Na jakie gry czekam po tegorocznych targach E3?

Nie interesuję się grami wideo tak bardzo jak kiedyś. Był czas, że codziennie śledziłem kilka stron specjalistycznych, aby tylko dowiadywać się o nowinkach z branży, a wieczorami poświęcałem nieco czasu na oglądanie nagrań, w których różne osoby wraz ze swoim komentarzem pokonywały fabułę coraz to nowszych produkcji. Teraz nie jestem już za bardzo w temacie, jako że obecnie więcej uwagi poświęcam innym zainteresowaniom. Ale kilka dni temu miejsce miało wydarzenie, które co roku skupia na sobie moją uwagę. Moją i milionów innych, przede wszystkim aktywnych graczy i wielbicieli elektorniki.

E3 - Convention Center
Tak z zewnątrz prezentował się budynek, w którym zorganizowano tegoroczne E3.
Źródło: ibtimes.com

Electronic Entertainment Expo to targi, które powinny być znane nawet tym średnio interesującym się branżą gier wideo. W końcu to największy tego typu event i mówi się o nim wszędzie, w każdych mediach. Zazwyczaj na początku czerwca, w Los Angeles, zjawiają się najważniejsze koncerny związane z rozrywką elektroniczną, a tuż za nimi podążają hordy miłośników gier. Wszystko po to, aby przez kilka dni być częścią jedynego w swoim rodzaju wydarzenia będącego swojego rodzaju Bożym Narodzeniem dla tej konkretnej dziedziny. To podczas niego ogłasza się nadchodzące plany wielkich firm pokroju Microsoftu lub Sony, a także ma się niebywałą okazję być jednym z pierwszych, którzy położą palce na padach sterujących postaciami z jeszcze nieopublikowanych tytułów. Gratka dla każdego – dla tych, którzy zjawią się w Convention Center w USA, ale i dla siedzących przed monitorami, dla których całe wydarzenie jest nadawane na żywo.

Gorączka E3 nie ominęła również mnie i każdego wieczora sprawdzałem, jakie ciekawe propozycje dla graczy przygotowały występujące na targach koncerny. Jak zawsze, ogłoszeń było mnóstwo i trzeba by poświęcić 24 godziny na dobę, aby w każdą produkcję kiedyś zagrać. Na szczęście wolność wyboru daje możliwość zainteresowania się tylko wybranymi pozycjami. Dlatego i ja wyodrębniłem kilka gier, na które najbardziej będę czekać. Nie wiem, czy wszystkie samodzielnie wypróbuję, ale z pewnością w pełni skupiły moją uwagę.


„A Way Out”

Produkcja wymagająca współpracujących ze sobą dwóch osób, które muszą logicznie połączyć siły, aby uciec z więzienia i poradzić sobie poza nim uciekając przed poszukującymi ich gliniarzami? Brzmi świetnie! Już po pierwszym przeczytaniu o nowej produkcji osławionego Electronic Arts pomyślałem, że tytuł ten może być naprawdę godny uwagi. Przede wszystkim dlatego, że nie pamiętam żadnej co najmniej przeciętnie zrealizowanej gry, która pozwalałaby nam na wcielenie się w uciśnionego złoczyńcę gotowego zrobić wszystko, aby tylko wydostać się na wolność. Dzięki temu sądzę, że „A Way Out” może być naprawdę ciekawym spojrzeniem na niezwykle dynamiczny i akcyjny motyw ucieczki z więzienia. W filmach widzieliśmy to nie raz i nie dwa. Ale czy w grach udało się odpowiednio ubrać ten temat i przedstawić go na szeroką skalę? Nie przypominam sobie, dlatego pokładam ogromne nadzieje w nowym projekcie od EA. Niepokoić może jednak wydawca, do którego mam pewien dystans. Nie tylko ze względu na negatywne opinie innych, które zazwyczaj zalewają internet, ale i z własnego doświadczenia.

E3 - A Way Out
Źródło: gram.pl

Poza tym, jestem przeciwnikiem polityki EA odnośnie wydawania okrojonej „pełnej” wersji gry, a następnie wypuszczania licznych dodatków rozszerzających możliwości. Tak, mam na myśli między innymi „The Sims 4″…

W każdym razie, z „A Way Out” może być inaczej i taką mam nadzieję. Byle tylko obietnice o świetnie rozbudowanej rozgrywce (elementy skradania się, strzelania, walki wręcz i pościgów) oraz wielotorowości ukończenia gry były adekwatne z tym, co ujrzymy w dniu premiery. A ta jeszcze jest niewiadoma. Poinformowano jedynie, że nowej produkcji EA możemy spodziewać się w 2018 roku.

