Gra o tron w najlepszym wydaniu, czyli moje ulubione odcinki

Twórcy jednego z najpopularniejszych seriali wszech czasów wychodzą na przekór milionom Polaków, którym nigdy nie dogodzisz. Gdy na zewnątrz temperatura na termometrze przekracza trzydzieści kresek, wszem i wobec słychać narzekanie na skwar i duchotę. Gdy jednak zrobi się o piętnaście stopni zimniej, co druga osoba zaczyna ubolewać, że nie tak powinno wyglądać lato. Czy w takiej podbramkowej sytuacji, która od wielu lat jest typowa dla naszego narodu, można znaleźć tak zwany złoty środek?

Gra o tron 2017Rzuconą rękawicę podnosi amerykańska stacja HBO, która słynie z dystrybucji „Gry o tron”. Serial o zawiłych i efektownych intrygach w średniowiecznym fantastycznym królestwie od samego początku, a więc 2011 roku, cieszy się niespotykanym zainteresowaniem. Teraz, po ponad rocznym wyczekiwaniu, miłośnicy produkcji obejrzą już siódmą części losów rodów z Westeros. A tak dokładniej to nocą z niedzieli na poniedziałek.

Aby w pewien sposób uczcić premierę nowego odcinka, postanowiłem nieco odświeżyć swoją pamięć i wyszukać wśród wszystkich dotychczasowych odcinków (a było ich 60!) tych, które najbardziej mi się spodobały. I mam pewność, że część z nich, jak nie większość, pokrywać się może z ogólnymi opiniami widzów, ale cóż – jeśli jakiś epizod naprawdę jest dobry, to co zrobić? Pominąć nie można!

Gra o tron 2017 - Spoilery
Chcąc nie chcąc, polecam najpierw serial, a dopiero potem ten tekst ;)

I uprzedzam – w dalszej części tekstu znajdują się spoilery fabularne z każdego dotychczasowego sezonu. Raczej niewykonalne jest, aby wytłumaczyć swoje upodobania wobec danych odcinków bez chociaż krótkiego wspomnienia o tym, co w nich zawarto. Także jeśli jesteście na bieżąco z „Gra o tron” – czytajcie. Jeśli nie – nadróbcie prędko, bo warto, a wtedy wróćcie tu!


„Baelor” – sezon 1, odcinek 9

Cofnijmy się do czasu, gdy oglądając „Grę o tron” nie do końca wiedzieliśmy, czego można się po niej spodziewać. Oczywiście czytelnicy pierwszego tomu powieści od R.R. Martina doskonale wiedzieli, co się święci, ale dla tych, którzy poznawali Westeros jedynie na ekranie, przedostatni odcinek pierwszego sezonu z pewnością był szokującym przeżyciem.

Jestem tego pewien, bo był i dla mnie. Raczej nikt nie jest przyzwyczajony do tego, że postać, która od pierwszych minut premierowego odcinka kreowana jest na wiodącą, zostanie szybko uśmiercona i to w momencie, gdy fabuła całej historii dopiero raczkuje. Tak, chodzi oczywiści o pozbawienie głowy Neda Starka, a więc dotychczasowego pana Winterfell.

Gra o tron 2017 - Baelor
Ostatnie chwile Neda.
Źródło: imdb.com

„Baelor” to prawdopodobnie pierwsze na tak dużą skalę zetknięcie się z nieprzewidywalnością i brutalnością „Gry o tron”. W momencie, gdy Arya przedostaje się przez tłum zgromadzonych na placu, a kat opuszcza miecz ku karkowi Neda, serial musiał zyskać wielu miłośników, którzy pozostali z nim na dłużej. Brzmi to dziwnie, ale taka jest prawda. Kto, po takiej niespodziewanej scenie, nie czekałby na kolejny sezon?!


„Blackwater” – sezon 2, odcinek 9

Ponownie końcówka sezonu, tylko tym razem kolejnego. Najwidoczniej twórcy serialu lubili pozostawić najbardziej widowiskowe akcje na ostatnie odcinki tuż przed dłuższymi przerwami na dalsze realizowanie zdjęć. Jednak póki na ekranie dzieje się tyle, co w „Blackwater”, nikomu nie powinna przeszkadzać taka praktyka.

