Moje podsumowanie San Diego Comic-Con 2017. Na to czekam!

Dla prawdziwego kinomana, miłośnika seriali i gier komputerowych, a jednym słowem pisząc – po prostu geeka, nie ma chyba lepszego uczucia niż to podczas dwóch konkretnych sytuacji. Najważniejsza z nich to oczywiście premiera długo wyczekiwanego tytułu. Nieważne jakiego typu. Ważne, że w końcu można go doświadczyć! Pójść do kina, odpalić odtwarzacz na Netfliksie lub zainstalować na komputerze. A druga okoliczność? Zapowiedzi do tych produkcji. Zwiastuny, plotki, zdjęcia, plakaty i innego rodzaju materiały promocyjne, które tylko stopniowo podsycają ciekawość. Taki delikwent zaczyna wówczas odliczać dni do wielkiego dnia premiery oraz doszukiwać się wśród ogłoszeń pewnych niuansów, które przydadzą się podczas spekulacji z innymi fanami. A twórcy i producenci cieszą się, że zainteresowanie rośnie, co później przekłada się na sukces (w tym finansowy).

Jest kilka momentów w roku, kiedy to największe koncerny, firmy i wydawcy szczególnie upodobali sobie promowanie swoich projektów zbliżających się ku upublicznieniu. Dzisiaj nie mam zamiaru wspominać o przedświątecznych gorączkach, kiedy to ludzie na całym świecie sugerują się reklamami, aby wybrać te odpowiednie prezenty dla bliskich. Pragnę przywołać Comic-Con w San Diego w Stanach Zjednoczonych.

SDCC - Comic-Con
Typowy konwent, ale na wielką skalę. Cosplayerów nie brakowało.
Źródło: comic-con.org

Co to takiego? Jeśli interesujecie się współczesną rozrywką o tematyce fantasy to z pewnością kojarzycie ten event. Tym bardziej, że jest prawdopodobnie największym w swoim konkretnym rodzaju i właśnie od niego narodziły się pomysły na setki, jak nie tysiące innych wydarzeń wzorowanych właśnie na SDCC (taki jest oficjalny skrót konwentu).

Właśnie, konwenty! Ostatnio coraz częściej zdarza mi się o nich pisać, jako że i słyszę o nich częściej. W maju wziąłem udział w toruńskim małym evencie DwuTakt (z którego przygotowałem relację), na początku czerwca odbył się pierwszy oficjalny Comic-Con w Polsce (a dokładnie w samej stolicy), a ostatnio szerokim echem odbiło się D23, czyli największy konwent skupiający się tylko na koncernie Disneya. Tydzień później nadszedł on – San Diego Comic-Con 2017, czyli kolejna edycja najpopularniejszego na świecie wydarzeniach dla wielbicieli komiksów, filmów, seriali i gier komputerowych. Wszystko o zabarwieniu fantastycznym.

SDCC - Panele
Ze szczególnym zainteresowaniem śledzono panele i spotkania z gośćmi.
Źródło: We Live Entertainment (YouTube)

Brzmi jak każdy inny konwent? Być może, ale ten pracował na swoją renomę aż od 1970 roku! Doszło do tego, że w ostatnich latach w centrum, w którym odbywa się event, zjawia się po około 130 tysięcy uczestników. Oprócz przyznawania Nagród Eisnera (imienia pioniera amerykańskiego komiksu), licznych prelekcji, spotkań, wystaw i zabaw, mnóstwo uwagi skupiają na sobie pokazy jednych z największych firm i dystrybutorów na świecie, które nierzadko po raz pierwszy ogłaszają swoje najnowsze plany, częstują nas zwiastunami i licznymi wartościowymi informacjami.

Jak co roku, tak i teraz, było ich pełno. Nawet nie jestem w stanie ocenić, czy dałoby się wymienić wszystko to, o czym powiedziano lub co pokazano na konwencie. Mimo tego zainteresowanie zebranych w San Diego, jak i nieobecnych, ale śledzących wszystko w internecie, było ogromne. Każdy mógł zobaczyć lub usłyszeć coś dla siebie, więc i ja postanowiłem przygotować „skromną” listę najciekawszych (moim zdaniem) premierowych zwiastunów i ogłoszeń z tegorocznego Comic-Conu.


