Na tę animację czekaliśmy 14 lat, czyli „Iniemamocni 2”

Doskonale pamiętam moje pierwsze zetknięcie z superbohaterską rodzinką w czerwonych trykotach. Był grudzień 2006 roku, choć sam film miał swoją premierę dwa lata wcześniej. To właśnie wtedy, po raz pierwszy w naszym kraju, zaczęto nadawać Disney Channel – kanał bezpośrednio skierowany do dzieci i młodzieży. Ramówkę wypchaną kreskówkami i serialami aktorskimi zainaugurowała emisja „Iniemamocnych” zaplanowana na godzinę 17 tego dnia.

Tak, wciąż piszę to z pamięci, bo dobrze utkwiło mi to w głowie. Wraz z rodzeństwem pełni ekscytacji siedzieliśmy na podłodze z dwa metry od telewizora, a animacja pochłonęła nas całkowicie. W przyszłości kultowe dzieło Pixara we współpracy ze wspomnianym Disneyem widziałem jeszcze co najmniej kilka razy, ale kto byłby w stanie to dokładnie zliczyć. Ważny jest fakt, że „Iniemamocnych” można już bez skrupułów uznać za wiekowy tytuł. W końcu 14 lat to nie byle liczba w okresie, gdy animacje tworzy się niemal hurtowo.

Iniemamocni (1)
Tak rodzina herosów prezentowała się aż 14 lat temu!
Źródło: filmweb.pl

W międzyczasie dzieciaki, takie jak wówczas ja, zdążyły stać się w pełni dorosłe, a sama wytwórnia Pixar nakręciła trzynaście kolejnych filmów. Nie przeszkadzało to jednak w tym, aby do tematyki powrócić, a ten kuriozalny odstęp między pierwszą a drugą częścią stał się jeszcze lepszym gwarantem zyskania uwagi publiczności na premierze sequela. W końcu co oddziałuje na nas lepiej niż sama nostalgia? A każdy, kto „Iniemamocnych” obejrzał choć raz lub dwa, na pewno przyzna, że główni bohaterowie zadomowili się gdzieś tam w pamięci.

Po kilkuletniej posusze informacyjnej, a następnie pierwszym wzmiankom i zapowiedziom, w końcu nadeszli! Obdarzona nadzwyczajnymi mocami rodzinka wróciła na wielkie ekrany, aby nie tylko dostarczyć nam świetną, animowaną rozrywkę, ale i uderzyć prosto w uczucia, których wywołanie przez tak wyczekiwany powrót było tylko formalnością. „Iniemamocni 2” to jubileuszowa, dwudziesta produkcja Pixara, do amerykańskich kin trafiła w połowie czerwca i z miejsca stała się hitem lata. W miniony piątek doczekaliśmy się jej również w naszych lokalnych multipleksach. Tak więc najwyższa pora przekonać się, co u Pana Iniemamocnego, Elastyny i ich podopiecznych słychać.

Iniemamocni (2)
A tak wyglądają teraz. Trochę… wyładnieli 😉
Źródło: filmweb.pl

Warto mieć w pamięci, jaką sceną zakończyła się pierwsza część przygód animowanych superbohaterów. Zostaliśmy zarzuceni cliffhangerem w postaci nowego zagrożenia dla metropolii, któremu czoła miała stawić tytułowi Iniemamocni. Po wzlotach i upadkach w potyczce z głównym czarnym charakterem filmu – Syndromem, zgrana familia ruszyła na Człowieka Szpadla. Jakkolwiek fantazyjny nie byłby to przeciwnik, pamiętajcie o nim zasiadając w kinowej sali na kontynuacji, bo właśnie w tym miejscu rozpoczyna się akcja filmu!

Już w pierwszej minucie uciszeni zostają ci, którzy mniej lub bardziej ironicznie krytykowali drugą część „Iniemamocnych”. Pytania typu „Minęło 14 lat, a dzieciaki nic nie urosły?” znaleźć można było nie tylko na polskich, ale i zagranicznych (nawet oficjalnych!) stronach i forach poruszających tematykę nowej animacji Pixara. Rozsądniejsze osoby pozostawały spokojne, gdyż nie trudno było domyślić się, że bohaterowie nie zmienili ze względu na osadzenie fabuły sequela zaraz po wydarzeniach z „jedynki”. Początek seansu tylko to potwierdza – na dobry start możemy ujrzeć uzdolnionych krewnych walczących w centrum miasta z villainem zaprezentowanym nam jeszcze 14 lat temu.

