„Jak wytresować smoka 3” – Dość przewidywalne, ale ściskające za serce zakończenie historii

Szybką opinię na Filmwebie tuż po seansie ostatniej części smoczej trylogii ubrałem następujące słowa: „Top 3 pełnometrażowych animacji: Cała trylogia ‚Jak wytresować smoka’.”. Dla wielu może być to kontrowersyjne stwierdzenie, jako że przez dziesiątki lat powstało mnóstwo filmów animowanych, które do dzisiaj brylują w ścisłej czołówce kinowych pozycji. Szczególnie mam tutaj na myśli disneyowskie perełki pokroju „Króla Lwa”, jak i współczesne fenomeny typu „Kraina lodu” lub „Zwierzogród”. Jednak moje zafascynowanie produkcją DreamWorks nie wzięło się znikąd.

Seria „Jak wytresować smoka” to najlepsze, co mogło spotkać tę wytwórnię. Już pierwsza część osiągnęła globalny sukces i zdołała przebić się do mainstreamu. Istnieją nadal osoby, które nie kojarzą przeuroczego Szczerbatka i jego właściciela Czkawki? Animacja szybko podbiła serca widzów, przez co druga, a obecnie nawet trzecia odsłona przygód, ściągały do sal kinowych tłumy dzieciaków i dorosłych.

Jak wytresować smoka 3 (1)
Gotowi na kolejną przygodę człowieka i smoka?
Źródło: filmweb.pl

Od premiery pierwszego „poradnika do wychowywania fikcyjnych stworzeń” minęło już bowiem całe dziewięć lat, więc niejeden młodociany mógł w tym czasie ukończyć osiemnastkę, jak nie więcej. A niemożliwe jest, by nie być zainteresowanym kolejnymi losami ukochanych bohaterów, których poznało się jeszcze w 2010 roku. Tym bardziej, że zaledwie parę dni temu do kin weszło głośne zwieńczenie całej opowieści.

Oryginalna i przepiękna stylistycznie animacja, czasem głupawe, jednak niemal zawsze trafione poczucie humoru oraz niebanalne zobrazowanie więzi między ludźmi a smokami, połączone z dużą dozą wyobraźni, sprawiły, że do dzisiaj „Jak wytresować smoka” jest moją ulubioną pozycją wśród wszystkich pełnometrażowych animacji. I uważam, że długo nic tego nie zmieni. O ile w ogóle kiedyś do tego dojdzie!

Jak wytresować smoka 3 (2)
Udało się przekonać mieszkańców Berk do życia ze smokami, ale to nie koniec problemów.
Źródło: filmweb.pl

W najnowszej części, owianej podtytułem „The Hidden World”, wszystkich wymienionych aspektów również nie brakuje. Twórcy filmu przez lata doskonale zdali sobie sprawę, za co rzesze kinomaniaków uwielbiają smoczą serię, dlatego też po raz ostatni postanowili dostarczyć nam wszystkie najlepsze elementy składanki z podwójną siłą rażenia.

Zaczynając od ludzkich postaci, każdemu postarano się oddać jak najwięcej ekranowego czasu, który mniej lub bardziej został odpowiednio wykorzystany. Niezbyt zdrowe na umyśle rodzeństwo Szpadka i Mieczyk po raz kolejny bujają w obłokach zaniżając średni poziom inteligencji wszystkich mieszkańców wyspy Berk, przy czym nie stronią od wzajemnego obrzucania się obelgami. Typowe, kochające się na zabój bliźniaki.

Jak wytresować smoka 3 (3)
Na ekran powracają oczywiście wszyscy członkowie Jeźdźców Smoków.
Źródło: filmweb.pl

Dość po macoszemu potraktowano paru innych bohaterów – Sączysmarka, Śledzika, czy poznanych we wcześniejszej części serii Valkę (matkę Czkawki) oraz Ereta (niegdyś wroga, a teraz sprzymierzeńca smoków). Ich wątki raczej zepchnięte są na dalszy plan, a pojawiając się na ekranie stanowią raczej źródło głupkowatych żartów sytuacyjnych, które czasem potrafią rozbawić, a kiedy indziej nie wywołują nawet lekkiego uniesienia kącika ust. Nie zmienia to jednak faktu, że postacie te są na tyle obecne w opowiadanej historii, że nie zapominamy o ich istnieniu i faktycznie kibicujemy im w trakcie każdej kolejnej potyczki z nieprzyjaciółmi.