Zwiastuny

„The Walking Dead” – sezon 8

Nie muszę chyba tłumaczyć, dlaczego tak ważnym punktem Comic-Conu był dla mnie panel poświęcony serii „Żywe trupy”. Jako, że komiksy tej marki publikowane są nieprzerwanie od kilkunastu lat, a serial debiutujący w 2010 roku stał się promocją ogromnych rozmiarów dla całej tematyki zombie i postapokalipsy w filmie oraz telewizji, to części twórców oraz obsady tego show nie mogło zabraknąć i tutaj. Oprócz pogadanek z osobami odpowiedzialnym za „The Walking Dead”, odbył się także pokaz premierowy trailera do ósmego sezonu serialu. Ten zadebiutuje w USA już 22 października i tym samym na dobre rozpoczną się przygotowania do wojny pomiędzy ekipą Ricka, którego poczynania śledzimy od pierwszego odcinka serialu, a o wiele liczniejszą bandą Negana, czyli najnowszego (i zdecydowanie najpoważniejszego) czarnego charakteru, który pojawił się na drodze szeryfa.

Sam zwiastun jest niewyobrażalnie długi, bo trwa aż ponad 5 minut i pełen jest zupełnie nowych, niewidzianych dotąd scen pochodzących z najnowszej serii. Jak zazwyczaj bywa, najwięcej dyskusji wywołuje ostatni fragment.

„Stranger Things” – sezon 2

Zeszłoroczny fenomen serialowy nie mógł zostać pominięty. W tym momencie mija nieco ponad 12 miesięcy odkąd „Stranger Things” pojawiło się na platformie Netflix i w mgnieniu oka zaczęło podbijać serca rzeszy widzów na całym świecie. Moda na produkcję z gatunku thriller osadzoną w latach osiemdziesiątych dopadła i mnie, jednak i tak wyjątkowo późno, bo dopiero we wrześniu. Zauroczenie, jakim darzyłem serial, spowodowało, że nie tylko napisałem o nim wyczerpującą recenzję, ale i zacząłem z niecierpliwością czekać na jakiekolwiek informacje na temat kontynuacji przygód Eleven, Mike’a i pozostałych dzieciaków.

Na szczęście z Netfliksem bywa tak, że na wiadomości o następnych projektach nie czeka się długo i prędko było wiadomo, że „Stranger Things 2” to kwestia czasu. Dzisiaj już wiemy, że nowy sezon ukaże się w całości już 27 października – zaledwie kilka dni przed Halloween. Czas wręcz idealny. A teraz, dzięki Comic-Conowi, zobaczyć możemy także oficjalny zwiastun, który tylko utrwala w przekonaniu, że jest na co czekać.

„The Defenders”

Nie da się ukryć, że Netflix, wiodący obecnie prym wśród seriali wszelkiej maści, nieźle przygotował się na konwent zarówno pod względem trailerów, jak i innych informacji na temat swoich mniej lub bardziej odległych planów. Jednym z punktów panelu tej platformy był zbliżający się wielkimi krokami serial „The Defenders”, który opowiada o losach dobrze nam znanej czwórki superbohaterów ze stajni Marvela. Pojawili się oni we własnych produkcjach w przeciągu ostatnich trzech lat, a teraz staną u swoich boków zwalczając największe zło, z jakim przyszło im się zmierzyć.

Daredevil, Jessica Jones, Luke Cage i Iron Fist zadebiutują na Netfliksie już za niecały miesiąc, bo 18 sierpnia. Przed Comic-Conem słyszeliśmy, widzieliśmy i wiedzieliśmy o serialu dużo, jako że systematycznie dzielono się nie tylko wiadomościami z planu oraz postprodukcji, zdjęciami, plakatami, a nawet oficjalnym zwiastunem. Jednak takiej okazji, jak konwent w San Diego przegapić nie można i udostępniono nam… kolejny trailer. Tym razem robiący jeszcze większe wrażenie.

