A co, gdybym to ja rozdawał tegoroczne Oscary?

Potraktujcie ten tekst najluźniej jak tylko się da. Choć od czasu do czasu napiszę jakąś filmową recenzję, w której zawrę swoje mniej lub bardziej wyszukane spostrzeżenia dotyczące opisywanych tytułów kinowych, to zdecydowanie nie można nazwać mnie wiarygodnym, rzetelnym i obiektywnym znawcom tematu. Po prostu lubię filmy, a skoro jest okazja, żeby podzielić się wrażeniami w tak prosty sposób, jakim jest blogowanie, to czemu by tego nie robić? Przynajmniej nie tracę wolnego czasu na byle głupoty.

Nieważne, jak bardzo siedzicie w temacie filmów, prawdopodobnie obiło Wam się o uszy, że najbliższej nocy odbędzie się kolejna, dziewięćdziesiąta już gala rozdania najpopularniejszych nagród w branży filmowej. Oscary, dla wielu będące poważnym wyznacznikiem jakości, ale i dla równie wielu znaczące tyle co nic, ponownie, jak co roku, powędrują w ręce najlepszych (według Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej) aktorów, reżyserów oraz innych osób, które w minionych miesiącach wyróżniły się na tle wszystkich aktywnych działaczy tej dziedziny rozrywki.

Oscary 2018 - 1
Źródło: digitalspy.com

Pomyślałem sobie, żeby z tej okazji nieco zabawić się w jednego z członków jury wybierających zwycięzców. Tylko w tym przypadku – mającego decydujący głos, do kogo powędrowałaby statuetka. Zdecydowanie nie będzie to wróżenie, bo do tego potrzebne byłoby bardziej obiektywne podejście. Chcę jedynie wytypować filmy i postacie, które spośród wszystkich nominowanych są najbliższe mojemu skromnemu sercu po licznych seansach odbytych w kinie.

Nie podejmuję się też wybierania najlepszych w kategoriach, w których nie widziałem co najmniej zdecydowanej większości wyróżnionych filmów. To kompletnie mijałoby się z  celem. Jednak fakt, że ostatnimi czasy często odwiedzam kina, sprawił, że i tak jestem w stanie wytypować moich osobistych laureatów w większości z nich.

Nie ukrywam, że jestem nieco ciekaw, jak moi faworyci ostatecznie poradzą sobie podczas oficjalnego rozdania nagród. Kto wie, może nawet uda mi się pokryć swoje typy z tymi, które wyznaczą członkowie Akademii Filmowej?


Najlepszy film – „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri”

Prawdopodobnie najważniejszą statuetkę nocnej gali wręczyłbym twórcom tego niezwykle klimatycznego dramatu z domieszką komedii. Urzekł mnie pod wieloma względami, szczególnie wkupując się w osobiste zamiłowanie do małomiasteczkowej amerykańskiej rzeczywistości. Poza tym najwyższej klasy aktorstwo i intrygująca oraz dająca sporo rozrywki fabuła sprawiają, że pozostałych osiem nominowanych filmów nie przechodzi mi przez myśl, gdy mam konkretnie decydować się na jeden z nich. W ciągu miesiąca zdążyłem obejrzeć „Trzy billboardy…” już dwa razy, co w moim przypadku jest ogromnym wyczynem, więc trzymam mocno kciuki.

Oscary 2018 - 2
Źródło: filmweb.pl
Najlepszy aktor pierwszoplanowy – Gary Oldman („Czas mroku”)

Metamorfoza, jaką przeszedł ten zasłużony brytyjski aktor, aby jak najlepiej przedstawić postać Winstona Churchilla, jest dla mnie nie do pojęcia. Choć różnego rodzaju przemiany u aktorów na rzecz konkretnych filmów zdarzają się nierzadko, to upodobnienie się Oldmana do byłego wyspiarskiego premiera wraz z jego wieloletnim doświadczeniem, które już dawno powinno mu zapewnić statuetkę za całokształt, nie pozostawiają we mnie wątpliwości, że to on najbardziej wyróżnia się spośród nominowanych aktorów. Daniel Day-Lewis w „Nici widmo” też dał radę, ale nie da się ukryć, że otrzymał poważną konkurencję.