Iniemamocni (3)
Co oni zrobiliby bez siebie nawzajem?
Źródło: filmweb.pl

Mimo wszystko heroiczna batalia jest tylko kilkuminutowym wprowadzeniem do głównej osi fabularnej „Iniemamocnych 2”, bowiem w wyniku potyczek z Człowiekiem Szpadlem w metropolii doszło do poważnych strat. Zburzone budynki, wyniszczona infrastruktura miejska i poważne zagrożenie dla mieszkańców sprawiły, że władze szybko obarczyły winą tytułowych herosów. Jest to problem dość znany z wielu dzieł poruszających tematykę superbohaterską. Pierwszy lepszy przykład to „Civil War” od Marvela. Nie zmienia to faktu, że tym samym jest to problem bardzo życiowym i rozsądnym, co tylko podbudowuje realizm wykreowanego świata. Co tyczy się nawet filmu animowanego!

Pięcioosobowa rodzina i ich bliski przyjaciel Mrożon muszą odsunąć się w cień i kompletnie porzucić bohaterski tryb życia. Nie jest to łatwe, gdy nagle trzeba zderzyć się z codziennymi, szarymi trudnościami, które nie były odczuwalne podczas ratowania świata zapewniającego chwałę i godną przyszłość. Nic dziwnego, że Bob i Helen, w trosce o dobro swoich wciąż młodych dzieci, próbują znaleźć najlepsze wyjście ze swojej kiepskiej sytuacji. A dzięki zupełnie nowym postaciom zaprezentowanym w filmie, pojawia się dla nich iskierka nadziei.

Iniemamocni (4)
Bez obaw fani Mrożona! Zobaczycie go tutaj nieraz!
Źródło: filmweb.pl

Z fabuły nie chcę zdradzać wiele więcej, ale możecie być pewni, że zachowuje ona pewien stopień oryginalności pomimo tego, że zarys głównego wątku może wydawać się już niejednokrotnie przerabiany. Wszystko jednak jest uszyte nićmi świetnie znanymi nam sprzed 14 lat, gdy poznawaliśmy naszych superbohaterów.

Miło jest wrócić do tych wręcz karykaturalnych postaci, które tak bardzo polubiliśmy. Olbrzymi i supersilny Pan Iniemamocny nadal jest zmęczonym życiem, ale i chcącym wykazać się ojcem, rozciągliwa Elastyna nadopiekuńczą i twardo stąpającą po ziemi matką, a dzieciaki wciąż potrafią dokopać swoimi zwykłymi, codziennymi utrapieniami. Sęk w tym, że wzbogacają je o swoje nadnaturalne zdolności. Potrafiąca znikać Wiola przeżywa pierwsze załamanie miłosne względem swojego kolegi ze szkoły Tony’ego, superszybki Maks nadal ma problemy z matematyką, a niemowlak Jack-Jack… jest po prostu niemowlakiem, co już doprowadza do obłędu.

Iniemamocni (5)
Chyba prościej byłoby pobić kilkunastu bandytów niż uśpić jedno super-dziecko.
Źródło: filmweb.pl

Żadna z głównych postaci nie straciła swojego charakteru, do czego prawdopodobnie twórcy bardzo usilnie dążyli. A nie mogło być to proste po tak wielu latach zajmowania się licznymi innymi animacjami spod szyldu Pixara i Disneya. Niemniej jednak stanięto na wysokości zadania i podczas „Iniemamocnych 2” czujemy do postaci te same wartości, jak przy pierwszym ich poznawaniu. Tyle, że protagonistów znamy już bardzo dobrze i tylko czekamy, co jeszcze może się im przytrafić. A szczególnie najmłodszemu członkowi rodziny, którego rozwoju postaci chyba wszyscy byli najbardziej ciekawi.

Nie brakuje także powracających bohaterów drugoplanowych. Potrafiącego władać lodem Mrożona jest chyba jeszcze więcej niż w poprzedniej odsłonie. Za to specyficzna i szykowana Edna Mode, odpowiedzialna za trykoty uzdolnionej familii, pomimo dwóch niedługich scen ze swoim udziałem, otrzymuje niezwykle ważne zadanie. Trudno byłoby jednak znaleźć jej więcej czasu ekranowego, gdy potrzebuje go też garstka nowych kreacji napędzających fabułę.

