„Jurassic World: Upadłe królestwo” – Poskramiając matkę naturę

Dokładnie trzy lata temu miejsce miał wielki powrót najpopularniejszej serii filmowej o dinozaurach w historii kina. Jakiegokolwiek zdania nie miałoby się na ten temat, „Jurassic World” okazał się kasowym przebojem, zajmując obecnie piątą pozycję na liście światowego Box Office’a. Tak imponujący wynik musiał oznaczać jedno – przygotowania do kolejnej odsłony franczyzy. I choć pewnie takie plany mieli w głowach twórcy jeszcze przed rozbiciem banku, finansowy sukces dał ostateczne zielone światło nowej produkcji.

Nie trzeba chyba zbytnio przypominać, że najnowsze filmy z dinozaurami w rolach głównych to kontynuacja kultowej już trylogii wyreżyserowanej przez Stevena Spielberga w latach dziewięćdziesiątych. Jej fenomen wziął się przede wszystkim z widowiskowego podejścia jak na ówczesne czasy, zważywszy też na to, że technologia komputerowa nie stała wtedy na tak wysokim poziomie jak obecnie. „Jurassic Park” zrobił wówczas ogromne wrażenie na widzach z całego świata i do dziś chętnie się do niego powraca. Ale ponad dwie dekady od premiery pierwszej części serii to w kinematografii kawał czasu, jeśli pod uwagę weźmiemy rozwój techniki (a w szczególności lubianego lub nie CGI).

Studio Universal Pictures chciało na nowo wznieść franczyzę na wyżyny i dostosować ją do dzisiejszego widza, który przywykł do jeszcze bardziej zapierających dech w piersiach efektów specjalnych. Stąd też nie zabrakło ich w „Jurassic World” z 2015 roku. Teraz, po trzech latach, swoją premierę ma druga odsłona nowego cyklu i wraz z nią niosę dla niektórych dobre, a dla innych złe wieści. Zależy, po której stronie barykady stoicie.

Upadłe królestwo 1
Źródło: filmweb.pl

Jeśli przywykliście do komputerowo generowanej rzeczywistości w kinie rozrywkom i nie sprawia Wam ona żadnych problemów – „Upadłe królestwo” z pewnością trafi w Wasze gusta. Jeżeli jednak stronicie od tego typu środków i już przy odsłonie z 2015 roku narzekaliście na nadużycia – zawiedziecie się, bo tutaj jest ich jeszcze więcej. I w sumie nie wiem, czego innego można by się spodziewać. Współczesne blockbustery po prostu stoją CGI. Fabuła może być miałka lub odkrywcza, bohaterowie płascy bądź świetnie rozpisani, jednak użycie komputerowych efektów prawdopodobnie nigdy nie zejdzie na margines. Filmy albo używają ich tyle, na ile tylko fundusze pozwalają, albo wcale.

„Jurassic World: Upadłe królestwo” to nic innego, jak jeden z topowych tegorocznych blockbusterów na lato. Pójdą na niego tłumy, bo wszyscy dobrze wiemy, z czym to się je. Jest akcja, na ekranie dzieje się dużo, dinozaury wyskakują co chwilę lub dwie, a my po prostu dobrze się bawimy. Dla tych, którzy idą do kina po głębsze i bardziej emocjonalne przeżycia na pewno również nie zabraknie tytułów, z których można by wybierać. Jeśli jednak swoich dwadzieścia złotych wzwyż wolicie przeznaczyć na masową rozrywkę – nowy epizod omawianej franczyzy będzie wyborem co najmniej dobrym.

Upadłe królestwo 2
Źródło: filmweb.pl

Mogę za to spłonąć w piekle, ale nie jestem jakimś dużym fanem oryginalnej trylogii Spielberga. Zdaję sobie sprawę, jaki wkład miała ona w rozwoju współczesnego kina, jednak wszystkie te filmy przemówiły do mnie na poziomie „niezłe, ale to tyle, co mogę stwierdzić”. Jak jest z najnowszymi częściami? Na „Jurassic World” trzy lata temu bawiłem się świetnie. Oczekiwań nie miałem dużych, a dostałem coś, co lekko je przekraczało, więc wyszedłem z sali w pełni zadowolony. Rewolucji nie było, jednak w kategorii filmów rozrywkowych, obraz nie wypadł blado.

