Wyróżnienia miesiąca: Wrzesień 2017

Czas mija nieubłaganie, prawda? Wydaje mi się, jakbym pisaniem tekstu podsumowującego popkulturalny sierpień zajmował się zaledwie wczoraj. Tymczasem minęły kolejne cztery tygodnie i najwyższa pora brać się za kolejny post z cyklu „Wyróżnienia miesiąca”. Kończy się wrzesień, a więc ten czas w roku, gdy młodzież szkolna na nowo przyzwyczaja się do trybu edukacyjnego, studenci cieszą się ostatnimi wolnymi chwilami, a osoby pracujące – pracują jak przez cały rok. Niemniej jednak na całe szczęście wokół nas dzieje się tak wiele, że żaden dzień nie musi taki sam jak pozostałe.

Wrzesień 2017

Przez ostatnie trzydzieści dni w świecie rozrywki wydarzyło się dużo dobrego, jak i dużo złego. W każdym razie nudno nie jest. Tak oto przyszła pora na moje małe spojrzenie wstecz na to, co zaciekawiło mnie w kończącym się dzisiaj wrześniu. Oczywiście w granicach tematycznych bloga. A wybrać nie było łatwo!


Film – „Tulipanowa gorączka”

Moja filmowa selekcja zazwyczaj odbywa się na podstawie wyników dochodowych premier mających miejsce w ostatnich tygodniach. Stąd też często powoływałem się na zyski finansowe z pierwszych weekendów wejścia danego filmu do kin. Czasem były znakomite, czasem okazywały się klapą.

Zaś „Tulipanową gorączkę” wybieram z zupełnie innego powodu. Jedną z przyczyn jest fakt, że polska premiera obrazu wyreżyserowanego przez Justina Chadwicka okazuje się mieć lekki poślizg względem wielu innych krajów świata. Stąd też pewnie bardziej rozłożone zyski z biletów dla tego konkretnego tytułu. Jednak głównym tchnieniem był fakt, że o „Tulip Fever” oddzielnej recenzji nie udało mi się napisać, a chyba na to zasługuje. Choć zdania są mocno podzielone!

Wrzesień 2017 - Tulipanowa gorączka (1)
Dwie z kilku kluczowych ról przypadły Alicii Vikander (jako Sophia) i Christophowi Waltzowi (Cornelis).
Źródło: filmweb.pl

Wielu twierdzi, że film to tak naprawdę pięknie wyglądające ujęcia i scenografia, ale dość kulejące wątki fabularne i gra aktorska. Moim zdaniem – zależy, jak na to spojrzeć. Oczywiście mogłoby być lepiej, ale podczas seansu nie zanudziłem się. To jednak najbardziej zawdzięczam drugiej połowie produkcji, która (według mnie) ratuje całość przed jeszcze gorszym odbiorem widzów i krytyków. Pierwsze kilkadziesiąt minut faktycznie nie porywa, a nawet zniesmacza. Skoro liczne sceny miłosne (erotyczne?) wprawiają w dyskomfort nawet mnie, to raczej musi coś w tym być. Niepotrzebnie było ich tak dużo. Dobrze jednak, że scenariusz nie uwzględnił ów pikanterii w całym półtoragodzinnym seansie, bo raczej niejedna osoba wyszłaby z sali kinowej.

Wrzesień 2017 - Tulipanowa gorączka (2)
Małżeństwo opłaca młodego malarza Jana (granego przez Dane’a DeHanna), który ma uwiecznić ich na portrecie.
Źródło: filmweb.pl

Intryga i przyspieszenie akcji, które następują w drugiej połowie filmu, są jak zbawienie. Dopiero wówczas zaczyna robić się ciekawie, a człowiek zapomina o grzeszkach, którym przyglądał się jeszcze przed chwilą. Zdecydowanie bardziej preferuję w filmach dobrą fabułę niż nachalne sceny łóżkowe. Ale może nie u wszystkich dyskomfort został zrekompensowany w późniejszej części produkcji.


