Netflix wie, jak się promować. Polscy youtuberzy stworzyli „Czarne lusterko”

Wydawać by się mogło, że taki serial, jak „Black Mirror”, jest już na tyle znany szerszej publiczności, że nie potrzebuje jeszcze większego rozgłosu. Tymczasem jednak wygląda na to, że wciąż warto o nim przypominać i próbować dotrzeć do, o dziwo, istniejących jeszcze widzów, którzy o produkcji Netfliksa wciąż nie słyszeli lub odkładają ją na dalszy plan.

Okazuje się, że o amerykańska platforma wciąż musi walczyć o nasz lokalny rynek, na co może wskazywać wyjątkowy i niezwykle ciekawy ruch marketingowy ze strony polskiego oddziału Netfliksa, który oficjalnie nazwany został „Czarnym lusterkiem”. Brzmi znajomo? Tym, którzy choć w niewielkim stopniu obcują w świecie seriali, na pewno. Już jakiś czas temu serwis otrzymał w końcu lokalizację w w naszym kraju, a co za tym idzie – coraz śmielej i odważniej zaczyna się promować w sposób specjalnie spersonalizowany do otaczającego nas środowiska, które niewątpliwie różni się między innymi od tych zachodnich, jak Niemcy, Wielka Brytania, a już w ogóle Stany Zjednoczone.

Czarne lusterko - Czarne lustro

Reklamy produkcji Netfliksa pojawiają się już w telewizji, na murach i budynkach większych miast, a teraz zdecydowano się pójść o krok dalej i zorganizować naprawdę ambitną i jedyną w swoim rodzaju kampanię promocyjną prawdopodobnie najpopularniejszego obecnie serialu spod netfliksowego szyldu – „Czarnego lustra”.

Jego czwarty sezon miał swoją premierę wraz z końcem roku – 29 grudnia. Oznacza to, że „Black Mirror” nie jest wcale nowym i świeżym serialem, który dopiero raczkuje i powoli zdobywa odbiorców. Znany jest na całym świecie i nie gorzej sytuacja ma się w Polsce, jednak mimo to targnięto się na jego szerszą promocję w sposób niezwykle oryginalny, który nie miał jeszcze miejsca w żadnym innym kraju na świecie. Naprawdę, sam polski oddział Netfliksa pochwalił się tym, że ich najnowszy projekt jest rewelacją na skalę całego globu!

Czarne lusterko - Promocja w Polsce
Takie banery promujące nowy sezon „House of Cards” można było zobaczyć w Warszawie.
Źródło: warszawa.naszemiasto.pl

Do realizacji kampanii potrzebni byli tylko rozpoznawalni i lubiani twórcy, którzy pomogliby dotrzeć do odpowiednio szerokiego grona odbiorców. Sięgnięto po autorów internetowych, co niejako mieści się w technologicznej idei samego serialu „Black Mirror”. Ściślej mówiąc – wybrano osoby odpowiedzialne za cztery bardzo popularne kanały na YouTube, które cieszą się sporymi zasięgami i jeszcze większym profesjonalizmem w tym, co publikują. Znani są wielu użytkownikom internetu, w szczególności ich młodym reprezentantom, dzięki czemu projekt Netfliksa trafia tam, gdzie powinien. To właśnie młodzież i młodzi dorośli są tymi, których „Czarne lustro” teoretycznie najbardziej powinno interesować.

Ale żeby było jasne – to tylko główny cel, który oczywiście nie jest jedynym! Świetnie wiem, że serial oglądany jest z zafascynowaniem przez miłośników niemal w każdym wieku. Mimo to, jakąś konkretną grupę docelową zawsze trzeba obrać, prawda? Potwierdzi to każdy PR-owiec, nawet dopiero rozpoczynający swoją przygodę ze światem marketingu.

Emce Kwadrat (Huyen Pham), Grupa Filmowa Darwin, Krzysztof Gonciarz i Martin Stankiewicz. To ci znani i cenieni twórcy polskiego YouTube’a zostali zaproszeni przez nasz lokalny oddział Netfliksa do współpracy przy promocji jednego z serialu serwisu. Sam projekt nazwano „Czarnym lusterkiem”, co jest wręcz oczywistym nawiązaniem do oryginalnego tytułu produkcji. Jak przeczytać możemy za każdym razem, gdy wspomina się tę akcję marketingową – miniseria to historie garściami czerpiące z oryginalnego serialu.

