjalne nominacje do kategorii, a także gdy statuetki zostaną już przyznane. Muzyczne wyróżnienia przyznawane są przez Akademię Fonograficzną już od 1995 roku (są w moim wieku!) i z każdą następną edycją cieszą się coraz większym zainteresowaniem zarówno znawców, jak i zwykłych miłośników dziedziny. Kategorii, w ramach których przyznaje się statuetki, jest kilkanaście, a podzielone są na muzykę rozrywkową, poważną i jazzową. Co ciekawe i warte zaznaczenia – od pewnego czasu nie wyodrębnia się najlepszego artysty lub wokalisty, co prawdopodobnie dla wielu byłoby najbardziej interesujące. Pomimo tego, i tak można wyłonić tych, którzy najbardziej brylowali na scenie i najczęściej przemawiali do mikrofonu. Najwięcej statuetek, bo dwie, zgarnął Tomasz Organek wykonujący wraz ze swoim zespołem utwory alternatywne. Doceniony został w kategorii „Album roku” i „Piosenka roku” w dziedzinie rockowej. Z pustymi rękoma nie wypuszczono także między innymi Ani Dąbrowskiej („Album pop”), O.S.T.R. („Album hip-hopowy”), Moniki Brodki („Album alternatywny”) i Dawida Podsiałdy („Teledysk roku” muzyki rozrywkowej). Była to już 23. edycja nagród polskiej branży fonograficznej, która została poprowadzona przez Tomasza Kammela w Teatrze Polskim w Warszawie. Do tej pory rekordzistką w liczbie zdobytych Fryderyków jest Małgorzata Polańska – reżyser dźwięku i producentka muzyki poważnej, która została nagrodzona już siedem razy.

Kwiecień 2017 - Fryderyki
Organek zdobył w tym roku najwięcej wyróżnień.
Źródło: rmf24.pl

Gra – „Outlast 2”

Gry komputerowe mają podobno dostarczać dobrej rozrywki i odprężać niczym inne formy spędzania wolnego czasu. Dlatego często sięga się po jakieś symulatory sportowe, bijatyki lub MMORPG przenoszące nas do fantastycznego świata. Skąd więc w ludziach ochota na przeżywanie strachu, lęku i stanów niemal zahaczających o zawały serca? Są to chyba stany najczęściej doświadczane podczas zagrywania się w „Outlasta” – zarówno pierwszą, jak i drugą, najnowszą część serii. Tytuł ten to propozycja z gatunku gier pierwszoosobowych ze sporymi dawkami horroru i survivalu. Pierwsza odsłona spotkała się z wręcz niewiarygodnym sukcesem i na długi czas od jej premiery zagrywały się w niego dziesiątki tysięcy graczy, a ukończenie całej historii uchodziło za nie lada wyczyn. Zresztą, o „jedynce” wspominałem w halloweenowym tekście sprzed pół roku. Teraz, gdy 25 kwietnia wypuszczony został „Outlast 2”, internet ponownie przypomniał sobie o grze wywołującej dreszcze na skórze, niekontrolowane wrzaski w najmniej spodziewanych momentach i przeżycia, których nie doświadczycie przy „Fifie”, „Counter-Strike’u” lub tym bardziej „Minecraftcie”. Na nową przygodę pełną krwi, mroku i niezidentyfikowanych, przerażających dźwięków czekano miesiącami, a jak okazuje się po pierwszych recenzjach, let’s playach na YouTube i opiniach graczy na forach specjalistycznych – poziom został mniej więcej zachowany. Wciąż można wystraszyć się jak mała dziewczynka na widok starszego brata przebranego w białe prześcieradło. Tylko że w tym przypadku rodzeństwo trzeba zamienić na agresywnych i bezlitosnych kultystów, którzy wierzą w zbliżający się koniec świata. Brzmi przyjemnie?

Kwiecień 2017 - Outlast 2
Jak to się dzieje, że gracze zamiast paść owce w symulatorze farmy, wolą zawał przy horrorach?
Źródło: gry-online.pl

Internet – Krzysztof Gonciarz na Grenlandii

Krzyśka pewnie dobrze znacie lub chociaż nieco o nim słyszeliście. Szczególnie, jeśli należycie do nielicznego grona osób regularnie czytających teksty na tym blogu, bo parę razy przywoływałem już jego postać. Tym razem spowodowane jest to wyprawą, której nie podjął się jeszcze żaden polski twórca wideo na YouTube. Gonciarz, dzięki dobrowolnemu wsparciu finansowemu ze strony widzów, wybrał się na skrajnie północne tereny świata, gdzie brak ciepłej pogody nie jest pretekstem do narzekania na przełomie kwietnia i maja. Podróż była zapowiadana już dużo wcześniej, a gdy w końcu nadeszła, udało się mu zrealizować serię fantastycznych wideorelacji z każdego dnia wycieczki. Choć słowo to może być lekko nieadekwatne do tego, co spotkało go i resztę załogi na lodowatej Grenlandii. Choć warunki nie były sprzyjające, to ostatecznie nakręcone ujęcia tamtejszego krajobrazu mogą zapierać dech w piersiach. I choć momentami można poczuć małe współczucie, szczególnie gdy bohaterów vlogów dopadają burze śnieżne lub przedzierają się przez potężne zaspy śniegowe, to i tak w pewnym stopniu zazdrości się takiego doświadczenia i widoków. Cała nakręcona seria liczy sobie siedem odcinków, z których pierwszy wyświetlono już ponad 250 tysięcy razy. Trzeba zobaczyć to samemu, bo podobnych treści nie znajdziecie na żadnym innym kanale na polskim YouTube. A nawet w samej telewizji…

