Wyróżnienia miesiąca: Sierpień 2017

To ostatni dzwonek dla uczniów, aby zaopatrzyć się w najpotrzebniejszą wyprawkę szkolną i przygotować na powrót szarej codzienności. Za to studenci mogą nacieszyć się jeszcze jednym wolnym miesiącem nim przyjdzie pora na ponowne odwiedzenie uczelni. Kończy się sierpień, a więc okres wakacyjny mamy już za nami. Aby jeszcze zwiększyć poziom smutku i rozpaczy, podkreślę, że dni stają się już coraz krótsze, ciepła będzie mniej, a zza rogu powoli wychyla się jesień.

Sierpień 2017

Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Sezon ogórkowy się kończy i niebawem zostaniemy zasypani wieloma nowymi filmami, serialami, grami i im podobnymi. Na szczęście dwa miesiące wakacji nie były aż tak nudne, jak można było przewidywać w najczarniejszych scenariuszach. Bez trudu da się wyróżnić kilka znaczących elementów, które zapewniły nam dobrą rozrywkę w ciągu ostatnich tygodni. Dzisiaj, jako że żegnamy sierpień, spójrzmy wstecz dzięki kilku wybranym przeze mnie tytułom lub faktom, które miały swoje pięć minut.


Film – „Valerian i miasto tysiąca planet”

Jako może nie największy, ale na pewno duży fan komiksowych ekranizacji, niecierpliwie czekałem na nową produkcję reżysera Luca Bessona. Opowieść rysunkowa, na której motywach powstawał scenariusz do „Valeriana”, to okraszony tym samym tytułem jeden z najbardziej kultowych komiksów francuskich. Nic więc dziwnego, że było do czego odliczać dni. Ostatecznie po seansie miałem mieszane odczucia. Film podobał mi się, dostarczył dużo rozrywki i ciekawych efektów specjalnych, ale zabrakło w nim czegoś, co na długo utkwiłoby w mojej pamięci. Tymczasem mamy tu zaledwie sierżant Laureline graną przez Carę Delevingne oraz przeróżnych kosmitów, którzy przewijali się na ekranie co jakiś czas. To jednak wciąż mało.

Sierpień 2017 - Valerian
Galaktyka w „Valerianie” jest barwna i różnorodna. Zupełnie jak z łam komiksów.
Grafika: filmweb.pl

Jak wyglądały popremierowe realia? Z pewnością nie tragicznie, ale niedosyt u twórców pewnie pozostał. Jednym z tego wyznaczników może być dysproporcja, która pojawiła się między budżetem przeznaczonym na realizację filmu a ostatecznym zarobkiem na czas obecny. Jak można wyczytać w kilku źródłach, twórcy musieli włożyć w „Valeriana” niemałą sumę około 177 milionów dolarów. Ta kwota, jeśli korzystać z tych samych stron informacyjnych, niestety nie zwróciła się dzięki seansom kinowym. W samych Stanach Zjednoczonych zarobiono na obrazie nieco ponad 39 milionów dolarów, a w reszcie świata – 93. Łącznie daje to prawie 133 miliony, które trafiły na konto twórców. Różnica dość wyraźna.

Widzowie na pewno nie zostali zaspokojeni, bo ich oceny na różnych portalach wahają się do 5 do 6,5 na 10 możliwych. Myślę, że liczono na coś więcej, ale fakt ten nie podcina skrzydeł reżyserowi, który jeszcze w lipcu ogłosił, że posiada już scenariusz kontynuacji.


Serial – „The Defenders”

Netfliksowe seriale oparte na komiksach Marvela to jedna z lepszych rzeczy, jakie mogły przytrafić się tej konkretnej branży. Opinie o produkcjach były wprost fenomenalne, gdy światło dzienne ujrzały dwa sezony „Daredevila” oraz jeden „Jessiki Jones”. Potem przyszła kolej na „Luke’a Cage’a”, który swoim poziomem nieco zaniżył świetną passę superbohaterskich seriali, jednak wciąż nie był najgorszy w fachu. To miano przypadło „Ironowi Fistowi”, który jako ostatni otrzymał własny tytuł i zawiódł zdecydowaną większość widzów. A ci oczekiwali wiele, bowiem wówczas pozostało już tylko parę miesięcy do premiery serialu, w którym cała czwórka miała pojawić się razem.

