„Titans” – Nie oceniaj superbohaterów po okładce

O odcinkowej produkcji z grupą superbohaterów od DC Comics pisałem już parę miesięcy temu, gdy w Stanach Zjednoczonych odbywał się coroczny Comic-Con. Zaprezentowano wówczas nowy zwiastun serialu, który swoją premierę miał mieć za parę tygodni od tamtego momentu. Doszło do niej 12 października ubiegłego roku, jednak jeszcze długo przed tą datą odczucia fanów na postawie zapowiedzi były dość… mieszane.

Trudno to przyznać, ale głównie rozchodziło się o angaż aktorów do poniektórych ról. Tak jak nikt nie narzekał na doświadczonego Brentona Thwaitesa wcielającego się w Robina lub debiutującą przed kamerami Teagan Croft (Raven), to dość głośne zgrzyty zaistniały przy postaci Starfire. Pochodząca z Senegalu Anna Diop otrzymała rolę pozaziemskiej księżniczki o charakterystycznym żółtym kolorze skóry, który przez twórców nowego serialu DC Entertainment i Warner Bros. Television został zignorowany. Postanowili bowiem zaangażować czarnoskórą aktorkę, co wśród zagorzałych wielbicieli komiksowego kanonu było niedopuszczalne. Doszło nawet do tego, że postanowili w ogóle nie dawać szans „Tytanom” i w ten sposób bojkotować produkcję. Słusznie?

Czytaj dalej „Titans” – Nie oceniaj superbohaterów po okładce

„Final Space” – Niepozorna animacja zbierająca tłumy fanów

O nowej animacji okraszonej mianem „Netflix Originals” dowiedziałem się dopiero po jej premierze. Mimo regularnych maili z ofertą serwisu, polubionego fanpage’a na Facebooku i zasubskrybowanego kanału na YouTube, nie natrafiłem na żadne wzmianki o „Final Space” do czasu, gdy od paru dni był już dostępny do obejrzenia. Szybkie ogarnięcie najważniejszych informacji o serialu, a więc liczby odcinków, długości ich trwania oraz (przede wszystkim) opisu fabuły, po czym byłem gotów odpalić pierwszy epizod.

Final Space (1)
Źródło: facebook.com/FinalSpaceTBSnetwork

Skończyło się na tym, że całość łyknąłem dosłownie w jeden wieczór. Dla największych koneserów nie jest to pewnie nic szczególnego, ale ja z reguły nie potrafię siedzieć kilka godzin i oglądać odcinek za odcinkiem. Nawet jeśli jakiś tytuł z miejsca mnie oczarował. W tym przypadku było inaczej, bo każde 20 minut mijało błyskawicznie i nim się obejrzałem byłem już w połowie sezonu. Na zegarze wciąż widniała w miarę młoda godzina, więc nie pozostało nic innego, jak dokończyć resztę.

Czytaj dalej „Final Space” – Niepozorna animacja zbierająca tłumy fanów

Co urzekło mnie w pierwszym sezonie „Serii niefortunnych zdarzeń”?

Dzisiejszego poranka platforma streamingowa Netflix uraczyła nas nowym, drugim sezonem jednego ze swoich najpopularniejszych seriali. „Seria niefortunnych zdarzeń”, czyli opowieść garściami czerpiąca z literackiego pierwowzoru spod pióra Daniela Handlera (podpisującego się jako Lemony Snicket) zadebiutowała nieco ponad rok temu. Zainteresowali się nią nie tylko wielbiciele powieści liczącej trzynaście tomów, czy też ci, którzy powoli zapominali już o ekranizacji z 2004 roku, w której wystąpili tacy aktorzy, jak Jim Carrey i Meryl Streep.