Mam jednak wrażenie, że twórcy animacji woleli nieco więcej czasu podarować parze głównych ludzkich bohaterów, a więc samemu Czkawce i jego partnerce Astrid. W „Jak wytresować smoka 2”, choć mieli swoje momenty, ich wątek miłosny nie był uwydatniany tak, jak tym razem. Co jest oczywiście zmianą na plus, ponieważ pozwoliło to na wplecenie motywu ślubu, którego, jakby nie patrzeć, fani oczekują przed ostatecznym zamknięciem trylogii. Astrid w filmie pełni niezwykle ważną rolę motywującą dla Czkawki, którego osobowość, jak wszyscy dobrze wiemy, jest pełna wątpliwości. Dzięki dzielnej i odważnej dziewczynie jest jednak w stanie nad wszystkim zapanować i zmierzyć się z odpowiedzialną funkcją nowego wodza Berk.

Jak wytresować smoka 3 (4)
Relacja Czkawki i Astrid zostaje wystawiona na poważną próbę.
Źródło: filmweb.pl

Co by jednak nie mówić na tematy międzyludzkich relacji w „Jak wytresować smoka 3”, nadal na pierwszy plan wysuwa się więź dorosłego już Czkawki ze swoim smokiem Szczerbatkiem. Jest to coś, co zobaczyć chcą wszyscy fani wybierający się na seans do kina. Ponowne ujrzenie potężnej, ale i niezwykle urokliwej Nocnej Furii. A fakt, że już w zapowiedziach zdradzono nam jeden z głównych wątków filmu – zaloty Szczerbatka do napotkanej białej smoczycy, sprawił, że jeszcze nigdy tak niecierpliwie nie oczekiwało się na nową część jakiejkolwiek animowanej serii.

Jak się w praktyce okazuje – warto było tuptać nogami. Szczerbatek, jak już ma w zwyczaju, kompletnie pochłania serca widzów swoją rozbrajająca osobowością. Gdy miejsce ma sytuacja poważna i tylko Nocna Furia jest w stanie nad nią zapanować, to robi to bez problemu, jako że zdążył już zdobyć miano Smoczego Króla. Jednak dla kontrastu w „czasie wolnym” od widowiskowych potyczek z nieprzyjaciółmi, Szczerbatek zamienia się w urokliwe i potulne stworzenie o zwyczajach żywcem zaczerpniętych od kotów lub psów. Aportowanie metalowej, sztucznej nogi Czkawki? Świetna zabawna! Pomrukiwanie niczym rasowy kocur? Też się znajdzie. Nocna Furia, choć pozostaje smokiem mającym potężną moc, to jednak swoją osobowością sprawia, że chyba każdy chciałby mieć takiego pupila na wyłączność. Dodajmy do tego jeszcze przezabawne gagi podczas flirtowania z napotkaną Białą Furią, a otrzymamy naprawdę poruszającą, komediową kreację najwyższych lotów.

Jak wytresować smoka 3 (5)
Na to czekali wszyscy fani. Czy Szczerbatek też znajdzie swoją drugą połówkę?
Źródło: filmweb.pl

Coś, o czym warto wspomnieć i co mi bardzo się spodobało podczas seansu, to widoczne zazębianie się fabuł smoczej trylogii. W szczególności z częścią drugą. Wraz z nowym czarnym charakterem – Grimmelem, powraca wątek łowców, a więc ugrupowania mającego na celu schwytanie wszystkich żyjących smoków. Jak się okazuje wbrew poprzedniej odsłonie, pokonany Drago przewodzący łowcom wcale nie był największym zagrożeniem, z którym mogli spotkać się mieszkańcy Berk. Nawet tropiciele smoków zachowują wielką ostrożność względem najbardziej nieposkromionego pogromcy latających stworzeń – wspomnianego Grimmela.

Wytłumaczone zostaje, że Drago i jego grupa mieli na celu wyłącznie kolekcjonowanie różnych gatunków smoków. Za to nowo przedstawiony siwowłosy złoczyńca po prostu chce je wszystkie zgładzić. Tak więc Czkawka i reszta Jeźdźców stają przed poważnym zagrożeniem, tym bardziej, że głównym celem Grimmela staje się Szczerbatek – jedyna Nocna Furia, która nie została jeszcze przez niego zamordowana.