Oscary 2018 - 3
Źródło: filmweb.pl
Najlepsza aktorka pierwszoplanowa – Saoirse Ronan („Lady Bird”)

W tej kategorii, w przeciwieństwie do wiodących panów, chyba wszystkie pięć aktorek w jakiś sposób zasłużyły na zdobycie tej cennej nagrody. Maryl Streep to już legenda, Margot Robbie wspaniale odnalazła się jako Tonya Harding, Sally Hawkins w „Kształcie wody” wprost urzeka, a Frances McDormand daje fantastyczny popis silnej i upartej bohaterki z amerykańskich peryferii. Jednak mój Oscar powędrowałby w ręce Saoirse Ronan, która w „Lady Bird” zdobywa z miejsca serca widzów i prezentuje swoją postacią odrobinę z większości cech wyróżniających jej konkurentki do nagrody. Tak młoda, a z takim talentem.

Oscary 2018 - 4
Źródło: filmweb.pl
Najlepszy aktor drugoplanowy – Willem Dafoe („The Florida Project”)

Nominacja tego amerykańskiego aktora jest jedyną, jaką udało się wywalczyć niezwykle ciekawemu dramatowi „The Florida Project”. Choć nie jest on udany pod każdym względem i ma swoje gorsze aspekty, to chyba powinien zostać bardziej doceniony. Cieszy jednak fakt, że wyróżniono Dafoe, który w filmie daje prawdziwy pokaz swoich zdolności aktorskich, a w dodatku wciela się w prawdopodobnie jedyną postać w produkcji, którą polubią wszyscy bez wyjątku. Pozostali bohaterowie potrafią zrazić widza. Aktor w zeszłym roku zagrał też w „Morderstwie w Orient Expressie”, więc to również powinno jakoś pozytywnie wpłynąć na jego wybór.

Oscary 2018 - 5
Źródło: filmweb.pl
Najlepsza aktorka drugoplanowa – Octavia Spencer („Kształt wody”)

Aktorka znana między innymi z serii „Niezgodna” lub „Ukrytych działań” pokazała się w najnowszym filmie del Toro ze zdecydowanie bardzo dobrej strony. Jednak przyznam, że jakoś żadna z pań nominowanych w tej kategorii, łącznie ze Spencer, nie podbiła mojego serca. Ba, mógłbym nawet przemianować nazwę tej nagrody na „Najbardziej wnerwiające kreacje drugoplanowe” i wyróżnić z łatwością Laurie Matcalf z „Lady Bird” oraz Lesley Manville z „Nici widmo”. W każdym razie z całej piątki najbardziej przemówiła do mnie odtwórczyni roli przyjaciółki niemej Elizy w „Kształcie wody”.

Oscary 2018 - 6
Źródło: filmweb.pl
Najlepszy reżyser – Christopher Nolan („Dunkierka”)

Do tej pory jestem pod sporym wrażeniem tego, jak bardzo trafił do mnie najnowszy obraz 47-letniego Brytyjczyka. Jest to chyba wystarczający powód, aby śmiało wręczyć mu Oscara, prawda? Swoje bogate doświadczenie w branży filmowej świetnie wykorzystał przy okazji „Dunkierki”, którą poprowadził do miana niezapomnianego widowiska wojennego. Jeszcze żaden film tego gatunku nie został opowiedziany w tak doniosły, lecz zarazem kameralny sposób. Poza tym bądźmy szczerzy – Nolan wyreżyserował już tak wiele kultowych filmów, że zwycięstwo w tej kategorii nareszcie mu się należy.

Oscary 2018 - 7
Źródło: filmweb.pl
Najlepszy scenariusz oryginalny – „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri”

Jak to jest, że reżyser z Wielkiej Brytanii potrafi tak dobrze oddać klimat i ducha amerykańskiego miasteczka i jego mieszkańców, choć poważne trudności mają z tym urodzeni za oceanem koledzy po fachu? W każdym razie robota Martina McDonagha w przypadku „Trzech billboardów…” stoi niepodważalnie na najwyższym poziomie. Tak, odpowiedzialny jest nie tylko za reżyserię, ale i cały scenariusz, którego przebieg śledzimy przez dwie godziny seansu. A ten jest doskonały od początku aż do końca. Przemyślana, intrygująca i angażująca fabuła jest tym, co zasługuje na wartościowe wyróżnienie.