Aplikacja – „Rossmann PL”

W porządku, na pewno wyda się to dziwne. Dlaczego w ogóle natknąłem się na aplikację mobilną wydaną przez jedną z najpopularniejszych sieci drogerii? Cóż, powody są dwa. Po pierwsze, trudno było mi znaleźć „apkę”, która byłaby grą na urządzenia przenośne o wyraźnym sukcesie w ostatnich tygodniach. W tej kategorii nie działo się nic wyjątkowego, jako że nadal ludzie najchętniej ściągają nieoficjalną wersję „Milionerów” lub utrzymujące się od wielu lat na topie „Subway Surfers”. Z braku możliwości postanowiłem nie ograniczać się jedynie do gier mobilnych, lecz wziąć pod uwagę wszystkie możliwe aplikacje, z których, ku mojemu zdziwieniu, najpopularniejszy jest program Rossmanna. Długo jednak w konsternacji nie tkwiłem, bowiem szybko przypomniałem sobie o rewolucyjnych promocjach, które miały tam miejsce w ostatnich dniach. Wiedzą o tym wszyscy panowie, których dziewczyny lub przyjaciółki na pewno nieraz wspominały o 49-procentowych zniżkach na asortymenty do makijażu. Nie, zaraz! Uzyskać można było nawet 55 procent rabatu, jeśli przy kasie pomachało się aplikacją ściągniętą na własnego smartfona! Czy ma ktoś jeszcze wątpliwości, dlaczego „Rossmann PL” znajduje się na pozycji lidera sklepu Google Play? Włodarze sieciówki znaleźli poniekąd bardzo dobry sposób na zachęcenie swoich klientów (a raczej klientek) do skorzystania z aplikacji wyświetlającej aktualną ofertę drogerii. Wierzcie lub nie, ale ściągnięto ją grubo ponad milion razy! Ciekawe, czy po skończonej właśnie promocji klienci prędko ją odinstalują, czy pozostaną wierni drogeryjnemu molochowi rynkowemu.

Kwiecień 2017 - Rossmann PL
Nie żadna gra, lecz aplikacja sieci sklepów była najczęściej pobierana w tym miesiącu.
Źródło: play.google.com

Wydarzenie – Watch Docs

Jeśli nie macie pojęcia, czym jest Watch Docs – nie martwcie się, to z pewnością nie jest powód do wstydu. Ale na pewno warto to zmienić i uświadomić się, że podobne akcje i wydarzenia mają miejsce, a co więcej – mogą być naprawdę interesujące. W tym przypadku chodzi o festiwal filmowy, który jest największą tego typu imprezą poświęconą prawom człowieka. Podczas niej, całkowicie za darmo, każdy ma możliwość obejrzenia filmów dokumentalnych oscylujących wokół tej tematyki. Udział w wydarzeniu jest o tyle łatwiejszy, że odbywa się w wielu miastach w całym kraju. Niemal przez cały rok, objazdowy festiwal krąży po Polsce, aby uświadamiać nas o nierównym traktowaniu drugiego człowieka. Choć może wydawać się to banalnym stwierdzeniem, świat jest pełen niesprawiedliwości, które objawiają się również w gorszym, często wręcz niehumanitarnym traktowaniu równych sobie. Takie smutne realia ujrzeć można w produkcjach krótko- i długometrażowych, które wyświetlane są przez kilka dni w większych miejscowościach Polski. Kilka dni temu Watch Docs zawitało także do Torunia, gdzie zaprezentowano kilkanaście dokumentów w studenckim kinie „Niebieski Kocyk”. Sam projekt został zapoczątkowany w 2001 roku w Warszawie i trwa do dzisiaj, co daje do zrozumienia, że tematyka nie przedawniła się i wciąż jest istotną kwestią. A skoro otrzymujemy możliwość zobaczenia tego wszystkiego w pełni za darmo, poświęcając jedynie nieco swojego czasu, to z jakiego jeszcze powodu można by nie skorzystać?

Kwiecień 2017 - Watch Docs
Już po raz siedemnasty festiwal objeżdża cały kraj uświadamiając nas o łamaniu praw człowieka.
Źródło: watchdocs.pl
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s