Pograj i posłuchaj #4 | Grand Theft Auto: Vice City

Czas - 10


Świetna ścieżka dźwiękowa każdego rodzaju produkcji ma to do siebie, że zapamiętuje się ją na bardzo długi czas. Często mam tak, że po obejrzeniu filmu, serialu lub przejściu gry komputerowej szukam w sieci listy piosenek, które zostały w nich użyte i odsłuchuje je po raz kolejny, na spokojnie, w domowym zaciszu. Wtedy zaczyna się prawdziwy test dobrego soundtracku. Jeśli po miesiącach lub latach słysząc dany kawałek szybko i bezproblemowo kojarzysz go z jakąś sytuacją lub elementem produkcji, w której się znalazł, to oznacza, że utwór spełnił swoją rolę. Zapadł w pamięć na wystarczająco długo, więc po prostu jest częścią wyśmienicie wyselekcjonowanej oprawy audio. Proste i logiczne!

Pograj i posłuchaj - Vice City #1
Źródło: rockstargames.com/grandtheftautovicecity

Zawężając środowisko rozrywkowe wyłącznie do gier wideo, jednym z przykładów takiego zjawiska jest nieco leciwy tytuł, w którego niegdyś zagrywano się przez dziesiątki, jak nie setki godzin – „Grand Theft Auto: Vice City”. I choć zgodnie z oznaczeniami na pudełku powinien być on dostępny wyłącznie dla dorosłych graczy, to swój czas spędzało w nim też wiele młodszych osób. I co z tego wynikło? Nieuleczalne szkody na psychice obecnych dwudziestokilkulatków? Skądże znowu. Teraz przynajmniej mamy wspomnienia, które utkwiły w pamięci już chyba na zawsze.


Podstawowe informacje

Serii tej nie trzeba chyba przedstawiać nawet tym, którzy z grami komputerowymi niewiele mają wspólnego. Kultowe już „GTA” niewątpliwie znajduje się w czołówce najpopularniejszych wieloletnich cykli, których odsłony do dziś wypuszczane są na komputery osobiste i konsole. Chętnie poznałbym choć jedną osobę, która nigdy w życiu, ani razu, nie położyła swój palców na klawiaturze lub padzie, gdy na ekranie odpalała się któraś z licznych wersji „Grand Theft Auto”.

Dzisiaj jednak chcę przytoczyć odsłonę z 2003 roku, czyli czasu, gdy ja sam miałem zaledwie osiem lat. Dokładnie, podczas mojego pierwszego kontaktu z tą grą w zupełności nieprzeznaczoną dla dzieciaków, byłem uczniem drugiej klasy szkoły podstawowej. I nie byłem wyjątkiem, bo w omawiane „Vice City” zagrywało się także wielu moich rówieśników. O starszych osobach już nie wspominając.

Pograj i posłuchaj - Vice City #2
Witaj w Vice City!
Źródło: rockstargames.com/grandtheftautovicecity

Spośród wszystkich wydanych ówcześnie edycji „Grand Theft Auto” od amerykańskiego studia Rockstar Games (chyba mojego drugiego ulubionego zaraz po Telltale Games), to z florydzkim klimatem lat osiemdziesiątych było szóstą. I zaledwie drugą, która oferowała nam widok z trzeciej osoby zza pleców głównego protagonisty oraz świat wygenerowany w trójwymiarze. Przedtem wszystko śledzić można było z lotu ptaka, a bohaterowie, samochody i budynki były niczym innym, jak niewielkimi obiektami zbudowanymi ze sporych rozmiarów pikseli.

„Vice City”, tak jak wszystkie przeszłe i przyszłe odsłony serii, to tak zwany sandbox, a w dosłownym tłumaczeniu piaskownica. Chodzi o to, że gra oferuje nam dostęp do całego wirtualnego świata, a więc w tym przypadku miasta rozdzielonego na parę wysp otoczonych oceanem, a my sami możemy decydować, co chcemy robić. Mamy możliwość podążania za fabułą dostępną w coraz to nowszych misjach do wykonania, ale jeśli nabierzemy ochoty na zwiedzanie okolic, zabawę z otoczeniem lub próbowanie sił w pobocznych zadaniach – droga wolna. W „GTA” można robić co się żywnie podoba i taka jest idea serii.