Oscary 2018 - 8
Źródło: filmweb.pl
Najlepszy scenariusz adaptowany – „Disaster Artist”

Podobne nieporozumienie co w przypadku „The Florida Project”. Świetne działo Jamesa Franco opowiadające o powstawaniu najlepszego z najgorszych filmów w historii kina otrzymało zaledwie jedną nominację. Grzechem byłoby tego nie wykorzystać i nie przydzielić statuetki właśnie dla „Disaster Artist”. Tym bardziej, że od strony scenariuszowej jak najbardziej na to zasługuje. Ukazanie na wielkim ekranie losów tajemniczego Tommy’ego Wiseau nie byłoby możliwe, gdyby nie książka napisana kilka lat temu przez jego przyjaciela – Grega Sestero. Za to scenarzyści, Scott Neustadter i Michael H. Weber, zrobili kawał dobrej roboty, który zaowocował przezabawną, ale i poruszającą historią o niespełnionych marzeniach i upartym dążeniu do celu.

Oscary 2018 - 9
Źródło: filmweb.pl
Najlepsza charakteryzacja i fryzury – „Czas mroku”

Co tu dużo pisać, transformacja Gary’ego Oldmana sama sobie jest warta tego Oscara. I nie zmieni tego fakt, że w „Cudownym chłopaku” starannie oszpecono twarz małego Jacoba Tremblay’a, a w „Powierniku królowej”… nosili kolorowe i dostojne fatałaszki?

Oscary 2018 - 10
Źródło: filmweb.pl
Najlepsza muzyka oryginalna – „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri”

Jak ja kocham klimat prowincji Stanów Zjednoczonych! A na niego składa się w dużej mierze charakterystyczna muzyka w stylu country, której w filmie McDonagha nie brakowało. Odpowiedzialność za nią trzyma na swoich barkach Carter Burwell, który swój wyjątkowy udział w muzyce filmowej ma nieprzerwanie od połowy lat osiemdziesiątych.

Oscary 2018 - 11
Źródło: filmweb.pl
Najlepsza piosenka – „This Is Me” („Król rozrywki”)

Choć jestem równie zakochany w „Remember Me” zaprezentowanej w pięknej animacji Disneya i Pixara „Coco”, to jednak statuetka nieco bardziej należy się utworowi z musicalu z Hugh Jackmanem w roli głównej. Z racji tego, że jest to film o takim, a nie innym gatunku, przepełniony jest różnego rodzaju muzyką, wśród której zdecydowanie najjaśniej bryluje „This Is Me” będące piosenką z łatwością wpadającą w ucho, rytmiczną i porządnie motywującą do działania oraz wiary w siebie.

Oscary 2018 - 12
Źródło: filmweb.pl
Najlepsza scenografia – „Blade Runner 2049”

Jeśli najnowszy „Łowca androidów” ma za cokolwiek otrzymać wyróżnienie Akademii Filmowej, to musi być to właśnie scenografia. I dźwięk, ale o tym później. W każdym razie otoczenie, które widzimy na ekranie przez ponad dwie godziny rewolucyjnego seansu, jest prawdopodobnie jednym z najbardziej charakterystycznych, urzekających i robiących wrażenie na przestrzeni ostatnich lat. Barwy, elementy scenerii i światło są dopieszczone do granic możliwości, co sprawia, że „Blade Runner 2049” jest prawdziwą ucztą dla oczu.

Oscary 2018 - 13
Źródło: filmweb.pl
Najlepsze efekty specjalne – „Strażnicy Galaktyki vol. 2”

Nie byłbym sobą, gdybym nie docenił nominowanego filmu kooperacji Disney-Marvel. Jednak nie jest to najważniejszy wyznacznik mojej decyzji. Prawda jest taka, że jeśli ma się krytycznie podejść do współczesnego kina superbohaterskiego, to zarzucić można mu dużo, ale na pewno nie kulejące efekty generowane komputerowo. A w nich Marvel zdecydowanie przoduje. Najnowsi „Guardians of the Galaxy” to film, na oko, w 95% składający się z CGI, jednak robi to porządnie i nie zraża nawet bardziej sceptycznych widzów.

