Gry epizodyczne – ich plusy i minusy. Część 1

Wiele współczesnych gier komputerowych ma to do siebie, że potrafią zająć człowieka na kilkadziesiąt dobrych godzin. W wyniku tego ukończenie jakiegoś tytułu może zajmować nie tylko tygodnie, ale i miesiące. Z drugiej strony da się zrobić to o wiele szybciej, jednak wymagane są posiedzenia dłuższe niż „mam wolną chwilkę, pogram w coś na szybko”.

Lecz wiele nie oznacza wszystkie. Są także produkcje, których wątek fabularny zajmuje co najwyżej parę godzin. Słyszałem nawet o takich, co nie dobijają do 60 minut.

Gry epizodyczne - Czas
To co? Jeszcze dziesięć minut do wyjścia, więc w coś zagramy?

Wyjątkiem od pochłaniaczy czasu są gry epizodyczne, czyli bohaterowie tego tekstu. Wyobraźcie sobie serial telewizyjny wypuszczany jako gra wideo. Nie wymaga to ogromnych pokładów fantazji, prawda? Dokładnie na taki pomysł wpadli działacze branży elektronicznej rozrywki. Chodzi oczywiście o to, że tworzone gry dzielone są na kilka części, a te publikuje się w pewnym odstępie czasowym. Tak jak na następny epizod serialu czekać musimy zazwyczaj tydzień, tak w tym przypadku również chcąc kontynuować przygodę trzeba uzbrajać się w cierpliwość. Nierzadko dużo większą…

Taki fragmentaryczny podział jednego tytułu komputerowego to oczywiście najważniejszy aspekt decydujący o tym, że daną grę można nazwać epizodyczną. Istnieje też kilka innych elementów, które są charakterystyczne dla tego gatunku. Wymienić można chociażby silny nacisk na opowiadaną fabułę, dokładnie zarysowanych bohaterów lub tak zwane „quick-time event’y” będące częścią rozgrywki. Jednak o tym niżej, w zasadniczej części tekstu.

Gry epizodyczne - Plusy i minusy
Źródło: vgprofessional.com

Postawmy sobie pytania. Jakie są zalety, a jakie wady tego typu publikowania gier? Co posiadają w sobie produkcje wydawane częściowo, czego nie mają te publikowane w pełnej krasie? Ale z drugiej strony – czego tym pierwszym brakuje, co z kolei przekłada się na straty? Usiadłem, pomyślałem i spisałem wszystko to, co przyszło mi do głowy. I cóż, nie ukrywam… Jako fan tego typu wydawnictwa komputerowego, znalazłem więcej zalet.

Zestawienie zostało stworzone głównie na podstawie „Life is Strange” oraz gier studia Telltale Games.


Plus – Bogactwo fabularne

Nie jestem zwolennikiem jak najbardziej realistycznej grafiki. Rozumiem stanowisko tych, którzy uważają wizualny aspekt za jeden z najważniejszych, ale są według mnie też inne, z którymi zdecydowanie bardziej należałoby się liczyć. Jak fabuła. Błyskotliwy pomysł na opowieść, którą chce się przekazać za pośrednictwem gry komputerowej. A następnie dokładne rozpisanie wciągającego i niebanalnego scenariusza, który w trakcie zagrywania się będzie coraz silniej wchłaniał nas w wyimaginowany świat.

Nie byłbym w stanie zapamiętać na długo gry, która po prostu ładnie wyglądała. Jednak jeśli oferuje ona interesującą i pomysłową narrację, to nawet po napisach końcowych dane przeżycia i przemyślenia nie opuszczają głowy przez wiele godzin, dni, czy jeszcze dłużej.

Gry epizodyczne - Fabuła
Od pierwszego odcinka „The Walking Dead – The Game” mała Clementine była oczkiem w głowie wszystkich graczy.
Źródło: gram.pl

Fabułę zdecydowanie stawiam na pierwszym miejscu. Zawsze tak było, jest i będzie. Lubię czerpać z gier coś więcej niż ładne obrazki. Być może ze względu na zamiłowanie do filmów i seriali, w których bez dobrej historii nie ma w ogóle startu. Gry epizodyczne w większości przypadków skupiają się na ciekawie opowiedzianej, niepłytkiej narracji, aby ta w odpowiedni sposób docierała do gracza, łapała ich w swoje sidła i zostawiała ze sobą nawet po ukończeniu ostatniej części.