Serial – „Star Trek: Discovery”

Oryginalny „Star Trek”, „Następne pokolenie”, „Stacja kosmiczna”, „Voyager” i „Enterprise” to elementy ów franczyzy składające się na zaledwie jej serialowy dorobek. Do tego wszystkiego należałoby jeszcze doliczyć kilka filmów pełnometrażowych, serię animowaną, liczne gry komputerowe i wiele więcej. Galaktyczne uniwersum powstało w latach sześćdziesiątych dzięki Gene’owi Roddenbary’emu, co oznacza, że po ponad połowie wieku „Star Trek” wciąż jest na szczytach popularności wśród miłośników kultury powszechnej. Ostatni film aktorski miał swoją premierę zaledwie rok temu, a teraz w internecie dostępny jest zupełnie nowy, kolejny serial osadzony w omawianym (wszech)świecie.

Wrzesień 2017 - Star Trek: Discovery
Uniwersum „Star Treka” wciąż ma się dobrze.
Źródło: filmweb.pl

Seria licząca sobie piętnaście godzinnych epizodów zawdzięczana jest amerykańskiej stacji CBA, a powszechną dostępność oferuje platforma Netflix, na której można oglądać ją od 24 września. Jednak w tym przypadku nie jest tak, jak z Netfliksem zazwyczaj bywa. Wszystkie odcinki nie są dostępne od razu, a na każdy następny należy czekać cały tydzień. Na tę chwilę pojawiły się dwa premierowe, które rozpoczęły nową galaktyczną przygodę.

Akcja przedstawiona w produkcji ma miejsce dziesięć lat po wydarzeniach z pierwszego oryginalnego serialu „Star Trek” z 1966 roku. Możemy być świadkami zimnej wojny powstałej na skutek prób zjednania ze sobą 24 rodów rasy Klingon. Konflikt narodzi się pomiędzy ich imperium a Zjednoczoną Federacją Planet. Wśród wmieszanych w zatargi są główni bohaterowie serialu – załoga USS Discovery.

Pierwsze oceny nowego, odcinkowego „Star Treka” wystawiane na podstawie dwóch epizodów oscylują wokół dobrych i bardzo dobrych, co oznaczać może, że warto bliżej przyjrzeć się produkcji!


Muzyka – „Gemini”, Macklemore

Dzięki najnowszej płycie amerykańskiego rapera przypomniałem sobie, jak bardzo lubiłem i ceniłem jego dawne kawałki. Zdaje się, że pierwszy raz usłyszałem go będąc w liceum, co miało miejsce jakieś pięć lat temu. Patrząc z perspektywy całej muzycznej kariery Benjamina Haggerty’ego nie były to jego początki grania w podziemiach hiphopowego półświatka. Zaczął mniej więcej wraz z nowym millenium, więc rok 2012, gdy dowiedziałem się o nim, był już zaawansowanym okresem w jego dorobku.

Wrzesień 2017 - Macklemore
Macklemore zasłużył sobie na swoją renomę wieloletnim doświadczeniem na scenie.
Źródło: allaboutmusic.pl

To wówczas wypływał na bardzo szerokie wody rynku muzycznego. Zawdzięczał to głównie albumowi „The Heist”, na którym znajduje się sporo jego najbardziej rozpoznawalnych kawałków. A ja, oprócz nich, wprost uwielbiałem absurdalne „And We Danced” jeszcze z mixtape’a z 2009 roku. Jednak z czasem zupełnie o nim zapomniałem.

Los chciał, że promocja jego najnowszego projektu na szczęście skutecznie dotarła także do mnie. Popularny singiel „Glorious” wydany w połowie czerwca w kooperacji z piosenkarką Skylar Grey był pierwszym z paru etapów przygotowań do premiery nowego krążka zatytułowanego „Gemini”. Później przyszła jeszcze pora na równie chętnie wysłuchiwany utwór „Marmalade” z innym raperem Lilem Yachty’m oraz najnowsze „Good Old Days” wykonane wraz z Keshą. Ten ostatni kawałek ukazał się w sieci zaledwie na trzy dni przed wydaniem najświeższego albumu.