Jak wytresować smoka 3 (6)
Nowy czarny charakter faktycznie jest najniebezpieczniejszym z dotychczasowych, jednak czuć pewne znużenie tą samą koncepcją.
Źródło: filmweb.pl

Jakby nie patrzeć, wątek fabularny dość ściśle pokrywa się ze scenariuszem „Jak wytresować smoka 2”, co najprawdopodobniej jest największą wadą zakończenia trylogii. Postanowiono pójść o krok dalej i zamiast zagrożenia w postaci więżenia smoków, mamy tu do czynienia z ich zgładzeniem. Nie ma co ukrywać, jak na zwieńczenie historii jest to bardzo poważne i kulminacyjne niebezpieczeństwo, jednak tak naprawdę sam pomysł nie jest zbyt oryginalny i wychodzący poza schematy. Po raz kolejny Czkawka i Szczerbatek muszą mierzyć się ze złoczyńcom o kompletnie odmiennych poglądach, co wiąże się z zabawą w kotka i myszkę, którą przerabialiśmy już pięć lat temu przy drugiej odsłonie serii.

Nieco ten mało pomysłowy scenariusz ratuje wątek tytułowego „Hidden World”, do którego chcą zmierzać bohaterowie. Już na początku filmu dowiadujemy się, że odkąd mieszkańcy wyspy Berk przygarniają napotkane smoki, wioska zaczyna nie radzić sobie z przeludnieniem. W efekcie kilku retrospekcji, w których mamy okazję zobaczyć i usłyszeń świętej pamięci Stoika – ojca Czkawki, mieszkańcy pod namową głównego bohatera serii postanawiają pozostawić swoje dotychczasowe miejsce zamieszkania i odnaleźć ukrytą krainę, w której smoki i ludzie mogliby egzystować ze sobą bez żadnych zmartwień. Problemy są dwa – nie wiadomo, gdzie owa kraina się znajduje oraz czy w ogóle istnieje.

Jak wytresować smoka 3 (7)
Niewielka wyspa Berk już nie wystarcza dla wszystkich Wikingów i ich smoków.
Źródło: filmweb.pl

Nowej części „Jak wytresować smoka” na pewno nie brakuje tego, co zawsze fanów zachwycało. Stąd też jestem przekonany, że każdy miłośnik opowieści będzie się świetnie bawił na seansie „The Hidden World”. Wizualnie film nadal potrafi cieszyć oczy, w szczególności podczas jednej ze scen mniej więcej w połowie emisji. Nie można zarzucić twórcom braku wyobraźni i fantazji, jako że potrafią wykreować naprawdę bajeczne, kolorowe i zapierające dech w piersiach lokalizacje, które na wielkim ekranie ogląda się z radością kilkuletniego dziecka.

Warte nadmienienia są również dopracowane detale, które rzucają się w oczy przede wszystkim przy zbliżeniach na bohaterów. Łuski Szczerbatka pięknie mienią się w padających promieniach słońca, a u Czkawki zauważyć można nawet lekko powiewający na wietrze niezbyt gęsty zarost. Choć są to szczegóły, bez których film pewnie nie straciłby na ogólnej wartości, to jednak tego typu dopracowanie widoczne na wielkim ekranie jest godne spostrzeżenia i docenienia.

Jak wytresować smoka 3 (8)
Seria „Jak wytresować smoka” od zawsze potrafiła wizualnie nacieszyć oko.
Źródło: filmweb.pl

Na koniec należy napisać coś jasno i klarownie. Finał filmu jest tym, czego wszyscy oczekiwaliśmy i na co faktycznie zasłużyliśmy, jako wielomilionowi fani serii. Poza falami śmiechu przy paru komediowych scenach, niektórzy mogą obejść się bez żadnych zauważalnych odczuć emocjonalnych. Wszystko jednak zmienia się kompletnie przez zwieńczenie historii w ostatnich kilkunastu minutach, które naprawdę robi robotę.

Oczywiście nie chcę Wam opisywać tego, co wówczas się dzieje. To po prostu trzeba zobaczyć samemu, aby nie zepsuć sobie fantastycznych doświadczeń, na które wiernie czekaliśmy od premiery pierwszej części „Jak wytresować smoka”. W każdym razie przygotujcie się na łzy napływające do oczu z naprawdę skrajnych powodów. Najpierw doznać musimy wzruszenia spowodowanego najczystszym smutkiem, aby ostatecznie jeszcze bardziej docenić emocjonalny motyw więzi przyjaźni skrupulatnie budowany na przestrzeni wszystkich trzech filmów.