Nie oznacza to jednak, że projekt jest jeden do jednego tym, co zobaczymy w czterech sezonach „Black Mirror”. Postawiono duży nacisk na oryginalność. Stworzono cztery osobne fabuły, po jednej dla każdego z kanałów youtube’owych. W sporej mierze to sami twórcy internetowi mieli duże pole do popisu przy pomysłach i bardziej szczegółowych rozwiązaniach w realizacji miniodcinków. Zespół Netfliksa zapewnił jednak odpowiedni sztab ludzi, którzy pomogli rozpisać, nakręcić i finalnie stworzyć każdą z opowieści w taki sposób, aby wycisnąć z projektu jak najwięcej i osiągnąć oszałamiający efekt.

Czarne lusterko - Youtuberzy
Stankiewicz, emce, Gonciarz i G.F. Darwin – twórcy miniserii „Czarne lusterko”.
Źródło: antyradio.pl

Udało się? Jak najbardziej! Wszystkie cztery filmy różnią się w widoczny sposób nie tylko od siebie samych, ale i oryginalnych odcinków „Black Mirror”, co jednak nie przeszkadzało w tym, aby przywołać ducha i atmosferę netfliksowego serialu. Osią wszystkich kilkunastominutowych produkcji jest technologia z mniej lub bardziej odległej przyszłości. Ukazane zostają pewnego rodzaju wizje tego, jak kiedyś może wyglądać i działać świat.

Tak jak „Czarne lustro”, projekt promocyjny ma za zadanie (poza reklamą samą w sobie, oczywiście) otworzyć choć trochę oczy na to, jak współczesna technika odgrywa coraz większe znaczenie w naszym otoczeniu i ostrzegać przed tym, do czego może doprowadzić. Sytuacje przedstawiane zostają na bardzo konkretnych przykładach, dzięki czemu widzom łatwiej jest wsiąknąć w świat przedstawiony i złapać bliższy kontakt z postaciami. A te, w głównej mierze, odgrywane są oczywiście przez wcześniej wspomnianych youtuberów oraz innych aktorów pomagających im i będących niezbędnymi do realizacji projektu.

Nagłówek - Czarne lusterko
Plansza z czołówki „Czarnego lusterka”.

„Czarne lusterko” promowane było już od dobrych kilku dni różnymi zwiastunami w mediach społecznościowych Netfliksa, a sama realizacja miniserii trwała co najmniej kilka tygodni, choć pomysł z pewnością narodził się jeszcze dużo wcześniej. Ja dowiedziałem się o całym zamieszaniu oglądając vlogi Krzysztofa Gonciarza, który swój odcinek realizował w okresie świątecznym między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem. Wtedy jednak całość była jeszcze owiana tajemnicą, która trwała jeszcze przez kilka dobrych dni nim sam polski Netflix nie ogłosił projektu i osób biorących w nim udział.

Dużo opisywania, ale pora w końcu zobaczyć, z czym to się je! Wszystkie cztery odcinki, które powstały w ramach „Czarnego lusterka”, obejrzałem w piątek wieczorem za jednym tchem. Wielkie wyzwanie to nie było, ponieważ razem trwają około godziny. Jednak jest to czas jak najbardziej warty poświęcenia, bo każda historia została zrealizowana na najwyższym możliwym poziomie, intrygują swoimi pomysłami i rozwiązaniami fabularnymi, a także mniej lub bardziej aktorstwem oraz efektami żywcem wyjętymi z fikcyjnych realiów „Black Mirror”.


„69.90” – Emce kwadrat

W ramach researchu wyczytałem, że polska youtuberka pochodząca z Wietnamu często jest określana jako Radek Kotarski z Polimatów w spódnicy. Prawdopodobnie z racji tego, że na swoim kanale zamieszcza bardzo ciekawe materiały o tematyce naukowej, podane w luźny i niezwykle przystępny sposób, dzięki czemu serwowana przez nią wiedza jest łatwo wchłaniana przed widzów, a do tego dostarcza dobrej rozrywki dla oczu i uszu. Jej najpopularniejsze filmy dotyczą na przykład sposobu widzenia świata przez psy, podatności ludzkiego mózgu na sugestie i podatności naszych organizmów na alkohol. Tego wszystkiego jest o wiele więcej, a większość poruszanych tematów sugerowanych jest przez widzów Emce, dzięki czemu często trafiamy na coś, co gryzie nasze myśli, ale raczej nie pokusilibyśmy się o zapytanie drugiej osoby.

