10 kultowych piosenek Disneya, od których poczujesz się jak w bajce

Dziwię się za każdym razem, gdy słyszę od rówieśników, że są już za starzy na oglądanie animacji. Kreskówek, filmów pełnometrażowych, wszystkich. Wychodzę z założenia, że tego typu produkcje nie mają swoich ograniczeń wiekowych. A już na pewno nie na tyle sztywnych, żeby mając dwadzieścia kilka lat twierdzić, że to dziecinada nieprzystająca dorosłemu człowiekowi. Nierzadko zdarza się, że z filmu animowanego można wynieść dużo więcej pożytku niż z wielu innych poważnych tytułów skierowanych do wyrafinowanego widza. Zarówno pod względem rozrywkowym, jak i edukacyjnym. A wiadomo, że dobrej zabawy potrzebuje osoba w każdym wieku. Nauki? Tym bardziej, przez całe życie. Z drugiej strony okazuje się, że nie tylko ja lubię poświęcić wieczór lub wyjście do kina na nową animację. Tym bardziej, jeśli są to zawsze dobre produkcje Disneya, Pixara, DreamWorks czy innych im podobnych.

Disney - Kultowe piosenki

Fabuła nierzadko jest pomysłowa i zaskakująca, postacie świetnie rozpisane i różnorodne, przez co obraz zyskuje na atrakcyjności, a spośród wielu innych walorów nie można zapomnieć także o muzyce. Ścieżka dźwiękowa – to ona w filmach animowanych odgrywa jedną z najważniejszych ról. Choć istotna jest w większości kinowych produkcji, to nie wyobrażam sobie nowej opowieści o księżniczce Disneya lub kolorowych bohaterach ze studia DreamWorks, której nie towarzyszyłyby odpowiednio dobrane utwory. Ba, a nawet specjalnie skomponowane kawałki, które dodają obrazowi oryginalności i niebanalności. A takich, które wszyscy dobrze znamy lub powinniśmy znać, jest ogrom.

Ostatnio, w przypływie chwili, wsłuchałem się w kilkadziesiąt najpopularniejszych piosenek kultowych filmów Walta Disneya. Większość z nich kojarzyłem, a u kilku potrafiłem nawet przytoczyć kolejne słowa tekstu. Mam świadomość, że podobnie będzie u Was. W końcu kto nie wychowywał się na animacjach starej generacji? Jednak z autopsji wiem, że warto czasem wyłączyć najnowsze hity z playlist Spotify, aby wsłuchać się w wymienione poniżej melodie i powspominać minione lata. A może nawet nadrobić lub przypomnieć sobie kultowe pozycje po tak długim czasie?

Do każdej opisanej piosenki dodana jest playlista zawierająca oryginalny, anglojęzyczny utwór oraz jego polską wersję.


„I’ll Make a Man Out of You” – Mulan

Można być pewnym, że w komentarzach pod wszystkimi filmikami na YouTube z tą piosenką znajdą się trzy typy komentarzy. Pierwszy – „Kto słucha w 2017 roku?!”. Drugi to okazywanie na różne sposoby uczuć względem animacji. Swoją drogą – bardzo zasłużenie. Trzecim rodzajem jest stwierdzenie, że świat potrzebuje takich ludzi, jak Shang, którzy zrobią porządek z dzisiejszymi mężczyznami. Z częścią z nich, wiadomo którą. Trudno zaprzeczyć temu, że największy hit z animacji z 1998 roku wprost ocieka męskością. Zarówno jego dynamika, ale i przede wszystkim słowa, mają pełne predyspozycje do zostania hymnem facetów na całym świecie. Polska wersja piosenki, przetłumaczona na „Zrobię mężczyzn z Was”, cieszy się ogromną popularnością do dzisiaj, jednak nieinaczej jest za granicą. Oryginał jest chętnie odsłuchiwany przez miliony fanów disneyowskiej animacji. I pomimo tego, że główną rolę ogrywa tutaj kobieta, całej produkcji nie brakuje prawdziwego, męskiego pierwiastka, którego wisienką na torcie jest właśnie „I’ll Make a Man Out of You”. Ten, który za dzieciaka nie chciał być tak sprawny i silny jak Shang, niech pierwszy rzuci kamieniem!


„Kiss the Girl” – Mała syrenka

Nigdy nie byłem wielkim wielbicielem tej animacji. Rozumiem czym zapracowała sobie na miano kultowej, jak w sumie większość produkcji Disneya z ostatnich kilkudziesięciu lat poprzedniego wieku, ale mojego serca specjalnie nie podbiła. Nie zmienia to faktu, że „Mała syrenka” jest animacją przyjemną i ciekawą, a najbardziej ze wszystkich postaci zapamiętałem mojego imiennika – kraba Sebastiana. To jemu przypadł zaszczyt zaśpiewania utworu, który najbardziej spodobał mi się w całej animacji. Niema, lecz długonoga Ariel obejmuje ręce księcia Eryka w niewielkiej, drewnianej łódce podczas powolnego dryfowania po tafli błękitnego jeziora, w której odbija się światło księżyca. Może być romantyczniej? Wygląda na to, że tak. Wystarczy dołożyć jeszcze nienaganne zdolności wokalne krabiego przyjaciela, który doda całej scenerii odpowiedniej muzycznej aranżacji. „Kiss the Girl” wpada w ucho z wielką łatwością i prawdopodobnie jest to główny powód, dla którego wolę ten kawałek od przywoływanej na wszystkich listach „Part of the World”. O gustach się nie dyskutuje, ale warto poznać te odmienne!