Pograj i posłuchaj - Vice City #3
Jak w każdym „GTA”, pojazdów do wyboru jest mnóstwo. Tylko od Ciebie zależy, który skradniesz.
Źródło: rockstargames.com/grandtheftautovicecity

Rozgrywka

Przejdźmy jednak szczegółowo do tego, co oferuje nam „Vice City”. Każda odsłona cyklu przedstawia nowych głównych bohaterów, nad którymi zyskujemy kontrolę. W tym przypadku przyszła kolej na Toma Vercettiego. Zasłynął on nie tylko ze swojej standardowej niebieskiej koszuli w palmy (idealnie dopasowane do klimatu gry), ale także z umiejętności mówienia. Czemu? Po pozbawionym głosu protagoniście z poprzedniej części „GTA”, odzywający się Tom był miłym akcentem.

Motywy przewodnie produkcji nie odbiegają od wszystkich pozostałych. Zostajemy wrzuceni do przestępczego światka, w którym nasza postać musi jakoś się odnaleźć, a następnie wspiąć na jak najwyższy szczebel panującej tu hierarchii. Jak już wspomniałem – wszystko rozgrywa się w bardzo nastrojowych latach osiemdziesiątych, co jest jednym z największych atutów gry zapewniających jej ogromny sukces. A to dlatego, że klimat został odwzorowany na piątkę z plusem i bije od pierwszych minut rozgrywki do samych napisów końcowych.

Pograj i posłuchaj - Vice City #4
W grze nie brakuje przyjemnych widoków. Choćby na rozciągającej się na kilometry plaży.
Źródło: rockstargames.com/grandtheftautovicecity

Kontrolowany przez nas bohater ma na głowie porachunki z różnymi gangami i grupami żyjącymi w Vice City, które stopniowo poznajemy w ciągu misji fabularnych. Są one niemal znakiem rozpoznawczym serii. Na wszechobecnej mapie miasta w rogu ekranu ulokowane są inicjały zleceniodawców, do których należy się wybrać, aby pchnąć główny wątek dalej. Jednak jeśli nie mamy w obecnej chwili ochoty na konkretne rozkazy i wykonywanie ich z jak najlepszym efektem – zawsze pozostaje moc innych funkcji gry do odkrycia.

Prawy brzeg jednej z wysp to istna niekończąca się plaża, na której można podziwiać wylegujące się skąpo ubrane wirtualne panie, biegać w blasku zachodzącego słońca lub… urządzać polowania z bronią palną na tutejszych turystów. W innych częściach mapy nie brakuje miejskich krajobrazów, nietypowych mieszkańców do spotkania, a przede wszystkim samochodów do skradnięcia i rozbijania się nimi tu i ówdzie.

Pograj i posłuchaj - Vice City #5
( ͡° ͜ʖ ͡°)
Źródło: rockstargames.com/grandtheftautovicecity

A skoro wspomniałem już o broniach i kradzieżach – dostępna gama jednych, jak i drugich nie jest może tak imponująca jak w przyszłych odsłonach serii, ale wciąż daje mnóstwo możliwości do zabawy. Należy zapamiętać, że „GTA: Vice City” to przede wszystkim shooter, a więc bez strzelania nie ma tutaj rozgrywki. Nawet jeśli zdecydujemy się być prawymi obywatelami po godzinach „pracy” (między innymi zatrzymując się na każdym czerwonym świetle), to w czasie wykonywania powierzonych zadań i tak będziemy zmuszeni do rozstrzelania kilku…set losowych przeciwników. Funny!

Pograj i posłuchaj - Vice City #6
Florydzka masakra piłą mechaniczną.
Źródło: rockstargames.com/grandtheftautovicecity

Do tej pory pamiętam misję, w której napadłem otyłego mężczyznę na basenie znajdującym się na dachu jednego z budynków. Nic nadzwyczajnego gdyby nie to, że trzeba było zabić go piłą łańcuchową poprzedzając ten czyn chwilą pogoni.

Lotniska, pola golfowe, stadiony lub centra handlowe to tylko kilka lokalizacji z całego wirtualnego świata, w które możemy się udać i spędzić miło czas. Ponadto warto uważnie poruszać się po całym mieście, gdzie dosłownie co krok ukryte są różne ciekawe przedmioty lub ciekawostki. W niektórych zaułkach spotkać się można z orężem gotowym do użycia w każdej chwili, a w innych czekać będą ukryte paczki, których kompletne zebranie (a jest ich ze sto) wymagane jest do ukończenia gry na 100%. Nie lada wyzwanie.

Czemu „Vice City” zawdzięcza takie uznanie oraz zachwyt nad idealnym klimatem oceanicznych wysp lat osiemdziesiątych? Grafika na dzisiejsze czasy pozostawia wiele do życzenia, jednak tytuł nadal ujmuje ze względu na świetnie zaprojektowany świat przedstawiony i elementy w nim usytuowane. Liczne palmy nawet w centrum miasta, różowe niebo o zachodzie słońca nad piaszczystymi plażami, dobrze rozpisany wątek fabularny wykorzystujący możliwości nadane przez miejsce osadzenia akcji i… soundtrack.

