10 kinowych blockbusterów tego roku, na które czekam jak dziecko

Nie będę ukrywał. Uwielbiam chodzić do kina na wysokobudżetowe produkcje. A nierzadko idą one w parze z wątpliwą jakością. Nikomu raczej obcy nie jest fakt, że tego typu filmy są po prostu nastawione na czysty zysk. Dopiero dalej stawiają kreowanie potężnej społeczności fanowskiej i tworzenie nowych wzorców kinematografii. Czy jest to coś, za co miłośnicy kina powinni być źli? Skądże. To jak najbardziej logiczna praktyka. Nierozsądne byłoby pakować w jakiś tytuł grube miliony, by potem nie zarobić ich z nawiązką. A że współcześnie pojawia się coraz więcej koncernów o potężnych finansach, to i do sal kinowych coraz więcej blockbusterów się wpuszcza.

Blockbustery 2019 (1)

Zawsze był, jest i będzie na nie popyt. Wszystko swoje początki miało w Kinie Nowej Przygody w latach 70. ubiegłego wieku z pionierskimi „Gwiezdnymi Wojnami” i „Flashem Gordonem” na czele. Ludzie pragną rozrywki, więc dostają jej coraz więcej. I tak, ja sam bardzo jej pożądam. Dlatego też lubię od czasu do czasu zastąpić ambitny seans dramatyczno-filozoficzny jakąś animacją bądź przygodówką wypakowaną po brzegi komputerowo generowanymi efektami.

I o jejku, ten rok będzie istnym rajem dla chcących odprężyć się w kinie z kubełkiem popcornu w jednej ręce i colą w drugiej! Przeglądając zapowiedzi filmowe na 2019 zdałem sobie sprawę, jak wiele blockbusterów czeka na nas w najbliższych miesiącach. Chcąc obejrzeć je wszystkie, trzeba by do kina wybierać się przynajmniej dwa razy w miesiącu, co według statystyk, mocno zaburzyłoby kulturalny plan budżetowy przeciętnego Kowalskiego.

Blockbustery 2019 (2)
Źródło: lodz.naszemiasto.pl

W natłoku tych licznych super-produkcji, postanowiłem wybrać dziesiątkę tych, na które moim zdaniem najbardziej będzie opłacało się wydać ciężko zarobione pieniądze. Dziesięć, bo mniej już po prostu nie jestem w stanie, jako że część mojego serca kinomaniaka mocno bije dla tych tytułów. A i tak trochę już je zraniłem, gdy musiałem odrzucić parę innych.


„Jak wytresować smoka 3”

Gdy ktokolwiek, kiedykolwiek, pyta mnie o ulubioną współczesną animację, nie zastanawiam się dwa razy. Pierwsza część familijnej produkcji od DreamWorks rozczuliła mnie już przy pierwszym seansie. Pokochałem urok tej opowieści, jej przeróżnych bohaterów z charakterystycznymi i wyjątkowymi smokami na czele oraz styl wizualny. Po sprawdzeniu, ile czasu minęło już od premiery pierwszego poradnika do tresury fikcyjnych stworzeń, byłem w ciężkim szoku. To już całej dziewięć lat!

Blockbustery 2019 (3)
Źródło: reddit.com

Długie cztery kazano wyczekać, aby zobaczyć kontynuację losów Czkawki i Szczerbatka. Nie żałowałem tego czasu, bo druga odsłona spodobała mi się tak samo, jak pierwowzór, co u sequeli jest rzadkością. Rozszerzenie profilów głównych bohaterów i wartka akcja szczególnie w drugiej połowie seansu mocno zapadły mi w pamięci, a po ogłoszeniu prac nad zakończeniem trylogii, byłem wniebowzięty.

Jednak znów należało sporo czekać. O ile pamięć mnie nie myli, orientacyjną datę premiery „Jak wytresować smoka 3” przekładano co najmniej parę razy. Teraz jednak odwrotu już nie ma, bowiem ostatnia część serii zadebiutuje w polskich kinach już 15 lutego. Możecie być pewni, że zasiądę w sali kinowej na jednym z pierwszych pokazów.


„Kapitan Marvel”

Chciałem o tym wspomnieć już we wstępie, ale tak jakoś mi się zapomniało. Więc robię to teraz. Tak, na tej liście brylować będą przede wszystkim produkcje superhero od Marvel Studios oraz, co za tym poniekąd idzie, tytuły od Disneya. Halo, przyznajcie sami. Czy istnieje obecnie inny dystrybutor, który tak zalewałby nas porządnymi blockbusterami?

