Zakończył się Comic-Con w San Diego, a ja zebrałem najciekawsze zapowiedzi – część 1

Minionej nocy zakończył się największy i najpopularniejszy konwent komiksowy na świecie. Po raz kolejny na Comic-Con w San Diego w Stanach Zjednoczonych zjechali się miłośnicy popkultury, wystawcy, a także, co w tej chwili najbardziej nas interesuje, twórcy i aktorzy filmów, seriali oraz gier komputerowych wpasowujących się w tematykę wydarzenia. Uczestnicy imprezy, a co za tym idzie – wszyscy śledzący w internecie, zasypywani byli informacjami oraz zapowiedziami zbliżających się produkcji. Wśród nich największą rolę odgrywały motywy superbohaterskie, ale nie tylko, o czym za chwilę będziecie mogli się przekonać.

San Diego Comic-Con (1)
Źródło: space.com

Rozmaite panele Comic-Conu od lat są idealnym miejscem dla twórców kultury popularnej do przedstawiania swoich aktualnych planów. Dostajemy wszystko od niewielkich wzmianek po zdjęcia z planów aż do pełnych zwiastunów wcześniej wspomnianych filmów, seriali, czy gier. W tym roku, czego nie da się ukryć, najwięcej do powiedzenia miała stajnia DC Comics. Nie zabrakło także czegoś od Marvela, ale i innych wydawnictw lub studiów, które nie poświęcają się wyłącznie herosom.

Można być pewnym, że z tegorocznego Comic-Conu każdy znajdzie dla siebie coś interesującego. Informacji i nowości było tak wiele, że trudno byłoby zawrzeć tu wszystko, dlatego postarałem się wybrać najciekawsze z nich. Jak się potem okazało – wciąż jest ich mnóstwo. To jednak nie jest powód do narzekania, bo dzięki temu jest na co czekać!


Seriale

„Gwiezdne Wojny: Wojny Klonów” – sezon 7

Animowany serial osadzony w chyba najpopularniejszym uniwersum wszech czasów otrzyma nowy, ostatni już sezon, który przez fanów był wyczekiwany od dawna. Wszystko skończyło się w 2014 roku, gdy zadebiutowała szósta seria kilkunastu odcinków o przygodach Anakina, Yody i Obi-Wana, które nie zostały zawarte w aktorskiej sadze. Wielbiciele oryginalnych historii „Gwiezdnych Wojen” szybko polubili animację, co doprowadziło również do dużego niezadowolenia, gdy ogłoszono zakończenie prac na serią. Bolało to tym bardziej, że tytułowe „Wojny Klonów” nie doczekały się finału zamykającego wszelkie poruszone wątki.

Teraz, po czterech latach, ku uciesze fanów uniwersum, ogłoszono premierę finałowego sezonu zaplanowaną na 2019 rok. Wraz z tą informacją zostawiono nas z emocjonującym i widowiskowym zwiastunem, który oglądającym animowany serial na pewno zagwarantował ciarki na rękach. Obejrzycie?

„The Walking Dead” – sezon 9

„Jak długo można to przeciągać?”, słychać już nawet z ust niegdyś zatwardziałych widzów serialu o apokalipsie zombi. Do tego grona zaczynam wpasowywać się i ja, jako że nadal nie skończyłem oglądać wszystkich odcinków minionego, ósmego sezonu. A ten zakończył się już parę miesięcy temu! Kiedyś każdy epizod śledziłem premierowo w dzień publikacji, a teraz nie potrafię ponownie się zebrać. Wszystko dlatego, że serial o Ricku Grimesie i jego ekipie ocalałych stał się dość nudny, przewidywalny i brak w nim rewolucji dla tego typu gatunku, co w pierwszych sezonach definiowało to, czym było „The Walking Dead”.

Teraz, tradycyjnie na Comic-Conie, zaprezentowano 5-minutowy zwiastun dziewiątej serii, która w końcu może być przełomowa. Niestety nie ze względu na fabułę (choć oryginalne komiksy dostarczają świetne wątki!), lecz dzięki dwójce wiodących aktorów, którzy ogłosili swoje odejście z obsady. Informacja jest już stara, więc chyba mogę zaznaczyć, że chodzi o odtwórców postaci Ricka i Maggie (tak, ten pierwszy to główny bohater serialu!). Nie wiem, jak Was, ale mnie nieco zastanawia, jak zostanie to rozegrane w nowym sezonie, a co za tym idzie – chyba najwyższa pora nadrobić ostatnie odcinki. Premiera kolejnych już 7 października.