Czarne lusterko - 69,90

We współpracy z Netfliksem Huyen Pham, bo tak nazywa się youtuberka, podjęła tematykę wirtualnej rzeczywistości z wykorzystaniem gier wideo. W „69.90” pokazuje, jak w niedalekiej przyszłości może wyglądać życie towarzyskie osób, które za bardzo zatracają się w nierealnym świecie i nie są świadome tego, jakie skutki nieść może zbyt duża immersja do wirtualnego środowiska. Internetowa twórczyni bierze dość znaczący udział w produkcji, choć sama nie odgrywa tu głównej roli. Ta należy do pewnego młodego chłopaka, który często swój wolny czas spędza z goglami VR założonymi na oczy. Film ukazuje go podczas próby swojej własnej siły psychicznej, podczas której musi wyznaczyć osobistą granicę między światem rzeczywistym a wirtualnym. Co tak naprawdę będzie ważne dla człowieka za kilka bądź kilkanaście lat? Kontakt z prawdziwą, drugą osobą, czy wygenerowaną komputerowo postacią?

Czarne lusterko - 69,90
Źródło: youtube.com/watch?v=z1o1kvjTzG8

„69.90”, choć zrealizowane na dobrym poziomie, spodobało mi się najmniej spośród wszystkich czterech produkcji. Jasne, trzyma solidną jakość i kompletnie nie można wątpić w słuszność współpracy Netfliksa z Emce, jednak prawdopodobnie na moją ocenę wpłynął fakt, że jest to najkrótszy odcinek, którego potencjał mógłby z pewnością być wykorzystany jeszcze lepiej. Tymczasem pozostał pewien niedosyt i odczucie powierzchownego zajęcia się obraną tematyką. Mimo to, koniecznie sprawdźcie!


„1%” – G.F. Darwin

Chyba wszystko, za co biorą się Jan Jurkowski i Marek Hucz, staje się najbardziej profesjonalnym i wysoko jakościowym projektem na całym polskim YouTube’ie. Nie przemawia tutaj za tym moje osobiste uwielbienie ich całej działalności, ale najzwyczajniej fakty, które trudno jest podważyć. Choć Grupa Filmowa Darwin zyskała niedawno „zaledwie” pół miliona subskrybentów, to jej produkcje są prawdopodobnie jednymi z najchętniej oglądanych przez setki tysięcy widzów. Choć czasem przychodzi sporo poczekać na ich nowy film, to za każdym razem ląduje na karcie „Na czasie” i zdobywa przytłaczająco pozytywnie opinie w komentarzach. Sam skład odpowiedzialnych za kanał nie kończy się na tych dwóch panach. Choć odgrywają zazwyczaj główne role, to bez sporego sztabu ludzi u swojego boku, taki sukces nie byłby możliwy. Są tu osoby pomagające w reżyserii, scenariuszu, scenografii, efektach specjalnych i wizualnych, a także inni, których długo można by wymieniać. Oraz oczywiście pozostali sprawdzeni aktorzy, dzięki którym poziom produkcji rośnie z filmu na film podnosząc poprzeczkę sami sobie.

Czarne lusterko - 1%

Kilkunastominutowy „1%” jest chyba najprostszą historią spośród wszystkich czterech, które wypuszczono w ramach „Czarnego lusterka”. Jednak w żadnym wypadku nie mam tu na myśli banalności i powierzchowności. Chodzi raczej o sam zamysł, scenerię i sposób poprowadzenia fabuły, która mnie osobiście oczarowała. Obsada ograniczona jest przede wszystkim do trzech aktorów – pary spodziewającej się dziecka oraz lekarza w klinice. Na całość składają się w sumie jedynie dwie sytuacje. Szczęśliwe małżeństwo odwiedza gabinet lekarski w ramach specjalnej wizyty tuż przed narodzinami niemowlaka. Tam dowiadujemy się, że w przyszłości ludzkość będzie w stanie stwierdzić z niemal zerowym prawdopodobieństwem błędów, kim za swojego życia będzie jeszcze nienarodzone dziecko. Dzięki obowiązkowym badaniom, rodzice zostają uświadomieni, jakie będzie ich przyszłe dziecko i jaki los czeka je z biegiem lat. O tym, jak przebiega wizyta nie chcę Wam wspominać, ale zdecydowanie jest to historia wyjątkowo poruszająca, emocjonalne i dramatyczna.