Blockbustery 2019 (4)
Źródło: polygon.com

„Kapitan Marvel” będzie już dwudziestym pierwszym (!) filmem wchodzącym w skład Marvel Cinematic Universe. Od ostatniego Ant-Mana w zeszłe lato, przyszło nam poczekać dłużej niż zazwyczaj na kolejny rozdział prężnie rosnącego świata superbohaterów. Heroska grana przez znakomitą Brie Larson będzie pierwszą kobietą, która otrzyma własny tytuł w MCU. Konkurencyjny wydawca, DC Comics, w tej kwestii wygrał wyścig wystawiając swoją Wonder Woman w jej własnym filmie w czerwcu 2017 roku. Był to strzał w dziesiątkę, bo superbohaterskie kino bardzo potrzebowało silnych żeńskich postaci. Ciekawe, czy porównywalny sukces (a może i większy?) odniesie „Kapitan Marvel”.

Choć zwiastuny średnio przypadły do gustu lwiej części fanów, to oczekiwania są wysokie. W dużej mierze dlatego, że pani z nadludzkimi umiejętnościami jest kreowana na wybawicielkę Ziemian po wydarzeniach z ubiegłorocznej „Wojny bez granic”. W kinach już w Dzień Kobiet – 8 marca!


„Dumbo”

Na ten seans wybiorą się dwie grupy widzów. Pierwszą stanowić będą dorośli, którzy na oryginalnej animacji Disneya byli wychowywani. Druga składać się będzie z ich dzieci, które być może będą miały dopiero pierwszą okazję na styczność z latającym słonikiem. Pewne jest jednak to, że wszystkich na napisach końcowych dopadnie jeden, ten sam efekt – strumienie łez.

Blockbustery 2019 (5)
Źródło: imdb.com

Film animowany z 1941 roku nie tylko jest wzruszający, ale i bardzo dramatyczny. Pomimo umiejscowienia zwierzęcia jako głównego bohatera, porusza się w nim wiele niezwykle istotnych, ludzkich tematów, które potrafią dorwać się do uczuć każdego z widzów. Dlatego nie dziwi mnie to, że przeglądając wątki na forach o tym filmie, dużo osób deklaruje, że uda się na niego właśnie po to, aby na nowo przeżyć rozdzierającą emocjonalnie historię.

Tym razem w wersji aktorskiej z Colinem Farrellem, Michaelem Keatonem, Dannym DeVito i Evą Green w rolach głównych. Komputerowo wygenerowanego Dumbo zobaczymy na polskich ekranach już 29 marca.


„Avengers: Endgame”

Jeśli jakikolwiek film ma zagrozić światowemu rekordowi zysków ze sprzedaży, to będzie to czwarta odsłona hiperprodukcji o grupie superbohaterów Marvela. I nawet jeśli „Endgame” tego dokona, to tytuł najbardziej kasowego przeboju wciąż zostanie w tej samej rodzinie. Ogromnym hitem okazała się zeszłoroczna „Wojna bez granic”, która w tej chwili przekroczyła już dwa miliardy zysków na całym świecie. Sposób, w jaki zakończył się film, daje poważne powody ku temu, aby wierzyć, że zbliżająca się kontynuacja może ściągnąć przed wielkie ekrany jeszcze większe rzesze osób.

Blockbustery 2019 (6)
Źródło: imdb.com

Trudno mówić o oczekiwaniach wobec tego zwieńczenia dotychczasowych 11 lat budowania marki MCU bez zdradzania ważnych wątków z „Infinity War”. Choć uważam, że do tej chwili każdy powinien mieć ten seans za sobą! Niemniej jednak, poprzeczka została zawieszona bardzo wysoko, przez co wszyscy liczą na jeszcze bardziej epickie rozwiązanie starcia pomiędzy Avengers a Thanosem. Interesujące jest to tym bardziej dzięki pojawieniu się kolejnych postaci, które nie znalazły swojego miejsca w zeszłorocznej produkcji. Chodzi oczywiście o Ant-Mana, Hawkeye’a, a przede wszystkim nową Kapitan Marvel, którą poznamy około półtorej miesiąca przed premierą „Endgame”. A ta będzie miała miejsce 25 kwietnia!