Tak jak w ciągu kilkunastu ówczesnych odcinków można było wyrobić sobie różne mniemanie o danych bohaterach serialu, tak w ciągu tej godziny karzeł Tyrion z pewnością zdołał zdobyć przychylność tych, którzy dotąd nie byli do niego przekonani. Przynajmniej części z nich.

Gra o tron 2017 - Blackwater
Ten kadr w odniesieniu do tego odcinka występuje za każdym razem. Ale trudno się dziwić.
Źródło: imdb.com

Armia Stannisa nadciągająca z morza na mury King’s Landing nie tylko była głównym wątkiem tego epizodu, ale również pierwszym tak widowiskowym i efektownym wydarzeniem w serialu. Jakkolwiek to zabrzmi, przyjemnie było popatrzeć na wymiany ciosów przez rycerzy ze Smoczej Skały przeciwko ludziom ze stolicy Siedmiu Królestw. Spory swój udział w walkach miał wspomniany Tyrion, który pomimo swojej postury wywołującej raczej śmiech niż przerażenie, przyczynił się do triumfu Królewskiej Przystani.

A eksplozja, która spowiła statki Stannisa w zielonych płomieniach naprawdę cieszyła oko. Zaczynam się zastanawiać, czy wszystko ze mną w porządku, gdy stwierdzam takie rzeczy…


„The Rains of Castamere” – sezon 3, odcinek 9

Widzicie? To nie może być przypadek, że kolejny odcinek, który wpasował się w moje gusta, znowu jest przedostatnim następnego sezonu. Coś musi być na rzeczy! Ale czytając lub słysząc jego tytuł, żaden widz „Gry o tron” nie powinien zastanawiać się, dlaczego postanowiłem go wyróżnić.

Krwawe gody, do których doszło na zamku i dziedzińcu na pozór gościnnego i niegroźnego Waldera Freya, z pewnością jeszcze bardziej zszokowały tych, którzy nie pokusili się do tej pory o lekturę książki. A może i nawet czytelnicy dzieła Martina byli pod wrażeniem, jak niezwykle klimatycznie, a następnie brutalnie podeszli do tematu twórcy serialu. Cóż, nie można im odmówić dosadności i widowiskowości, z czego wręcz słynie produkcja. Bo czym byłoby ukazanie jednego z najbardziej kluczowych wydarzeń w całej sadze bez morza krwi, rzezi i… uśmiercenia bohatera bliskiego niemal każdemu widzowi?

Gra o tron 2017 - The Rains of Castamere
Tak brutalnego zwrotu akcji nikt się chyba nie spodziewał. Nie znając książki, rzecz jasna.
Źródło: imdb.com

A tak, racja. Po co ograniczać się do jednego, jak wybić można więcej? Najpierw ginie ukochana Robba Starka – Talisa, którą widzowie polubili dość szybko, a następnie przychodzi kolej na ustrzelenie z kuszy samego dziedzica tronu Winterfell oraz poderżnięcie gardła jego matce – Catelyn. Uważacie, że w tym świecie, tak jak w wielu innych opowieściach, główny ród będzie niemal nietykalny do ostatniego odcinka i wszystko skończy się szczęśliwie? Nie tutaj! Tu postanowiono, że połowa postaci uważanych za przodowników fabuły, nie doczeka nawet finały trzeciego sezonu.

Szok, niedowierzanie, ale trzeba przyznać, że niemal każda scena tego odcinka trzyma w napięciach i wciska w fotel. I bawi się emocjami, tego też nie zapominajmy.


„The Lion and The Rose” – sezon 4, odcinek 2

Na ten moment czekali chyba wszyscy. Dosłownie! Nie przypominam sobie innej podobnej sytuacji w kręgu seriali telewizyjnych, która wzbudzała by w większości widzów tak skrajną i solidarną reakcję. Chodzi oczywiści o ówczesnego króla Siedmiu Królestw – młodocianego Joffrey’a, który już od co najmniej kilkunastu odcinków piastował najwyższy urząd w Westeros, a przy okazji przyprawiał o nerwy nie tylko samych bohaterów serialu, którzy szczerze nienawidzili władcę, ale przede wszystkim oglądających.