Iniemamocni (6)
Ciocia Edna zawsze pomoże.
Źródło: filmweb.pl

Tak oto do kanonu głównych postaci dołącza rodzeństwo Deavorów – super zamożny Winston oraz informatycznie uzdolniona Evelyn. Ten pierwszy jest właścicielem jednej z najlepiej prosperujących firm w świecie „Iniemamocnych” i oferuje wiodącym bohaterom szanse na powrót do ratowania świata. Z tym, że teraz będą robić to lepiej, sprawniej i w pełni zgodnie z panującym prawem. Siostra miliardera jest za to jego prawą ręką, bez której byłby nikim. To ona odpowiada za technologiczne funkcjonowanie firmy, a znajdującej się w kłopotach rodzinie Parr proponuje pełne wsparcie techniczne i gadżetowe. Nic tylko korzystać, prawda?

W ten sposób los uśmiecha się w stronę Boba i Helen. Rodzeństwo Deavorów chce ponownie wspiąć herosów na wyżyny chwały i poszanowania, a pierwszym krokiem mają być śmiałe wyczyny Elastyny. Jak się okazuje, to ona działa najsprawniej ze wszystkich znanych nam uzdolnionych postaci, a więc jest furtką do ponownego zyskania uznania wśród społeczeństwa, władz i mediów. Tymczasem na Pana Iniemamocnego czekać będzie inne, wielkie wyzwanie – opieka nad dziećmi i domem. W tym przypadku trudno stwierdzić, co może być trudniejsze…

Iniemamocni (7)
Evelyn i Winston Deavor wyciągają herosom pomocną dłoń.
Źródło: filmweb.pl

Szybko okazuje się, że drobne uliczne występki kieszonkowców to nie to, z czym przyjdzie zmierzyć się Elastynie. W metropolii zaczyna grasować nowy arcywróg podający się jako Ekrantyran. Jego motywacje i zdolności potrafią zjeżyć włosy na głowie, bowiem bez większych problemów potrafi włamać się do systemów elektronicznych i dowolnie nimi sterować. Najczęściej jego celem padają monitory, przez które nadaje hipnotyzujące sygnały omamiające umysły tych, którzy akurat na nie spoglądali.

Jak bohaterowie poradzą sobie z nowym zagrożeniem koniecznie musicie zobaczyć sami w kinie, bo na pewno warto to zrobić. Dwugodzinny seans kompletnie nie nuży, co jest zasługą świetnie dobranych proporcji scen akcji z tymi bardziej przegadanymi, które mają znaczącą wagę dla formowania fabuły lub po prostu dostarczenia humoru. Te pierwsze to szczególnie dialogi uzdolnionej rodziny z Deavorami, podczas których poznajemy nowych bohaterów i realia, w których wszyscy będą się znajdować. To już nie jest działanie na własną rękę, jak w przypadku „jedynki”. Teraz ekipa się rozszerza, a uwagę należy zwracać na wiele więcej czynników.

Iniemamocni (8)
Chcąc wrócić na panteon bohaterów, trzeba rozważyć wiele kwestii.
Źródło: filmweb.pl

Zaś tempo filmu zwalnia równie często podczas sekwencji w rodzinnym domu Iniemamocnych. Podczas gdy Elastyna ratuje świat, Bob musi naprawiać kiepską sytuację sercową Wioli (albo przynajmniej sam uważa, że należy to zrobić), a z Maksem spędza godziny przy rozwiązywaniu matematycznych równań. To jednak nic w porównaniu do niemowlaka Jack-Jacka. Każdy rodzic jest w stanie potwierdzić, że zwykłe brzdące są już nad wyraz kłopotliwe. Co innego, jeśli jest to dziecko superbohaterów i również ma w sobie ukryte moce. W tym przypadku nie są to jedna lub dwie konkretne umiejętności, jak to miejsce ma u pozostałych członków rodziny. Jack-Jack potrafi… dużo więcej. Przekonaliśmy się o tym po części w zwiastunie, jednak bądźcie gotowi na to, że film przyniesie Wam wiele więcej komicznych i szalonych sytuacji z niemowlakiem niepotrafiącym kontrolować swoich zdolności.

Jakbym miał ocenić na oko, sama postać Jack-Jacka wywoływała u widzów więcej śmiechu niż wszystkie pozostałe kreacje razem wzięte. Ale nie ma się czemu dziwić – młodociany był pełną gammą możliwości humorystycznych dla twórców „Iniemamocnych 2”.