Jak wytresować smoka 3 (9)
Jak zakończy się fantastyczna przygoda tej dwójki?
Źródło: filmweb.pl

Moje oczy autentycznie stały się bardziej wilgotne, gdy w pełni przyswoiłem sobie myśl, że oglądam właśnie ostatnie sceny zamykające całą opowieść. Czy było to spowodowane moją wyjątkową sympatią skierowaną do tego dzieła wytwórni DreamWorks? Po części prawdopodobnie tak, bo w końcu twórcy na przez lata budowali związek widza z bohaterami serii. Jednak i oni stanęli na wysokości zadania pod względem scenariuszowym i technicznym w kontekście finałowych scen. Musieli mieć świadomość tego, że tych ostatnich kilkanaście minut jest wyczekiwane od lat przez miliony widzów, a potem na wiele kolejnych zostanie przez nich zapamiętane i przywoływane na myśl o tej animacji.

Reasumując, jeśli szukacie opinii na temat ostatniej części smoczej historii, która zachowa jak najwyższy poziom obiektywizmu, to raczej nie jest to ten tekst. Ale nic na to nie poradzę. Od bardzo dawna powtarzam, że filmy o losach Czkawki i Szczerbatka są moimi ulubionymi animacjami i zdania nie zmieniam. Choć świadom jestem, że nie jest to produkcja doskonała, szczególnie pod względem dość przewidywalnego scenariusza, to jednak nawet takie potknięcia jestem w stanie wybaczyć. I mam nadzieję, że Wy, podczas seansu w kinie, również będziecie się świetnie bawić.

Moja ocena: 9/10

Reklamy

10 kinowych blockbusterów tego roku, na które czekam jak dziecko

Nie będę ukrywał. Uwielbiam chodzić do kina na wysokobudżetowe produkcje. A nierzadko idą one w parze z wątpliwą jakością. Nikomu raczej obcy nie jest fakt, że tego typu filmy są po prostu nastawione na czysty zysk. Dopiero dalej stawiają kreowanie potężnej społeczności fanowskiej i tworzenie nowych wzorców kinematografii. Czy jest to coś, za co miłośnicy kina powinni być źli? Skądże. To jak najbardziej logiczna praktyka. Nierozsądne byłoby pakować w jakiś tytuł grube miliony, by potem nie zarobić ich z nawiązką. A że współcześnie pojawia się coraz więcej koncernów o potężnych finansach, to i do sal kinowych coraz więcej blockbusterów się wpuszcza.

Blockbustery 2019 (1)

Zawsze był, jest i będzie na nie popyt. Wszystko swoje początki miało w Kinie Nowej Przygody w latach 70. ubiegłego wieku z pionierskimi „Gwiezdnymi Wojnami” i „Flashem Gordonem” na czele. Ludzie pragną rozrywki, więc dostają jej coraz więcej. I tak, ja sam bardzo jej pożądam. Dlatego też lubię od czasu do czasu zastąpić ambitny seans dramatyczno-filozoficzny jakąś animacją bądź przygodówką wypakowaną po brzegi komputerowo generowanymi efektami.

I o jejku, ten rok będzie istnym rajem dla chcących odprężyć się w kinie z kubełkiem popcornu w jednej ręce i colą w drugiej! Przeglądając zapowiedzi filmowe na 2019 zdałem sobie sprawę, jak wiele blockbusterów czeka na nas w najbliższych miesiącach. Chcąc obejrzeć je wszystkie, trzeba by do kina wybierać się przynajmniej dwa razy w miesiącu, co według statystyk, mocno zaburzyłoby kulturalny plan budżetowy przeciętnego Kowalskiego.

Blockbustery 2019 (2)
Źródło: lodz.naszemiasto.pl

W natłoku tych licznych super-produkcji, postanowiłem wybrać dziesiątkę tych, na które moim zdaniem najbardziej będzie opłacało się wydać ciężko zarobione pieniądze. Dziesięć, bo mniej już po prostu nie jestem w stanie, jako że część mojego serca kinomaniaka mocno bije dla tych tytułów. A i tak trochę już je zraniłem, gdy musiałem odrzucić parę innych.