„Nightflayers”

Jesteście wielbicielami prozy George’a R. R. Martina i zastanawiacie się, co będziecie oglądać po zbliżającym się ostatnim sezonie „Gry o tron”? Dorobek pisarza nie kończy się na „Pieśni lodu i ognia”, a dowodem na to może być zapowiedziany nowy serial, który opierać się będzie na dużo starszej powieści Martina – „Nightflayers” z 1980 roku.

Jednak tym razem za produkcję nie będzie odpowiadać HBO, które jest obecnie w pełni skupione na finale „Games of Thrones” oraz przyszłych spin-offach serii. Serial powstanie dzięki amerykańskiemu kanałowi telewizyjnemu SyFy, które w swoim dorobku ma między innymi głośny ostatnio „The Expanse”. Ów cieszącą się sporym uznaniem serię anulowano, a niezadowoleni widzowie dzięki swojemu zaangażowaniu w ratowanie tytułu, wywalczyli wykupienie praw do kontynuacji przez Amazon Studios.

Wracając do „Nightflayers”, będzie to opowieść o grupie naukowców udających się w kosmos w poszukiwaniu nowej rasy kosmitów. W nich pokłada się nadzieja ludzkości na ratunek od nadchodzącej zagłady. Jak można spodziewać się po autorze oryginału – nie będzie to bajecznie prosta i wolna od ofiar wyprawa. Sama powieść zdążyła w swoim czasie zgarnąć sporo pozytywnych recenzji i nagród. Teraz wszystko zależy od tego, jak uda się przenieść ją na ekrany. W Polsce serial obejrzymy na Netfliksie!

„Iron Fist” – sezon 2

Choć punkt kulminacyjny superbohaterskich seriali Netfliksa już dawno został osiągnięty dzięki mini-serii „The Defenders”, twórcy na tym nie poprzestają i zarzucają nas kolejnymi sezonami swoich tytułów. Jesienią ubiegłego roku był „The Punisher”, na Dzień Kobiet przygotowano drugą serię „Jessiki Jones”, a zaledwie kilka tygodni temu udostępniono nowe odcinki „Luke’a Cage’a”. Netflix nie zwalnia i podczas Comic-Conu obdarował nas pierwszym pełnym zwiastunem kontynuacji „Iron Fista” – serialu, który przez wielu uznawany jest za najsłabszy i najnudniejszy z dotychczasowych.

Nie zmienia to jednak faktu, że twórcy chcą zaprezentować nam jeszcze więcej przygód znającego wschodnie sztuki walki Danny’ego Randa. Kto wie, może po krytyce względem pierwszego sezonu postarano się o to, aby nowe odcinki nie zawiodły i zapewniły tytułowi odpowiednią renomę w panteonie bohaterów Marvela? O tym przekonamy się najwcześniej 7 września, kiedy to „Iron Fist 2” zadebiutuje w całości na Netfliksie.

„Titans”

Teraz coś dla osób z drugiego obozu, jakim jest DC Comics. Jeśli brakuje Wam serialowych nowości, gdy „The Flash” oraz „Arrow” dostają swoje n-te sezony, przyszła pora na pewien powiew świeżości. A przynajmniej jeśli chodzi o dobór głównych bohaterów, których w ekranizacji aktorskiej jeszcze nie widzieliśmy. Młodzi Tytani wystąpili już w niejednej animacji telewizyjnej, które możecie kojarzyć między innymi z kanału Cartoon Network. Teraz otrzymali również własny film kinowy, który swoją premierę będzie miał za kilkanaście dni. Wciąż jednak Robin, Cyborg, Bestia, Raven i Gwiazdka widziani byli wyłącznie w wersji animowanej.

Zmienią to „Titans”, których niespodziewany trailer pojawił się jeszcze w początkowych etapach Comic-Conu. Dzięki temu możemy zobaczyć, jak piątka Młodych Tytanów wygląd w świecie ludzkim. Trzeba jednak zaznaczyć, że aktorski serial nie będzie tak kolorowy i zabawny, jak to bywało do tej pory w kreskówkach. Już sam zwiastun wprowadza bardzo ciemny i mroczny klimat, a jak podkreślają twórcy – herosi nie będą również stronić od wulgaryzmów i zabijania.