„Far Cry 5”

Od dawna interesowałem się branżą gier i robię to nadal. O tym już wspomniałem. Ale nie oznacza to, że aktywnie gram w różne, nawet najpopularniejsze tytuły. Ogólnie rzadko zdarza mi się przysiąść do jakiejś produkcji, a takich, do których wracam co pewien czas jest jeszcze mniej. Jednak o grach lubię czytać, słuchać i je oglądać. Tym bardziej, jeśli są świetnie zrealizowane i potrafią wciągnąć swoją oryginalnością. Wśród takich, według mnie, znajduje się seria „Far Cry” od Ubisoft, której piąta część została jeszcze szerzej zaprezentowana parę dni temu podczas E3.

E3 - Far Cry 5
Źródło: ubisoft.com

Choć co niektórych nudzić może zamienianie się ów cyklu w tak zwanego tasiemca, to wciąż moją atencję skupia na sobie pod paroma względami. Jeden z nich jest najważniejszy. Antagonista. Złoczyńca. Czarny charakter. Na horyzoncie jest już piąta odsłona „Far Cry’a”, a wszystkie poprzednie mogą z dumą pochwalić się świetnie zaplanowanymi, rozpisanymi i przedstawionymi postaciami, które chcą uprzykrzyć życie głównemu bohaterowi. Szczególnie w pamięci pozostanie Vaas z „trójki”, ale i tym razem może być interesująco. Nowy protagonista będzie musiał stawić czoła rządom religijnych fanatyków, którzy osiedlili się w jednym ze stanów w USA. A więc nie dość, że kompletnie zmieniona zostanie lokalizacja wydarzeń (ostatnio twórcy gry przenieśli nas do Azji), to w dodatku w grę wchodzić będą dające spore możliwości sekty wierzeniowe. Nie wiem jak Was, ale mnie taki motyw kupuje od zaraz.

Spora zasługa w moim zainteresowaniu „Far Cry’em 5” leży w grafice promocyjnej przedstawiającej dość mocno zmodyfikowaną wersję obrazu „Ostatnia wieczerza”, po środku której zobaczyć możemy antagonistę nowej odsłony gry. Pomysł ciekawy i solidnie wykonany. Teraz wystarczy czekać do następnego roku, aby zobaczyć, co z tego ostatecznie wyjdzie.

„Life is Strange: Before the Storm”

Jedna z moich ulubionych gier wszech czasów powraca w kontynuacji. A raczej prequelu, bo nie będzie to produkcja z dalszymi losami dwóch głównych bohaterach „jedynki”, ale cofnięcie się do czasów, gdy jedna z nich – Chloe Price, poznała swoją przyszłą przyjaciółkę Rachel. Muszę przyznać, że gdy zobaczyłem na Facebooku ogłoszenie tej części „Life is Strange”, to ucieszyłem się jak małe dziecko. Marzyło mi się, aby twórcy pierwszej odsłony nie spoczęli na laurach i wysłuchali głosu ludu, który wyraźnie nawoływał o kolejne części gry osadzonej z Arcadia Bay. I na szczęście stało się! Prequel „Before the Storm” jest jeszcze bliżej niż można było się spodziewać. Pierwsza z trzech części ukaże się już ostatniego dnia sierpnia!

E3 - Life is Strange: Before the Storm
Źródło: gameinformer.com

Tak, tym razem znowu otrzymamy produkcję epizodyczną. Było tak z „Life is Strange” z 2015 roku, więc teraz musi być podobnie. Nie zmienia tego nawet fakt, że za „Before the Storm” odpowiedzialne jest inne studio niż pierwotnie. DONTNOD Entertainment zostało zastąpione przez Deck Nine Games, któremu zlecono stworzenie kolejnej historii ze świata Max i Chloe. Postanowiono, że tym razem skupią się na tej drugiej, bardziej buntowniczej i dynamicznej postaci, której przeszłość bliżej ujrzymy już za parę miesięcy. „Before the Storm” stanowić będzie świetnie zgraną całość z wydarzeniami z „jedynki”, jako że bezpośrednio poznamy relacje Chloe z zaginioną później Rachel.

Nie ma słów, które mogłyby opisać moją niecierpliwość względem tytułu, jednak wciąż pozostaje pytanie, czy następna będzie kontynuacja głównej linii fabularnej? Po drastycznych wydarzeniach z końca pierwszej części, historia sama się prosi o to, aby zostać opowiedzianą. Krążą plotki, że wspomniane DONTNOD nie jest odpowiedzialne za „Before the Storm”, ponieważ obecnie samodzielnie pracuje nad pełnoprawnym sequelem. Oby okazało się to prawdą!