Plus – Immersja, immersja i jeszcze raz immersja

Ta zaleta odcinkowych produkcji jest tak jakby dopełnieniem poprzedniej. Głównie z tego względu, że możliwość głębokiego wsiąknięcia w świat przedstawiony jest zaletą kreatywnej i obfitej fabuły. Gdyby nie w odpowiedni sposób nakreśleni bohaterowie, sytuacje, w których się znajdują oraz całe otoczenie, do którego zostajemy wrzuceni, nie można by mówić o takim zainteresowaniu, przeżywaniu wydarzeń, a niekiedy nawet zżyciu się z postaciami śledzonymi na ekranie. Zupełnie, jakby było się częścią tej całej historii!

Może wydawać się to nieprawdopodobne i wyolbrzymiane, ale już niejednokrotnie miałem okazję tak właśnie się poczuć. Przede wszystkim za sprawą najpopularniejszego wydawcy gier epizodycznych – studia Telltale Games. Stworzone przez nie „The Walking Dead – The Game” lub „The Wolf Among Us” nie tylko zaserwowały mi niebanalne i ciekawe opowieści, które śledziłem z zapartym tchem (a najgorsze było oczekiwanie na premierę następnego odcinka), ale również stały się częścią moich najlepszych wspomnień związanych z gamingiem.

Gry epizodyczne - Immersja
Z czasem zaczyna nam zależeć na jakichś postaciach. Tak było w przypadku Kate z „Life is Strange”.
Źródło: gaming.aisjournal.com

Nie brakowało chwil radości, gdy Lee i Clementine z powodzeniem kroczyli ku zaginionym rodzicom dziewczynki. Momentów stresujących i napiętych, szczególnie podczas wcielania się w reprezentanta niewiele znaczącego rodu, gdy po drugiej stronie na tronie zasiadała Cersei Lannister. Były również sytuacje mrożące krew w żyłach (jak podczas pojedynku Bigby’ego z Krwawą Mary) i wywołujące łzy (oj, w „Tales of the Borderlands” ich nie brakowało).

Tak, gry da się odbierać poważnie i emocjonalnie.


Plus – Mam tę moc!

Każda gra wymaga od nas interakcji. Sterować nią jakoś musimy, czy to klawiaturą, myszką lub padem. Gdyby nie nasze działania skutkujące pewnymi efektami na ekranie, nie można by mówić o grze, lecz o filmie lub serialu. Rzecz jasna. W przypadku produkcji epizodycznych idziemy jednak krok dalej, bo nie tylko otrzymujemy pewną kontrolę nad ruchami naszego bohatera, ale także wpływamy na opowiadaną fabułę. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że niekiedy naprawdę opowieść może przebiegać inaczej w zależności od naszych decyzji i poczynań.

Gry epizodyczne - Moc
W takich chwilach próbuje się zachować zimną krew. Ale to przecież Lannisterowie!
Źródło: rpg.sztab.com

Stałym elementem gier odcinkowych są interaktywne dialogi, podczas których to my wybieramy odpowiedzi naszego protagonisty, a co najważniejsze – również jego nastawienie i aktualne emocje. Chcesz być dla kogoś miłym? Wybierz odpowiednią opcję dialogową. A może w tej samej sytuacji wolisz pozostać stanowczy i zdystansowany? Droga wolna. Tutaj to my tworzymy głównych bohaterów, co często przekłada się na relacje z innymi postaciami, następujące sytuacje, a nawet zakończenia fabuły. Jednymi ze szlagierowych przykładów są drugi i trzeci sezon gry „The Walking Dead”, gdzie ostatecznych rozwiązań akcji jest co najmniej kilka. A te zależne są od naszych wcześniejszych dokonań.

Oprócz wyboru odpowiedzi w rozmowach, nierzadko możemy sami decydować o tym, co chcemy zrobić bądź gdzie udać się najpierw, wybierać przedmioty, które nas bardziej interesują lub wiele innych. Wszystko zależy od konkretnej produkcji, wydawcy lub twórcy.


Plus – Angażują się tu znane marki

Okazuje się, że odcinkowa dystrybucja gier interesuje nie tylko samych graczy, co napędza rynek tego konkretnego gatunku, ale zaciekawienie widać także wśród popularnych na całym świecie firm, koncernów i tytułów. Ponownie najlepszym przykładem ku temu są niemal wszystkie gry wydane przez amerykańskie Telltale Games. Już od dobrych kilku lat starają się współpracować z różnymi znanymi osobami lub korporacjami, aby ich produkcje docierały do jak największego grona odbiorców, stały na wysokim poziomie i przykuwały uwagę na długi czas.