„Jak wytresować smoka 3”

Gdy ktokolwiek, kiedykolwiek, pyta mnie o ulubioną współczesną animację, nie zastanawiam się dwa razy. Pierwsza część familijnej produkcji od DreamWorks rozczuliła mnie już przy pierwszym seansie. Pokochałem urok tej opowieści, jej przeróżnych bohaterów z charakterystycznymi i wyjątkowymi smokami na czele oraz styl wizualny. Po sprawdzeniu, ile czasu minęło już od premiery pierwszego poradnika do tresury fikcyjnych stworzeń, byłem w ciężkim szoku. To już całej dziewięć lat!

Blockbustery 2019 (3)
Źródło: reddit.com

Długie cztery kazano wyczekać, aby zobaczyć kontynuację losów Czkawki i Szczerbatka. Nie żałowałem tego czasu, bo druga odsłona spodobała mi się tak samo, jak pierwowzór, co u sequeli jest rzadkością. Rozszerzenie profilów głównych bohaterów i wartka akcja szczególnie w drugiej połowie seansu mocno zapadły mi w pamięci, a po ogłoszeniu prac nad zakończeniem trylogii, byłem wniebowzięty.

Jednak znów należało sporo czekać. O ile pamięć mnie nie myli, orientacyjną datę premiery „Jak wytresować smoka 3” przekładano co najmniej parę razy. Teraz jednak odwrotu już nie ma, bowiem ostatnia część serii zadebiutuje w polskich kinach już 15 lutego. Możecie być pewni, że zasiądę w sali kinowej na jednym z pierwszych pokazów.


„Kapitan Marvel”

Chciałem o tym wspomnieć już we wstępie, ale tak jakoś mi się zapomniało. Więc robię to teraz. Tak, na tej liście brylować będą przede wszystkim produkcje superhero od Marvel Studios oraz, co za tym poniekąd idzie, tytuły od Disneya. Halo, przyznajcie sami. Czy istnieje obecnie inny dystrybutor, który tak zalewałby nas porządnymi blockbusterami?

Blockbustery 2019 (4)
Źródło: polygon.com

„Kapitan Marvel” będzie już dwudziestym pierwszym (!) filmem wchodzącym w skład Marvel Cinematic Universe. Od ostatniego Ant-Mana w zeszłe lato, przyszło nam poczekać dłużej niż zazwyczaj na kolejny rozdział prężnie rosnącego świata superbohaterów. Heroska grana przez znakomitą Brie Larson będzie pierwszą kobietą, która otrzyma własny tytuł w MCU. Konkurencyjny wydawca, DC Comics, w tej kwestii wygrał wyścig wystawiając swoją Wonder Woman w jej własnym filmie w czerwcu 2017 roku. Był to strzał w dziesiątkę, bo superbohaterskie kino bardzo potrzebowało silnych żeńskich postaci. Ciekawe, czy porównywalny sukces (a może i większy?) odniesie „Kapitan Marvel”.

Choć zwiastuny średnio przypadły do gustu lwiej części fanów, to oczekiwania są wysokie. W dużej mierze dlatego, że pani z nadludzkimi umiejętnościami jest kreowana na wybawicielkę Ziemian po wydarzeniach z ubiegłorocznej „Wojny bez granic”. W kinach już w Dzień Kobiet – 8 marca!


„Dumbo”

Na ten seans wybiorą się dwie grupy widzów. Pierwszą stanowić będą dorośli, którzy na oryginalnej animacji Disneya byli wychowywani. Druga składać się będzie z ich dzieci, które być może będą miały dopiero pierwszą okazję na styczność z latającym słonikiem. Pewne jest jednak to, że wszystkich na napisach końcowych dopadnie jeden, ten sam efekt – strumienie łez.

Blockbustery 2019 (5)
Źródło: imdb.com

Film animowany z 1941 roku nie tylko jest wzruszający, ale i bardzo dramatyczny. Pomimo umiejscowienia zwierzęcia jako głównego bohatera, porusza się w nim wiele niezwykle istotnych, ludzkich tematów, które potrafią dorwać się do uczuć każdego z widzów. Dlatego nie dziwi mnie to, że przeglądając wątki na forach o tym filmie, dużo osób deklaruje, że uda się na niego właśnie po to, aby na nowo przeżyć rozdzierającą emocjonalnie historię.