Oscary 2018 - 14
Źródło: filmweb.pl
Najlepsze kostiumy – „Nić widmo”

Zdziwię się, jeśli to nie ten film wygra w kategorii doceniającej odzież, w której po planie paradowali aktorzy. Będzie to przykre jeszcze bardziej z tego względu, że „Nić widmo” jest filmem stricte opowiadającym o modzie (a szczególnie o sukniach) oraz cenionym projektancie. Zatem jaka inna produkcja powinna mieć lepiej dobrane kostiumy niż ta?

Oscary 2018 - 15
Źródło: filmweb.pl
Najlepsze zdjęcia – „Blade Runner 2049”

Sytuacja dość podobna do tej w kategorii z najlepszą scenografią. Widać, że reżyser i operatorzy kamer zdawali sobie sprawę z tego co robią (rzecz jasna) i świetnie wykorzystali potencjał drzemiący w barwnym, monumentalnym świecie „Łowcy androidów”. Zdumiewającą scenerię wyśmienicie przedstawili w kadrach, których śledzenie na wielkim ekranie było niezapomnianym przeżyciem.

Oscary 2018 - 16
Źródło: filmweb.pl
Najlepszy długometrażowy film animowany – „Twój Vincent”

Trochę patriotycznie, ale kto mi zabroni, prawda? Może być to zaskakujące, ale to właśnie z tą kategorią miałem największy dylemat. Z jednej strony nie da się zaprzeczyć pięknu i fenomenowi „Coco”, który jest animacją wręcz wybitną i z pewnością w najbliższych latach uzyska miano kultowej. Lecz sporym przedsięwzięciem oraz krokiem milowym dla branży filmowej był właśnie „Twój Vincent” wykreowany przez polsko-brytyjski duet reżyserów. Półtorej godziny animacji stworzonej za pomocą ręcznie malowanych obrazów w stylu van Gogha to coś, co powinno zostać należycie docenione. Tym bardziej, że całość powstawała długimi latami!

Oscary 2018 - 17
Źródło: filmweb.pl
Najlepszy dźwięk – „Dunkierka”

Tak jak nowego „Blade Runnera” nie da się zapomnieć pod względem kadrów, tak „Dunkierka” nie potrafi wyjść z głowy jeśli chodzi o wrażenia słuchowe. Wojenne realia przedstawione w filmie Nolana zostały dopełnione przeszywającymi i zapewniającymi stałą niepewność dźwiękami, które towarzyszyły nie tylko żołnierzom u wybrzeża Francji, ale i samym widzom. Ostrzały na lądzie i w powietrzu oraz co rusz przecinające niebo wrogie samoloty wywoływały taki niepokój, że do ostatniej sceny oglądało się film z zapartym tchem.

Oscary 2018 - 18
Źródło: filmweb.pl
Najlepszy montaż – „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri”

Próżno szukać w tym filmie słabszych stron, dlatego i pod względem montażu wyróżnia się na tle większości filmów. Trudno jest mi jednoznacznie określić, dlaczego to właśnie „Trzem billboardom…” należy się ta statuetka bardziej niż, dla przykładu, „Dunkierce” lub „Kształtowi wody”. W każdym razie wiem, że dramat osadzony w małym amerykańskim miasteczku urzekł mnie głęboko pod wieloma filmowymi aspektami, w tym składaniem ze sobą ujęć.

Oscary 2018 - 19
Źródło: filmweb.pl
Najlepszy montaż dźwięku – „Blade Runner 2049”

Głośne, potężne dźwięki przeszywające każdy zmysł i część ciała człowieka to coś, czym dzieło Denisa Villeneuve’a może szczycić się na lewo i prawo, a prawdopodobnie żaden inny tytuł nie będzie w stanie sensownie z nim konkurować. Uznanie w tej kwestii należy się szczególnie dwóm panom – Theo’wi Greenowi oraz Markowi A. Manginiemu. Ich duet łączący świeże spojrzenie (ten pierwszy) z bujnym zapleczem doświadczenia (ten drugi) zapewnił rozpoznawalność „Blade Runnera 2049” nie tylko pod względem wizualnym, ale i dźwiękowym.