„Inhumans”

Tytułów inspirowanych komiksami Marvela nigdy za wiele, prawda? Przynajmniej dla takich miłośników jak ja lub setki tysięcy innych. Jak już kiedyś stwierdziłem, nastała właśnie złota era odrodzenia motywu superbohaterów, którzy kształtowali się w rysunkowych historyjkach przez wiele dziesięcioleci, a teraz stopniowo i sukcesywnie zdobywają ekrany małe i duże. Już we wrześniu będziemy mieli okazję śledzić kolejny marvelowski serial, tym razem na podstawie jednej z najbardziej kultowych serii komiksowych opowiadającej o losach „nadludzi”.

Jako pierwsi nową produkcję będą mogli zobaczyć klienci kin sieci IMAX w Stanach Zjednoczonych, bowiem to właśnie w nich już 1 września zadebiutują dwa pierwsze odcinki serialu. Później, od 29 września,”Inhumans” w całej okazałości (liczącej sobie osiem epizodów) będą emitowane na amerykańskiej stacji telewizyjnej ABC. Oznacza to, że prawdopodobnie dopiero wtedy serial trafi też do nas.

Czy jest na co czekać? Opinie po zwiastunach i materiałach promocyjnych są raczej mieszane, a nawet negatywne. Zarzuca się, że stylizacje, scenografia i CGI stoją na naprawdę niskim poziomie pomimo tego, że seria „Inhumans” to prawdziwa skarbnica ciekawych historii czekających na opowiedzenie w godny sposób. A jak będzie naprawdę to przekonamy się, gdy premiera nadejdzie.

„The Gifted”

Pozostajemy w świecie Marvela, bo jakżeby inaczej. I tak, szykuje się kolejny serial z nadprzyrodzonymi mocami. W dodatku ukaże się równie niedługo, bo już 2 października. Po raz kolejny poznamy postacie, które wyjątkowo różnią się od wszystkich innych przeciętnych mieszkańców Ziemi. Nazywani są mutantami, o których słyszeliśmy oraz których widzieliśmy już nieraz w innych produkcjach o superbohaterach, między innymi w serialu „Agenci T.A.R.C.Z.Y.” lub filmach z X-Menami. Choć „The Gifted” raczej nie będzie dorównywać skali przedsięwzięć przytoczonych dzieł, to mimo to stanowić będzie ciekawą odmianę wątku mutantów starających się o spokojną koegzystencję ze zwykłymi ludźmi.

I właśnie o tym będzie ta seria. Przedstawiona zostanie nam na pozór typowa rodzina składając się z ojca, matki i dwójki dzieci – brata oraz siostry. Jednak jedynie na pozór, bo tak naprawdę swoimi zdolnościami daleko odbiegają od nawet najbardziej utalentowanych ludzkich jednostek. Wydawałoby się, że posiadając super-moce życie musi być łatwe i przyjemne. Okazuje się, że niekoniecznie, bo to, co wyróżnia głównych bohaterów od reszty rówieśników, skutkuje także sporymi problemami, z którymi będą musieli się wzmagać.

„Thor: Ragnarok”

Zdziwiłbym się, gdyby podczas tak dużego konwentu pominięto temat blockbusterów, na których kolejne zapowiedzi czeka się z zapartym tchem. Skoro cały czas pozostaję przy nowościach związanych z produkcjami Marvela, to teraz wypada przytoczyć film pełnometrażowy, który już w listopadzie ściągnie do sal miliony widzów na całym świecie. Kinowe uniwersum tego studia nabiera tempa i po majowych „Strażnikach Galaktyki vol. 2” oraz lipcowym „Spider-Manie: Homecoming” przychodzi czas na trzecią część solowej produkcji boga z Asgardu – Thora. Tym samym otrzymamy kompletną trylogię, której dotychczasowe składowe raczej nie robiły wielkiego wrażenia, ale wraz ze zbliżającą się premierą „Ragnaroka” oczekiwania rosną i to nie bez przyczyny.

