Mój filmowy alfabet: C jak Co gryzie Gilberta Grape’a

Nadeszła najwyższa pora, aby ponownie uciec do świata filmów i wybrać z niego coś wyjątkowego. Tak jak w ostatnich postach z serii mieliśmy do czynienia z produkcjami jedynie kilkuletnimi, tak teraz zdecydowałem się na coś naprawdę kultowego. Nie sądzę, aby dało się lepiej określić film z 1993 roku z tak gwiazdorską obsadą, którą mamy okazję podziwiać na ekranie przez niemal pełne dwie godziny opowieści. Jednak najpierw – w jaki sposób wybieram filmy odpowiadające aktualnej literze w alfabecie? Tym razem przyszła pora na C, więc jeszcze długo przed zabraniem się za post musiałem włączyć popularnego Filmweba, na którym regularnie i starannie oceniam wszystko to, co przyjdzie mi obejrzeć, a tam przewertowałem listę wysoko ocenionych przeze mnie pozycji. Zadanie nietrudne, a nawet bardzo przyjemne, bo pozwala mi przypomnieć sobie tytuły, które wyjątkowo mi się spodobały, ale także i te, których obejrzenie było pewnym… nieporozumieniem?

Czytaj dalej Mój filmowy alfabet: C jak Co gryzie Gilberta Grape’a

Parę propozycji na spędzenie Halloween

Halloween można lubić lub nienawidzić. Obchodzić albo nie. Jednak trudno jest nie zgodzić się z tym, że ostatni dzień października to niemal idealna okazja na spędzenie czasu w bardziej straszliwej i mrocznej atmosferze. Kiedy indziej w całym roku najlepiej jest obejrzeć jakiś film bądź serial z gatunku horror lub pograć w grę z zombiakami, jeśli nie właśnie w Halloween? I wcale nie będzie to zahaczać o niezwykle drażliwy temat, który każdego roku wychodzi na wierzch właśnie o tej porze roku. Pogaństwo czy zwykła, niewinna zabawa – to nie ma znaczenia, jeśli chodzi o poświęcenie paru minut lub godzin na dobrą rozrywkę.

Czytaj dalej Parę propozycji na spędzenie Halloween

Doktor Strange: Świat Marvela odwrócony do góry nogami

Nigdy wcześniej nie dokonałem tego z żadnym innym filmem z kinowego uniwersum Marvela. A trzeba przyznać, że jest już ich sporo. Nie wyszło z trzecim Iron Manem, drugą odsłoną Avangers, Ant-Manem ani nawet z majową premierą Wojny bohaterów. Na każdy z seansów udałem się co najmniej tydzień po ich oficjalnym wejściu do kin. Tym razem było inaczej. Długie miesiące oczekiwań, które wypchane były różnego rodzaju zapowiedziami ze strony twórców filmu, a także ciągłe odświeżanie strony internetowej pewnej sieci kin na ponad tydzień przed premierą w zupełności się opłaciło. Zarezerwowałem bilety w najlepszym możliwym miejscu na sali i to w dniu premiery. Teraz Doktor Strange jest już na mojej liście obejrzanych tytułów, a w tej chwili mam zamiar podzielić się osobistymi odczuciami. A  film wywiera ich mnóstwo!

Czytaj dalej Doktor Strange: Świat Marvela odwrócony do góry nogami

Mój filmowy alfabet: B jak Bogowie

Muszę przyznać, że często zdarza mi się popłynąć podczas pisania o interesujących mnie rzeczach, co ostatecznie skutkuje tym, że całość wydukanego przeze mnie tekstu jest na tyle długa iż prawdopodobnie na sam jej widok wystraszyłby się niezwykle wysoki odsetek współczesnych użytkowników internetu. Głównie w tym zasługa narastającego znaczenia obrazu nad słowem pisanym. Przykładem mojej niepohamowanej weny jest ostatni post na blogu, ten o grze Tales from the Borderlands. Jeśli obserwujecie profil Tekstualnie na Facebooku to być może widzieliście statystykę dla wspomnianego wpisu. Był on najdłuższym ze wszystkich dotychczasowych.

Czytaj dalej Mój filmowy alfabet: B jak Bogowie

Mój filmowy alfabet: A jak Avengers

Stale myślę o tym, w jaki sposób mógłbym odpowiednio wypełnić potencjalny niedosyt czytelników mojego bloga względem danej tematyki postów. A jest ich kilka, co sprawia, że jeszcze trudniej jest poświęcić nieco uwagi każdej z nich. Jednak sam wybrałem taki, a nie inny zakres tematyczny, który odpowiada nie tylko moim zainteresowaniom, ale również motywacjom. Nie chcę iść na łatwiznę, a skoro lubię od czasu do czasu trochę popisać – to niech będzie to coś ambitniejszego niż parę zdań mojej opinii w jakiejś jednej dziedzinie. Więc jest po mojemu – piszę własne zdanie w kilku tematach naraz.

Czytaj dalej Mój filmowy alfabet: A jak Avengers