Iniemamocni (9)
Pierwsza do akcji rusza ulubienica mieszkańców – Elastyna!
Źródło: filmweb.pl

Fantastyczne jest również to, że choć pierwsza odsłona zadebiutowała już kilkanaście lat temu, to stylistyka tej animacji przełożona jeden do jednego na drugą część zupełnie nie budzi niesmaku. Jasne, widać, że „dwójka” jest dużo bardziej dopieszczona i szczegółowa, w końcu należało wykorzystać współczesne możliwości, jednak w zestawieniu z animacją z 2004 roku wciąż wygląda do niej podobnie. Wychowani na oryginalnych „Iniemamocnych” dostaną to, co widzieli za dzieciaka, a nowi widzowie bez problemów polubią formę stylistyczną cyklu.

Nie potrafię opisać uczucia, które towarzyszyło mi w każdym momencie wykorzystującym motyw muzyczny filmu. Na pewno świetnie go znacie, a nostalgia, którą sobą przywoływał, jeszcze bardziej formowała moją pozytywną ocenę dla tej animacji. Sceny akcji dopełnione są porywającymi utworami, które dodają wszystkiemu doniosłości. Melodie niczym wyjęte z kultowych filmów szpiegowskich to coś, co doskonale budowało klimat „jedynki”, ale robi to również teraz. Nie wyobrażam sobie motocyklowego pościgu Elastyny lub bijatyki Pana Iniemamocnego bez dynamicznej i podkreślającej dramaturgię muzyki. Aż nie chciało się mrugać, aby nie przegapić żadnego ruchu uwydatnionego nagłymi skokami dźwiękowymi.

Iniemamocni (10)
Dodajcie do tego ujęcia brawurową muzykę rodem z filmów szpiegowskich i macie klimat „Iniemamocnych”.
Źródło: filmweb.pl

Czy „Iniemamocni 2” to animacja-kontynuacja wręcz idealna? Niekoniecznie. Jest świetna, a nawet rewelacyjna. Tego na pewno nie można jej odebrać. Jednak nawet ja odczułem pewne bolączki podczas jej oglądania. Nie są one jakieś wielkie, bowiem dzieciaki nawet nie zwrócą na nie uwagi, a dorośli fani bez problemów przełkną ślinę i je przeboleją, ale zrealizowanie filmu perfekcyjnego to w większości przypadków marzenie nie do spełnienia. Choć niewiele brakowało!

Jak każda produkcja akcji, tutaj również doświadczymy co najmniej kilku większych lub mniejszych plot twistów. O ile te drobne nie były zbyt przewidywalne, o tyle jeden kluczowy zwrot pozostawił u mnie pewien niesmak. Przywoływać go oczywiście nie będę, bo z pewnością zrujnowałby Wam zabawę podczas seansu, ale myślę, że po obejrzeniu filmu będziecie wiedzieć, o co chodzi.

Iniemamocni (11)
Ach tak, zapomniałbym. Pojawia się też paru nowych, drugoplanowych superbohaterów!
Źródło: filmweb.pl

Niemniej jednak współczesne kino przyzwyczaiło nas już do nieco obniżonego poziomu oryginalności scenariuszowych. Nie zawsze chodzenie utartymi ścieżkami jest złe, szczególnie gdy ubiera się je w nowe, własne szaty, jednak premiera wyczekiwana przez tyle lat mogłaby pokusić się o coś więcej niż taki lekko rozczarowujący zwrot akcji.

W każdym razie nie niszczy on seansu na tyle, aby nie dostrzec wspaniałości pozostałych elementów składowych „Iniemamocnych 2”. Animacja jest wręcz bardzo dobra i takie kontynuacje chciałbym oglądać częściej. Potwierdza się opinia, że Pixar to jednak wie, co robi. Każdy następny film tego studia utrzymuje wysoki poziom i zabawia miliony dzieci oraz dorosłych. Myślę, że w tym przypadku szczególnie tych drugich, którzy wraz z pierwowzorem z 2004 roku dorastali.

Iniemamocni (12)
Źródło: giphy.com

Teraz mam tylko cichą nadzieję, że kiedyś historia ta stanie się trylogią. Może za kolejne 14 lat, może szybciej, ale byłoby miło i na pewno bym obejrzał!

Moja ocena: 8/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close