Tym razem w wersji aktorskiej z Colinem Farrellem, Michaelem Keatonem, Dannym DeVito i Evą Green w rolach głównych. Komputerowo wygenerowanego Dumbo zobaczymy na polskich ekranach już 29 marca.


„Avengers: Endgame”

Jeśli jakikolwiek film ma zagrozić światowemu rekordowi zysków ze sprzedaży, to będzie to czwarta odsłona hiperprodukcji o grupie superbohaterów Marvela. I nawet jeśli „Endgame” tego dokona, to tytuł najbardziej kasowego przeboju wciąż zostanie w tej samej rodzinie. Ogromnym hitem okazała się zeszłoroczna „Wojna bez granic”, która w tej chwili przekroczyła już dwa miliardy zysków na całym świecie. Sposób, w jaki zakończył się film, daje poważne powody ku temu, aby wierzyć, że zbliżająca się kontynuacja może ściągnąć przed wielkie ekrany jeszcze większe rzesze osób.

Blockbustery 2019 (6)
Źródło: imdb.com

Trudno mówić o oczekiwaniach wobec tego zwieńczenia dotychczasowych 11 lat budowania marki MCU bez zdradzania ważnych wątków z „Infinity War”. Choć uważam, że do tej chwili każdy powinien mieć ten seans za sobą! Niemniej jednak, poprzeczka została zawieszona bardzo wysoko, przez co wszyscy liczą na jeszcze bardziej epickie rozwiązanie starcia pomiędzy Avengers a Thanosem. Interesujące jest to tym bardziej dzięki pojawieniu się kolejnych postaci, które nie znalazły swojego miejsca w zeszłorocznej produkcji. Chodzi oczywiście o Ant-Mana, Hawkeye’a, a przede wszystkim nową Kapitan Marvel, którą poznamy około półtorej miesiąca przed premierą „Endgame”. A ta będzie miała miejsce 25 kwietnia!


„Pokemon’s Detective Pikachu”

O aktorskiej produkcji z Pokemonami i szalonym budżetem mówiono już od dłuższego czasu. Zdradzono później, że nie będzie to typowa ekranizacja oryginalnej animacji, lecz jej wariacja, w której to najpopularniejsze stworzonko z uniwersum – Pikachu, wcieli się w rolę zawodowego detektywa. Pomysł wydawał się nienormalny, pomimo faktu, że motyw ten ukazał już się kiedyś w formie gry na konsolę Nintendo 3DS. Mieszane odczucia panowały przez długi czas aż do pewnego, konkretnego momentu.

Blockbustery 2019 (7)
Źródło: polygon.com

Publikacji pierwszego oficjalnego zwiastuna filmu. Wyczekiwano go z niecierpliwością, aby przekonać się, jak w praktyce wyglądać będzie szalona super-produkcja kooperacji Japonia-USA. Nieco ponad dwuminutowy klip okazał się przebojem i obejrzano go miliony razy. Większość wątpiących w sukces filmu zmieniła swoje zdanie po ujrzeniu świetnie odwzorowanych komputerowo Pokemonów, klimatu noir w wielkim, przytłaczającym mieście oraz usłyszeniu głosu Ryana Reynoldsa wcielającego się w samego Pikachu. Uwzględniono jeszcze parę naprawdę niebanalnych dowcipów, zarysowano ogólnikowo fabułę filmu i tyle. Wystarczyło, aby uświadomić niedowiarków, że może wyjść z tego naprawdę interesująca i sensowna rozrywka. Ale całość w praktyce zobaczymy 10 maja, kiedy „Pokemon’s Detective Pikachu” oficjalnie zadebiutuje w kinach.


„Aladyn”

Tak, jak wspomniałem. To będzie złoty rok Disneya. Tym bardziej, że ponownie na piedestały będzie wypychać swoje kultowe opowieści z zeszłego stulecia. Pierwszy w kolejności jest wspomniany już słonik Dumbo, a po nim przyjdzie pora na nową, aktorską wersję Aladyna.

Blockbustery 2019 (8)
Źródło: imdb.com

Animowana adaptacja historii z „Księgi tysiąca i jednej nocy” nie należy do aż tak starych i zapomnianych. Premierę miała w 1991 roku, jednak wygląda na to, że koncern Disneya wyczuwa w remake’u spory potencjał. Po raz kolejny będziemy mogli przenieść się do muzułmańskich realiów, gdzie swoje niecodzienne przygody przeżywać będzie ubogi Aladyn. Wciąż nie do końca oficjalnie wiadomo, jak w porównaniu z literackim pierwowzorem i animacją sprzed 18 lat zachowa się aktorski film, co tylko jeszcze bardziej zwiększa zainteresowanie.