„Let It Go” – Kraina lodu

„Mam tę moc”, jak zgrabnie przetłumaczyli tytuł nasi polscy translatorzy, jest jedyną pozycją z XXI wieku, która dostała się do tego zestawienia. Trzeba przyznać, że pominięcie tego utworu byłoby wielkim przeoczeniem. Nie tylko z tego względu, że zyskał ogromną, globalną popularność zaraz po premierze „Frozen” w 2013 roku, ale również dzięki prawdziwym muzycznym aspektom. Jest melodyjna, wpadająca w ucho, a przede wszystkim słowa ma proste i łatwe do zapamiętania. Skutkuje to tym, że nie raz przyłapałem siebie i innych na mniej lub bardziej udanych próbach wykonania tego hitu. Swego czasu „Let It Go” było wirusem, który krążył po ludziach wszelkich nacji, a w internecie robił ogromną furorę. Do teraz pamiętam wiele przeróbek, wśród których znajduje się między innymi desperacki hymn studencki idealny na zbliżającą się sesję. Jestem przekonany, że „Mam tę moc” stanowiło jeden z poważniejszych czynników sukcesu, którym pochwalić się może animacja. Na równi usadowiłbym jeszcze bałwana Olafa i świetnie ukazane relacje siostrzane. Pozostaje nic innego, jak czekać na „Krainę lodu 2” w 2019 roku z nowym hitem na miarę tego tutaj.


„Son of Man” + „Strangers Like Me” – Tarzan

Starsi mogą miłować „Piękną i Bestię” lub „Króla Lwa”, a najmłodsi „Krainę lodu”, jednak w moich oczach nic nie przebije równie kultowego „Tarzana”. I choć może nie była to animacja rewolucyjna, to jednak nadal zawiera w sobie wiele uniwersalnych myśli i przesłań, które pomimo upłynięcia okrągłych 18 lat od daty premiery, są aktualne jak mało które. A w dodatku na zmianę wzruszają i bawią niezmiennie od tego, ile razy obejrzało się film. Jeśli jednak nie przekonuje to o wyjątkowości animacji, wystarczy spojrzeć na ścieżkę dźwiękową. Phil Collins mówi wszystko. Angielski piosenkarz, który przeszedł już do historii światowej muzyki, wykonał wszystkie dobrze Wam znane utwory towarzyszące przygodom człowieka wychowywanego przez małpy. Wśród kilkunastu z nich są dwie, które darzę specjalnym umiłowaniem. Słowa „Son of Man” (w polskiej wersji językowej „Człowieka syn”) mogą spisywać się jako świetny sposób na motywację, szczególnie w okresie wkraczania w dorosłe życie przez młodych ludzi. Zawarte w nich przesłanie i wykonanie utworu nie pozwalają na obojętną interpretację. Zaś jeszcze większą sympatię kieruję ku „Strangers Like Me” („Obcy jak ja”), którzy od pierwszego wysłuchania (mając zaledwie kilka lat) zapadli mi w pamięć do dzisiaj. Tym większa była przyjemność z przeczesywania internetu w poszukiwaniu najbardziej kultowych piosenek Disneya w momencie, gdy natknąłem się na ten tytuł. Stwierdzam nawet, że to moja ulubiona pozycja spośród wszystkich. Naprawdę!


„Be Our Guest” – Piękna i Bestia

Oj, jaka to jest klasyka, to aż słów brakuje. I choć oryginalnie utwór pochodzi z animacji z 1991 roku, to przypomniałem go sobie względnie niedawno, gdy wybrałem się do kina na aktorską wersję „Pięknej i Bestii” z Emmą Watson w roli tytułowej. Miałem świadomość, że twórcy nie wystawią się na bezwzględną krytykę widzów i zaprezentują chociaż część piosenek znanych z rysunkowego pierwowzoru. Jednak gdy nadeszła scena w wielkiej jadalni na zamku, podczas której ożywione wyposażenia domowe zaczynają śpiewać i nakrywać stół usługując Belli, przypomniały mi się te magiczne chwile, gdy za dzieciaka wpatrywałem się w niedużych rozmiarów telewizor emitujący nagraną na kasecie VHS „Piękną i Bestię”. „Gościem bądź” to jedna z tych piosenek, której chyba nie sposób nie znać. I o ile wspomniana animacja zawiera wiele wyjątkowo popularnych melodii, to ta z pewnych przyczyn zapisała się w najbardziej elitarnym muzycznym kanonie produkcji Disneya. Swoją drogą, chciałoby się mieć takich pomocników przy podawaniu posiłku, prawda?