„Pokemon’s Detective Pikachu”

O aktorskiej produkcji z Pokemonami i szalonym budżetem mówiono już od dłuższego czasu. Zdradzono później, że nie będzie to typowa ekranizacja oryginalnej animacji, lecz jej wariacja, w której to najpopularniejsze stworzonko z uniwersum – Pikachu, wcieli się w rolę zawodowego detektywa. Pomysł wydawał się nienormalny, pomimo faktu, że motyw ten ukazał już się kiedyś w formie gry na konsolę Nintendo 3DS. Mieszane odczucia panowały przez długi czas aż do pewnego, konkretnego momentu.

Blockbustery 2019 (7)
Źródło: polygon.com

Publikacji pierwszego oficjalnego zwiastuna filmu. Wyczekiwano go z niecierpliwością, aby przekonać się, jak w praktyce wyglądać będzie szalona super-produkcja kooperacji Japonia-USA. Nieco ponad dwuminutowy klip okazał się przebojem i obejrzano go miliony razy. Większość wątpiących w sukces filmu zmieniła swoje zdanie po ujrzeniu świetnie odwzorowanych komputerowo Pokemonów, klimatu noir w wielkim, przytłaczającym mieście oraz usłyszeniu głosu Ryana Reynoldsa wcielającego się w samego Pikachu. Uwzględniono jeszcze parę naprawdę niebanalnych dowcipów, zarysowano ogólnikowo fabułę filmu i tyle. Wystarczyło, aby uświadomić niedowiarków, że może wyjść z tego naprawdę interesująca i sensowna rozrywka. Ale całość w praktyce zobaczymy 10 maja, kiedy „Pokemon’s Detective Pikachu” oficjalnie zadebiutuje w kinach.


„Aladyn”

Tak, jak wspomniałem. To będzie złoty rok Disneya. Tym bardziej, że ponownie na piedestały będzie wypychać swoje kultowe opowieści z zeszłego stulecia. Pierwszy w kolejności jest wspomniany już słonik Dumbo, a po nim przyjdzie pora na nową, aktorską wersję Aladyna.

Blockbustery 2019 (8)
Źródło: imdb.com

Animowana adaptacja historii z „Księgi tysiąca i jednej nocy” nie należy do aż tak starych i zapomnianych. Premierę miała w 1991 roku, jednak wygląda na to, że koncern Disneya wyczuwa w remake’u spory potencjał. Po raz kolejny będziemy mogli przenieść się do muzułmańskich realiów, gdzie swoje niecodzienne przygody przeżywać będzie ubogi Aladyn. Wciąż nie do końca oficjalnie wiadomo, jak w porównaniu z literackim pierwowzorem i animacją sprzed 18 lat zachowa się aktorski film, co tylko jeszcze bardziej zwiększa zainteresowanie.

W głównej roli zobaczymy Menę Massouda, który nie posiada jeszcze zbyt szerokiego doświadczenia aktorskiego, jednak towarzyszyć będą mu Naomi Scott w roli Księżniczki Dżasminy („Marsjanin”, „Power Rangers”) oraz, przede wszystkim, zasłużony Will Smith będący kultowym już Dżinem. Owoc pracy całej obsady poznamy bardzo szybko, bo już 24 maja.


„Spider-Man: Daleko od domu”

Pięć miesięcy to aż trzy nowe filmy z uniwersum Marvela! Dość podobnie było w zeszłym roku, gdy „Czarna Pantera” debiutowała w lutym, a serię zamykali „Ant-Man i Osa” zaraz na początku sierpnia. Tym razem maraton herosów, po wielce wyczekiwanych „Kapitan Marvel” i „Endgame”, zamknie nam druga część solowych przygód Człowieka-Pająka. Po raz kolejny będzie to wprowadzenie do uniwersum jeszcze większej dawki humoru, którego filmom Marvela od dawna nie brakuje. Jednak wszystkie produkcje, w których postać Toma Hollanda się pojawia, zawsze błyszczą dodatkową szczyptą nietuzinkowych żartów i pewnego rodzaju absurdów.