Seria niefortunnych zdarzeń - sezon 1 - 1
Źródło: netflix.com

„A Series of Unfortunate Events” trafiło także do osób, które wcześniej nie były jakkolwiek zaznajomione z historią, w tym do mnie. Za dzieciaka książki Handlera nie trafiły do moich rąk, a wcześniej wspomniany film jakoś umknął mojej uwadze. Ba, nawet sam netfliksowy serial obejrzałem bardzo późno, bo dopiero po kilkunastu miesiącach – zaledwie parę tygodni temu. Wstyd i hańba, a teraz wiem o tym i ja, bo ostatecznie zachwyciłem się losami sierot Baudelaire.

Czytaj dalej Co urzekło mnie w pierwszym sezonie „Serii niefortunnych zdarzeń”?

„The End of the F***ing World” – Niecodzienna historia osobliwych samotników

Nie ma to jak uczucie wypełniające duszę miłośnika filmów i seriali, gdy niemal całkowitym przypadkiem trafi się na produkcję niespodziewanie okazującą się być jedną z najlepszych, jakie widziało się w ostatnim czasie. Jest to pewne skromne samozadowolenie z faktu, że udało się na własną rękę znaleźć malutką perełkę wśród licznych o wiele popularniejszych tytułów, które zachwalane są na lewo i prawo przez znajomych, anonimowych komentatorów w sieci i wysublimowanych krytyków posiadających mniej lub bardziej liczący się autorytet.

Ostatnio miałem tę przyjemność znowu tego doświadczyć. A wszystko za sprawą pewnego krótkiego serialu pod wdzięcznym tytułem „The End of the F***ing World”.

Nie, to nie żadna przymusowa cenzura ze strony używanego przeze mnie WordPressa, lecz faktyczna nazwa produkcji, która sama sobie pozwoliła na pewne zatajenie niezbyt kulturalnego wyrazu. Co to oznacza? Że widząc lub słysząc sam tytuł, od razu jesteśmy choć trochę zaintrygowani, jeśli nie zupełnie pochłonięci przez ciekawość, której jedynym sposobem na zaspokojenie jest odpalenie pierwszego odcinka w trybie natychmiastowym.

Czytaj dalej „The End of the F***ing World” – Niecodzienna historia osobliwych samotników

Seriale, których tej jesieni nie pominę. A Ty?

Jedna z najlepszych recept na deszczową pogodę za oknem? Oprócz zagrywania się w gry komputerowe, planszowe, wyjścia do kina lub czytania książek? Oczywiście włączenie telewizora, komputera, laptopa bądź urządzenia przenośnego i zatracenie się w kolejnym serialu. Jednak najważniejsze jest to, aby dokonać rozsądnego wyboru. Nie ma chyba lepszego uczucia niż to, które towarzyszy nam podczas uświadamiania sobie, jak dobrą decyzję podjęliśmy. A szczególnie, gdy czujemy to już po pierwszym odcinku sezonu.

Na szczęście żyjemy w czasach, w których ulewa, gradobicie i burze mogłyby występować przez 365 dni w roku, a my i tak mielibyśmy co oglądać. Seriali powstaje mnóstwo. Nawet samych amerykańskich, uchodzących za te o najwyższym poziomie jakości, pojawia się coraz więcej z każdym miesiącem, tygodniem lub nawet dniem. Duża w tym zasługa platformy Netflix, ale i wielu innych stacji telewizyjnych lub internetowych.

Seriale na jesień

W obliczu rychło nadciągającej jesieni, warto zrobić mały research i wypisać sobie wszystkie serialowe tytułu, na które chcielibyśmy znaleźć czas w ciągu najbliższych miesięcy. Propozycji jest sporo, więc żeby we wszystkim się połapać, stworzenie ów spisu jest najrozsądniejszym wyjściem. Stąd też poniżej zaprezentuję Wam mój, który jakiś czas temu sporządziłem. Wypisałem sobie najbardziej interesujące mnie seriale, które tej jesieni powracają lub będą miały swoją premierę. Może to nieco zainspiruje także Was do stworzenia własnej listy albo przynajmniej jakieś konkretny tytuły przyciąganą Waszą uwagę i sami zdecydujecie się je obejrzeć 🙂

Czytaj dalej Seriale, których tej jesieni nie pominę. A Ty?