Oscary 2018 - 20
Źródło: filmweb.pl

Podsumowując, pokusiłem się o w miarę wiarygodne wytypowanie osobistych zwycięzców tegorocznych Oscarów w dziewiętnastu kategoriach, podczas gdy wszystkich jest o pięć więcej. To i tak świetny wynik! Chodź najwięcej nominacji otrzymał „Kształt wody”, to w moim zestawieniu zgarnąłbym zaledwie jedną statuetkę. Za to wielkim wygranym byłyby „Trzy billboardy…” del Toro, dla których ofiarowałbym cztery wyróżnienia.

Jaka będzie rzeczywistość i na ile moje upodobania pokrywają się z gustem członków Akademii Filmowej, przekonamy się już najbliższej nocy z czwartego na piątego marca. Może doczekamy się również jakichś wielkich zaskoczeń?

Wyróżnienia miesiąca: Październik 2017

Jesień już w pełni się zadomowiła, rok akademicki na dobre rozpoczął, a kilkanaście dni temu przeszliśmy nawet zmianę czasu z letniego na zimowy. To już chyba ostateczna oznaka tego, że na kilka miesięcy należy pożegnać się z ciepłym słońcem oraz chodzeniem wyłącznie w krótkim rękawku lub bluzie. Minione święto 1 listopada pokazało, że to najwyższy czas odkopać ze swoich szaf grubsze kurtki, szale i rękawiczki.

Wyróżnienia miesiąca - Października 2017

Zakończył się październik, co widać i czuć. Jak co miesiąc, postaram się przytoczyć parę ciekawszych faktów lub wydarzeń z minionego miesiąca, aby godnie się z nim pożegnać i na dobre rozpocząć listopad. Wszystko to, co przeczytacie w „Wyróżnieniach miesiąca”, zahacza oczywiście o tematykę bloga, a więc filmy, seriale, muzykę, gry, internet i eventy. Nie zmieniło się nic, dlatego nie ma powodów, aby dalej to przeciągać, więc zacznijmy październikowe podsumowanie!


Film – „Blade Runner 2049”

To była prawdopodobnie najważniejsza premiera tego miesiąca. Chyba, że komuś bliższe są horrory, więc bardziej niecierpliwie oczekiwał na nową „Piłę”. W każdym razie na kontynuację kultowego „Łowcy androidów” z 1982 roku czekano odliczając dni już od ogłoszenia oficjalnej daty wejścia filmu na wielkie ekrany. Nic dziwnego, bo jak już przed chwilą wspomniałem, pierwszy obraz opowiadający historię Ricka Deckarda stał się jedną z najpopularniejszych ikon lat osiemdziesiątych. To tamtego Harrisona Forda miłośnicy kina znają do dziś. Mając w głowie wizję tego, jak wielkim i przełomowym filmem był stary „Łowca androidów”, z sequelem wiązano co najmniej duże nadzieje.

Październik 2017 - Blade Runner 2049
„Blade Runner 2049” zdecydowanie jest arcydziełem światła i kadrów. Ale banku nie rozbił.
Źródło: filmweb.pl

Jak się okazuje po przeczytaniu licznych recenzji publikowanych w sieci – „Blade Runner 2049” dał radę. Większość krytyków, jak i zwykłych widzów, chwali sobie wyjątkowy klimat wręcz przeniesiony z wersji sprzed 35 lat. Dodatkowo wielkim atutem jest scenografia, praca światła w kadrach, jak i sama fabuła, która nie tylko jest interesująca sama w sobie (dotyka spraw ludzkiej egzystencji i psychologii, a to nie byle co) lecz dodatkowo jest bardzo dobrym „przedłużeniem” wydarzeń znanych sprzed lat. Nie czujemy się, jakbyśmy oglądali zupełnie inną, oderwaną historię. Pojawiają się pewne kwestie łączące obie fabuły, co pozostaje wyjątkową gratką dla wielbicieli oryginalnej ekranizacji.