„Marvel vs. Capcom Infinite”

Nigdy nie interesowałem się typowymi bijatykami. Moda na „Mortal Kombata” lub „Tekkena” ominęła mnie szerokim łukiem, jednak patrząc na zapowiedzianą jakiś czas temu produkcję od Capcom mam ochotę zmienić swoje podejście do gatunku. Przede wszystkim za sprawą pierwszego człona tytułu, co oczywiste. Gra ta będzie już czwartą odsłoną serii, w której możemy wcielać się w najpopularniejsze postacie z produkcji studia Capcom oraz komiksów Marvela. Ci pierwsi pochodzić będą przede wszystkim ze „Street Fightera”, a więc innej gry polegającej na tłuczeniu to twarzach swoich przeciwników. Być może kojarzycie japońskich wojowników Ryu Hoshi lub Ken Masters. Jeśli nie – będziecie mieli okazję ich poznać. Po drugiej stronie barykady, jak sama nazwa mówi, staną najbardziej znane osobowości z łamów komiksów Marvela, a więc między innymi Iron Man i Hulk.

E3 - Marvel vs. Capcom Infinite
Źródło: planetamarvel.net

Oczywiście, jak można się domyślać, oferta będzie dużo szersza, dzięki czemu gra zapewni nam długie godziny świetnej zabawy. A ta polegać będzie przede wszystkim na widowiskowej wymianie ciosów między bohaterami. Tutaj poleci szybka seria uderzeń z pięści, a tam parę nadnaturalnych zdolności zostanie wykorzystanych na ciele przeciwnika. Wszystko po to, aby móc wyrzucić z siebie negatywne emocje i wyżyć się na wirtualnych postaciach. Czyli, jeśli chodzi o bijatyki, nie będzie tutaj nic nowego i rewolucyjnego, ale jako że to się sprawdza, to zwiastuję dobrą sprzedaż i (być może) kolejne odsłony serii.

„Marvel vs. Capcom Infinite” zagości na komputerach stacjonarnych, PS4 i XBox One już we wrześniu tego roku, dlatego spośród większości tytułów przedstawionych na E3, ten jest jednym z tych, na którego przyjdzie czekać najkrócej.

„South Park: Phone Destroyer”

Wielu informacji o tej produkcji nie otrzymaliśmy, jednak fenomen, jaki został osiągnięty przez grę komputerową z 2014 roku opartą na serialu „South Park”, wręcz wymusza na mnie zainteresowanie się nową propozycją od studia Ubisoft. Nie jest to wymuszenie negatywne, bowiem o ile nie jestem na bieżąco z samą animacją, to o przygodach Cartmana i spółki w wersji komputerowej czytam i śledzę wszystko. Dlaczego? Bo we wspomnianym „Kijku Prawdy” zakochałem się od premierowego zwiastuna, a pierwsze minuty po odpaleniu gry tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że „South Park” świetnie może sobie radzić nie tylko w telewizji, ale i na komputerach oraz konsolach.

E3 - South Park: Phone Destroyer
Źródło: southpark.cc.com

Teraz, ku zaskoczeniu wielbicieli serii, twórcy ogłosili coś więcej niż tylko kontynuację głównego wątku fabularnego „The Stick of Truth” sprzed trzech lat. O niej niżej, ale teraz co nieco dla użytkowników urządzeń mobilnych. Na nich również pojawią się bohaterowie animacji dla dorosłych i to w nie byle jaki sposób. „Phone Destroyer” ma być w pełni zaawansowaną i rozbudowaną aplikacją opierająca się na pojedynkach PvP, a więc gracz konta gracz. Posiadacze systemów iOS oraz Android będą mogli wcielać się w przedstawicieli przeróżnych frakcji pokroju Indian, kowbojów, piratów i rycerzy, na których składać się będą mieszkańcy South Park. Gra, jak wynika z trailera, będzie opierała się na punktach mocy, specjalnych kartach umiejętności i naprzemiennych turach zadawania ciosów. Nic nowego, wymyślnego, a jednak może być bardzo ciekawie!

Dlaczego oczekiwania wobec tej aplikacji są spore? Bo „South Park” przez lata wypracował sobie porządną reputację. Najpierw serial był (i jest) prawdziwym telewizyjnym hitem, a po niezwykle ciepło przyjętym przez graczy „Kijku Prawdy”, oczekiwania fanów są ogromne. Kiedy premiera? Jeszcze w tym roku, ale dokładnej daty nie zdradzono.