Materiałów promocyjnych i zwiastunów otrzymaliśmy już kilka na długo przed SDCC. Nic dziwnego, skoro do premiery pozostały zaledwie cztery miesiące. Jednak z okazji eventu postanowiono wypuścić jeszcze jeden, chyba najciekawszy trailer, który podsyca pragnienia wszelkich fanów MCU. Widzimy w nim jeszcze więcej akcji, której w trzeciej części „Thora” z pewnością nie zabraknie, jako że fabuła opierać się będzie na skandynawskim motywie zmierzchu bogów, a więc w tym przypadku podboju mitycznego Asgardu przez złowrogą Helę, a jak można się spodziewać – nie tylko tym będzie musiał zaprzątać sobie głowę heros z młotem. Chociaż… Tego młota to za dużo na ekranie nie będzie.

„Avengers: Infinity War”

Szykuje się NAJWIĘKSZE kino akcji w historii. Wszyscy superbohaterowie Marvela, którzy dotychczas pojawili się na wielkich ekranach począwszy od 2008 roku, zjednoczą się w jednym tytule, który rozmachem przyćmi wszelkie inne produkcje stare, nowe i być może nawet te, które pojawiać się będą jeszcze przez kilka najbliższych lat. Trzecia część „Avengers” zbliża się wielkimi krokami. Kilkuosobowy skład znany nam z pierwszej odsłony ich przygód, jeszcze z 2012 roku, to zaledwie garstka całej ekipy, którą ujrzymy już w najbliższym maju. Po raz pierwszy na jednym ujęciu będziemy mogli zobaczyć Iron Mana ze Star-Lordem, Hulka z Grootem, Doktora Strange’a z Black Widow i wielu innych, których długo można by wymieniać.

Czemu te wszystkie postacie, żyjące do tej pory w separacji, połączą siły? Odpowiedź jest logiczna – aby pokonać zło zagrażające Ziemi. Ale nie będzie to zło na wzór tego, które do tej pory czyhało. Kosmiczna armia? Pikuś. Szaleniec chcący władzy nad światem? To nic takiego. Owszem, szaleniec będzie, ale w postaci tytana. Szalonego Tytana Thanosa, którego cień pada na fikcyjny świat Marvela już od kilku ładnych lat, gdy pojawił się w scenie po napisach końcowych jednego ze wcześniejszych filmów. Teraz w końcu jest gotowy, aby za pomocą Rękawicy Nieskończoności wziąć sprawy w swoje ręce i zapanować nad… wszechświatem. Całym!

SDCC - Infinity War
Kompletny plakat promocyjny „Infinity War”. Ujawniano go stopniowo w trakcie trwania konwentu.
Źródło: planetamarvel.net

O oczekiwaniach sięgających zenitu świetnie wiedzą twórcy produkcji, którzy wciąż trzymają rękę na pulsie i ostrożni są z zapowiedziami, a przede wszystkim zwiastunami. Jeden został wyświetlony najpierw ponad tydzień temu na D23, a ostatnio na SDCC. Jednak próżno szukać oficjalnej publikacji w internecie, jako że miejscowi uczestnicy pokazu otrzymali zakaz nagrywania. Pech jednak chciał, że gdzieś po sieci krąży już materiał w słabej jakości uchwycony z przyczajenia. Widać na nim co nieco, wiadomo, że jest na co czekać, ale nie pogardziłbym upublicznieniem trailera w pełnej okazałości. Marvel Studios – prosimy!

„Jigsaw”

Nie mam pojęcia, czy wybiorę się do kina na nową odsłonę tej kultowej serii horrorów. Bardzo rzadko chodzę na tego typu seanse, jako że filmy grozy wolę oglądać w domowym zaciszu bez rzeszy innych osób, które w łatwy sposób mogą zepsuć klimat jakiejś sceny. Jednak zapowiedzi „Jigsaw”, a w polskim tłumaczeniu „Piły: Dziedzictwo”, robią dość ciekawe wrażenie. Może nie będzie tutaj fajerwerków i trudno oczekiwać rewolucji gatunkowych, jednak cząstka dociekliwości, która we mnie tkwi, robi swoje i naprawdę prędzej czy później poświęcę te dwie godziny, aby obejrzeć i wyrobić własną opinię na temat bodajże ósmej już odsłony cyklu. O ile dobrze liczę…