Jednak pomimo tylu głosów aprobaty, „Blade Runner 2049” nie okazał się finansowym sukcesem. Włodarze Warner Bros. liczyli na zdecydowanie większe zyski niż te, które ostatecznie do nich wpłynęły. Przykładem może być sam weekend otwarcia (4-6 października), kiedy to dochody ze sprzedaży biletów na całym świecie okazały się być mniejsze o około 15 milionów dolarów względem przedpremierowych oczekiwań. I choć po piątku (dniu premiery), wyglądało na to, że wszystko pójdzie po myśli, to później okazało się, że pierwsze świetne wyniki zawdzięczano fanom wersji z 1982 roku, którzy czym prędzej udali się na nowego „Łowcę androidów”, zaś nowa, młodsza widownia nie okazywała zbyt wielkiego zainteresowania, co stało się głównym powodem finansowego rozczarowania.


Serial – „Mindhunter”

Odczuwacie właśnie klasycznego kaca serialowego wywołanego przez obejrzenie wszystkich nowych odcinków „Stranger Things”? W takim razie niczego się nie bójcie, bo platforma Netflix przybywa na pomoc z wieloma propozycjami, które mogą zająć Wasze myśli do czasu, gdy o kolejnej kontynuacji serialu z dzieciakami zrobi się głośniej. Wśród tych wielu możliwości, które oferuje najpopularniejszy serwis streamingu filmów i seriali, znaleźć można zupełnie nowy, jeszcze ciepły tytuł, który szturmem podbił serca widzów. Mowa tutaj o „Mindhunterze”, którego pięć minut trwa już niemal od miesiąca, a słuch o tej produkcji nawet nie niknie.

Październik 2017 - Mindhunter
Czy Netflix musi wypuszczać same dobre seriale?
Źródło: imdb.com

Przyczyn sukcesu owego serialu można wyliczyć co najmniej kilka. Już przed premierą spodziewano się całkiem dobrych wyników obejrzeń, jako że producentem wykonawczym i reżyserem czterech ze wszystkich dziesięciu odcinków jest David Fincher. Nazwisko to jest obecnie dobrze znane wśród osób wykazujących większe zainteresowanie współczesnym kinem. To właśnie ten człowiek odpowiedzialny jest za kilka kultowych dzień, takich jak „Siedem”, „Podziemny krąg”, „The Social Network” i „Dziewczyna z tatuażem”. W swoim dorobku ma również parę odcinków „Gry o tron”, co sprawia, że jego filmografia robi piorunujące wrażenie.

Wracając jednak do samego „Mindhuntera” – oprócz wizjonerstwa Finchera, sporą rolę odgrywa tutaj również sama fabuła opowiadająca o losach dwóch agentów FBI – Holda Forda i Billy’ego Tencha, którzy specjalizują się w poszukiwaniu i ściganiu seryjnych morderców. W ciągu dziesięciu odcinków serialu muszą stawić czoła nie lada wyzwaniom, aby zrozumieć intencje i psychikę owych kryminalistów. Jak nie ukrywają widzowie oraz krytycy – serial posiada bardzo mroczny, sensacyjny klimat, a same wątki prowadzone są w ciekawym, nieszablonowym stylu. Dla niezdecydowanych warto przytoczyć jeszcze wyjątkowo pozytywne oceny w serwisach tematycznych, gdzie przyznawane są noty rozpoczynające się od 8 punktów na 10 możliwych.


Muzyka – Polskie playlisty na Spotify

Niezwykle popularna platforma oferująca miliony piosenek wykonawców z całego świata nie spoczywa na laurach i cały czas się rozrasta. Co z tego, że aktualnie trudno o większego konkurenta na rynku dla Spotify? Miejsce lidera zajmuje bezapelacyjnie, jednak jak wiadomo – prędzej czy później może się to zmienić. Stąd też trzeba mieć na uwadze, że o użytkowników należy starać się nieprzerwanie. W październiku zrobiono większy krok w stronę nas, Polaków, o których zawalczyć chcą właściciele serwisu Spotify.