Sierpień 2017 - The Defenders
Z tą czwórką nie warto zadzierać!
Grafika: filmweb.pl

Długie oczekiwanie opłaciło się w drugiej połowie tego miesiąca. „The Defenders” nareszcie trafili na platformę Netflix i jak zwykle wszystkie odcinki zostały opublikowane jednocześnie. Pozwoliło to fanom na kilkugodzinne odcięcie się od świata i wsiąknięcie do Nowego Jorku. Czwórka ulicznych herosów zjednoczyła się, aby wspólnie chronić swoje dzielnice przed największym dotychczas zagrożeniem. Oczywiście na ich skalę, bo samo miasto, często nazywane Wielkim Jabłkiem, spotkało się już z wieloma niebezpieczeństwami w pełnometrażowych filmach Marvela (jak chociażby pierwsi „Avengers”).

Można odetchnąć z ulgą, bo na całe szczęście „The Defenders” trzymają poziom o co najmniej kilka stopni wyższy niż solowe przygody Luke’a i Iron Fista. Co jednak nie oznacza, że produkcja w pełni pokryła się z oczekiwaniami widzów. Byli tacy, co liczyli na dużo więcej dobrego wynikającego ze wspólnego czasu ekranowego tak ciekawych postaci. Nie ma jednak co płakać – nikt nie mówił, że Murdock, Jones, Cage i Rand nigdy więcej nie powrócą.


Muzyka – Katy Perry, „Swish Swish”

Od dobrych kilku dni teledysk do najnowszego singla amerykańskiej wokalistki jest jednym z czołowych virali na YouTube. Na stronach specjalistycznych pisze się o nim bez przerwy. Jednak ważniejszy jest fakt, że wideo wywiera także spore zainteresowanie na samych użytkownikach sieci, którzy chętnie komentują jego zawartość obierając sobie za cel pozytywną lub negatywną krytykę.

Sierpień 2017 - Katy Perry
Jak oceniacie nową Katy Perry?
Grafika: youredm.com

Choć sam utwór „Swish Swish” prawdopodobnie nie raz już słyszeliście, bo opublikowany został w maju tego roku, to dopiero 24. sierpnia zaprezentowano nam jego oficjalny teledysk. W sam raz, bo o piosence Katy Perry powoli zapominali nie tylko słuchacze, ale i same radiostacje lub listy przebojów. W końcu minęły dobre trzy miesiące od premierowego odsłuchu. Jednak wideoklip z pewnością tchnął w kawałek drugie życie, bo w zaledwie kilka dób nabił ponad 50 milionów wyświetleń i nie schodzi z języków (ani klawiszy, jeśli mowa o tekście pisanym) setek tysięcy.

Główna w tym zasługa pewnej wyjątkowości. Pomysł na produkcję zakładał przedstawienie meczu koszykarskiego, w którym udział bierze drużyna słabeuszy z Katy na czele oraz murowani, silniejsi faworyci. Wszystko oprawiono mniej lub bardziej udaną scenerią i efektami komputerowymi. Te drugie przede wszystkim wyglądają amatorsko i komicznie (celowo?). Nic dziwnego skoro twórcy zdecydowali się nawet odnieść do kilku popularnych internetowych memów.

Jak wynika z komentarzy i ocen do klipu – opinie o nim są drastycznie różne. A co Wy uważacie?


Gra – „Life is Strange: Before the Storm”

Jedna z najważniejszych dla mnie premier w branży gier komputerowych. W pierwszej odsłonie wyjątkowo popularnego „Life is Strange” z 2015 roku jestem zakochany po dziś dzień. Trudno byłoby mi przytoczyć inne dzieło (nieważne, czy grę, czy film, serial lub książkę), której historia tak bardzo by mnie zainteresowała, wciągnęła i pozostawiła rozbitym na całe miesiące. Nawet dzisiaj, gdy wspominam zagrywanie się w ten tytuł, czuję, jak bardzo był dla mnie ważny i szczególny. Ile bym oddał, abym jeszcze raz mógł odpalić pierwszy epizod nie wiedząc, co mnie dalej czeka…

Właśnie dlatego tym bardziej ucieszyłem się na wieść o kolejnej odsłonie cyklu. I choć „Before the Storm” nie jest bezpośrednią kontynuacją głównego wątku fabularnego, to wciąż osadzone jest w tym samym świecie. Ba, naszą protagonistką jest sama Chloe, czyli jedna z dwóch najważniejszych postaci serii. Wcześniej była naszą niegrywalną towarzyszką, a teraz przychodzi pora lepiej poznać jej przeszłość dzięki cofnięciu się o kilka (naście?) miesięcy względem wydarzeń z „jedynki”.