Kiedy? Wtedy, gdy wystartuje nowa platforma streamingowa samego DC Comics. Dokładna data póki co jest nieznana, ale włodarze pokładają w „Titans” ogromne nadzieje i liczą na to, że serial przyciągnie tłumy abonentów. Ciekawe, czy ostatecznie produkcja osiągnie taki sam sukces, co tekst „Fuck Batman” z ust Robina w zwiastunie.

„Disenchantment”

Co powiecie na to, aby na moment porzucić otaczający nas współczesny świat i wybrać się do średniowiecznych realiów wraz z twórcom kultowych „Simpsonów”? Jeśli czujecie się zainteresowani, to lada moment będzie to możliwe! Matt Groening, człowiek, który odpowiedzialny jest za najpopularniejszą od lat kreskówkę dla dorosłych z żółtą rodzinką, spróbuje teraz swoich sił w nowym projekcie wyłącznie dla Netfliksa.

„Rozczarowani”, jak przetłumaczono tytuł serialu na nasz język, opowiadać będą o nietuzinkowej księżniczce krainy Dreamland o imieniu Bean. Podczas swoich zaślubin niemal morduje swojego głupkowatego pana młodego i ucieka z królestwa, aby zaznać prawdziwego szczęścia. W przygodach towarzyszyć będą jej Elfo i Luci – niewielkie istotki odzwierciedlające dobre i złe cechy bohaterki. Seria liczyć będzie dziesięć odcinków wypełnionych dorosłym humorem, ogrami, duchami i fantastyką. A to wszystko już 17 sierpnia, również w polskiej wersji platformy.


Gry

„Spider-Man”

Coraz bliżej swojej premiery jest długo wyczekiwana przez fanów superbohaterów gra wideo na konsole PlayStation 4. Po raz kolejny będziemy mieli okazję wejść w skórę Petera Parkera, a.k.a. Spider-Mana, i pobujać się na pajęczych sieciach po ulicach Nowego Jorku.

Ta cecha „Spider-Mana” na PS4 jest jednym z najciekawszych walorów gry, na który z pewnością w pierwszej kolejności rzucą oczami nie tylko gracze, ale i krytycy. Studio Insomniac Games, które, rzecz jasna, jest odpowiedzialne za powstający tytuł, od bardzo dawna szczyci się otwartością dostępnego dla gracza świata. Będziemy mogli bez przeszkód i większych limitów poruszać się do Nowym Jorku w celu wyszukiwania występków lub po prostu dobrej zabawy.

Na przestrzeni ostatnich miesięcy widzieliśmy już zwiastuny produkcji, jednak teraz dopełniono zapowiedzi o fabularny trailer, z którego w końcu można lepiej poznać nie wygląd i mechanikę gry, a jej warstwę storytellingową. Oprócz tego, podzielono się kilkoma pomniejszymi informacjami na temat zawartości pre-orderów, edycji kolekcjonerskich oraz innych opcji zakupowych, które uzbrajają nabywcę między innymi w dodatkowe stroje dla Człowieka-Pająka lub specjalną, czerwoną wersję konsoli PS4 z logo herosa. Sama gra ukaże się oficjalnie już 7 września!

„The Walking Dead – The Final Season”

Tak, tutaj raz jeszcze o uniwersum zawładniętym przez zombi, jednak teraz w formie gry komputerowej, a nie serialu. Ta swoje początki miała aż sześć lat temu, kiedy to małe i niepozorne studio Telltale Games udostępniło graczom swój projekt powstały w wyniku kooperacji z serią „The Walking Dead”. Fabularna gra point-and-click podzielona na pięć epizodów i skupiająca się przede wszystkim na emocjach, przywiązaniach do postaci i świetnie rozpisanej fabule, podbiła serca nie tylko miłośników zombi, ale i pozostałych graczy szukających czegoś zupełnie nowego wśród zalewu tytułów AAA.

Formalnością były kolejne części growego „The Walking Dead”, które zaliczały swoje wzloty i upadki, ale nadal cała seria jest odbierana bardzo pozytywnie. Nic dziwnego, że serca wielbicieli na chwilę zamarły, gdy jakiś czas temu studio Telltale ogłosiło zbliżającą się premierę ostatniego sezonu gry.