Blockbustery 2019 (9)
Źródło: cbr.com

W „Homecoming” z 2017 roku przyszło nam podglądać pierwsze poważne starcie Spider-Mana ze złoczyńcą z krwi i kości. Vulture, w którego wcielił się Michael Keaton, do dzisiaj jest uważany za jednego z najlepiej poprowadzonych czarnych bohaterów ze wszystkich dotychczasowych produkcji MCU. Bardzo prawdopodobne, że ujrzymy go po raz kolejny, na co dość jasno wskazuje zakończenie pierwszej przygody Petera Parkera. Pewne jest jednak to, że młody chłopak zmierzy się z nowym, głównym złoczyńcą – Mysterio.

Kultowa postać z komiksów zostanie odwzorowana przed uwielbianego aktora Jake’a Gyllenhaala, którego możecie kojarzyć z „Donniego Darko”, „Kodu nieśmiertelności”, czy też „Labiryntu”. Fani już tupią nóżkami, bowiem nie dość, że angaż jest bardziej niż satysfakcjonujący, to jeszcze na wprowadzenie Mysterio do MCU czekano od dawna. Teraz wiemy już, kiedy go zobaczymy – 5 lipca!


„Król Lew”

Zamykamy festiwal aktorskich remake’ów Disneya na ten rok tytułem bardzo mocnym. „The Lion King” jest po dziś dzień uważany za najlepszy film animowany w pełnym metrażu. Nie można nazywać go nawet kultowym, bo określenie to za słabo wyraża status produkcji z 1994 roku. To po prostu kinematograficzna legenda.

Blockbustery 2019 (10)
Źródło: disney.co.uk

Oryginalne przygody Mufasy, Simby i innych zwierząt z afrykańskiej sawanny nadal ogląda się chętnie przez dzieciaki oraz dorosłych, którzy z łezką w oku wspominają swoje dzieciństwo. Zasiadanie przed kineskopowym telewizorem, który wyświetlał „Króla Lwa” odtwarzanego z kasety VHS. Ten fenomen, jakim jest przytoczona animacja, jeszcze przez wiele lat nie straci na wartości. Jedyne, co może deptać mu po piętach, to… on sam. A właściwie nowa wersja wykorzystująca potężne możliwości dzisiejszej technologii.

Choć remake „Króla Lwa” opisuje się jako „live-action movie”, a więc kręcony z żywymi aktorami, to w praktyce wyrażenie to nie do końca pasuje. Jako, że w filmie nie występuje nikt poza zwierzętami, lwia część produkcji zostanie wygenerowana komputerowo. Nie jest to jednak powód, dla którego można smęcić pod nosem. Aktualne możliwości CGI stoją na niewyobrażalnym poziomie, a jak widać po pierwszym, głośny zwiastunie – może być bardzo dobrze. Przekonamy się już 19 lipca.


„Toy Story 4”

Za każdym razem, gdy widzę, słyszę lub mówię o franczyzie, jaką jest „Toy Story” od Pixara, przypominam sobie, że ma ona dokładnie tyle samo lat, co ja. Dziw bierze, że teraz, po niemal 24 latach, fenomenalna seria o ożywionych zabawkach nadal istnieje i stale się rozwija. Prawdopodobnie to właśnie w tym tkwi ten fenomenalny sukces – w genialnej pierwszej części, którą pokochali wszyscy. Jak na połowę lat 90., „Toy Story” było animacją idealną. Ba, nawet teraz można powrócić do niej bez strachu o szok wywołany wyrytymi w pamięci oczekiwaniami, a tym, co faktycznie na ekranie ujrzymy. To wciąż wygląda ładnie!

Blockbustery 2019 (11)
Źródło: ign.com

Cztery lata później zaprezentowano równie wciągającą część drugą, po której nastała długa cisza. Dopiero w 2011 reaktywowano serię głośnym zwieńczeniem trylogii, a nawet sama trzecia odsłona została przez wielu nazwana najlepszą spośród wszystkich! Głównie dzięki naprawdę poruszającym i emocjonalnym wątkom oraz pięknemu zakończeniu. I choć wydawać by się mogło, że będzie to idealne zamknięcie opowieści, to studio Pixar postanowiło zaskoczyć nas wszystkich.

Tak oto już 9 sierpnia w polskich kinach pojawi się czwarta część. Powrócą Chudy, Buzz Astral i Jessie, a wraz z nimi starzy przyjaciele i trochę nowych twarzy.