Sierpień 2017 - Before the Storm
Pora na kolejną emocjonalną przygodę…
Grafika: gry-online.pl

Trzyodcinkowy prequel swoją premierę ma właśnie dzisiaj, więc nawet nie jestem w stanie stwierdzić, czy warto było czekać. Choć jestem niemal przekonany, że odpowiedź jest oczywista. Mojego nastawiania nie zmieni nawet fakt, że tym razem producentem gry nie jest studio DONTNOD Entertainment, które jest odpowiedzialne za świetną pierwszą odsłonę. Wierzę jednak, że ich zastępcy z Deck Nine dali z siebie wszystko, a samo DONTNOD cały czas ciężko pracuje nad główną kontynuacją „Life is Strange”.

Koniec tego rozpisywania się. Pora grać!


Internet – Potencjalny scenariusz nowej części „Half-Life”

To chyba jeden z najdłużej istniejących internetowych virali. Od czasu wydania ostatniej części serii, a więc 2007 roku, gracze z całego świata spekulują ze sobą, żartują, ale i jednocześnie żywią ogromne nadzieje na powstanie kolejnej odsłony „Half-Life’a”. Nieważne pod jaką postacią. Czy byłby to trzeci epizod „dwójki”, czy może pełnoprawna „trójką” – nieistotne. Ogłoszenie takiego projektu, a potem jego premiera byłyby prawdopodobnie dwoma największymi wydarzeniami w historii gier komputerowych. Jednak jest pewien poważny problem – studio Valve (odpowiedzialne za tytuł) nie potrafi liczyć do trzech.

Żarty żartami, ale tak to wygląda w przypadku ogromnego odsetku ich produkcji. Jako przeszkodę w realizacji „trójki” należy też wyróżnić odchodzenie przez studio od praktyk twórczych i skupienie się na ich największej platformie gamingowiej – Steam. To ona jest teraz ich złożem dochodów.

Sierpień 2017 - Half-Life 3
Kto by pomyślał, że po dziesięciu latach gracze nadal będą wierzyć w kontynuację!
Grafika: denofgeek.com

Ostatnio temat „Half-Life’a 3” powrócił za sprawą byłego scenarzysty serii Marca Laidlawa, który od początku zeszłego roku nie znajduje się już w szeregach Valve. Na swojej stronie zamieścił artykuł, w którym przedstawił potencjalne zakończenie fabuły. Miało ono zostać zrealizowane w kolejnej odsłonie gry, co jednak nigdy się nie stało. Sam wpis scenarzysty nie jest bezpośrednim przedstawieniem historii, bowiem autor postanowił pozmieniać nazwy miejsc i imiona bohaterów. Nie sprawiło to jednak problemów zagorzałym fanom, którzy bez problemu zdołali przypisać wymienianym elementom ich „half-life’owe” odpowiedniki.

Publikacja Laidlawa wywołała ogromne zamieszanie i spekulacje w sieci. Na nowo zrobiło się głośno o wciąż nieistniejącym tytule. Zaczęto zastanawiać się, czy to czasem nie ostatni gwóźdź do trumny dla dalszych przygód Gordona – głównego protagonisty serii. Tym samym oberwało się innym grom studia Valve, których średnie oceny wystawiane przez graczy zaczęły drastycznie spadać. Powodem jest obwinianie tytułów takich jak „CS:GO” lub „Dota 2” za zrezygnowanie z procesu tworzenia „Half-Life’a 3”. Ciekawe, jak sprawa potoczy się dalej i czy w ogóle kiedykolwiek legendarna gra powstanie.


Aplikacja – „Flippy Knife”

Kolejny miesiąc i ponownie zmiana lidera na liście najczęściej pobieranych aplikacji mobilnych. Tym razem przyszła pora na wyjątkowo łatwą w obsłudze, jak i o prostym wyglądzie gierkę pod tytułem „Flippy Knife”. Jak sama nazwa mówi, rozchodzi się tutaj przede wszystkim o jak najbardziej umiejętne rzucanie nożem, za które otrzymuje się punkty. A im więcej ich się uzbiera, tym lepsze rezultaty i nagrody otrzymujemy. Wręcz banalne, prawda?