Dla tych, którzy z komputerową wersją uniwersum są od jej początków, oznacza to ostateczne pożegnanie się z główną bohaterką – kilkunastoletnią Clementine. „The Final Season” będzie już czwartą odsłoną gry (nie licząc mini-serii z Michonne) i jej pierwszy epizod ukaże się 14 sierpnia. Jako, że to już niedługo, na Comic-Conie w San Diego zaprezentowano pierwsze 15 minut rozgrywki oraz nowy, drugi zwiastun.


To było omówienie zapowiedzi seriali oraz gier. Nie można jednak zapomnieć o lawinie trailerów i wzmianek na temat pełnometrażowych filmów! Ale żeby nie rozciągać tego tekstu na tysiące słów, wspomnę o nich w następnym poście. Już na dniach 😉

Reklamy

Seriale, których tej jesieni nie pominę. A Ty?

Jedna z najlepszych recept na deszczową pogodę za oknem? Oprócz zagrywania się w gry komputerowe, planszowe, wyjścia do kina lub czytania książek? Oczywiście włączenie telewizora, komputera, laptopa bądź urządzenia przenośnego i zatracenie się w kolejnym serialu. Jednak najważniejsze jest to, aby dokonać rozsądnego wyboru. Nie ma chyba lepszego uczucia niż to, które towarzyszy nam podczas uświadamiania sobie, jak dobrą decyzję podjęliśmy. A szczególnie, gdy czujemy to już po pierwszym odcinku sezonu.

Na szczęście żyjemy w czasach, w których ulewa, gradobicie i burze mogłyby występować przez 365 dni w roku, a my i tak mielibyśmy co oglądać. Seriali powstaje mnóstwo. Nawet samych amerykańskich, uchodzących za te o najwyższym poziomie jakości, pojawia się coraz więcej z każdym miesiącem, tygodniem lub nawet dniem. Duża w tym zasługa platformy Netflix, ale i wielu innych stacji telewizyjnych lub internetowych.

Seriale na jesień

W obliczu rychło nadciągającej jesieni, warto zrobić mały research i wypisać sobie wszystkie serialowe tytułu, na które chcielibyśmy znaleźć czas w ciągu najbliższych miesięcy. Propozycji jest sporo, więc żeby we wszystkim się połapać, stworzenie ów spisu jest najrozsądniejszym wyjściem. Stąd też poniżej zaprezentuję Wam mój, który jakiś czas temu sporządziłem. Wypisałem sobie najbardziej interesujące mnie seriale, które tej jesieni powracają lub będą miały swoją premierę. Może to nieco zainspiruje także Was do stworzenia własnej listy albo przynajmniej jakieś konkretny tytuły przyciąganą Waszą uwagę i sami zdecydujecie się je obejrzeć 🙂


„Narcos” – 3. sezon (Netflix)

Już dostępny

Jeden z moich grzeszków wśród seriali. Produkcja opowiadająca o największym kartelu narkotykowym w historii jest prawdopodobnie jedną z najbardziej uznanych spośród wszystkich kiedykolwiek zrealizowanych. Tuż obok „Gry o tron” od HBO, „Narcos” uchodzi za must-see każdego widza nie tylko seriali kryminalnych i akcji, ale w ogóle wszelakiej maści. A ja, choć trudno mi się do tego przyznawać, nie widziałem więcej niż pierwszych dziesięć minut premierowego epizodu.

Seriale na jesień - Narcos
Kto nie wypiłby z Pablo Escobarem?
Grafika: filmweb.pl

Czy żałuję? Oczywiście. A nawet mam zamiar zadośćuczynić swojej winie i czym prędzej nadrobić braki. Również z tego względu, że dosłownie na początku września opublikowany został cały trzeci sezon produkcji, o którym głośno było jeszcze długo przed jego premierą. Z wielu przyczyn, wśród których spokojnie wymienić można bogatą kampanię promocyjną Netfliksa, ale i samo wcześniej zdobyte zainteresowanie widzów. Trudno uciec od spoilerów na temat tego, co wydarzyło się w serialu przed trzecią serią, a także o czym ona sama będzie opowiadać. Niemniej jednak istotna zmiana, do której dochodzi w najnowszym sezonie, jeszcze bardziej podsyca moje zainteresowanie. Chyba w końcu pora znaleźć trochę wolnego czasu dla Pabla Escobara i jego działalności.