„Kraina lodu 2”

Kina na całym świecie będą miały dokładnie siedem miesięcy na pozbieranie się po tłumach widzów „Avengers: Endgame” i przygotowanie się na następny szturm. „Frozen” z 2013 roku z całą pewnością nie jest arcydziełem wśród filmów animowanych. Lepiej ocenić wypada choćby „Zwierzogród” również spod skrzydeł Disneya, który zadebiutował trzy lata temu. Sęk jednak w tym, że „Kraina lodu” pozostaje chyba najpopularniejszą współczesną animacją w historii kina. Stała się wręcz viralowa, a niektóre jej piosenki bądź sceny są przytaczane do dzisiaj, głównie przez szaleńczo zakochane dzieci i młodzież.

Blockbustery 2019 (12)
Źródło: denofgeek.com

Co przesądziło o takim sukcesie filmu? Dwie dobrze zarysowane i silne główne bohaterki, z którymi dzieciaki mogły szybko się zaprzyjaźnić? Może. Niezdarny, ale przy tym wyjątkowo zabawny bałwan Olaf? Pewnie tak. Niezwykle chwytliwe piosenki z „Ulepimy dziś bałwana?” i „Mam tę moc” na czele? Z pewnością. Trudno jest jednak znaleźć jeden, zdecydowany punkt, który przesądził o wszczętym tuż po premierze szale. Najwidoczniej wiele aspektów filmu zagrało w nim tak dobrze, że razem stworzyły produkcję nie do zapomnienia.

A teraz mamy pewność, że o „Krainie lodu” nikt nie zapomni jeszcze przez bardzo długi czas, bo po latach oczekiwań, wielkimi krokami nadchodzi kontynuacja. Póki co nie mamy żadnych zwiastunów, plakatów ani innych materiałów promocyjnych. Nic dziwnego, bo premiera dopiero 22 listopada. Jestem jednak pewny, że Annę, Elsę i Olafa zobaczymy w najbliższych miesiącach częściej niż może nam się wydawać.


Blockbustery 2019 (13)

Koniec listy? Ale jak to?! Gdzie na przykład „Kingsman 3”, a już tym bardziej dziewiąty epizod „Gwiezdnych wojen”?! Nie wymieniłeś tutaj jeszcze tylu wielkich premier tego roku! A no, nie wymieniłem, bo będzie ich zdecydowanie za dużo. Dlatego uzupełnienie powyższego spisu pozostawiam Wam – czytelnikom. Jakie inne wysokobudżetowe produkcje jeszcze Was interesują? I oczywiście chyba najważniejsze pytanie – który film ustanowi rekord sprzedaży tego roku? 🙂

Reklamy

Spider-Man Homecoming: Nie taki zwykły bohater z sąsiedztwa

Spider-Man: HomecomingDo problemu ukazania kultowego superbohatera z komiksów na ekranach kinowych podchodzono już kilkakrotnie. A co najciekawsze, w samym XXI wieku Spider-Man pojawił się już w pięciu długometrażowych filmach, w których to wcielało się w niego dwóch różnych aktorów. Najpierw, w 2002 roku, japońskie studio Sony dzierżące prawa do zobrazowanego Człowieka-Pająka, przedstawiło nam cieszącą się bardzo dobrą opinią adaptację z niezapomnianym Tobey’em Maguirem wcielającym się w postać Petera Parkera. Dwa lata później ukazała się równie dobra kontynuacja jego losów, aby w 2007 roku zakończyć trylogię z wykorzystaniem bardzo znanej komiksowej kreacji Venoma.

Od dzieciątek lat Spider-Man jest „kurą znoszącą złote jaja”. Zainteresowaniem cieszą się nie tylko rysunkowe opowieści, produkcje kinowe, ale i wszelkie inne produkty okraszone czerwono-niebieskim herosem z niezwykłymi zmysłami. Stąd też, w 2012 roku, postanowiono zobrazować na nowo przygody Parkera zmieniając całą obsadę. Główna rola przypadła 28-letniemu wówczas Andrewowi Garfieldowi, który Spidey’m był dwa razy, również po dwóch latach. Choć w planach była trzecia odsłona „Niesamowitego Spider-Mana”, to ostatecznie realizacja została zaniechana.