W głównej roli zobaczymy Menę Massouda, który nie posiada jeszcze zbyt szerokiego doświadczenia aktorskiego, jednak towarzyszyć będą mu Naomi Scott w roli Księżniczki Dżasminy („Marsjanin”, „Power Rangers”) oraz, przede wszystkim, zasłużony Will Smith będący kultowym już Dżinem. Owoc pracy całej obsady poznamy bardzo szybko, bo już 24 maja.


„Spider-Man: Daleko od domu”

Pięć miesięcy to aż trzy nowe filmy z uniwersum Marvela! Dość podobnie było w zeszłym roku, gdy „Czarna Pantera” debiutowała w lutym, a serię zamykali „Ant-Man i Osa” zaraz na początku sierpnia. Tym razem maraton herosów, po wielce wyczekiwanych „Kapitan Marvel” i „Endgame”, zamknie nam druga część solowych przygód Człowieka-Pająka. Po raz kolejny będzie to wprowadzenie do uniwersum jeszcze większej dawki humoru, którego filmom Marvela od dawna nie brakuje. Jednak wszystkie produkcje, w których postać Toma Hollanda się pojawia, zawsze błyszczą dodatkową szczyptą nietuzinkowych żartów i pewnego rodzaju absurdów.

Blockbustery 2019 (9)
Źródło: cbr.com

W „Homecoming” z 2017 roku przyszło nam podglądać pierwsze poważne starcie Spider-Mana ze złoczyńcą z krwi i kości. Vulture, w którego wcielił się Michael Keaton, do dzisiaj jest uważany za jednego z najlepiej poprowadzonych czarnych bohaterów ze wszystkich dotychczasowych produkcji MCU. Bardzo prawdopodobne, że ujrzymy go po raz kolejny, na co dość jasno wskazuje zakończenie pierwszej przygody Petera Parkera. Pewne jest jednak to, że młody chłopak zmierzy się z nowym, głównym złoczyńcą – Mysterio.

Kultowa postać z komiksów zostanie odwzorowana przed uwielbianego aktora Jake’a Gyllenhaala, którego możecie kojarzyć z „Donniego Darko”, „Kodu nieśmiertelności”, czy też „Labiryntu”. Fani już tupią nóżkami, bowiem nie dość, że angaż jest bardziej niż satysfakcjonujący, to jeszcze na wprowadzenie Mysterio do MCU czekano od dawna. Teraz wiemy już, kiedy go zobaczymy – 5 lipca!


„Król Lew”

Zamykamy festiwal aktorskich remake’ów Disneya na ten rok tytułem bardzo mocnym. „The Lion King” jest po dziś dzień uważany za najlepszy film animowany w pełnym metrażu. Nie można nazywać go nawet kultowym, bo określenie to za słabo wyraża status produkcji z 1994 roku. To po prostu kinematograficzna legenda.

Blockbustery 2019 (10)
Źródło: disney.co.uk

Oryginalne przygody Mufasy, Simby i innych zwierząt z afrykańskiej sawanny nadal ogląda się chętnie przez dzieciaki oraz dorosłych, którzy z łezką w oku wspominają swoje dzieciństwo. Zasiadanie przed kineskopowym telewizorem, który wyświetlał „Króla Lwa” odtwarzanego z kasety VHS. Ten fenomen, jakim jest przytoczona animacja, jeszcze przez wiele lat nie straci na wartości. Jedyne, co może deptać mu po piętach, to… on sam. A właściwie nowa wersja wykorzystująca potężne możliwości dzisiejszej technologii.

Choć remake „Króla Lwa” opisuje się jako „live-action movie”, a więc kręcony z żywymi aktorami, to w praktyce wyrażenie to nie do końca pasuje. Jako, że w filmie nie występuje nikt poza zwierzętami, lwia część produkcji zostanie wygenerowana komputerowo. Nie jest to jednak powód, dla którego można smęcić pod nosem. Aktualne możliwości CGI stoją na niewyobrażalnym poziomie, a jak widać po pierwszym, głośny zwiastunie – może być bardzo dobrze. Przekonamy się już 19 lipca.