Łagodnie mówiąc, Joffrey miał bardzo niekonwencjonalne metody na wykorzystanie swojej przywódczej siły. Dlatego jego śmierci pragnęły setki tysięcy, jak nie miliony widzów „Gry o tron”. I nic dziwnego, że po emisji „The Lion and The Rose” wielu zostało zaspokojonych, bowiem postanowiono, że król pożegna się z życiem w dniu, który powinien być jednym z jego najszczęśliwszych. Oczywiście o ile posiada on ludzką i normalną perspektywę moralną. Bo niektóre jego dokonania mogą wprawiać w konsternację nad tą kwestią…

Gra o tron 2017 - The Lion and The Rose
Niech nam żyje król Joffrey!
Źródło: imdb.com

Ślub Joffrey’a z dawno oddaną mu Margaery miał być (i w sumie do pewnego momentu był) pięknym wydarzeniem porównywanym z urodą panny młodej. Tak, musiałem to zaznaczyć, to było silniejsze ode mnie.

Tymczasem po wypiciu kielicha wypełnionego winem, podanego mu przez Tyriona (który następnie zostaje głównym podejrzanym), pada na ziemię i jego wygląd dość znacząco ulega mało przyjemnej metamorfozie. Ta, co logiczne, doprowadza go do śmierci. Stało się, znienawidzony bohater odszedł ku uciesze tłumów. Potrzeba czegoś jeszcze, aby wyróżnić ten epizod?


„The Watchers on The Wall” – sezon 4, odcinek 9

Twórcy serialu ponownie przygotowują nas na finał sezonu w bardzo widowiskowy i ujmujący sposób. Jeszcze raz przedostatni odcinek, tym razem czwartej serii serialu, a my zostajemy wysłani na prawie całą godzinę na Mur, na którym rozegra się pojedynek o śmierć i życie.

Fakt, że cały odcinek został poświęcony Jonowi Snowowi i jego braciom z Nocnej Straży już sam w sobie jest plusem przemawiającym za „The Watchers on The Wall”. Rzadko kiedy zdarzało się, aby cały czas poświęcano wyłącznie jednej lokalizacji. Fabuła serialu jest na tyle różnorodna i rozbudowana, że akcja często skacze z jednej miejscówki do drugiej. Zaś tym razem zamiar był jeden, ale niezwykle ważny – skupienie się na istotności Muru dla całego nieświadomego Westeros żyjącego własnym życiem gdzieś tam dalej na południe od akcji odcinka.

Gra o tron 2017 - The Watchers of The Wall
A przez kilka odcinków było im tak dobrze…
Źródło: imdb.com

Jon, który przez kilka wcześniejszych odcinków towarzyszy Dzikim na terenach znajdujących się na północ od Muru i stara się, aby jego przynależność do Straży nie wydała się. Poznaje nawet swoją pierwszą kobietę – rudowłosą Ygritte, z którą łamie jedną z najważniejszych zasad wszystkich braci w czerni. Znając jednak serial, plan ten nie mógł zbyt długo iść po jego myśli. Dzicy w końcu zdecydowali się na zaatakowanie Muru i ludzi strzegących Westeros po jego drugiej stronie. Na jaw wychodzi również pochodzenie bękarta, który wraca do Castle Black, aby ostrzec braci i przygotować się na atak. A ten zajmuje znaczną część całego epizodu i nie ma co ukrywać, nie nudzi ani przez chwilę.

Sekwencje ze wspinaniem się po lodowym, wielometrowym Murze lub potyczki między ubranymi na biało a przywdziewającymi czerń trzymają w napięciu. Nie wspominając już o końcówce, gdy Jonowi przychodzi pożegnać się z ugodzoną strzałą Ygritte.

„You know nothing, Jon Snow.”


„Hardhome” – sezon 5, odcinek 8

Epizod ten zrealizowano w stylu typowym dla „Gry o tron”. Dzieje się dużo, akcja skacze z jednego miejsca do drugiego, a co najważniejsze – nie jest nudno, bo wydarzenia ukazane na ekranie są naprawdę kluczowe dla fabuły, a nie jedynie przegadanymi scenami bez większych konsekwencji.