„Can You Feel the Love Tonight” + „Circle of Live” – Król Lew

Znalezienie osoby, która nie widziała jeszcze „Króla Lwa”, graniczy prawdopodobnie z cudem. Chociaż wydaje mi się, że jest na to pewna szansa, jako że znam osoby, które też nie oglądały różnych kinowych klasyków. Sam zaliczam się do takiego grona, jeśli mowa choćby o „Titanicu”. Zgadza się, nigdy go nie widziałem. Jedynie w drobnych urywkach. Ale jeśli jesteście fanami animacji, to disneyowską opowieść o losach Simby znacie na pewno doskonale. To samo dotyczy się piosenek z filmu, które zdecydowanie wchodzą w skład najbardziej kultowych utworów nie tylko w dziejach produkcji rysunkowych, ale także całej branży. Melodię i słowa refrenu „Can You Feel the Love Tonight” rozpoznaje nie tylko kilkuletnie dziecko, ale i dorosły człowiek. Podobnie jest z „Circle of Live”, które rozbrzmiewa zaraz na początku filmu. W tym przypadku można pokusić się o stwierdzenie, że ścieżka dźwiękowa z produkcji z 1994 roku jest niemałym fenomenem. Wychowało się na niej ostatnie pokolenie ubiegłego stulecia, jednak do tej pory służy jako szlagierowy przykład pięknej, disneyowskiej opowieści, którą serwuje się najmłodszym. Pomimo tego, że w kinach pojawiają się obrazy dużo nowocześniejsze. Cóż, najwidoczniej sukces nie tkwi w wysokobudżetowej technice realizacyjnej, a w sensownej i interesującej fabule, przyjaznych bohaterach i, rzecz jasna, porządnej oprawie muzycznej.


„Why Should I Worry” – Oliver i spółka

Ten utwór może być największym zaskoczeniem w całym zestawieniu. Jestem tego świadom, jako że pewnie niejedna osoba czytająca ten tekst stwierdzi, że zabrakło tu co najmniej kilku innych popularnych piosenek wytwórni Disneya. Jednak gdy przesłuchiwałem kilkadziesiąt różnych hitów na paru playlistach na YouTube, to właśnie „Why Should I Worry” wywołało u mnie dość specyficzne, wyróżniające się emocje. Nie ukrywam, że o animacji „Oliver i spółka” zapomniałem niemal kompletnie. Niemal, bo po usłyszeniu pierwszych słów utworu z tego filmu, od razu odświeżyły mi się wspomnienia sprzed wielu lat, gdy jeszcze za dzieciaka z radością wpatrywałem się w telewizor. Przygody tytułowego kota, który przypadkowo dołącza do bandy ulicznych psów, powstały aż 29 lat temu i pomimo tego są świetną rozrywką dla najmłodszych, jako że w pewnym wieku nie myśli się o niczym innym, jak o słodkich domowych zwierzakach. A sama piosenka jest wyjątkowo skoczna, wesoła i wpadająca w ucho. Wyróżnić można jeszcze tekst, który pomimo tego, że nie jest zbyt skomplikowany, podnosi na duchu i dodaje otuchy. Jestem przekonany, że niejeden dzieciak mógłby z uśmiechem na twarzy podśpiewywać wraz z Oliverem i Dodgerem o tym, że nie warto za bardzo się przejmować. Nawet pomimo jutrzejszego sprawdzianu w szkole.


„I Won’t Say I’m In Love” – Herkules

Kto by się spodziewał, że piosenka rozpoczynająca się słowami „Ofiarę złóżcie z głupiej kozy” może być piękną i romantyczną balladą o miłości? W każdym razie, tak właśnie jest. „Nie powiem, że pokochałabym go” trafiło już bardzo dawno temu do kanonu najpopularniejszych utworów z produkcji Walta Disneya. Osobiście nie jestem wielkim fanem „Herkulesa”. Obejrzałem go bez trudu, ale nie podbił mojego serca, pomimo wielkiego uznania ze strony miłośników kina animowanego. Jednak pamiętam jak dziś, że z dziesięć lat temu potrafiłem wsłuchiwać się w tę konkretną piosenkę nawet po kilka razy dziennie. Wtedy jeszcze nie drogą internetową, bo z wykorzystaniem starego urządzenia, jakim jest radio. A dokładniej możliwości odtwarzania kaset magnetofonowych. Jeśli ktoś nie pamięta lub nie wie co to jest – warto wklepać w Google’a. Na jednej z nich znajdowała się składanka znanych piosenek filmowych, a pierwszą lokatę zajmowało właśnie „I Won’t Say I’m In Love”. Oczywiście w polskiej wersji językowej. Był nawet moment, że na pamięć znałem wszystkie słowa. Teraz już tak świetnie nie jest, ale zdecydowanie mogę poświadczyć, że ścieżka dźwiękowa z „Herkulesa” miała swój odpowiednio duży udział w moim dzieciństwie. Choć sam film już nie bardzo, ale to nie o to tu chodzi.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close