Trzynaście powodów: Pomiędzy burą rzeczywistością a wypalonymi wspomnieniami

Ocena 8,0 w polskim serwisie Filmweb, aż 8,8 na międzynarodowym IMDb oraz robiące wrażenie 85% pozytywnych recenzji na Rotten Tomatoes. Jeśli mielibyśmy brać pod uwagę wyłącznie najpopularniejsze portale specjalistyczne, to bez wątpienia „Trzynaście powodów” byłoby jednym z największym fenomenów ostatnich miesięcy, a może i nawet paru lat. Nieczęsto bowiem zdarza się, aby krytycy oraz widzowie byli ze sobą aż tak zgodni i śmiało wystawiali bardzo dobre opinie produkcji, o której do czasu premiery nie było za bardzo słychać. Podobna sytuacja zaistniała poprzednim latem, kiedy to prym wiodły „Stranger Things”. Wówczas nikt nie pokładał wielkich nadziei w dość tajemniczym i nijako promowanym serialu Netfliksa. Jak ostatecznie się okazało – był to błąd, bo już po paru dniach dramat z elementami sci-fi był najgłośniejszym tytułem w internecie. Można powiedzieć, że w omawianym dzisiaj przypadku sytuacja jest wręcz bliźniaczo podobna. Przed premierą oczekiwania nie były wygórowane, zaś tuż po niej pochwały sypały się za pośrednictwem niemal każdego medium. „Stranger Things” wyjaśniliśmy sobie kilka miesięcy temu. Ale co takiego jest w „13 Reasons Why”, że słuch po nich nie ginie od tygodni?

Czytaj dalej Trzynaście powodów: Pomiędzy burą rzeczywistością a wypalonymi wspomnieniami

Reklamy

Sing: Przebojowe widowisko śpiewających zwierzaków

Przyjemnie jest wybrać się ponownie do kina na jeden z premierowych seansów. Tym bardziej, że ostatnio podobna sytuacja miała u mnie miejsce ponad dwa miesiące temu w październiku, więc nieco czasu już minęło. Wtedy nie mogłem się powstrzymać od tego, aby parę dni przed pojawianiem się „Doktora Strange’a” w polskich kinach, zarezerwować najlepsze miejsca na sali i być wśród pierwszych szczęśliwców, którzy obejrzeli marvelowską produkcję. Teraz, na początku nowego roku, przyszła kolej na zgoła odmienny gatunek, ale wciąż dostarczający dużo dobrej rozrywki, jednak w nieco inny sposób. Wyglądało to tak, że zwiastun, który ostatnimi dniami jest emitowany na okrągło niemal wszędzie (nie tylko w internecie lub telewizji, ale nawet w radiu) w pewien sposób urzekł i zachęcił do seansu niemal od pierwszego wejrzenia. Chociaż o tej produkcji było głośno już dużo wcześniej, to dopiero teraz coś sprawiło, że w jednej chwili kupiłem bilety przez internet. I nie była to zła decyzja!

Czytaj dalej Sing: Przebojowe widowisko śpiewających zwierzaków

Doktor Strange: Świat Marvela odwrócony do góry nogami

Nigdy wcześniej nie dokonałem tego z żadnym innym filmem z kinowego uniwersum Marvela. A trzeba przyznać, że jest już ich sporo. Nie wyszło z trzecim Iron Manem, drugą odsłoną Avangers, Ant-Manem ani nawet z majową premierą Wojny bohaterów. Na każdy z seansów udałem się co najmniej tydzień po ich oficjalnym wejściu do kin. Tym razem było inaczej. Długie miesiące oczekiwań, które wypchane były różnego rodzaju zapowiedziami ze strony twórców filmu, a także ciągłe odświeżanie strony internetowej pewnej sieci kin na ponad tydzień przed premierą w zupełności się opłaciło. Zarezerwowałem bilety w najlepszym możliwym miejscu na sali i to w dniu premiery. Teraz Doktor Strange jest już na mojej liście obejrzanych tytułów, a w tej chwili mam zamiar podzielić się osobistymi odczuciami. A  film wywiera ich mnóstwo!

Czytaj dalej Doktor Strange: Świat Marvela odwrócony do góry nogami

Stranger Things: Wszyscy pokochali ten serial. Ja również!

Ostatnie dni września. Studenckie trzy miesiące przerwy dobiegają końca. Od paru dni w głowie siedzą jedynie myśli, co koniecznie trzeba zabrać ze sobą z powrotem do akademika, aby móc w pełni wrócić do tamtejszego stylu życia. Jednak nie da się pakować w nieskończoność, a nawet przez parę dni pod rząd. Dlatego pomiędzy wrzucaniem ubrań do największej torby, jaką posiadam, a szukaniem w piwnicy przedmiotów, bez których w domu studenckim nie ma szans na przeżycie, postanowiłem posiedzieć z laptopem na kolanach i wciągnąć jakiś serial, bo od dość długiego czasu nie miałem okazji żadnego obejrzeć.

Czytaj dalej Stranger Things: Wszyscy pokochali ten serial. Ja również!

Po drugiej stronie lustra: Czy czas leczy rany?

Filmowi twórcy nie rzadko każą nam czekać na kontynuacje ich wielkich produkcji przez długie lata. Wiadomo, są tacy, którzy kolejne części serii najchętniej wypuszczaliby każdego roku. O przykłady nie trudno. W takim wypadku nie ma co się dziwić, że jakość takich przedsięwzięć spada wprost proporcjonalnie do wzrastania liczb, które zmieniają się obok tytułu.

Czytaj dalej Po drugiej stronie lustra: Czy czas leczy rany?