Powróci antagonista z poprzednich odsłon „Piły”, czego można było się spodziewać, a nawet oczekiwać, jako że bez niego film prawdopodobnie byłby spisany na straty jeszcze przed premierą. A co z fabułą? Według internetowych opisów zostaniemy wrzuceni do miasteczka, w którym od pewnego czasu na ulicach odnajduje się ciała martwych osób uśmierconych w nieludzkich i przerażających okolicznościach. Rzecz jasna, do akcji wkraczają (na ich nieszczęście) śledczy, którzy egzaminując wszelkie zebrane tropy i dowody stawiają tezę, że za zbrodnie odpowiedzialny jest teoretycznie nieżyjący już John Kramer – wspomniany Pan Piła.

Cóż, zgaduję, że to opis zaledwie kilkunastu pierwszych minut horroru, a potem może zrobić się dużo ciekawiej.

„Justice League”

Nie tylko superbohaterowie Marvela mogą się jednoczyć w drużyny i razem stawiać czoła wyzwaniom, bowiem herosi z konkurencyjnej stajni DC również połączą siły i to już bardzo, bardzo niedługo. Świetnie pamiętam animację „Liga sprawiedliwych”, która przewijała się przez kanały dziecięce gdy ja sam jeszcze byłem jednym z takich małolatów. Teraz, po latach, kultowe postacie z komiksów odradzają się w ludzkich (a raczej aktorskich) wersjach i ściągają do kin nie tylko najmłodszych widzów, ale i wiele starszych pokoleń, które na różne sposoby obcowały z tymi fantastycznymi kreacjami.

Wydawnictwo DC we współpracy z Warner Bros. od kilku ładnych lat próbuje doścignąć filmowe uniwersum Marvela tworząc swoje własne komiksowe ekranizacje, które raz przyjmowane są ochoczo, a innym razem ze sporymi zarzutami. Do tych pierwszych zalicza się ostatnia „Wonder Woman”, a do drugich chociażby pojedynek Batmana ze Supermanem w zeszłorocznym obrazie. Teraz jednak wszyscy oni trafią do jednej produkcji (wraz z kilkoma innymi postaciami, rzecz jasna) i utworzą ligę sprawiedliwych, która ma mieć na celu zwalczanie przestępczości o skali wykraczającej poza ludzkie możliwości.

Nowy oficjalny zwiastun „Justice League” z Comic-Conu trwa aż cztery minuty i ukazuje sporo materiału z samego filmu. Czekano na niego od dawna i teraz, gdy wszyscy możemy go odpalić w dowolnym momencie, sieć zalewana jest reakcjami. Te, jak zwykle bywa w przypadku filmów DC, są różne, jednak trzeba przyznać, że warto będzie udać się do kina choćby po to, aby zaspokoić swoją ciekawość. I nie ukrywajmy – lubimy, gdy znani nam bohaterowie stoją u swego boku i nokautują złoczyńców.


Informacje i ciekawostki

Nie samymi audiowizualnymi zapowiedziami człowiek żyje, a podczas licznych paneli i spotkań z koncernami, gwiazdami oraz twórcami usłyszeć można było o jeszcze wielu innych kwestiach, które w zwiastunach nie zostały poruszone. Uczestnicy konwentu jak zawsze mieli multum pytań do zebranych gości, a mi udało się znaleźć kilka ciekawych informacji, które dotyczą bliższych i dalszych planów filmowych oraz serialowych. Ale o nich już na szybko, w punktach poniżej.