Co warto wymienić opisując „Hardhome” jako jeden z kilku najciekawszych odcinków serialu? Na pewno kolejny etap szkolenia Aryi, który wymaga od niej wcielenia się w rolę sprzedawcy ostryg, co prowadzi do ciekawego rozwinięcia jej wątku. Niemała zmiana zachodzi również w dowódczych szeregach armii Daenerys, która ponownie postanawia wygnać Joraha Mormonta, a na swojego doradcę mianuje przybyłego jakiś czas temu reprezentanta rodu Lannisterów – Tyriona. W międzyczasie w King’s Landing dalej trwa mniej lub bardziej zacięty zgrzyt pomiędzy koronowanymi a sektą wyznaniową z Wielkim Wróblem na czele.

Gra o tron 2017 - Hardhome
O Innych słyszeliśmy od pierwszego odcinka serialu. Jak się okazuje, nie są wymysłem.
Źródło: imdb.com

Jednakże najwięcej roboty w całym epizodzie robi ponownie wątek Jona Snowa, który w towarzystwie Tormunda i innych członków Nocnej Straży oraz Wolnych Ludzi wyrusza na północ od Muru, gdzie dociera do wioski Hardhome, aby przekonać pozostałych Dzikich do połączenia sił przeciwko nadchodzącym śmiercionośnym armiom Innych.

Nikt jednak nie przypuszczał, że Biali Wędrowcy tak szybko staną w szranki ze Snowem i resztą. Ci niespodziewanie zjawili się w Hardhome wraz z gwałtowną burzą. Wrażenie robiła liczebność wrogiej armii oraz sama sekwencja bitwy, w której Jon z braćmi ze Straży oraz Dzikimi próbował przedostać się do statków będących ich jedyną nadzieją. Wśród Innych obecny był również Night King, który nie tylko zaskoczył wizytą swojego stada, ale i przywoływaniem do (nie)żywych wszystkich poległych w boju wojowników z południa.

Wydarzenie to było przełomowe dla serialu, jako że pierwszy raz przyjrzeliśmy się tak blisko osławionym Innym. Choć wcześniej już pojawiali się na ekranie, to jednak dopiero bitwa w Hardhome ukazała ich prawdziwą siłę, która zaczęła zagrażać Westeros.


„Battle of Bastards” – sezon 6, odcinek 9

Co tu dużo pisać, od momentu premierowej emisji przedostatniego odcinka zeszłego sezonu „Gry o tron”, często mówi się, że bitewna sekwencja w nim ukazana jest prawdopodobnie najlepszą w historii wszystkich seriali telewizyjnych. I trudno jest się z tym nie zgodzić, bo gdy obejrzy się tę niezwykle pomysłowo i efektownie zrealizowaną scenę, szczęka może opaść. Warto zaznaczyć, że część pojedynku Jona Snowa z nacierającymi na niego przeciwnikami została uchwycona w pojedynczym ruchu kamery. Tak przynajmniej wygląda to w ostatecznej wersji, ale można się domyślać, że na etapie post-produkcji nie zabrakło komputerowych trików.

Nie zmienia to faktu, że dynamiczne starcie pomiędzy dwoma bękartami – Jonem i Ramsey’em, na zawsze (a przynajmniej na bardzo, bardzo długo) zostanie zapamiętane jako szlagierowy przykład średniowiecznej batalii dwóch armii. Zadbano jednak nie tylko o widowiskowe sceny krzyżowania mieczy, ale także nastrój i napięcie, które było budowane od pierwszych chwil obecności ludzi Snowa i Boltona na pustym polu.

Gra o tron 2017 - The Battle of the Bastards
Ramsey nie byłby sobą, gdyby nie zabawiał się kosztem innych bohaterów.
Źródło: imdb.com

Jak w łatwy, ale pewny sposób zadbać o odpowiednią atmosferę zbliżającego się pojedynku? Wykorzystując najczulsze emocje, rzecz jasna! W tym przypadku postawiono na Rickona – najmłodszego z potomków Neda Starka i przyszywanego brata Jona. Ten, będąc pod jarzmem Ramsey’a, zostaje puszczony wolno i biegiem próbuje dostać się do stojącego kilka tysięcy metrów od niego członka rodziny. Daje to jednak sporo czasu Boltonowi, aby zabawić się w łucznika. Po kilku nieudanych próbach, trafia w chłopca, który ginie w rękach spóźnionego Jona.

