„Kingsman: Złoty krąg” – Świat znów potrzebuje dżentelmena

Szpiegowska seria „Kingsman” obecna jest na rynku już od kilku dobrych lat. I wcale nie została zapoczątkowana w 2014 roku, gdy do kin weszła pierwsza część komedii szpiegowskiej o podtytule „Tajne służby”. Choć produkcja z między innymi Colinem Firthem i Samuelem L. Jacksonem rozsławiła franczyzę na cały świat, to początków tajnej agencji skrywającej się pod szyldem salonu krawieckiego należy doszukiwać się dwa lata wcześniej – w 2012. To wówczas wydany został pierwszy tom komiksu, który powstał dzięki Markowi Millerowi, Dave’owi Gibbonsowi oraz Angusowi McKie’owi. Opublikowaniem zajęło się samo Marvel Comics, a uznanie oraz sukces, jakimi cieszyła się historia obrazkowa, szybko natchnęły branżę filmową do zrealizowania kinowej adaptacji.

"Kingsman: Złoty krąg" - Recenzja

„Kingsman: Tajne służby” sprzed trzech lat okazał się nieprzeciętną dawką akcji, absurdalnego humoru i szpiegowskiej esencji zawartych w dwóch godzinach emocjonującego seansu. Twórcy postanowili zrobić coś, co wyróżniać się będzie na tle innych popularnych filmów o agentach pokroju Jamesa Bonda. Udało się, a ów powiew świeżości (momentami niezbyt realistyczny, ale za to dający sporo frajdy) został doceniony przez większą część widzów. Losy ekranowych bohaterów w szytych na miarę garniturach okrzyknięto porządną rozrywką pełną akcji.

Zaledwie kilkanaście dni temu do kin trafiła kontynuacja, która wisiała w powietrzu od premiery pierwszej części. Tym razem podtytuł „Tajne służby” zastąpił „Złoty krąg” i jeszcze bardziej wydłużono łączny czas trwania produkcji. Wybierając się do kina należy zarezerwować dobre dwie godziny i dwadzieścia minut na samą projekcję „Kingsmana” (nie zapomnijcie doliczyć reklam!).

"Kingsman: Złoty krąg" - Eggsy
Agent Eggsy powraca.
Źródło: filmweb.pl

Czy jednak sam film sporo różni się od wersji sprzed trzech lat? Skądże, pod wieloma względami dostajemy tę samą dawkę dżentelmeńskich potyczek, co wówczas. Zaznaczyć trzeba koniecznie jedno – jest na pewno więcej, mocniej i bardziej. Twórcy „Tajnych służb” świetnie zanalizowali to, co widzom podobało się w jedynce i postanowili przenieść niektóre pomysły, wątki lub sytuacje do najnowszej części franczyzy. Tak oto słynne sceny walki, podczas których praca kamery zdumiewała każdego widza w kinie, teraz również jest obecna i podczas niektórych sekwencji wymiany ciosów zaskakuje jeszcze bardziej. Nie da się ukryć, że szybkie, żywe i płynne pojedynki bohaterów filmu są jedną z najbardziej rozpoznawalnych cech produkcji.

Nie pominięto również kwestii widowiskowości. Współczesna technologia daje tak ogromny wachlarz możliwości, że coraz więcej produkcji śmiało korzysta z dogodności komputerów. Jedną z przyczyn jest zatrważająco szybki rozwój techniki, który otwiera coraz to nowsze alternatywy dla efektów specjalnych. I tak oto „Złoty krąg” nie kryje się z tym, że z ów wariantów korzysta. Na ekranie dzieje się dużo, jest spektakularnie i głośno. Jestem przekonany, że niejeden spec od CGI zarwał noce, aby dopieścić najdrobniejsze szczegóły scen walki lub efektownych ucieczek. Wybuchy, inteligentne roboty, wysokiej technologii narzędzia szpiegowskie i tym podobne to codzienność w świecie „Kingsmana”, więc nie można się dziwić temu, jak wiele ich ujrzymy.

"Kingsman: Złoty krąg" - Robot
Ludzie to przeżytek, pora na technologię!
Źródło: filmweb.pl

A skoro o agenturalnych urządzeniach mowa – nie oczekujcie, że organizacja, której członkiem jest dobrze znany nam Eggsy, nadal będzie tą samą, w pewnym stopniu skromną agencją. W pierwszej części serii poznaliśmy kilka ciekawych, futurystycznych zabawek, które nie raz uratowały głównego bohatera z opresji, ale widać, że czas, który minął od tamtego ratowania świata do tego w „Złotym kręgu”, był łaskawy dla rozwoju technologicznego szpiegowskiej organizacji. I tak oto już w pierwszej scenie widowiskowego pościgu możemy ujrzeć gamę możliwości na pozór zwykłego samochodu, który na ulicy raczej nie przykułby naszej uwagi.