„South Park” – 21. sezon (Comedy Central)

Już emitowany

O tym, jak kultowa jest to animacja, nikogo chyba przekonywać nie muszę. Początkowo dwóch twórców i pomysłodawców na serię – Trey Parker i Matt Stone, nie było do końca pewnych, czy wyjątkowo specyficzny charakter kreskówki ma szansę na powodzenie. Ordynarny humor, wyśmiewanie się ze wszystkich i wszystkiego, a do tego kreska, która za dzieło sztuki uważana być nie może. Na ich szczęście – z pomysłem trafili w dziesiątkę i tak oto kilka dni temu rozpoczęła się emisja już dwudziestego pierwszego sezonu. Mało który serial, w tym animowany, doczekał się tak pokaźnej liczby.

Seriale na jesień - South Park
Pokażcie mi bardziej kultowy kadr z animacji.
Grafika: filmweb.pl

Niecodzienne losy czwórki dzieciaków z miasteczka South Park oglądałem wyrywkowo. Wszystkich odcinków na pewno nie obejrzałem, a co gorsza – widziałem dosłownie różne, więc trudno mi nawet określić, co powinienem nadrobić. Raz w telewizji natykałem się na jeden odcinek, a kolejnym razem na zupełnie inny. Dlatego chcąc wiedzieć wszystko na temat animowanego uniwersum absurdu, musiałbym zacząć od samego początku. A to zajęłoby sporo czasu. Ale kto wie, może kiedyś się skuszę? Im szybciej tym lepiej, bo nie wiadomo, jak wiele sezonów jeszcze nas czeka!


„The Gifted: Naznaczeni” (FOX)

2 października

Pierwszy z kilku seriali opowiadających przygody bohaterów z łam komiksów Marvela. Tak jest, dobrze czytacie. Oto kolejna propozycja ze świata herosów. Do tej chwili powstało ich wiele, a jeszcze sporo przed nami. Śledząc branżę filmową i serialową pod kątem komiksowych ekranizacji dość łatwo jest zauważyć, że wszystko dopiero się rozkręca i za kilka lat możemy być zasypani produkcjami o tej tematyce jeszcze bardziej niż obecnie. Ale czy to powód do narzekania? Skąd! Jeśli ktoś przepada za superbohaterami, to otrzyma wachlarz możliwych wyborów. A jeśli kogoś to nie interesuje – wystarczy nie oglądać. Życie od razu staje się prostsze!

Seriale na jesień - The Gifted
Rodzinne problemy nabywają zupełnie nowego znaczenia.
Grafika: imdb.com

„The Gifted” ma być zaledwie pięcioodcinkową propozycją wydaną we współpracy Marvela ze stacją telewizyjną FOX. Opis serialu nie brzmi zbyt oryginalnie, ale być może to tylko pierwsze wrażenie. Głównymi bohaterami są członkowie rodziny, wśród której młodociani mogą pochwalić się niezwykłymi i ponadprzeciętnymi zdolnościami. Aby uniknąć kłopotów z rządem, uciekają z domowego zacisza i wstępują do podziemnego społeczeństwa zrzeszającego innych mutantów. Jak jednak nie trudno się domyślić – ucieczka i dalsze życie nie będą takie proste.

Serial nie kupił mojej uwagi ponownym skupieniem się na motywie zmutowanych ludzi, o których było już sporo w poprzednich produkcjach, lecz przede wszystkim wspomnianymi pięcioma epizodami. Wydaje się, jakby było ich wyjątkowo mało, co przysporzyć może kłopotów z dostatecznym opowiedzeniem marvelowskiej historii, ale liczę na miłe zaskoczenie. Poświęcenie pięciu godzin na całą serię nie będzie dużym wyrzeczeniem, więc na pewno dam szansę.


„Inhumans” (ABC)

6 października (1 września premiera w IMAX)

Pierwsze wrażenia widzów z kolejnego nowego serialu Marvela nie są najlepsze, ale być może wszystko rozkręci się w kolejnych odcinkach. Niektórzy szczęśliwcy mieli okazję widzieć już dwa pierwsze epizody w wielkim formacie w kinach IMAX, w tym w Polsce. Jednak ich opinie niezbyt różnią się od tych, które krążyły jeszcze podczas publikowania zwiastunów lub innych grafik promocyjnych „Inhumans”. Myślę jednak, że warto wyrobić własną opinię, a szansa ku temu nadarzy się już niebawem, gdy dwa premierowe odcinki zostaną udostępnione wszystkim widzom na całym świecie w tradycyjny sposób. A potem każdy kolejny tydzień po tygodniu.