Czarne lusterko - 1%
Źródło: youtube.com/watch?v=MFUUydRo-OQ

Film od G.F. Darwin jest po prostu fenomenalny w każdym aspekcie, ale trudno jest spodziewać się po nich czegoś innego. Swoimi produkcjami przyzwyczaili nas do kinowego poziomu. Efekty specjalne oczarowują i genialnie oddają ducha „Black Mirror”. Pomysł i poprowadzenie wątku są niezwykle przemyślane, oryginalne i przemawiające w każdym calu. Oglądając „1%” autentycznie przeżywałem każdą minutę filmu wraz z bohaterami i niejednokrotnie poczułem na swoich rękach gęsią skórkę. Jest to odcinek zdecydowanie najbardziej przypadający mi do gustu i po raz kolejny jestem pod wielkim wrażeniem Darwinów.


„Rozstanie” – Krzysztof Gonciarz

Obecnie jest prawdopodobnie najpopularniejszym i najbardziej profesjonalnym polskim vlogerem. Swoje filmy, w których ukazuje przede wszystkim życie w Japonii oraz nagrania z wyjazdów po całym świecie, publikuje niemal codziennie na jednym z dwóch swoich kanałów. Drugi jest projektem czysto komediowym, na którym ukazuje się przede wszystkim kultowa już seria „Zapytaj Beczkę”, w ramach której Krzysztof Gonciarz w humorystyczny sposób odpowiada i reaguje na komentarze widzów. Jednak przez ostatnie miesiące jego aktywność w internecie najbardziej skupiona jest na kanale vlogowym, który odnosi coraz to większy i szerszy sukces. W minionym roku był między innymi na Grenlandii, w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Wszystko to zamieszcza w swoich filmach, które oglądają setki tysięcy widzów. Swego czasu był również najchętniej wspieranym finansowo youtuberem w serwisie Patronite. Nagrody zgarnia hurtowo, angażuje się w coraz to nowsze projekty reklamowe, a nawiązanie współpracy z Netfliksem jeszcze bardziej podkreśla to, jaką rozpoznawalność udało mu się zbudować na własnym wizerunku.

Czarne lusterko - Rozstanie

W „Rozstaniu” wraz z Kasią Mecinski, która towarzyszy Gonciarzowi na co dzień w Japonii oraz przy większości podróży po świecie, zdecydowano się podjąć temat oscylujący wokół jednego z największych pytań, jakie widzowie Krzysztofa do dzisiaj zadają mu w komentarzach – „czy on i Kasia są parą?”. Historia opowiada o tym, jak dwójka youtuberów pozostaje ze sobą w związku, który również zapewnia im świetny odbiór w internecie. Jednak zbyt częste przebywanie w swoim towarzystwie i presja internetowej twórczości wpływają negatywnie na ich relacje, które szybko doprowadzają do poważnej nagonki z obu stron. Dochodzi do niej nie tylko między Krzysiem a Kasią, dla których teoretycznie ich sytuacja w związku powinna być prywatnym problemem, ale w zamieszanie angażują się przede wszystkim widzowie obu twórców. „Rozstanie” prezentuje, w mojej ocenie, niedaleką (a może już nawet aktualną?) wizję zjawiska hejtu i przemocy werbalnej w sieci. Do tego całość odebrałem jako nieprzypadkowy i przemyślany komunikat ze strony Krzysztofa i Kasi w stronę zbyt ciekawskich widzów. Historia świetnie obrazuje to, dlaczego warto niektóre prywatne kwestie zachować wyłącznie dla siebie i nie dzielić się nimi w internecie. Nigdy nie wiadomo, do czego może doprowadzić zbyt nieostrożne afiszowanie się w tym praktycznie nieograniczonym i pozornie anonimowym „świecie”.

Czarne lusterko - Rozstanie
Źródło: youtube.com/watch?v=LN_eEJFtQtE

Doświadczenie Gonciarza w technologii i posługiwaniu się aparatami oraz kamerami na co dzień z pewnością przyczyniły się do tego, że jego część „Czarnego lusterka” również gwarantuje solidną jakość. Choć nie można też zapomnieć o zasługach innych realizatorów, którzy wspomogli go i Kasię podczas procesu twórczego. Widać nieco, że występujący tu youtuberzy nie mają częstszego kontaktu z aktorstwem, jak na przykład G.F. Darwin, jednak ewidentnie postarali się, aby dać z siebie wszystko. Dla widzów Krzysztofa i Kasi jest to zdecydowanie pochłaniająca i zadowalająca produkcja, którą ogląda się z przyjemnością. O ile można mówić o takim odczuciu w obliczu powagi obserwowanej fabuły. Niemniej jednak – kawał świetnej roboty.