Był to już ostateczny pretekst do tego, aby armia Snowa ruszyła ku przeciwnikom. To właśnie wtedy rozpoczęła się emocjonująca, kilkuminutowa sekwencja batalistyczna, którą na pewno zapamięta się na długo. Bo w którym innym serialu, zobaczy się coś tak fantastycznego?!


„The Winds of Winter” – sezon 6, odcinek 10

Trudno powiedzieć, czy zrobili to specjalnie, czy tak po prostu wyszło, ale twórcy „Gry o tron” wiedzą, jak z przytupem zakończyć sezon i pozostawić miłośników serialu w niecierpliwym oczekiwaniu na kontynuację. Tak stało się ponad rok temu, gdy wyemitowany został dziesiąty epizod szóstej serii zatytułowany „The Winds of Winter”. Już sam tytuł jasno mówi nam, że historia zbliża się do punktu kulminacyjnego, jakim jest nadejście wspominanej od początku zimy. I cóż, wydarzenia z finałowego odcinka tylko potwierdzają fakt, że jest na co czekać.

Dla Cersei nadchodzi dzień sądu, podczas którego ma zostać ukarana za swoje nieprawowite czyny przez sektę religijną Wielkiego Wróbla. A ta ostatnimi czasy zdobywała coraz większe wpływy w samej stolicy Siedmiu Królestw. Ku zaskoczeniu widzów, do owego rozstrzygnięcia losów reprezentantki Lannisterów nie dochodzi. Wszyscy zbierają się w Wielkim Sepcie, włączając w to przede wszystkim Wróbla, żonę obecnego króla Margaery oraz Lancela. Brakuje jedynie władcy Tommena oraz jego wspomnianej matki – Cersei. Wszystko dlatego, że ta uknuła plan, wedle którego cały Sept, jak i jego okolica, eksplodują w wyniku podłożenia pod niego materiałów wybuchowych (tych samych, których Tyrion użył w odcinku „Blackwater”).

Gra o tron 2017 - The Winds of Winter
Sporym kosztem, ale ma to, czego chciała.
Źródło: imdb.com

Ale to nie koniec szokujących strat w postaci bohaterów serialu. Oprócz zgromadzonych w Sepcie, życie odbiera sobie sam Tommen wyskakując z okna swojej komnaty zaraz po tym, gdy dowiedział się o wybuchu. Tym samym umiera ostatni następca Żelaznego Tronu, na którym od tej chwili zasiadać będzie Cersei Lannister.

Oprócz tego swoje intencje wobec Sansy przedstawia Littlefinger, kontynuowany zostaje wątek Brana i Trójokiej Wrony, Winterfell ponownie jest władane przez reprezentanta rodu Starków, jako że królem północy zostaje okrzyknięty Jon Snow, a ostatnia sekwencja sezonu przedstawia nam bojowo nastawioną Dany, która na jednym z licznych okrętów swojej armii zmierza już ku terenom Westeros.

W tym odcinku pokazano chyba wszystko, co było można. I nie ma żadnych złudzeń co do tego, że ostateczne rozrachunki są już tuż za rogiem. Sezonie siódmy – jesteśmy gotowi!


Got Spoilers GIF - Find & Share on GIPHY

Zapomniałbym. Wszyscy miejmy w pamięci wyjątkowego i dzielnego Hodora, który bohatersko poświęcił swoje życie, by uratować Brana. Hold the door do ostatniej chwili!

Reklamy

4 myśli w temacie “Gra o tron w najlepszym wydaniu, czyli moje ulubione odcinki

  1. Ooo tak, zdecydowanie dwa ostatnie odcinki sezonu 6 są jedynymi z lepszych serialowych epizodów

    Polubione przez 1 osoba

    1. Czyli nie tylko ja tak uważam :D

      Polubienie

  2. Szkoda, że nie uwzględniłeś 4×6 i 4×10. Te epizody w 4 sezonie zrobiły na mnie większe wrażenie niż bitwa o mur 4×9.

    Polubienie

    1. Zdecydowałem się na bitwę o Mur, bo był to odcinek zdecydowanie inny niż większość w „Grze o tron” :) Tak jak wspomniałem, rzadko kiedy akcja całego odcinka skupia się tylko na jednej lokacji.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close