Seriale na jesień - Inhumans
Niby nadludzka rasa, a wciąż ludzkie zagrożenia.
Grafika: imdb.com

Sama produkcja opowiadać ma o losach reprezentantów tytułowych nadludzi. Na ich czele stoi enigmatyczny król Black Bolt, który obdarowany jest wyjątkowo nieprzeciętnym darem. Swoim głosem potrafi niszczyć niemal wszystko, co tylko stanie się jego celem. Jednak wśród głównych bohaterów znajduje się też kilka innych kultowych postaci, jak posiadająca ożywione włosy Medusa oraz buntowniczy Maximus. Wszyscy będą wmieszani w zaistniały bunt wśród gatunku nadludzi. Postacie będą musiały zmierzyć się z nowymi wyzwaniami zagrażającymi nie tylko im, ale i całemu światu.

Fabularnie wydaje się ciekawie, ale pod względem wizualnym nie przekonuje. Wciąż jednak żywię nadzieję, że od zwiastunów do finalnej wersji poprawiono to i owo.


„The Walking Dead” – 8 sezon (AMC)

22 października

Gdy pytają mnie, jaki serial śledzę nieprzerwanie od lat, to bez zastanowienia się podaję ekranizację serii komiksów Roberta Kirkmana. Gdy „The Walking Dead” debiutowało w amerykańskiej telewizji, z miejsca zyskało spore grono fanów i z odcinka na odcinek robiło się o nim głośno. Później serial rozprzestrzeniał się tak szybko, jak zaraza zombie, która jest w nim przedstawiona. W tej chwili „Żywe trupy” uchodzą za jeden ze szlagierowych seriali pod względem stałej liczby wielbicieli oraz obejrzeń każdego kolejnego odcinka. Choć od paru ostatnich sezonów opinie na jego temat są mieszane (coraz więcej osób stwierdza, że poziom produkcji spada), to wciąż odnotowuje się wysoki wskaźnik zainteresowania kolejnymi przygodami Ricka i jego grupy ocalałych.

Seriale na jesień - The Walking Dead
Przygody Ricka, Michonne i reszty śledzę na bieżąco. Nieprzerwanie.
Grafika: imdb.com

Nie wiem, co musiałoby się stać, abym przestał na bieżąco oglądać „The Walking Dead”. Choć nie ukrywam, że niektóre epizody serialu naprawdę zawiewają nudą i mogłyby zostać pominięte lub ciekawiej rozpisane, to jednak wciąż z zapartym tchem podziwiam poczynania głównych bohaterów. Przede wszystkim z tego faktu, że na przestrzeni siedmiu lat zdążyłem się z nimi zżyć i po prostu przyzwyczaić do ich bycia. Zapowiedzi i moje domysły na temat ósmego sezonu serialu sprawiają, że na drugą połowę października czekam jak małe dziecko. I nawet jeśli nieco się zawiodę (choć liczę na poprawę ze strony scenarzystów), to tylko ostateczne zdjęcie serialu z anteny zakończyłoby moje aktywne śledzenie produkcji.

P.S. Pierwszy odcinek ósmego sezonu będzie zarówno setnym epizodem całej adaptacji komiksu!


„Stranger Things” – 2 sezon (Netflix)

27 października

W sam raz na Halloween powraca serial, który w zeszłe wakacje podbił serca setek tysięcy. Swoim klimatem bije na głowę wiele produkcji uważanych dotychczas za naprawdę dobre w swojej dziedzinie, a doliczając do tego nieprzeciętną fabułę i wyjątkową obsadę, którą głównie tworzą kilkunastoletnie dzieciaki, można mówić o prawdziwym fenomenie wśród współczesnych seriali. Aż dziwne, że początkowo twórcy nie wiązali ze swoim projektem wielkich nadziei, a już na pewno nie spodziewali się tak pozytywnych opinii jak te tuż po premierze na Netfliksie. Okazuje się, że „Stranger Things” to kolejny dowód na niemal stuprocentową niezawodność największej międzynarodowej wypożyczalni wideo.

Seriale na jesień - Stranger Things
Równoległy świat nie da o sobie zapomnieć tym czterem młodocianym.
Grafika: imdb.com

Zaledwie osiem odcinków liczyła sobie pierwsza seria przygód osadzonych w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Atmosfera ów czasów była odczuwalna nie tylko ze względu na odniesienia w dialogach między bohaterami, ale przede wszystkim za sprawą całego otoczenia. Postarano się, aby tamtejsza rzeczywistość aż biła nas przez ekrany swoją autentycznością, dzięki czemu można było poczuć się jak na wycieczce do przeszłość. Jednak należało wciąż pamiętać, że był to porządny kawałek science-fiction z elementami horroru, co w niektórych scenach aż nad wyraz dawało o sobie znać. Ale właśnie dzięki temu pokochaliśmy „Stranger Things”!