Październik 2017 - Spotify
Co może być lepszego na jesienny wieczór niż playlista z polskimi hitami?
Źródło: facebook.com/spotifypl

Od bardzo dawna zauważyć można, że platforma oferuje między innymi playlisty dostosowywane specjalnie pod lokalny rynek. W tym przypadku – konkretny kraj. Trochę przyszło nam czekać nim skupiono się na Polsce, jednakże cierpliwość (jak zwykle) została nagrodzona i od dobrych kilku tygodni mamy okazję wsłuchiwać się w specjalnie układane i aktualizowane listy piosenek o różnych tematykach, które dostępne są do odsłuchu wyłącznie w naszym kraju. Tak oto nie musimy już monotonnie tworzyć swoich własnych playlist wyszukując odpowiednich kawałków albo zdawać się na innych użytkowników, którzy udostępniają swoje muzyczne spisy. Teraz najlepsze utwory znajdują za nas również specjalnie opłacani pracownicy Spotify, którzy tworzą kilkadziesiąt wielotematycznych list.

Do naszej dyspozycji oddano około 40 składanek, wśród których każdy znajdzie coś dla siebie. Większość z nich zawiera polskie utwory – te nowe, jak i kultowe. Nie brakuje tutaj playlist dla miłośników lokalnego rapu, klasycznego lub współczesnego rocka, czy też alternatywy. Dla chcących być na czasie powstaje również składanka z najnowszymi singlami, których premiery odbyły się na dniach. Te, jak i wiele więcej oficjalnych propozycji od Spotify znajdziecie bezpośrednio na platformie. Jest czego posłuchać!


Gra – „South Park: Fractured But Whole”

Druga odsłona komputerowych przygód bardzo specyficznych dzieciaków z miasteczka South Park to zdecydowanie jedna z moich najważniejszych premier tego roku. Co zarazem nie oznacza, że z zapartym tchem i gotówką w dłoni czekałem na godzinę zero, gdy tytuł oficjalnie został udostępniony kilka tygodni temu. Owszem, mam zamiar zagrać w dostojnie brzmiące „Fractured But Whole”, jednak póki co skutecznie powstrzymują mnie przede wszystkim dwie kwestie. Mój sprzęt komputerowy nie jest już najmłodszy, a cena za grę wręcz szokuje. Nie wiem jak to się stało, że żyjemy już w czasach, gdy gry na PC-ty kosztują wręcz tyle samo, co wersje konsolowe. Doskonale pamiętam, jak kilka lat wstecz można było spokojnie za stówkę z groszami nabyć premierowy tytuł. Teraz czasem nie starcza to nawet na DLC…

Październik 2017 - South Park: Fractured But Whole
Wcześniej jako elfy i rycerze, teraz superbohaterowie. Pora na nową część gry „South Park”!
Źródło: gry-online.pl

Absurdalna i komiczna pierwsza część serii gier „South Park” była na tyle niesamowita, że zakochałem się w niej po uszy i zagrywałem się nawet po parę godzin w ciągu jednego posiedzenia. Co w moim przypadku jest nie lada wyczynem. Liczę na to, że z mającym premierę 17 października „Fractured But Whole” będzie podobnie. Tym bardziej, że recenzje i opinie są pozytywne. Zauważa się często, że kontynuacja gry usprawniła niejeden mankament ze „Stick of Truth”, a nawet ulepszono pewne mechaniki i działania. Tak oto nie trudno zauważyć żywsze i bardziej rozwinięte sceny pojedynków, czy też nowe funkcje, jak między innymi wyjątkowa wersja aplikacji Instagram, którą przekształcono na southparkowe realia.

Jednak z tego wszystkiego najbardziej interesuje mnie kwestia fabularna, która w „Kijku Prawdy” nie zawiodła pod żadnym względem. Było ciekawie od początku do końca, a pomiędzy nie brakowało nonsensownego humoru, zwrotów akcji i wielu innych. Zostałem wciągnięty w stu procentach, co również chciałbym poczuć we „Fractured But Whole”. Ale co do tego będę musiał przekonać się na własnej skórze, gdy w końcu zdecyduję się na ponowne wskoczenie do świata Cartmana i spółki.


Internet – Ankiety na Instagramie

Nie wiesz, którą sukienkę założyć na dzisiejszy wieczór, w jaką grę komputerową zacząć grać lub choćby co zjeść na obiad? Trudno jest Ci się jednoznacznie określić i cenisz sobie sugestie innych osób? Problem w tym, że nie zawsze masz kumpla przy boku, aby mógł szybko doradzić w różnych sytuacjach. Dlaczego więc w poszukiwaniu opinii od osób trzecich nie wykorzystać internetu? A dokładniej aplikacji na swoim smartfonie! Tym bardziej, jeśli jest nią Instagram, a więc program, który używany jest przez większość posiadaczy nowoczesnych telefonów komórkowych. A przynajmniej wśród pokoleń, które nie są na bakier z nowinkami technologicznymi.