Wybierając się na kontynuację „Kingsmana” warto mieć świadomość, że nie będzie to kino realistyczne i logiczne. W żadnym wypadku! Koniecznie należy uzbroić się w luźne i zdystansowane podejście, bo jeśli liczycie na moralne zagwozdki oraz w pełni przemyślane i mądre działania, to rozczarujecie się bardzo mocno. Film ten to przede wszystkim komedia, wręcz absurdalna. Chciano tutaj dostarczyć nam rozrywki w przystępny, efektowany sposób. W żadnym wypadku twórcy nie bawią się w dramat, a nawet próżno szukać powagi i doniosłości wydarzeń. Od takich rzeczy jest wspomniany Bond lub wiele innych szpiegowskich produkcji. „Kingsman” te ramy łamie i to dosadnie.

"Kingsman: Złoty krąg" - Harry
Dwóch agentów Galahad w szeregach Kingsmana?
Źródło: filmweb.pl

Szczególnym tego przykładem jest powrót Colina Firtha w roli Harry’ego Harta. Każdy, kto widział pierwszą odsłonę (a mam nadzieję, że czytając ten tekst jesteście z nią zaznajomieni, bo jeśli nie, to czytacie właśnie dość istotny spoiler), zdaje sobie sprawę, jak kończy się jedna z misji agenta Galahada. Jednak w ramach promocji „Złotego kręgu” nie ukrywano, że postać ta ponownie pojawi się na ekranie i to nie tylko w sekwencjach retrospekcyjnych, lecz jako pełnoprawny główny bohater.

Czy to złe? Nie, bo taki właśnie jest ten film! Tutaj technologia najnowszej generacji gra bardzo ważną rolę, co nierzadko widać w konkretnych scenach. Bez niej scenarzyści byliby bardzo ograniczeni, a tymczasem mogą pozwolić sobie na wiele. Nawet dosłownie na wszystko, bo jak inaczej określić można wskrzeszanie postrzelonych, laserowe lassa, nurkujące samochody i wiele jeszcze bardziej absurdalnych patentów? Logiki nie szukajmy, bo to nie miejsce dla niej.

"Kingsman: Złoty krąg" - Lasso
Niby zwykłe lasso, a bardziej śmiercionośne niż niejedna broń palna.
Źródło: filmweb.pl

A skoro wspomniałem już o jednym z aktorów produkcji, to warto napisać trochę więcej o całej obsadzie. Ta składa się z dwóch grup – osób powracających z pierwszej części sprzed trzech lat oraz kilku nowych aktorów, którzy rozszerzą nam szpiegowski półświatek i nakręcają wątki fabularne.

Powrócił Colin Firth, o którym już wspomniałem, co działa bardzo na plus. Jest to aktor lubiany i szanowany, a niemal każdy jego występ w filmach to gwarancja jakości dla widzów oraz dobrych zysków dla twórców. Klasa sama w sobie. Na równie wysokim poziomie prezentuje się Taron Egerton wcielający się w postać wiodącą całej serii – młodego Eggsy’ego (świeży nabytek agencji „Kingsman”), a także Mark Strong, którego bohater o imieniu Merlin otrzymuje w „Złotym kręgu” jeszcze istotniejszą rolę niż w jedynce. W szczególności ta dwójka gra pierwsze skrzypce w tej historii, co wynika z pewnych szokujących zdarzeń jeszcze z początków filmu.

"Kingsman: Złoty krąg" - Eggsy i Merlin
Tych dwóch panów musi szukać wsparcia za oceanem.
Źródło: filmweb.pl

Eggsy i Merlin zmuszeni są szukać pomocy, na którą natrafiają zupełnym przypadkiem. Okazuje się bowiem, że w Stanach Zjednoczonych istnieje bliźniacza organizacja szpiegowska o równie chwytliwej nazwie – Statesman. To w jej szeregach znajdują się nowi bohaterowie serii. Ci zaś nie odznaczają się idealnie skrojonymi marynarkami lecz skórzanymi kurtkami i kowbojskimi kapeluszami. W końcu mowa o Ameryce!

Tak oto chilijski aktor Pedro Pascal wciela się w wąsatego agenta Whiskey, niejednakowo oceniany Channing Tatum dostaje rolę Tequili, zawodowy wyjadacz Jeff Bridges otrzymuje pseudonim Champ i stoi na czele amerykańskiego Statesmana skrywającego się pod przykrywką fabryki alkoholowej, a wisienką na torcie jest sama Halle Berry odgrywająca postać Ginger. Hierarchia agencji ze Stanów jest wyjątkowo podobna do brytyjskiego Kingsmana, co zapewnia nam lustrzane odbicie obu anglojęzycznych kultur. Moim zdaniem wyszło to świetnie, bo jedni i drudzy prezentują sobą odmienność swoich krajów, momentami nawet trochę stereotypowo (a więc bardzo w stylu serii).