„Suma szczęścia” – Martin Stankiewicz

Trudno nie stwierdzić, że do projektu „Czarnego lusterka” Netflix zwołał samą śmietankę najbardziej profesjonalnych polskich twórców internetowych, gdy wśród nich znajduje się również Martin Stankiewicz. Youtuber jest aktywny już od wielu lat, podczas których skrupulatnie zdobywał coraz większą rzeszę wiernych oraz nowych widzów, a zawdzięcza to między innymi coraz większym umiejętnościom w dziedzinie realizacji filmowej. Jak twierdzi, reżyserem chciał zostać od dziecka, a teraz nieprzerwanie szlifuje swój zmysł twórczy publikując solidne jakościowo produkcje, których nikt by się nie powstydził. W sporej mierze zachowują one humorystyczne podejście, które w połączeniu z niebanalnymi sytuacjami czerpanymi prosto z życia, zapewniają niezawodną mieszankę co najmniej zadowalającą jego widownię. Choć ostatnio publikuje nowe filmy dość rzadko, to za każdym razem można być pewnym staranności i profesjonalizmu.

Czarne lusterko - Suma szczęścia

Nie inaczej jest w przypadku „Sumy szczęścia” będącej jednym z odcinków projektu we współpracy z Netfliksem. Tuż obok Grupy Filmowej Darwin, Martin Stankiewicz stworzył najbardziej wygórowaną jakościowo produkcję, której efekty wizualne, fabuła i sam sposób narracji nie pozostawiają żadnych niedociągnięć. Głównymi bohaterami są pozostający w związku młodzi ludzie, których relacje z czasem nieco przygaszają. On, pewny swoich uczuć wobec ukochanej, chce zrobić wszystko, aby pokazać, jak naprawdę zależy mu na relacji. Stąd też, za namową znajomego (w tej roli Stankiewicz), sięga po usługi pewnej nowatorskiej i zaawansowanej technologii, która w ukryciu przed drugą połówką sugeruje użytkownikowi, w jaki sposób powinien działać, aby zaspokajać potrzeby ukochanej osoby. W końcu, jak usłyszeć możemy w jednym z dialogów – jej szczęście, to i jego szczęście.

Czarne lusterko - Suma szczęścia
Źródło: youtube.com/watch?v=Y_igsGHD7Hg

Odcinek ten jest najdłuższy ze wszystkich czterech, jednak zupełnie to nie dziwi. W tym przypadku pomysłowa historia została opowiedziana w należyty sobie sposób. Akcja rozwija się we właściwym tempie, gdzie najpierw mamy okazję dobrze poznać zachwiane relacje między ukochanymi, motywy chłopaka decydującego się na pomoc technologii oraz stopniowo wszystko to, do czego prowadzi jej używanie. Oprócz tego, wyróżnić można świetne aktorstwo i naprawdę staranne efekty wizualne, które w tym przypadku są nieodłączną częścią opowieści. Wykonaną perfekcyjnie.


Jak się okazuje, projekt „Czarne lusterko” okazał się chyba strzałem w dziesiątkę. Dobór internetowych twórców oraz profesjonalna realizacja zaowocowały ogromem wyświetleń każdej z produkcji, a także niemałym echem wśród branżowych portali. Na chwilę obecną (21 stycznia, godzina 1 w nocy) najwięcej widowni zebrał mój ulubiony „1%” odtworzony 430 tysięcy razem. Na kolejnych miejscach planują się „Rozstanie” z 334 tysiącami, „Suma szczęścia” mając na koncie 324 tysiące i oczywiście „69,90” z wynikiem 221 tysięcy. Jednak nie indywidualne, a łączne statystyki są tutaj dużo ważniejsze. Te zaś świadczą o o sporym sukcesie, jako że odcinki w nieco ponad dobę zostały wyświetlone ponad 1,3 miliona razy. A na tym na pewno się nie skończy!

Reklamy

Jedna odpowiedź na “Netflix wie, jak się promować. Polscy youtuberzy stworzyli „Czarne lusterko”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s