Wrzesień 2017 - Gemini
Tak prezentuje się grafika okładkowa nowego albumu rapera.
Źródło: pitchfork.com

„Gemini” trafiło na półki sklepowe i do muzycznych portali internetowych dnia 22 września. Na szczęście całość jest także dostępna do odsłuchu na Spotify, gdzie już nabijane są niemałe wyniki odtworzeń. Szkoda tylko, że w projekcie tym nie uczestniczył dotychczasowy DJ i producent muzyczny Macklemore’a – Ryan Lewis. Jeszcze w czerwcu panowie ogłosili nieokreślonej długości przerwę we współpracy. Ciekawe, czy z czasem znów stworzą coś razem.


Gra – Jesienna aktualizacja „Rocket League”

Nie będę ukrywał. Od dłuższego czasu gra, która polega na sterowaniu małym samochodzikiem z dopalaczem po boisku piłkarskim jest moją ulubioną komputerową rozrywką. Jeżdżę nim po różnych arenach i gonię piłkę odbijającą się od czterech ścian oraz sufitu z nadzieją, że w końcu poleci prosto do bramki przeciwnika. Zasady identyczne jak w najpopularniejszej na świecie dyscyplinie sportowej. Tyle, że zamiast piłkarzy mamy wspomniane autka.

Brzmi jak dziecinna zabawa, ale „Rocket League”, które dostępne jest na rynku już od ponad dwóch lat, cieszy się zatrważającą popularnością. Codziennie grają w niego setki tysięcy graczy, tworzone są oficjalne i nieoficjalne turnieje e-sportowe, a sami twórcy non stop pracują nad udoskonalaniem ich produktu. I nie da się zaprzeczyć, że robią to wyśmienicie, bo z każdą kolejną aktualizacją gra faktycznie staje się stabilniejsza, ciekawsza i daje więcej frajdy.

Wrzesień 2017 - Rocket League
Gaz do dechy i do bramki!
Źródło: rocketleague.com

Przykładem może być update sprzed paru dni, na który ja sam oczekiwałem od kilku tygodni, gdy został zapowiedziany. Jesienna aktualizacja była jedną z największych poprawek w grze w ostatnich miesiącach i wprowadziła wiele nowych funkcji oraz ulepszeń. Przede wszystkim udostępniono graczom zupełnie za darmo nową arenę meczową stylizowaną na wiejską farmę podczas październikowego zachodu słońca (jest bardzo klimatyczna!), a także premierę miała nowa skrzynka z przedmiotami dla naszych samochodów (tak, da się je personalizować i to między innymi czapkami lub antenkami!).

Poprawiono funkcjonalność starych boisk, wprowadzono osobiste banery gracza wyróżniające nas wśród innych zawodników meczu, dodano łącznie ponad 90 różnych itemów do zdobycia, a także zakończono piąty sezon rankingowy i wszczęto kolejny – szósty. Dzięki temu tysiące graczy ponownie odpaliło „Rocket League”, aby na nowo sprawdzić swoje siły i uplasować się jak najwyżej w klasyfikacjach globalnych.

Nie, nie żartuję. Ta gra naprawdę jest jedną z niewielu moich ulubionych.


Internet – Film „Niezwyciężeni” od IPN

Prawie półtora miliona wyświetleń w pół miesiąca to nie taki zły wynik, prawda? Tym bardziej, że nie jest to dyskusyjnej jakości wideo od ulubionego youtubera nastolatek. We wrześniu w sieci furorę zrobiła kilkuminutowa animacja opowiadająca historię naszego kraju. Choć tej uczymy się przez wiele lat w szkole, a nawet potem słyszymy o niej wiele, to jednak faktem jest, że często nie uświadamiamy sobie, jaka wyboista była przeszłość Polski, w której obecnie żyjemy.

Prawdopodobnie jednym z celów Instytutu Pamięci Narodowej było właśnie wywarcie w obywatelach prawdziwej, patriotycznej zadumy. Nie kojarzcie jednak tego ze współczesnymi, często dość patologicznymi objawami wspomnianego „patriotyzmu”. Tutaj naprawdę postarano się o to, aby projekt, który wydany został z dnia na dzień, stał na jak najwyższym poziomie.