„South Park: The Fractured But Whole”

Premierę tej produkcji odkładano już niejednokrotnie. Z tego co pamiętam, podczas zeszłorocznego E3 „The Fractured But Whole” zrobiło ogromną wrzawę i spełniło oczekiwania wielu graczy co do kontynuacji wirtualnych przygód bohaterów serialu. Głośno było nie tylko ze względu na przewrotny tytuł, który jest zabawną grą angielskich słów, ale także tematykę i robiący wrażenie zwiastun. W końcu mamy stać się „najprawdziwszymi” superbohaterami! Nie dziwi więc, dlaczego i ja tak bardzo czekałem (i czekam nadal) na premierę tej odsłony. A ta miała nastąpić jeszcze w poprzednim roku. Jednak w związku z pewnymi problemami odsunięto ją na marzec 2017. I tutaj kolejna niespodzianka – „The Fractured But Whole” zostało jeszcze raz przełożone. Tym razem na jesień tego roku i jak utrzymują twórcy – już ostatecznie. Ja w to wierzę.

E3 - South Park: The Fractured but Whole
Źródło: xbox.com

Główna seria gier „South Park” to nic innego, jak swojego rodzaju jednoosobowe RPG, gdzie wcielamy się w kierowaną przez nas postać nowego dzieciaka w miasteczku, który musi nawiązywać znajomości z bohaterami znanymi z serialu i stawiać czoła różnym wyzwaniom. Co najlepsze, pierwsza część gry była wykonana dokładnie i starannie, co złożyło się nie tylko na brak większych błędów i przyjemną grywalność (łącznie ze starowaniem), ale także gratkę dla widzów „South Parka”. Jako, że nad tytułem pracowali i pracują nadal twórcy animacji, zawiera się tutaj mnóstwo nawiązań i smaczków ze świata przedstawionego w telewizyjnym hicie. Nie kończy się to tylko na kultowych postaciach, bo odwołania do konkretnych odcinków, wydarzeń lub wątków upycha się gdzie tylko można. I to, jak najbardziej, działa na plus produkcji.

Jestem przekonany, że fenomen „Kijka Prawdy” zostanie tutaj co najmniej wyrównany. Przekładanie premiery gry również może dobrze świadczyć, bo dzięki temu Ubisoft miało więcej czasu na dopracowanie tytułu. Teraz wystarczy już tylko czekać, aż Cartman, Kenny, Kyle i Stan zamienią średniowieczne zbroje na superbohaterskie kostiumy. Gra ma ukazać się oficjalnie już 17 października!

„Spider-Man”

Co kryje się pod tą jakże tajemniczą i złożoną nazwą? Nic innego, jak nowa propozycja gry wideo od potężnego studia Sony, które dzierży największe prawa do postaci Człowieka-Pająka (a o tym ostatnio głośno, jako że Peter Parker zdołał przebić się do filmów Marvela wydawanych przez Disneya, ale tylko tymczasowo). Japoński koncern nie próżnuje i chce wycisnąć z jednego z najpopularniejszych komiksowych superbohaterów tyle, ile tylko się da. Dlatego teraz na tapetę wziął stworzenie nowej, solidnej gry dostępnej wyłącznie na PlayStation 4. Wiecie, to dlatego, że konsola ta jest produkowana przez nich. Ale czy nowe wirtualne przygody Spider-Mana będą wystarczająco dobre, aby skłonić nowych graczy do zakupienia PS4? Po prezentacjach na E3 i pierwszych zwiastunach wygląda na to, że projekt może się udać.

E3 - Spider-Man
Źródło: dualshockers.com

„Spider-Man” będzie niczym innym, jak produkcją z otwartym światem, w której kierujemy poczynaniami Petera Parkera w widoku z trzech osoby. Na pewno nie będzie brakowało rozbudowanych wątków fabularnych, dzięki którym będziemy mogli wsiąknąć w kolejną historię o postaci w czerwono-niebieskim kostiumie. Jednak, jako że ma to być sandbox, Sony powinno zaoferować nam także wiele pobocznych aktywności do wykonywania, które wydłużą czas ukończenia gry i sprawią, że rozgrywka da nam jeszcze więcej frajdy niż w minimalnym przypadku. Jak będzie? To się okaże, jednak jako fan Marvela czekam bardzo niecierpliwie. Nie wiem, czy będzie mi dane samodzielnie wypróbować umiejętności Człowieka-Pająka, jako że konsoli od japońskiej firmy nie posiadam, ale kolejne doniesienia i relacje po premierze będę śledził ze sporym zainteresowaniem.

Ale do tego czasu jeszcze daleka droga, bowiem „Spider-Man” na PS4 ma ukazać się dopiero w 2018 roku. W którym miesiącu nie wiadomo, jednak miejmy nadzieję, że jest na co czekać.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s