Pograj i posłuchaj - Vice City #7
Takie cudne zestawy wciąż można kupić na Amazonie. Pięknie poszerzą muzyczną biblioteczkę.
Źródło: erlat.blogspot.com

Ścieżka dźwiękowa

Ponad 14 lat minęło, odkąd „Grand Theft Auto: Vice City” ujrzało światło dzienne i miłośnicy gatunku zaczęli rozkoszować się kultową produkcją studia Rockstar Games. Pośród tego wszystkiego największym fenomenem, według mnie, jest fakt, że piosenki, które towarzyszyły przez niemal całą rozgrywkę, są pamiętane do dzisiaj. Można powiedzieć, że zapisały się na łamach historii gier komputerowych jako jedna z najlepszych i najdłużej zapamiętanych opraw dźwiękowych. Stały się po prostu kultowe.

Czego to zasługa? Radia. W „GTA” głównym odtwarzaczem jakiejkolwiek muzyki są radioodbiorniki ulokowane w samochodach, do których wsiadamy naszym bohaterem niezliczoną liczbę razy. Zmieniamy je jak rękawiczki, jednak samych stacji radiowych w grze jest dostępnych kilka, a w każdej z nich znajduje się co najmniej kilkanaście utworów. A te, odtwarzane na okrągło, zdołały zadomowić się w naszej pamięci długotrwałej.

Osoby, które wówczas były odpowiedzialne za dobór piosenek do gry, zrobiły kawał dobrej roboty. Twórcy z pewnością świetnie zdają sobie sprawę, jak ważnym elementem ich serii jest ścieżka dźwiękowa, o czym świadczą chyba wszystkie części „GTA”, bo w każdej (nawet najnowszej) znajduje się co najmniej kilka kawałków, które po czasie automatycznie kojarzą nam się z danym tytułem.

Przykłady w „Vice City”? Proszę, jest ich mnóstwo. Stacji radiowych dostępnych do odsłuchu jest tam dziewięć, z czego dwie bazują na rozmowach i wywiadach, więc próżno szukać w nich muzyki. Jednak pozostałych siedem wystarczy, aby nakarmić nas, graczy, porządną dawką klimatycznych utworów. Mi najbardziej w pamięci utkwiła radiostacja „Emotion 98.3”, gdzie latynoski prowadzący częstuje licznymi kawałkami z gatunku soft rock i pop-rock. Wysłuchamy tam takich kultowych hitów, jak „Africa” od Toto, „I Just Died in Your Arms” w wykonaniu Cutting Crew lub „Crockett’s Theme” Jana Hammera. Każdy, kto miał choć minimalną styczność z tą grą, po usłyszeniu paru pierwszych sekund tych nagrań natychmiast sobie je przypomni i uświadomi, jak świetnie zna je po latach 😊

A to zaledwie jedna z siedmiu muzycznych stacji. Na „V-Rock” wysłuchamy cięższe utwory, pośród których znajdziemy tak popularne, jak „Bark at the Moon” samego Ozzy’ego Osbourne’a lub „2 Minutes to Midnight” grane przez Iron Maiden. Idąc dalej warto wymienić jeszcze „Flash FM”, gdzie swoje miejsce znaleźli między innymi Micheal Jackson wraz z „Billie Jean” oraz Bryan Adams wykonujący „Run to You”. Obie te piosenki, jak i kilkanaście pozostałych, utrzymane są głównie w nurcie popowym i nowej fali.

Jest jeszcze muzyka latynoska, funkowo-soulowa, hip-hopowa oraz post-punkowa. Dla każdego coś dobrego. Między innymi z tego względu uważam, że ścieżka dźwiękowa do „Vice City” aż tak pozytywnie została przyjęta – każdy z graczy mógł ustawić w wirtualnym samochodzie stację radiową, która najbardziej do niego przemawia i przez wiele godzin rozgrywki podśpiewywać razem z nią. Nic dziwnego, że potem te utwory na długo osiedliły się w głowach i pamięta się o nich po dziś dzień.

Może to głupio zabrzmi, ale wdzięczny jestem za to, że za dzieciaka mogłem zagrywać się w „GTA”. Dla niektórych może to niemoralne, nieodpowiedzialne i naganne, ale cóż… dzisiaj mam same pozytywne wspomnienia i całkiem normalną psychikę 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s