Gry epizodyczne - Marki
Jeden z nowszych tytułów Telltale Games powstaje na podstawie „Strażników Galaktyki” Marvela.
Źródło: windowscentral.com

Przede wszystkim inwestuje się w połączenia z popularnymi filmami, serialami, a nawet innymi grami komputerowymi. Dostaliśmy już gamingową wersję „Back to the Future”, gdzie możemy ponownie i w nowy sposób poznać przygody Marty’ego z wielkiego hitu lat osiemdziesiątych. Później przyszła kolej między innymi na „Jurassic Park”, wspomniane przed chwilą kultowe „Żywe Trupy”, a nawet „Grę o tron” lub spin-off uznanego „Borderlands”. Wymieniać można by dużo więcej, a to tylko świadczy o tym, jak wiele znaczą obecnie gry epizodyczne. Nic dziwnego, bo faktycznie narastającą popularność da się zauważyć gołym okiem. Tym bardziej, że nowych produkcji z roku na rok wychodzi coraz więcej!

Dzięki tym współpracom otrzymujemy ciekawe rozszerzenia do dobrze znanych nam fantastycznych światów. Myślę, że wszyscy lubimy widzieć inne podejścia do kultowych postaci, wątków tematycznych lub motywów. Tym bardziej, że to wszystko często nawiązuje do oryginalnych wersji, które zapisały się na łamach historii. Dla geeka nie może być lepiej!


Plus – Prostsze do stworzenia

Co do prawidłowości przydziału tego aspektu do zalet można by mieć pewne wątpliwości. Myśląc nieco sceptycznie, ale i w pewnej mierze logicznie, łatwo stwierdzić, że coś, co nie wymaga długiego procesu kreowania i jest łatwiejsze do wykonania, zazwyczaj kończy się fiaskiem i zostaje zrównane z ziemią. Trudno się nie zgodzić, jednak są od tego wyjątki. A te mają szanse zaistnieć tylko dlatego, że do tematu podeszło się wystarczająco odpowiedzialnie i skrupulatnie.

Porównując gry odcinkowe z innymi gatunkami elektronicznej rozrywki, ich tworzenie nie jest aż tak skomplikowane. Może nie jestem odpowiednią osobą, która mogłaby o tym przekonywać, jednak nie da się ukryć, że produkcje epizodyczne liczące sobie zazwyczaj maksymalnie kilka lub kilkanaście godzin wyglądają prościej, mają mniej rozbudowane sterowanie i liczbę dostępnych funkcji.

Gry epizodyczne - Prostota
Szybsze i łatwiejsze wykonanie nie oznacza złego produktu. Nie w tym przypadku!
Źródło: playingdaily.com

Jestem przekonany, że zaprojektowanie i wydanie gry pokroju „The Wolf Among Us” lub „Life is Strange” to nie taka łatwizna, bo przemyślenie, zaprojektowanie i wykonanie całości przedsięwzięcia wymaga sporego nakładu czasu i pracy. Jednak obierając zupełnie obiektywny punkt widzenia, nie są to twórcze procesy choć w połowie porównywalne do tak wielkich gier typu AAA, jak „Grand Theft Auto” lub „Wiedźmin 3”.

Więc gdzie tu plus? Im łatwiej coś wykonać, tym więcej czasu znajdzie się na kolejne projekty. Niektóre studia innych gatunków pracują nad swoimi grami przez lata, zaś twórcy odcinkowych tytułów mogą dobrze wykonać swoją pracę w o wiele krótszym czasie, a następnie przejść do planowania kolejnej. W wyniku tego bywa tak, że przykładowe Telltale Games jest w stanie wydać w roku nawet trzy lub cztery produkcje! A jak wiadomo – dobrego nigdy za wiele.


Na tę chwilę na tym poprzestanę. W zanadrzu wciąż mam dwa plusy, ale przede wszystkim także kilka minusów, którymi koniecznie trzeba się podzielić, aby uzyskać jak najlepszy obraz omawianych tutaj gier. Jednak o tym wszystkim w części drugiej już za parę dni, żeby wszystkiego nie ściskać w jeden, o wiele za długi tekst 😉

Gry epizodyczne - CDN
Źródło: goombastomp.com
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close