Teraz serial powraca, a czeka się na niego z wielką niecierpliwość. Liczę na to, że nasze oczekiwania zostaną zaspokojone, o co na pewno nie będzie łatwo, ale patrząc na wybitny pierwszy sezon – należy póki co być spokojnym. Tym bardziej, że zwiastun, grafiki promocyjne i inne zapowiedzi robią zadowalające wrażenie!


„Runaways” (Hulu)

21 listopada

Choć do premiery pierwszego odcinka tego serialu Marvela pozostały zaledwie dwa miesiące, to tak naprawdę niewiele wiadomo o całym projekcie. Oczywiście jakieś plakaty, informacje lub opisy zostały ujawnione przez twórców, ale to wciąż mało w porównaniu do innych przedsięwzięć z superbohaterami tego studia. Być może na większą promocję serialu przyjdzie jeszcze czas, a na tę chwilę wiadomo, że produkcja może być pewnego rodzaju powiewem świeżości w swoim gatunku. Głównie ze względu na fabułę, która mnie zdecydowanie zainteresowała.

Seriale na jesień - Runaways
By odciąć się od złowrogich rodziców, nastolatkowie opuszczą swoje domy.
Grafika: latimes.com

Role wiodące przypadły gronu nastolatków, najprawdopodobniej dość dobrze ze sobą zżytych. Trudno stwierdzić, czy wszyscy to wieloletni przyjaciele, ale sądząc po nakierowaniu serialu na młodszych, raczej niepełnoletnich widzów – paczka najbliższych kumpli jest więcej niż prawdopodobna. Jednak najciekawsze w tym wszystkim jest pochodzenie każdego z bohaterów. Okazuje się bowiem, że ich rodzice są skrywającymi się super-złoczyńcami, co nie do końca odpowiada podopiecznym. Niezgadzający się z drogą występku nastolatkowie postanawiają opuścić swoje rodzinne domy i spróbować swoich własnych sił w świecie zdominowanym przez heroicznych bohaterów oraz zepsutych zbrodniarzy.

„Runaways” to największa niewiadoma na mojej jesiennej liście seriali. I prawdopodobnie nie tylko mojej, bo tak jak do rozgłaszanych „Inhumans” lub „The Gifted” można mieć pewne bardziej oszlifowane wymagania, tak w tym przypadku wszystko stoi pod znakiem zapytania. Ale może takie niespodzianki są właśnie najlepsze?


„The Punisher” (Netflix)

listopad/grudzień 2017

Współpraca Marvela z Netfliksem nie kończy się na „Defenders”, którzy swoją premierę mieli w sierpniu. Choć był to pewien punkt kulminacyjny dotychczasowych seriali superbohaterskich tej kooperacji, to sukces ów produkcji, który można zaobserwować od kilku ostatnich lat, dodaje skrzydeł twórcom. Coraz śmielej decydują się na kontynuowanie przygód Daredevila, Jessiki Jones, Luke’a Cage’a i Iron Fista w kolejnych sezonach ich solowych seriali (tak, zapowiedziano oficjalnie nowe odcinki o każdym z tych bohaterów), ale wygląda na to, że nie tylko na nich poprzestają. Bowiem tuż za rogiem jest projekt, który jeszcze jakiś czas temu nie był brany pod uwagę przez włodarzy Netfliksa, ale głośne nawoływanie widzów sprawiło, że musieli ulec naciskom. Oczywiście takim o pozytywnym charakterze.

Seriale na jesień - The Punisher
Frank Castle nie spocznie nim nie dopełni swojej wendety.
Grafika: imdb.com

Tak oto jeszcze w tym roku wydany zostanie „The Punisher”, czyli nowa ekranizacja losów kultowego już antybohatera. Anty, bowiem znacząco różni się od herosów, których znamy z większości filmów lub komiksów. Nie posiada żadnych nadprzyrodzonych zdolności, ale ma jeden konkretny cel – zemstę na tych, którzy pozbawili go najbliższych osób. I cóż, brnie w to jak tylko może i nie straszne jest mu nawet wybijanie dziesiątek bądź setek przeciwników. Liczbą ofiar prawdopodobnie mógłby ustanawiać rekordy świata.