Październik 2017 - Ankiety na Instagramie
Pozwól innym zabrać głos na Instagramie!
Źródło: blog.instagram.com

Na początku zeszłego miesiąca twórcy popularnej aplikacji do dzielenia się zdjęciami i nagraniami wideo udostępnili najnowszą funkcję, która szturmem zaczęła być testowania, a następnie regularnie używana przez wielu posiadaczy smartfonów. Chodzi o ankiety, które od kilku tygodni są nową opcją dostępną w tak zwanym Instagram Stories, a więc kalce innej aplikacji – Snapchata. Teraz, gdy chcemy dodać fotkę lub filmik do swoich zdarzeń (dostępnych wyłącznie przez 24 godziny), możemy zamieszczać na nich pytania oraz odpowiedzi, z których wybierać mogą odbiorcy naszych relacji. Dzięki temu problemy przytoczone w pierwszym zdaniu nie są już tak wymagające.

Założenie jest proste i, jak widać po używalności, bardzo odpowiadające oczekiwaniom użytkowników. Osoba zamieszczająca ową ankietę widzi, jak zagłosowały dane osoby, co wiąże się z możliwością śledzenia na żywo wyborów odpowiedzi w formie procentowej. Zaś dla głosujących jest to o tyle ciekawe, że nierzadko faktycznie pomagają w decyzjach. Dla niektórych może być to trochę dziwne, jednak prawda jest taka, że większość osób odbiera to jako kolejną niewinną zabawę spośród wielu innych dostępnych w aplikacji.


Wydarzenie – Tofifest 2017

Torunianie z pewnością słyszeli i prawdopodobnie jeszcze do tej pory słyszą co nieco o wydarzeniu, jakim jest ów Międzynarodowy Festiwal Filmowy. Trwający już nieprzerwanie od 2002 roku Tofifest to jeden z największych eventów odbywających się w grodzie Kopernika, który przyciąga za sobą rzeszę miłośników kina niezależnego. To właśnie tego dotyczy ten festiwal – filmów zupełnie niepodpinających się pod miano komercyjnych, a więc trafiających do węższego, lecz wciąż niezwykle bogatego grona odbiorców. Widać to na przykładzie liczebności uczestników, którzy co roku w październiku zjawiają się w Toruniu, aby obejrzeć liczne seanse odbywające się w kilku miejscach miasta jednocześnie, a także spotkać i wysłuchać wielu utalentowanych aktorów, reżyserów i ludzi kina, którzy stanowią część licznych atrakcji festiwalu.

Październik 2017 - Tofifest 2017
To była już piętnasta edycja tego festiwalu!
Źródło: facebook.com/tofifest

Skala wydarzenia z roku na rok powiększa się, co oczywiście jest zasługą coraz bardziej utartej renomy Tofifestu nabywanej w ciągu ostatnich piętnastu lat, ale swój wkład w sukces mają także wspomniane osobistości, które zjawiają się między innymi na otwartych spotkaniach organizowanych przez wszystkie dni festiwalu. Tak oto w tym roku można być zobaczyć na żywo Marka Koterskiego (filmy „Dzień świra” i „Baby są jakieś inne”), Jana Englerta („Katyń” i „Bogowie”), Macieja Stuhra („Listy do M.”, „Planeta singli” lub serial „Belfer”), Małgorzatę Kożuchowską (seriale „Prawo Agaty”, „Druga szansa” i „Rodzinka.pl”) oraz wielu innych gości, których cała lista została podana na oficjalnej stronie eventu.

Co roku podczas ponad tygodnia Tofifestu prezentowanych jest kilkadziesiąt filmów niezależnych podzielonych na bloki tematyczne. Dzięki temu w prostszy sposób można odnaleźć interesujące daną osobę propozycje kinowe, mając przy okazji pewność, że nie pominie się żadnego istotnego seansu. Nie da się ukryć, że toruński festiwal jest jednym z ważniejszych wydarzeń w ciągu roku dla każdego miłośnika sztuki filmowej.