Co z „Upadłym królestwem”? Jest dosłownie identycznie. Również momentami z zapartym tchem śledzimy wartką akcję, która do cna wypełniona jest wybuchami, pościgami, chowaniem się i przeszywającymi rykami dinozaurów. To wszystko można było zobaczyć już w zwiastunie, a podczas dwugodzinnego seansu jest tego po prostu jeszcze więcej.

Upadłe królestwo 3
Źródło: filmweb.pl

Każdy, kto oglądał trailer, świadom jest tego, co ujrzy na ekranie. Główni bohaterowie wracają na wyspę zamieszkaną przez prehistoryczne stworzenia, które w ostatniej części zdołały uwolnić się spod jarzma człowieka i kompletnie zdewastować utworzony tam park rozrywki. Choć mogłoby wydawać się, że dinozaury na wolności będą mogły w końcu spokojnie egzystować, to okazuje się, że czas nie jest dla nich łaskawy. A jeśli szukać mamy konkretnego winowajcy, to jest nim wulkan ulokowany na ich wyspie, który po latach drzemania zaczyna się uaktywniać. Erupcja jest już tylko kwestią czasu, a wśród najważniejszych głów Stanów Zjednoczonych pojawia się dylemat – narażać się na niebezpieczeństwo próbując ocalić bezbronne stworzenia, czy może zdać się na wolę matki natury i pozwolić im wyginąć?

Więcej niż tych kilkanaście pierwszych minut filmów zdradzać nie chcę, jednak wystarczą, aby stwierdzić, że podobnego scenariusza w względnie bogatej już serii „Jurassic Park” do tej pory nie uświadczyliśmy. W pewnym stopniu jest to bezpośrednie odniesienie do teorii, która sugeruje, że to erupcje wulkaniczne i ruchy sejsmiczne były odpowiedzialne za wymarcie prehistorycznych kręgowców (nie wdając się w szczegóły, czy faktycznie tak to było). Można by stwierdzić, że nie ma w tym nic odkrywczego, jednak tę formę w bardzo zgrabny sposób przekształcono na nieco futurystyczne realia uniwersum franczyzy. Raczej nikt nie powinien odnieść wrażenia, że w głównym, ogólnym wątku fabularnym jest coś wymyślonego na siłę i nielogicznego (z małymi, filmowymi przymrużeniami oka, rzecz jasna).

Upadłe królestwo 4
Źródło: filmweb.pl

Choć później historia raczy nas mniej lub bardziej oczywistymi zwrotami akcji i raczej stąpaniem do gruncie przez lata sprawdzonym przez kino tego gatunku, to wciąż seans daje sporo satysfakcji i rozrywki pod warunkiem, że do sali wchodzimy z odpowiednim podejściem. Nieraz przyjdzie nam zobaczyć sensacyjne czyny bohaterów, które w rzeczywistych okolicznościach po prostu nie mogłyby mieć miejsca (w tym miejscu szczególnie słowa kieruję do postaci małej dziewczynki, która odwagą przyćmiewa niejednego superbohatera z krwi i kości). Ale takie jest już kino akcji.

Kultowym przykładem opisującym niemal wszystkie filmy gatunku jest naganne chybianie antagonistów do bohatera wiodącego (shame on you, Stormtroopers!), gdy on sam potrafi znokautować dziesiątki wrogów. Przełożenie tego na „Jurassic World: Upadłe królestwo” jest proste – będąc w głównej obsadzie, a szczególnie po tej dobrej stronie, masz najzwyczajniej większe fory. Na szczęście scenarzyści nie poszli aż tak w skrajność i dali ku temu parę wyjątków, o których przekonacie się sami. Teraz wiecie jedynie, że kreacje Chrisa Pratta lub Bryce Howard są ze stali, ale wciąż posiadają swoje słabe punkty. Dobrze wybrnąłem z balansowania na granicy spoilerów?

Upadłe królestwo 5
Źródło: filmweb.pl

Skoro już tyle o postaciach mowa – twarze te już świetnie znamy z odsłony sprzed trzech lat. Powraca żyjąca losem dinozaurów Claire, która śledząc na bieżąco rozmowy rządu dotyczące ratunku stworzeń, w końcu sama postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. Za to Owen preferuje zwolnienie tempa swojego życia po incydentach z parku rozrywki, w którym niegdyś pracował. Jednak, co oczywiste, na potrzeby fabuły ich losy i tak się splatają. Spore role odgrywa w całości także kilkunastoletnia Maisie, koledzy po fachu Claire – Zia oraz Franklin, a także Eli Mills i Gunnar Eversol. Więcej napisać nie mogę w trosce o bezspoilerową formę tych wywodów.