  • Netflix, jako drobną atrakcję w formie wideo, przygotował minutowy klip zawierający bohaterów „The Defenders” oraz wypowiedź samego Stana Lee (ojciec-założyciel Marvela) na temat superherosów. Świetny pomysł, realizacja i dobra dodatkowa promocja nowego serialu.
  • Pozostając przy platformie Netflix, jeszcze w tym roku ukaże się kolejna seria we współpracy z Marvelem – „The Punisher”. Antybohater zaprezentowany nam w drugim sezonie „Daredevila” i zagrany przez Jona Berthala (znanego między innymi z „The Walking Dead”) pojawi się w solowej produkcji już w listopadzie. Na Comic-Conie zaprezentowano zwiastun, który w sieci pojawi się dopiero później.
  • Potwierdzono także realizację drugiego sezonu netfliksowego „Iron Fista”. Ten na wiosnę zebrał bardzo negatywne opinie, dlatego kontynuacją przygód mistrza sztuk walki zajmie się zupełnie inna osoba. Podobno bardziej kompetentna. Oby!
  • Zaprezentowany został oficjalny plakat promujący marvelowski film „Black Panther”, który do kin trafi już w lutym. Long live the king!

  • Inny plakat, na razie jedynie koncepcyjny a nie oficjalny, odnosi się do drugiej części przygód Człowieka-Mrówki. „Ant-Man and the Wasp” będzie grany w kinach na lato następnego roku.

  • A za dwa lata, w 2019, na wielkie ekrany wejdzie pierwszy solowy film o superbohaterce. Oczywiście jeśli chodzi o Marvel Studios. Obraz „Captain Marvel”, gdzie w tytułową rolę wcieli się Brie Larson, fabularnie zostanie osadzony w latach dziewięćdziesiątych. W obsadzie znajdzie się także Samuel L. Jackson grający Nicka Fury’ego, a głównymi wrogami blond heroski zostanie rasa Skrull.
  • Powstanie także inny film inspirowany dziełami Marvela – „Doctor Doom”. Przygody tego złoczyńcy, który stanął na drodze między innymi Fantastycznej Czwórce, zostaną zrealizowane przez reżysera serialu „Fargo” – Noah Hawleya. Jak można przypuszczać, produkcja nie będzie wchodzić w skład MCU, jako że prawa do postaci posiada Fox.
  • Przejdźmy do DC, a konkretniej Bena Afflecka, który być może już niedługo porzuci rolę Batmana, która od lat jest mu przypisana. Wystąpi jeszcze jako Mroczny Rycerz w najbliższej „Justice League”, jednak nic nie jest pewne co do zapowiedzianej solowej ekranizacji superbohatera – „The Batman”. Tak, kolejnej.
SDCC - Ben Affleck
Czy rola Batmana zostanie przydzielona innemu aktorowi?
Źródło: digitalspy.com
  • Jedną z następnych filmowych propozycji DC będzie „Batgirl”, a więc adaptacja komiksów o młodej bohaterce idącej w ślady Batmana. To może się udać, jako że „Wonder Woman” z kobietą w roli głównej sprzedała się dobrze. Premiera za rok.
  • A za dwa lata dojdzie do premiery „Shazama”. Co ciekawe, niegdyś w komiksach nazywany był Kapitanem Marvelem. Dobrze, że jednak wydawnictwo postanowiło zmienić jego pseudonim, bo nieźle kłóciłby się z nadchodzącą produkcją konkurencji.
  • Skoro przed chwilą wspominałem o „Wonder Woman” to warto dodać, że skrypt do kontynuacji już się tworzy. Data premiery jednak jeszcze nieznana.
  • Głośno ostatnio jest także o horrorze „mother!”, gdzie główną rolę odgrywa Jennifer Lawrence. Obraz o wyjątkowo ciekawym plakacie promocyjnym będzie miał swoją premierę nieco… wcześniej. Nie 13 października a już 15 września. W Stanach, oczywiście.
  • Na konwencie nie zabrakło także licznych zapowiedzi drugiej części „Pacific Rim”, a więc akcyjnego sci-fi z 2013 roku. „Uprising” zadebiutuje w kinach już w lutym.
  • I smaczek dla wielbicieli kultowych książek. Nadchodzi animacja oparta na powieści autorstwa Ernesta Cline’a. „Ready Player One” reżyserowane jest przez samego Stevena Spielberga, a premierę wyznaczono już na 8 marca 2018 roku. To może być solida dawka dobrego sci-fi! Jest i zwiastun, oczywiście.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close