Postać Franka Castle’a pojawiła się już w drugim sezonie „Daredevila”, gdzie zdobyła wielkie uznanie widzów. To oni domagali się solowej produkcji o Punisherze i jak się okazuje – chcieć to móc. Czekam z wielką niecierpliwością, bo takiego morza krwi, przemocy i widowiskowości prawdopodobnie już dawno nie było.

Moje podsumowanie San Diego Comic-Con 2017. Na to czekam!

Dla prawdziwego kinomana, miłośnika seriali i gier komputerowych, a jednym słowem pisząc – po prostu geeka, nie ma chyba lepszego uczucia niż to podczas dwóch konkretnych sytuacji. Najważniejsza z nich to oczywiście premiera długo wyczekiwanego tytułu. Nieważne jakiego typu. Ważne, że w końcu można go doświadczyć! Pójść do kina, odpalić odtwarzacz na Netfliksie lub zainstalować na komputerze. A druga okoliczność? Zapowiedzi do tych produkcji. Zwiastuny, plotki, zdjęcia, plakaty i innego rodzaju materiały promocyjne, które tylko stopniowo podsycają ciekawość. Taki delikwent zaczyna wówczas odliczać dni do wielkiego dnia premiery oraz doszukiwać się wśród ogłoszeń pewnych niuansów, które przydadzą się podczas spekulacji z innymi fanami. A twórcy i producenci cieszą się, że zainteresowanie rośnie, co później przekłada się na sukces (w tym finansowy).

Jest kilka momentów w roku, kiedy to największe koncerny, firmy i wydawcy szczególnie upodobali sobie promowanie swoich projektów zbliżających się ku upublicznieniu. Dzisiaj nie mam zamiaru wspominać o przedświątecznych gorączkach, kiedy to ludzie na całym świecie sugerują się reklamami, aby wybrać te odpowiednie prezenty dla bliskich. Pragnę przywołać Comic-Con w San Diego w Stanach Zjednoczonych.

Czytaj dalej Moje podsumowanie San Diego Comic-Con 2017. Na to czekam!

Szybki przegląd gier epizodycznych od studia Telltale

Kojarzycie śmieszka w masce, zieloną kosmitkę, łysego mięśniaka o fioletowym zabarwieniu ciała, szopa z bronią palną i chodzące drzewo potrafiące wymówić jedynie własne imię? Ci bohaterowie podbili serca miłośników komiksów, filmów superbohaterskich, przygodowych i fantastycznych, kiedy to w 2014 roku trafili do kin w superprodukcji „Strażnicy Galaktyki”. Jestem przekonany, że niektórzy z Was mieli okazję obejrzeć tę marvelowską ekranizację i być może słyszeli o drugiej części, która pojawi się już w maju. Ale to nie wszystko! Wymienione przed chwilą postacie zadebiutują także w nowej grze komputerowej, gdzie pełnić będą tytułowe role. A jej premiera już dzisiaj wieczorem! W oczekiwaniu na to, postanowiłem przejrzeć nieco dokładniej dotychczasowe osiągnięcia studia Telltale, które jest odpowiedzialne za grę o Strażnikach, i polecić Wam jego specyficzne produkcje.

Czytaj dalej Szybki przegląd gier epizodycznych od studia Telltale

Wyróżnienia miesiąca: Luty 2017

Luty do najdłuższych miesięcy nie należy i brak dwóch dni w kalendarzu nie jest zbyt dobrym wytłumaczeniem wyłącznie jednego wpisu, który pojawił się na blogu w ciągu ostatnich tygodni. Cóż, na usprawiedliwienie mogę podać zakończoną niedawno sesję, która rozpoczęła się wraz z drugim miesiącem roku, ale i tak nie zajmowała mi całego wolnego czasu. Brak weny. To w nim należy szukać problemu, a fakt, że doskwierał już długo, przekłada się na zmniejszenie częstotliwości pisania nowych tekstów. Teraz chcę to zmienić. Powoli kończy się zima, a przed chwilą wkroczyłem w nowy semestr nauki, więc to idealna pora, aby znowu ruszyć z kopyta i zacząć coś skrobać. W sensie pisać, oczywiście.

Czytaj dalej Wyróżnienia miesiąca: Luty 2017