Spider-Man: Homecoming - Dotychczas
15 lat temu Maguire, 5 lat temu Garfield, a od teraz Holland. Źródło: imdb.com

Wydaje się Wam, że ta skrócona metryczka filmowych adaptacji superbohatera i tak jest nadzwyczajnie bogata? Może i tak, ale jestem pewien, że dobrze zdajecie sobie sprawę z tego, że Człowiek-Pająk powrócił ponownie i po raz kolejny odmieniony. Wszystko dlatego, że na warsztat wzięło go nic innego, jak studio Marvel, a więc rzec można, że heros wrócił do prawowitych, matczynych rąk. Oczywiście wciąż będąc pod kontrolą Sony, które jedynie poszło nieco na ugodę i nie zrzeka się swoich udziałów. Mimo tego, Peter Parker i jego alter-ego ponownie uderzyli do kin w najświeższej ekranizacji okraszonej tytułem „Spider-Man: Homecoming„. Ku zrzędzeniu tych, którzy nie są miłośnikami częstych spin-offów różnych serii, ale i uciesze fanów komiksowych adaptacji, dla których nie liczą się tego typu drobne szczegóły.

W kinach rządzi od 7 lipca, a w Polsce zawitał oficjalnie w ostatni piątek. Ja na seans udałem się dzień później, w sobotę. Na pokaz dwuwymiarowy z polskimi napisami. Bawiłem się świetnie. Jak zawsze, gdy mowa o produkcji Marvel Studios.

Czytaj dalej Spider-Man Homecoming: Nie taki zwykły bohater z sąsiedztwa

Lato spędzę w kinie, czyli filmowe propozycje na każdy tydzień wakacji

Co do uczniów nie ma wątpliwości – w tym momencie nie przejmują się już ocenami, bo od co najmniej kilku dni średnie z całego roku zostały wpisane do dzienników. Tych papierowych, jak i elektronicznych, których na nieszczęście jest coraz więcej. Część z tych osób zaczyna cieszyć się wakacji nim nadejdzie następny etap edukacji, a innym pozostanie wyłącznie radość z lata, jako że ostatecznie pojawiło się więcej jedynek niż zezwala na to regulamin szkoły. Cóż, oby w przyszłości poszło lepiej!

Ze studentami jest teraz różnie. Ci, którym wiatry sprzyjają, są już po sesji egzaminacyjnej i ewentualnych obronach prac dyplomowych. Dla nich pozostaje albo zasłużony odpoczynek, albo praca by zarobić nieco grosza. Jednak zdecydowana większość prawdopodobnie siedzi teraz z książkami w jednej ręce i kubkiem kawy w drugiej. Za tych trzymam kciuki i jestem pewien, że wszystko się powiedzie!

Czytaj dalej Lato spędzę w kinie, czyli filmowe propozycje na każdy tydzień wakacji

Na jakie gry czekam po tegorocznych targach E3?

Nie interesuję się grami wideo tak bardzo jak kiedyś. Był czas, że codziennie śledziłem kilka stron specjalistycznych, aby tylko dowiadywać się o nowinkach z branży, a wieczorami poświęcałem nieco czasu na oglądanie nagrań, w których różne osoby wraz ze swoim komentarzem pokonywały fabułę coraz to nowszych produkcji. Teraz nie jestem już za bardzo w temacie, jako że obecnie więcej uwagi poświęcam innym zainteresowaniom. Ale kilka dni temu miejsce miało wydarzenie, które co roku skupia na sobie moją uwagę. Moją i milionów innych, przede wszystkim aktywnych graczy i wielbicieli elektorniki.

Czytaj dalej Na jakie gry czekam po tegorocznych targach E3?

Ja w 2017: Będę oglądał, słuchał i grał

Przełom grudnia i stycznia to nie tylko najlepsza okazja ku temu, aby wziąć pod lupę ostatnich dwanaście miesięcy i przyjrzeć się im dokładniej. Można wyliczać wzloty i upadki, a potem podsumować to wszystko i stwierdzić, czy miniony rok był dla nas dobry, czy zły. Po prostu. Jednak o tym wszystkim pisałem dokładnie tydzień temu, w przedostatni dzień grudnia. Dlatego jeśli chcecie najpierw spojrzeć w tył z mojej perspektywy, to zapraszam Was tutaj. Ale przechodząc dalej, początek obecnego miesiąca to również idealny moment, aby spojrzeć w przyszłość, przed siebie. A przynajmniej w bardzo podobny zakres czasowy, jakim jest najbliższy, 2017 rok. Z pewnością każdy z nas ma kilka ważnych dat, których nie może się doczekać lub pokłada w nich ogromne (lub chociaż duże) nadzieje. I to pod różnymi względami.

Czytaj dalej Ja w 2017: Będę oglądał, słuchał i grał