Wrzesień 2017 - Niezwyciężeni
Trzecia Rzesza, ZSRR, a po środku my.
Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=M7MSG4Q-4as

Patrząc na twórców filmu nic dziwnego, że się udało. Realizatorami produkcji są dwa polskie studia – Fish Ladder, które jest częścią bardzo znanego Platige Image (najbardziej rozpoznawalnym twórcą w ich szeregach jest reżyser Tomasz Bagiński), a także Juice. Wykorzystując publiczne pieniądze, stworzyli bardzo ładną i wysoką jakościowo animację, która w zaledwie czterech minutach streszcza setki lat istnienia państwa polskiego.

Wymienione zostają najważniejsze daty lub wydarzenia, które kreowały dzisiejszą Polskę. Główne skrzypce gra jednak druga wojna światowa. Całość zrealizowano z naciskiem na emocjonalność i podniosłość przedstawianych scen. Tę dodaje również narracja, której wysłuchiwanie buduje w nas wspomniane poczucie dumy. Jak wynika z komentarzy i artykułów na temat „Niezwyciężonych” – podobne wrażenia odczuwa większość widzów filmu. Nie skrywają słów aprobaty względem idei projektu oraz podziwu wobec jakości.

Dostępne są dwie wersje animacji. Polską narrację zapewnił Mirosław Zbrojewicz, a anglojęzyczną – sam aktor Sean Bean (znany między innymi z roli Neda Starka w „Grze o tron”).


Wydarzenie – Copernicon 2017 w Toruniu

Prawdziwy zapaleniec  znaleźć mógłby w każdym tygodniu roku konwent lub zjazd o tematyce kultury popularnej bądź fantastyki i wybierać się na nie w różne rejony Polski. W końcu taki delikwent trafiłby do grodu Kopernika, gdzie każdego września odbywa się jedno z tego typu świąt. Co jednak ciekawe – nie jest ono niszowym i mało popularnym wydarzeniem, bowiem z każdą kolejną edycją można liczyć na jeszcze więcej uczestników z różnych stron kraju, a nawet pokaźniejszą liczbę gości specjalnych o naprawdę solidnej renomie.

Wrzesień 2017 - Copernicon 2017 (1)
Tak wygląda jeden z bannerów tegorocznego Copernicona.
Źródło: copernicon.pl

Toruński Copernicon odbył się już po raz ósmy i miejsce miał dosłownie w samym sercu miasta. Kilka budynków na starówce, jak i wokół niej przyłączyło się do konwentu fantastyki, dzięki czemu można było wziąć udział w wielu interesujących wydarzeniach, wśród których wymienić można na przykład liczne prelekcje bądź spotkania z twórcami. Tych można by wymieniać bardzo długo (pełne informacje znajdują się na stronie eventu), ale najwięcej mojej uwagi przyciągnęli przede wszystkim Marek Hucz i Janek Jurkowski z Grupy Filmowej Darwin (pisałem o niej nie raz) oraz Jakub „Dem” Dębski (o nim również).

Ostatecznie wyszło jednak tak, że naocznie widziałem tylko tego ostatniego pana, jako że zasiadł przy swoim stoisku na terenie Fantastycznych Targów Popkultury będących jedną z największych atrakcji konwentu. To tam Dębski sprzedawał swoje twory, wśród których znalazł się najnowszy komiks „Jeże”. Był on moim celem numer jeden, który ostatecznie udało się osiągnąć i to z samym podpisem autora!

Wrzesień 2017 - Copernicon 2017 (2)
Cosplayerów na ulicach Torunia było jeszcze więcej!
Źródło: facebook.com/copernicon.torun/

Przyjemnie było zobaczyć, jak po ulicach starego miasta krążyły kolorowe osoby poprzebierane za różne mniej lub bardziej znane postacie dzieł fantastycznych. Komiksowi herosi oraz bohaterowie z anime i gier komputerowych byli niemal wszędzie, a to zdecydowanie buduje niezapomnianą i wyjątkową atmosferę każdego konwentu. Bez względu na to, czy kameralnego, czy popularnego na cały kraj.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s