Nie do końca, bo żeby dobrze radzić sobie w grze, potrzeba dużo praktyki i cierpliwości. Aplikację pobrałem jakiś czas temu i spędziłem z nią kilkadziesiąt minut próbując swoich sił w różnych dostępnych trybach gry. W żadnym nie byłem utalentowany, dlatego po kilku podejściach poddałem się. To jednak nie dla mnie, a i czasu mi szkoda na trenowanie. Jednak wygląda na to, że tytuł od studia Beresnev Games radzi sobie całkiem dobrze i cieszy się dużym uznaniem graczy. Stąd właśnie długie utrzymywanie się na pierwszym miejscu top listy Google Play, a także niewiarygodna średnia nota wynosząca 4,7 na maksymalne 5 punktów.

Sierpień 2017 - Flippy Knife
Podrzucanie nożem stało się mobilnym numerem jeden.
Grafika: play.google.com

Wygląda na to, że „Flippy Knife” to świetny pomysł na zabicie czasu w nudnych chwilach. Gra powinna świetnie spisać się w oczekiwaniu na przybycie znajomych lub już za kilka dni podczas smętnych lekcji w szkole. A szeroki wachlarz noży do zdobycia i tabele wyników jeszcze bardziej urozmaicają rozgrywkę.

Ja nie sprostałem głównemu hasłu aplikacji – „Never give up!”. Może Wam się uda być silniejszymi?


Wydarzenie – Gamescom 2017

Targów tematycznych na ogólnoświatową skalę nigdy za wiele. Dopiero co w lipcu odbywał się Comic-Con w San Diego, a wcześniej E3 w Los Angeles. Teraz wielkie wydarzenie dla branży gier komputerowych zostało zorganizowane w Europie, a dokładnie w Kolonii w Niemczech. Dziewiąta już odsłona Gamescom to nic innego, jak jedne z najpopularniejszych na świecie wystaw tej konkretnej branży rozrywkowej. Jak zwykle bywa podczas ów wydarzeń – do hali Koelnmesse zjechało się wiele firm chcących zaprezentować swoje obecne, jak i nadchodzące projekty, a także sami zapaleńcy mogący zrobić wszystko, aby położyć ręce na nowych grach lub konsolach jako jedni z pierwszych.

Sierpień 2017 - Gamescom 2017
To tylko kropla w morzu miłośników gier, którzy odwiedzili Kolonię.
Grafika: gamingsociety.pl

W zeszłym roku Gamescom cieszył się nadzwyczajnie sporym zainteresowaniem, które widoczne było dzięki 345 tysiącom odwiedzających z aż 97 krajów świata. Do tej liczby należy dodać jeszcze 877 wystawców, którzy mieli przed kim prezentować swoje branżowe nowinki. Wśród nich przede wszystkim znalazły się nowe tytuły komputerowe, które pojawią się na rynku w najbliższych miesiącach. Dla przykładu studio Microsoft zapowiedziało oficjalnie grę „Age of Empires 4”, EA nowy dodatek do „The Sims 4” pod tytułem „Psy i koty”, zaś Ubisoft zaskoczyło swoim „Anno 1800”. Oprócz nowych projektów, ogłoszono wiele dodatków lub nowych informacji na temat wcześniej ujawnionych produkcji.

Jeśli jesteście zainteresowani dokładniejszą listą nowinek zaprezentowanych przez wystawców tegorocznego Gamescomu, to zapraszam do artykułu na stronie eurogamer.pl. Znajduje się na niej co najmniej kilka pozycji, które zaciekawiły nawet mnie, więc szczególnie polecam zaznajomienie się z najbliższymi planami w świecie gier.

Reklamy

Jedna odpowiedź na “Wyróżnienia miesiąca: Sierpień 2017

  1. Na mojej liście na pewno w kategorii muzyka/wydarzenie znalazłby się jeszcze Green Olsztyn Festiwal,który
    zapewnia niesamowite dwa dni muzycznych doświadczeń *.*
    Co do Valeriana to należę do grupy ludzi, którzy się zawiedli tym filmem :( Valerian i miasto tysiąca wątków pobocznych.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s