"Kingsman: Złoty krąg" - Whiskey i Ginger
Agent Whiskey i agentka Ginger, czyli reprezentacja amerykańskiego Statesman.
Źródło: filmweb.pl

Zamykając temat obsady trzeba zwrócić uwagę na główną antagonistkę „Złotego kręgu”. Sam podtytuł filmu odnosi się do pewnej nielegalnej grupy specjalizującej się w handlu narkotykami na całym świecie (niczym kartel z Cali obecnych czasów). Ta zarządzana jest przez rudowłosą Poppy (Julianne Moore), której sposób bycia, mowa i gesty są grzeczne i ułożone, ale gdy przechodzi do planowania i działania, staje się naprawdę niebezpieczną i nieprzewidywalną personą. Stąd też wziął się jej sukces odzwierciedlony w miliardach dolarów na koncie i tajnej kryjówki niemożliwej do zlokalizowania przez światowe siły porządkowe.

Choć motyw narkotyków może wydawać się nudny ze względu na częste powielanie go w produkcjach różnego rodzaju, to muszę przyznać, że przypadek przedstawiony w „Złotym kręgu” zaciekawił mnie wyjątkowo. Głównie dlatego, że przedstawiono tu bardzo interesujący problem moralny, do którego różni bohaterowie podchodzą w inny sposób. Otóż okazuje się, że nielegalne substancje od Poppy (dostępne niemal na całym świecie) zawierają w sobie dodatkowy śmiercionośny substrat, który powoli, ale skutecznie doprowadza do śmierci każdego, kto go zażył. Okazuje się, że z usług jej kartelu korzysta zatrważająca większość społeczeństwa, co szybko objawia się zmianami w wyglądzie, a następnie w zachowaniu.

"Kingsman: Złoty krąg" - Poppy
Uwięziona w tajnej kryjówce Poppy i tak jest groźna dla setek milionów ludzi na całym świecie.
Źródło: filmweb.pl

Powstała panika i bunty wprowadzają społeczny chaos, któremu jednak da się zaniechać. Poppy jest posiadaniu lekarstwa natychmiastowo leczącego każdego zarażonego. Obiecuje, że trafi ono do każdego mieszkańca Ziemi, o ile sam prezydent Stanów Zjednoczonych przystanie na jej „drobne” warunki. I właśnie w tym miejscu stało się coś, co moje zmieszanie oraz niepewność względem narkotykowej fabuły szybko przeistoczyło się w pełne zainteresowanie. Pojawia się poważna, moralna rozterka. Pozwolić, aby zażywający narkotyki (co jest oczywiście nielegalne) dostali srogą nauczkę w postaci śmierci, czy może jednak uratować ich z opresji?

Jak się okazuje, przed tym dylematem stanąć musiała nie tylko głowa amerykańskiego państwa, ale także nasi bohaterowie z Kingsmana i Statesmana, którzy na swoje barki wzięli misję rychłego odnalezienia lekarstwa na zatrucie narkotykowe. Ode mnie pełne uznanie dla pomysłodawców fabuły (jeśli ta pojawiła się już wcześniej w komiksie, to gratulacje również dla jego scenarzystów). W ten oto sposób pokazano, że na pozór oklepane i przewidywalne motywy da się jeszcze przedstawić w inny, świeższy sposób.

"Kingsman: Złoty krąg" - Akcja
Dwie agencje muszą połączyć siły, aby uratować… narkomanów.
Źródło: filmweb.pl

Do widowiskowych scen walki, ciekawego dylematu moralnego podjętego w głównym wątku fabularnym oraz świetnych aktorów w obsadzie należałoby dołożyć także rytmiczną i szaloną ścieżkę dźwiękową, która podczas wymian ognia lub ciosów nadaje tempa. W trakcie seansu usłyszeć można nieco znanych i lubianych piosenek, które na trwałe zapisały się w popkulturze, a także nieco mniej rozpoznawalnych dźwięków spełniających rolę integratora z tym, co dzieje się na ekranie.

Po obejrzeniu „Tajnych służb” stałem się fanem serii. Po „Złotym kręgu” jestem pewien, że nadal nim będę. Efektowne strzelaniny w stylu dżentelmenów, od których zależą losy świata to to, co kompletnie do mnie przemawia. Już nie wspominając o świetnym, nonsensownym humorze, który najzwyczajniej odpręża.

"Kingsman: Złoty krąg" - Ameryka
Ameryka w pełni.
Źródło: filmweb.pl

Liczę na to, że reżyser Matthew Vaughn ma już pomysł na trzecią odsłonę serii, a dla studia Twentieth Century Fox to tylko kwestia czasu nim przyznają mu prawa do zrealizowania pełnej trylogii. Wciąż jest tyle rzeczy, które chciałbym zobaczyć w wykonaniu agencji Kingsman!

Moja ocena: 8/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close