W aktorstwie Chrisa Pratta jestem zadurzony od dawna. Nie zaskoczy fakt, że najbardziej dzięki roli Petera Quilla w „Strażnikach Galaktyki” i „Avengers: Wojnie bez granic”, ale świetne kreacje przedstawił również w „Her” z 2013 roku lub „Pasażerach” sprzed dwóch lat. Za to zdecydowanie gorzej wypada druga główna protagonistka – Bryce Dallas Howard wcielająca się w Claire. W pierwszej części zasłynęła niewyobrażalną umiejętnością zachowania równowagi na wyboistych terenach wyspy w swoich… długich szpilkach. Tym razem postawiła na płaskie podeszwy, jednak moim zdaniem nie spróbowała naprawić swojej mimiki twarzy i wczucia się w rolę. Albo to tylko moje błędne spostrzeżenia, albo faktycznie coś jest nie tak z tym, że niemal w każdej scenie wygląda na zatroskaną, pełną żalu lub z łzami napływającymi do jej oczu. Fakt – kto nie biadoliłby nad swoim losem, gdy w pobliżu grasowałyby dinozaury, ale to zupełnie nie w tym sens. Jakoś w swoim epizodzie „Czarnego lustra” nie wywołała u mnie takich negatywnych obserwacji.

Upadłe królestwo 6
Źródło: filmweb.pl

Trudniej jest mi jednak ocenić ścieżkę dźwiękową do „Upadłego królestwa”. Usłyszymy tutaj nieco kultowych motywów przewodnich całej serii, ale poza nimi rządzą tu przede wszystkim odgłosy natury i bezlitośnie głośne ryki dinozaurów. Jestem niemal pewien, że przy co najmniej paru scenach wrzaski te były słyszalne w sąsiadujących salach bądź na zewnątrz kina. Jeśli nie – szacunek dla Cinema City za powalającą moc ich ścian w tłumieniu dźwięków. Jednak te przeszywające efekty dźwiękowe i znikoma muzyka z pewnością nie działają na niekorzyść filmu, bo czego innego oczekiwać od blockbustera z potężnymi prehistorycznymi stworami? Musi być hałas, muszą ryczeć, a momentami nieodłącznym elementem scen jest błoga cisza, która tak naprawdę zwiastuje nadejście czegoś dużego.

Gdzieś w pierwszych akapitach stwierdziłem, że „Upadłe królestwo” jest niemal identyczne do części z 2015 roku. Tutaj rodzi się pytanie – czy to dobrze? Z jednej strony znaczyłoby to, że udając się do kina i poświęcając swój czas oraz pieniądze nie doświadczymy niczego nowego i obejrzymy film bardzo podobny do poprzedniego. Coś w tym jest, bo rewolucji kinematograficznych tu nie ma. Twórcy raczej kierują się sprawdzonymi i pewnymi ścieżkami, które zagwarantują satysfakcję u stałych widzów i być może zadowolenie u zupełnie nowych. Natomiast próżno tu szukać powiewu świeżości, jakim dał się nam zachłysnąć Spielberg w swojej trylogii sprzed dwudziestu lat. Jednak były to inne czasy i realia, co koniecznie trzeba mieć na uwadze.

Upadłe królestwo 7
Źródło: filmweb.pl

Druga strona medalu jest jednak taka, że „Jurassic World” z 2015 roku sprawdziło się, zarobiło masę pieniędzy i otrzymało oceny co najmniej dobre. Daje więc to pewne poręczenie, że i tym razem trudno będzie się zawieść. Na ekranie bowiem ujrzymy to, co ujrzeć mamy. Rozrywkowe kino z dinozaurami obrzucone płachtą wartkiej akcji, nieco większej brutalności niż ostatnio i solidnej dawki CGI. Fanom z pewnością się to spodoba, a pozostałym przyjdzie po prostu pogodzić się z tym faktem i w najgorszym wypadku nie obejrzeć przyszłych odsłon. A te i tym razem są raczej kwestią czasu.

Moja ocena: 7/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close