„Toy Story 4”

Za każdym razem, gdy widzę, słyszę lub mówię o franczyzie, jaką jest „Toy Story” od Pixara, przypominam sobie, że ma ona dokładnie tyle samo lat, co ja. Dziw bierze, że teraz, po niemal 24 latach, fenomenalna seria o ożywionych zabawkach nadal istnieje i stale się rozwija. Prawdopodobnie to właśnie w tym tkwi ten fenomenalny sukces – w genialnej pierwszej części, którą pokochali wszyscy. Jak na połowę lat 90., „Toy Story” było animacją idealną. Ba, nawet teraz można powrócić do niej bez strachu o szok wywołany wyrytymi w pamięci oczekiwaniami, a tym, co faktycznie na ekranie ujrzymy. To wciąż wygląda ładnie!

Blockbustery 2019 (11)
Źródło: ign.com

Cztery lata później zaprezentowano równie wciągającą część drugą, po której nastała długa cisza. Dopiero w 2011 reaktywowano serię głośnym zwieńczeniem trylogii, a nawet sama trzecia odsłona została przez wielu nazwana najlepszą spośród wszystkich! Głównie dzięki naprawdę poruszającym i emocjonalnym wątkom oraz pięknemu zakończeniu. I choć wydawać by się mogło, że będzie to idealne zamknięcie opowieści, to studio Pixar postanowiło zaskoczyć nas wszystkich.

Tak oto już 9 sierpnia w polskich kinach pojawi się czwarta część. Powrócą Chudy, Buzz Astral i Jessie, a wraz z nimi starzy przyjaciele i trochę nowych twarzy.


„Kraina lodu 2”

Kina na całym świecie będą miały dokładnie siedem miesięcy na pozbieranie się po tłumach widzów „Avengers: Endgame” i przygotowanie się na następny szturm. „Frozen” z 2013 roku z całą pewnością nie jest arcydziełem wśród filmów animowanych. Lepiej ocenić wypada choćby „Zwierzogród” również spod skrzydeł Disneya, który zadebiutował trzy lata temu. Sęk jednak w tym, że „Kraina lodu” pozostaje chyba najpopularniejszą współczesną animacją w historii kina. Stała się wręcz viralowa, a niektóre jej piosenki bądź sceny są przytaczane do dzisiaj, głównie przez szaleńczo zakochane dzieci i młodzież.

Blockbustery 2019 (12)
Źródło: denofgeek.com

Co przesądziło o takim sukcesie filmu? Dwie dobrze zarysowane i silne główne bohaterki, z którymi dzieciaki mogły szybko się zaprzyjaźnić? Może. Niezdarny, ale przy tym wyjątkowo zabawny bałwan Olaf? Pewnie tak. Niezwykle chwytliwe piosenki z „Ulepimy dziś bałwana?” i „Mam tę moc” na czele? Z pewnością. Trudno jest jednak znaleźć jeden, zdecydowany punkt, który przesądził o wszczętym tuż po premierze szale. Najwidoczniej wiele aspektów filmu zagrało w nim tak dobrze, że razem stworzyły produkcję nie do zapomnienia.

A teraz mamy pewność, że o „Krainie lodu” nikt nie zapomni jeszcze przez bardzo długi czas, bo po latach oczekiwań, wielkimi krokami nadchodzi kontynuacja. Póki co nie mamy żadnych zwiastunów, plakatów ani innych materiałów promocyjnych. Nic dziwnego, bo premiera dopiero 22 listopada. Jestem jednak pewny, że Annę, Elsę i Olafa zobaczymy w najbliższych miesiącach częściej niż może nam się wydawać.


Blockbustery 2019 (13)

Koniec listy? Ale jak to?! Gdzie na przykład „Kingsman 3”, a już tym bardziej dziewiąty epizod „Gwiezdnych wojen”?! Nie wymieniłeś tutaj jeszcze tylu wielkich premier tego roku! A no, nie wymieniłem, bo będzie ich zdecydowanie za dużo. Dlatego uzupełnienie powyższego spisu pozostawiam Wam – czytelnikom. Jakie inne wysokobudżetowe produkcje jeszcze Was interesują? I oczywiście chyba najważniejsze pytanie – który film ustanowi rekord sprzedaży tego roku? 🙂